Gość: Woda IP: *.MAN.atcom.net.pl 30.08.02, 18:44 Moją idee fix jest urodzenie dziewczynki. Na razie nie jestem w ciąży, ale powoli będę się przymierzać ( o ile natura pozwoli). Czy macie jakieś sposoby na spłodzenie dziewczynki? Proszę... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Ola Re: Płeć dziecka IP: 2.4.STABLE* / 192.168.115.* 31.08.02, 15:52 Ja mam dwie dziewczynki i bardzo chciałam właśnie dwie dziewczynki. Za pierwszym razem niczego nie liczyłam i udało się. Za drugim razem naczytałam się dużo o planowaniu płci. Słyszałam też o diecie np. na dziewczynkę dużo fosforu i magnezu. Starałam się jak najwięcej jeść takich rzeczy np. bananów, ale nie przesadzałam. Kiedy usłyszałam,że dieta taka może być wręcz szkodliwa, bo zbyt jednorodna i nie dostarczająca innych składników dałam sobie spokój. Potem było liczenie dni na zasadzie, że X żyje dłużej, czyli stosunek musi być na 4-2 dni przed jajeczkowaniem. Przez kilka miesięcy wcale nie zachodziłam w ciąże, chyba tak wcześnie się starałam, że po prostu było za wcześnie przed jajeczkowaniem (a ono też może się opóźnić). Kiedy zaszłam w ciąże liczyłam,że stosunek miałam trzy i jeden dzień przed jajeczkowaniem i jest dziewczynka. Czyli udało się. Słyszałam też coś o pozycjach ale nie zwracałam na to uwagi, bo stwierdziłam, że ja też choroba muszę mieć z tego trochę przyjemności, a nie tylko "insrtukcji robienia dziewczynki". Odpowiedz Link Zgłoś
anma Re: Płeć dziecka 31.08.02, 20:15 Ja z kolei od zawsze chciałam mieć synka ) Ale jak się okazało ze w ogóle mam problem z zajściem w ciążę to zaczęło mi być wszystko jedno, no i jak po 8 latach zmagań (szczegóły pominę bo nie o tym jest ten wątek)wreszcie się udało to okazało się ze jest...chłopiec. Więc mam na życzenie. Dziś ma już trzy latka. Ale jeśli chodzi o metody planowania płci to jedyną sensowną wydaje mi się właśnie ta która zakłada, ze plemniki X (czyli te na dziewczynkę) zyją dłużej i do stosunek powinien być właśnie 3-4 dni przed jajeczkowaniem. Natomiast zeby począć chłopca stosunek powinien być w dniu jajeczkowania bo z kolei plemniki Y są szybsze i ruchliwsze i szybciej docierają do celu. Próbować można, ale trzeba pamiętać ze ta metoda (jak i inne) nie gwarantuje płci dziecka na ządanie a jedynie zwiększa prawdopodobieństwo (gzieś czytałam ze to jest mniej więcej 60%)poczęcia dziecka wybranej płci. Więc lepiej zbytnio się nie nastawiać ) Pozdrawiam i życzę sukcesu ) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Miki Re: Płeć dziecka IP: *.chello.pl 31.08.02, 22:21 Mam dwuletniego chłopca. Planuje drugie dziecko i chciałabym aby była to dziewczynka. Niestety nie ma na to żadnego sposobu. Zaprzyjaźniony ginekolog, b. dobry specjalista powoedział mi, że kiedyś powna rodzina w Niemczach miała 8 dzieci. Na zmianę rodziły sie a to dziewczynak, a to chłopczyk. Przypadkowo, nie planowali tak. Lekarze zainteresowali sie ich przypadkiem. Badano, analizowano jak to się dzieje. I nie wiadomo jak. Jedyne co udało się ustalić to to, że wiele zależy od genów mężczyzny. Więc nia ma sensu planować i stosowac jakieś wydziwiane diety. Tutaj natura jest silniejsza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ola Pytanie do Anmy IP: 2.4.STABLE* / 192.168.115.* 02.09.02, 21:03 Powiedz co przeżywałaś przez te 8 lat, gdy nie mogłaś zajść w ciążę. Powiem, że Cię podziwiam, bo ja przez kilka miesięcy nie zachodziłam w ciąże i byłam w wielkim szoku. Nie mogłam o niczym innym myśleć tylko o dziecku; marzyłam,że karmię piersią, patrzyłam z zazdrością na szpital, bo chciałam tam być i rodzić. To było okropne, coś jakby obsesja. Co miesiąc wydawało mi się, że jestem w ciąży, na testy wydałam majątek, a gdy byłam przeziębiona lub coś mnie bolało w drugiej części cyklu byłam przerażona, bo nie byłam pewna czy już nie zaszłam w ciążę i bałam się wszystkich leków. Na koniec kazałam mężowi iść na badania czy jesteśmy nadal płodni(mamy już jedno dziecko). Mąż oczywiście postukał się w czółko. To były jakieś 4-5 miesięcy. Potem zmniejszyłam sobie etat w pracy, poszłam na urlop, odstresowałam się i zaszłam w ciążę. Podziwiam kobiety, które latami czekają na dziecko, ja bym chyba wykończyła się psychicznie. Odpowiedz Link Zgłoś
