Dodaj do ulubionych

Jak przyuczyć do nocnika?

IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 01.11.02, 15:00
Jak przyuczyć do nocnika? Zupełnie nie mam pomysłu.
Ktoś poradził, żeby szybko sadzać na nocnik, gdy Dzidzia wyraźnie robi kupkę.
Próbowałam - Dzidza patrzyła na mnie ze zdziwieniem co ta matka nagle rzuca
się na nią i zszarpuje rzeczy? Zresztą zanim przebiłam się przez te wszystkie
spodenki, rajtuzki, pieluszki to raczej musiałam myć a nie na nocnik sadzać.
Ktoś inny poradził, żeby nie zakładać pieluch, tylko puścić w samym ubranku,
by Dziecko zobaczyło, że to o wiele wygodniejsze, ale i jaka za to jest cena.
Nic z tego, mojej Dzidzi nawet mokre gacie by nie przeszkadzały. Poza tym
zimą i w małym mieszkaniu z wykładziną?
Ktoś jeszcze inny radził, by co jakiś czas, nawet w ubranku Dzidzie sadzać na
nocnik. Próbowałam nawet, gdy ja szłam do toalety, że razem posiedzimy -
zazwyczaj Dzidzię fascynuje to, co ja robię i też chce. Ona chciała tylko
wodę spuszczać albo jeść papier toaletowy.
Ogólnie Dzidzia nigdzie, na niczym siedzieć nie chce-ciągle biega, no chyba,
że coś ją zaciekawi, ale to tylko na chwilę, albo trzyma się ją na kolanach.
Gdy próbowałam ją posadzić na nocniku i czymś zainteresować wystarczyło na
minutę- dwie i złaziła, siadała obok, ze zdziwieniem patrzył na porzycony
sprzęt i szła dalej.
A może ja za dużo wymagam, w końcu nie ma jeszcze roku. Ale poza tym sama
siedzi, biega w chodziku i na czworaczka, bez asekutacji jeszcze ostrożnie
stąpa, potrafi piś z kubeczka i jeść łyżeczką (jak chce, generalnie nią
pogardza, bo za wolno i je garściami).
Może Wy, drogie Forumowiczki coś wypraktykowałyście?
Obserwuj wątek
    • Gość: anma Re: Jak przyuczyć do nocnika? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.11.02, 16:28
      W jakiejś mądrej książce przeczytałam, ze dziecko przed ukończeniem 18 m-ca
      życia nie jest w stanie kontrolować zwieraczy a co za tym idzie kontrolować
      potrzeb fizjologicznych. Więc jeśli udaje się wysadzać dziecko wcześniej to
      tylko dlatego ze to rodzic potrafi przewidzieć kiedy dziecko chce kupkę czy
      siku. Dzieci "uzywające" pampersów raczej opanowują tę sztukę później niż
      wcześniej smile) Mój synek definitywnie pożegnał się z pieluchą a zaprzyjaźnił z
      nocnikiem kiedy miał 2 lata i 8 m-cy. I myślę ze dziecko musi do tej decyzji
      po prostu dijrzeć. Nic na siłę.
      Pozdrawiam
      • Gość: Insomnia Re: Jak przyuczyć do nocnika? IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 01.11.02, 17:59
        Zgadzam się z anmą w zupełności. Nie ma co pospieszać, moja starsza córka
        nauczyła się używać nocniczka mając 2,5 roku, bo właśnie wtedy wypadło lato.
        Wcześniejsze próby nic nie dały, więc z młodszą córeczką nie zamierzam sie
        spieszyć. Poczekam aż będzie się zbliżać do drugich urodzin i rozpocznę akcję w
        wakacje, bo to najlepszy czas. Szybko można dzidzię rozebrać, a jak zdarzy się
        wpadka to mniejsze prawdopodobieństwo podziębienia pęcherza gdy jest ciepło niż
        zimno.
    • malgosia87 Re: Jak przyuczyć do nocnika? 01.11.02, 20:40
      A w imię czego chcesz sadzać na nocnik roczne dziecko?????