anma Do Oli.... 02.09.02, 22:48 Co przez te 8 lat przeżyłam to się nadaje na dzieło w conajmniej 3 tomach ) Pomijając cały katalog badań, zabiegów medycznych i tony zjedzonych leków( w 99% hormonalnych) przeżyłam kolejno załamanie, nadzieję, poronienie, znowu nadzieję, znowu załamanie...i gdyby nie wreszcie szczęśliwy finał w postaci mojego synka nie wiem jakby się to skończyło... Ale to co Ty piszesz jest mi doskonale znane ). Nie mogłam patrzeć na matki z wózkami na spacerach, coraz mniej mnie cieszyły narodziny dzieci w rodzinie lub u koleżanek. Nawet (co mnie męczy do dzisiaj) zerwałam kontakt z koleżanką jeszcze z podstawówki, która w krótkim czasie urodziła dwoje dzieci. Pierwsze jakoś zniosłam, później gdy była w ciąży jeszcze się z nią widywałam, ale jak się urodził jej drugi synek, nie poszłam go nawet zobaczyć. Co miesiąc wydawało mi się ze jestem w ciąży więc kupowałam co najmniej dwa testy ciążowe. Jak jeden wykazał brak ciąży to za dwa dni robiłam drugi żeby się upewnić, po czym...dostawałam miesiączkę Teraz śmiejemy się ze trzeba było zaopatrywać się w hurtowni, byłoby taniej. Po 4 latach leczenia zaszłam w ciążę, ale po dwóch miesiącach poroniłam. Co przeżyłam wiedzą tylko te osoby, które to przeszły. Tak jak Ty, bałam się zażywać jakiekolwiek leki w drugiej połowie cyklu, bo przecież mogą zaszkodzić. Bałam się wykonywać niektóre badania, np. złamałam palec u ręki i nie chciałam jechać na pogotowie, bo tam przeciez zrobią mi prześwietlenie. W końcu pojechałam, założyli mi gips i jakoś mi przeszło...do czasu kiedy opóźniła mi się miesiączka. Koszmar, no tak na pewno akurat teraz zaszłam w ciążę! Okazało się ze nie, ale co przeżyłam, to moje. Stosowałam różne mądre rady, typu "wyluzuj się, wyjedźcie gdzieś, nie myśl o tym". Owszem, nie raz gdzieś wyjeżdżaliśmy, ale jak nie myśleć? Inna rada:" zostaw to leczenie, to nic nie daje, organizm odpocznie to zajdziesz". Po 5 latach rzeczywiście zrobiłam sobie przerwe w leczeniu na rok, bo już psychicznie nie wytrzymywałam tego współżycia na komendę w wyznaczonym dniu, codziennych kontroli wzrostu jajeczka przez około 5 dni w miesiącu, pilnowania zażywania coraz to nowych leków, po których czułam się różnie... I co? I nic. Po roku wróciłam do leczenia, ale już do innego lekarza, który wreszcie mi pomógł. Ale zanim do tego doszło minęły kolejne 3 lata. Do tego wszystkiego trzeba dodać wszystkie natrętne pytania o dziecko ciotek, sąsiadek i innych życzliwych, nie wyłączając niektórych koleżanek z pracy. Na szczęście rodzice i teściowie byli z nami w tej całej historii. Jedyna korzyść z tego wszystkiego jest taka, ze w końcu zeby zająć myśli czym innym niż rozpamiętywanie braku dziecka poszłam na studia. I skończyłam je już jako mama 1,5-rocznego synka. Rozpisałam się trochę, ale tego się nie da w trzech zdaniach ) Teraz mogę mówić o tym już z pewnym dystansem, ale kiedyś... Cóż, marzy nam się drugie dziecko, ale pomimo "wyluzowania", niestosowania żadnych środków antykoncepcyjnych,licząc znowu co miesiąc na to, że może się uda - nie udaje się... I znowu uważam na to, kiedy zażywam jakie leki, ale już nie histeryzuję, już jestem spokojniejsza. Mam dziecko. I co Ty na to wszystko? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ola do Anmy IP: 2.4.STABLE* / 192.168.115.* 03.09.02, 19:35 Jestem pełna podziwu dla Ciebie, naprawdę! Tyle lat czekałaś i przez tyle przeszłaś. Ja jestem z charakteru bardzo prędka, wszystko załatwiam szybko i kiedy coś nie da się załatwić w oznaczonym przeze mnie czasie załamuję się i wydaje mi się, że świat się wali, że nigdy już tego nie osiągnę. Ja w ciążę zachodziłam bardzo szybko. Zawsze myślałam, że jak się nie stosuje antykoncepcji to się zachodzi w ciąże w pierwszym miesiącu jej niestosowania. Gdy wyszłam za mąż stosowaliśmy antykoncepcję, gdy chciałam zajść w ciąże z pierwszym dzieckiem po prostu ją odstawiłam i zaraz zaszłam. Pamiętam jak chwaliłam się mojej siostrze, że jestem w ciąży, a ona na to - to super,a jak długo nie masz miesiączki? A ja - no jeszcze nie nadszedł jej termin.- To skąd wiesz, że jesteś w ciąży. Ja - jakto skąd przecież planowałam na ten miesiąć. Ja naprawdę tak myślałam i tak było, byłam w ciąży. Z drugą ciążą było tak samo zaszłam za pierwszym podejściem, ale niestety poroniłam. I wtedy zaczęła się ta walka o dziecko. Mogłabym jeszcze o tym pisać i chętnie posłuchałabym od Ciebie ale nie wiem czy na forum. Może podam Ci maila jak chcesz możemy pogadać o tym ahaduch@poczta. onet.pl Odpowiedz Link Zgłoś