      • Gość: dodo Re: Jak przyuczyć do nocnika? IP: 209.226.65.* 01.11.02, 22:12
        sorry, ze sie wtracam choc juz doprawdy nie pamietam jak przyuczyc dziecko do
        nocnika smile
        tak tylko sie czasem zastanawiam, ze my to jednak bylismy innymi dziecmi
        i innymi rodzicami niz dzieci i rodzice dzisiejsi (i prosze mnie zle nie
        zrozumiec - inni to inni - ani gorsi, ani lepsi).
        z opowiesci rodzinnych wiem, ze z pieluch wyroslam w wieku rok i 4 miesiace,
        podobnie moj brat; moje dzieci mialy pieluchy do roku i pol (najmlodszy syn
        najdluzej) i w ogole nie bylo dyskusji - nocnik i po sprawie. patrze teraz na
        znajomych, ktorzy maja juz wnuki i owe wnuki czesto nosza pieluchy do 3 roku
        zycia! to ma byc podobno lepsze dla psychiki tych dzieci. moze i jest, nie mnie
        o tym sadzic aczkolwiek dziwie sie nieustajaco jak to sie stalo, ze moje
        pokolenie wyroslo sobie calkiem ok siadajac na nocnikach w okolicy roku,
        podobnie nastepne i nastepne. a teraz ktos tu zadaje pytanie dlaczego autorka
        watku chcialaby aby jej dziecko bylo juz relatywnie samodzielne nocnikowo
        wlasnie w okolicy roku.
        to ja odwroce to pytanie - skoro roczne dzieci moga korzystac samodzielnie
        z nocnika (jak wskazuja przyklady pokolen big_grin), to czemu ich tego nie uczyc
        wlasnie wtedy? dobrze jest dzieci uczyc nowych umiejetnosci...
        • Gość: Adia Re: Jak przyuczyć do nocnika? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 02.11.02, 11:54
          No dobrze - ale jak?
          Nie mam pojęcia. I chyba przemówiły do mnie argumenty za tym, żeby poczekać.
          Zresztą nie mam wyjścia. Przecież nie będę dzieciaka przywiązywać do nocnika.
          Może zbyt uwierzyłąm książkom, w którym wyczytałam, że trzeba dziecko sadzać na
          nocnik zaraz jak zacznie samodzielnie siadać, bo inaczej mogiła: pieluchy do 2.
          a nawet 3. roku życia. Ale - też ciekawe - żadna z nich nie podała innego
          sposobu, jak "wysadzanie w porach załatwiania się dziecka". I tyle. A jak ono
          nie ma takich stałych pór?
          A przynajmniej poczekamy do lata.
    • Gość: mamusia Re: Jak przyuczyć do nocnika? IP: *.proxy.aol.com 02.11.02, 13:52
      u nas przebieglo to tak (w skrocie):
      - okolo 2 3/4 roku pojawil sie problem, ze pampersy nie wytrzymywaly a mala
      nie lubila przewijania, poniewaz jada sporo to i sporo trzeba bylo umyc, wiec
      jej po ktoryms wierzganiu objasnilam, ze skoro nie lubi przewijania to dajmy z
      tym spokoj
      - przestalam jej zakladac pieluche i uzbroilam sie w cierpliwosc
      - przez 2 dni sprzatalam jak po szczeniaku, mala po fakcie chciala isc na
      nocnik, wyrzucilam dwie pary majtek z kupa
      - w dzien 3 probowala, czasem nie zdazyla
      - a potem juz bylo spokojniej, czesto biegla z jedna kropelka, dwa razy
      zesikala sie na spacerze/zakupach i musialysmy wrocic do domu (w tym drugim
      przypadku nie bylo obiadu, bo jak)

      w sumie jakies 10 dni zabiegow, potem odrzucila pieluche do spania sama. teraz
      ma 3 lata, jak to maluch: jak sie rozbawi to zdarzy sie, ze sie zesika w
      drodze na kibelek, w nocy: wazne zeby nie byla przemeczona i nie padla zaraz po
      kolacji, musi jeszcze troche "pobyc", odsikac sie i wtedy nie ma ryzyka. ale i
      tak zdarza sie to rzadko, raz na 6 tygodni.
    • malgosia87 Re: Jak przyuczyć do nocnika? do DODO 02.11.02, 14:23
      Witaj DODO,
      Jako, że to ja napisałam słowa "w imię czego itd.." chciałabym wyjaśnić,iż;
      1) sadzanie niespełna rocznego dziecka na nocnik, chociaz ono w ogóle nie wie
      o co chodzi i nie kojarzy co to kupka i siusiu uważam za bezsensowne marnowanie
      czasu
      2) 4-6 miesięcy to w zyciu takiego malucha bardzo dużo i o ile nie znam
      dziecka, które w wieku 12 m-cy sygnalizowałoby swoje potrzeby fizjologiczne to
      wśrod 16-18 miesięcznych tak owe się spotyka (aczkolwiek rzadko).Sama to
      niejako potwierdziłaś na przykładach swojej rodziny, widzisz zatem, ze nawet
      detrminacja rodziców i większa motywacja "dzieci przedpampersowych" nie
      pozwalała na zejście poniżej pewnej granicy.
      3) nie wiem skad pogląd, ze korzystanie z pieluchy do 3 roku zycia ma wpływac
      dobrze na psychikę dziecka, wyjasnij jeśli mozesz

      Co do uczenia nowych umiejetnosci to, oprócz pragnien mamy warto brać pod uwagę
      mozliwosci dziecka. Pobudzac, zachęcać jak najbardziej, ale nie zmuszac, tylko
      dlatego, że ja (mama) tak chcę, chociaż dziecko protestuje ze wszystkich
      swoich dziecięcych sił.

      Pozdrawiam
      Malgosia
      • Gość: dodo cierpliwe wyjasnianie rzeczy oczywistych :-) IP: *.sympatico.ca 02.11.02, 15:53
        ja sie nie wtracam, ja obserwuje i wyciagam swoje
        wnioski, ktorymi sie podziele, bo na to jest forum,
        prawda? od razu jednak zaznaczam, ze w zyciu codziennym
        milcze jak grob i nikt z moich znajomych nie ma pojecia,
        co mysle na tematy nocnikowe, bo swoje dzieci wychowalam
        jak wychowalam, przy tym jeszcze pare setek innych w
        roznych warunkach ale kazdy czlowiek jest inny itd.
        aby dziecko w wieku1,5 roku moglo spokojnie siusiac i
        kupac na nocniku, trzeba zaczac je przyzwyczajac odkad
        wlasnie umie siedziec. co zas do por, to po prostu co
        godzine, dwie zdejmuje sie delikwentowi majty i sadza na
        nocniku, chocby na krotko. za kazdym razem, gdy siedzenie
        uwienczone jest sukcesem smile, nalezy mlodego czlowieka
        pochwalic i razem z nim bardzo sie ucieszyc. i tak to
        trwa, dzien po dniu, godzina po godzinie przez 2-3 czasem
        4 miesiace. raz sie uda, 2 razy (albo i wiecej) nie az
        przyjdzie dzien, gdy dziecko samo siegnie po nocnik albo
        cie do niego zaprowadzi, albo (jak umie cos powiedziec)
        zasygnalizuje swoja potrzebe werbalnie. jest to powolny
        proces wymagajacy cierpliwosci i poczucia humoru ale
        wbrew pozorom (dodo uwaza big_grin) dajacy rodzicom i dzieciom
        wieksza szanse na wspolne dopracowanie sie czegos
        pozytywnego. ta sama metoda dziala swietnie, gdy sie
        3-latka zaczyna uczyc wiazac buty czy 5-6 latka zmywac
        naczynia. nie mozna oczekiwac sukcesu overnight, trzeba w
        to wlozyc duzo spokoju i konsekwencji, ktore zreszta
        przydaja sie w calym procesie wychowania smile cudow nie
        ma, zadna szybka i perfekcyjna metoda nie istnieje,
        wszystko to praca i cierpliwosc. moge sie tylko domyslac,
        ze wszystkie teorie o tym, ze dziecko jeszcze nie rozumie
        albo ze jest spitytualnie przywiazane do swoich odchodow
        (takie teorie tez sa!) sa pewnym usprawiedliwieniem dla
        wielu rodzicow, ktorym brak czasu, cierpliwosci,
        konsekwencji i czego tam jeszcze... jest to, oczywiscie,
        podsycane przez firmy produkujace suche pieluchy, ktore
        staraja sie utwierdzic rodzicow w przekonaniu, ze nawet
        5-latek sikajacy w pieluche (pull -ups!) jest ok -
        normalne - w ich interesie byloby gdybysmy wszyscy przez
        cale zycie korzystali tylko z pampers, always i depends
        ale to jest juz kwestia indywidualnych wyborow jak
        czlowiek chce wychowywac swoje dzieci.
        pisze to nie po to zeby kogos krytykowac. jest to w sumie
        nie moja sprawa, ze ludzie wydaja setki dolarow na
        kompletnie im niepotrzebne pieluchy, platki do
        podcierania itd. jest to rowniez nie moja sprawa, ze
        ludzie wychowuja swoje dzieci nie stawiajac ani sobie,
        ani tym dzieciom wymagan. konsekwencje ogolnego
        wzajemnego rozpieszczanie sie w spoleczenstwie
        zdecydowanie wykraczaja poza dylemat nocnika smile
        z ciekawostek -tam, gdzie jestem wolontariuszem w jednym
        bardzo duzym szpitalu dla dzieci, uczymy maluchy sikania
        na nocnik wlasnie odkad moga same siedziec (oczywiscie,
        dotyczy to tych, ktore sa w stanie siedziec). jest to dla
        wielu z nich jedna z nielicznych mozliwosci bycia
        kompletnie samodzielnym. i dotyczy to dzieci, ktore
        wielokrotnie i tak sa skazane... i dla samych rodzicow
        jest to czesto takie wazne,to poczucie, ze ich maluchy sa
        takie same jak zdrowe dzieci. hmmm... jak widac, czesto
        sa bardziej samodzielne niz zdrowe dzieci ale to juz bylo
        powyzej smile
      • Gość: dodo cierpliwe wyjasnianie rzeczy oczywistych :-) IP: *.sympatico.ca 02.11.02, 15:54
        ja sie nie wtracam, ja obserwuje i wyciagam swoje
        wnioski, ktorymi sie podziele, bo na to jest forum,
        prawda? od razu jednak zaznaczam, ze w zyciu codziennym
        milcze jak grob i nikt z moich znajomych nie ma pojecia,
        co mysle na tematy nocnikowe, bo swoje dzieci wychowalam
        jak wychowalam, przy tym jeszcze pare setek innych w
        roznych warunkach ale kazdy czlowiek jest inny itd.
        aby dziecko w wieku1,5 roku moglo spokojnie siusiac i
        kupac na nocniku, trzeba zaczac je przyzwyczajac odkad
        wlasnie umie siedziec. co zas do por, to po prostu co
        godzine, dwie zdejmuje sie delikwentowi majty i sadza na
        nocniku, chocby na krotko. za kazdym razem, gdy siedzenie
        uwienczone jest sukcesem smile, nalezy mlodego czlowieka
        pochwalic i razem z nim bardzo sie ucieszyc. i tak to
        trwa, dzien po dniu, godzina po godzinie przez 2-3 czasem
        4 miesiace. raz sie uda, 2 razy (albo i wiecej) nie az
        przyjdzie dzien, gdy dziecko samo siegnie po nocnik albo
        cie do niego zaprowadzi, albo (jak umie cos powiedziec)
        zasygnalizuje swoja potrzebe werbalnie. jest to powolny
        proces wymagajacy cierpliwosci i poczucia humoru ale
        wbrew pozorom (dodo uwaza big_grin) dajacy rodzicom i dzieciom
        wieksza szanse na wspolne dopracowanie sie czegos
        pozytywnego. ta sama metoda dziala swietnie, gdy sie
        3-latka zaczyna uczyc wiazac buty czy 5-6 latka zmywac
        naczynia. nie mozna oczekiwac sukcesu overnight, trzeba w
        to wlozyc duzo spokoju i konsekwencji, ktore zreszta
        przydaja sie w calym procesie wychowania smile cudow nie
        ma, zadna szybka i perfekcyjna metoda nie istnieje,
        wszystko to praca i cierpliwosc. moge sie tylko domyslac,
        ze wszystkie teorie o tym, ze dziecko jeszcze nie rozumie
        albo ze jest spitytualnie przywiazane do swoich odchodow
        (takie teorie tez sa!) sa pewnym usprawiedliwieniem dla
        wielu rodzicow, ktorym brak czasu, cierpliwosci,
        konsekwencji i czego tam jeszcze... jest to, oczywiscie,
        podsycane przez firmy produkujace suche pieluchy, ktore
        staraja sie utwierdzic rodzicow w przekonaniu, ze nawet
        5-latek sikajacy w pieluche (pull -ups!) jest ok -
        normalne - w ich interesie byloby gdybysmy wszyscy przez
        cale zycie korzystali tylko z pampers, always i depends
        ale to jest juz kwestia indywidualnych wyborow jak
        czlowiek chce wychowywac swoje dzieci.
        pisze to nie po to zeby kogos krytykowac. jest to w sumie
        nie moja sprawa, ze ludzie wydaja setki dolarow na
        kompletnie im niepotrzebne pieluchy, platki do
        podcierania itd. jest to rowniez nie moja sprawa, ze
        ludzie wychowuja swoje dzieci nie stawiajac ani sobie,
        ani tym dzieciom wymagan. konsekwencje ogolnego
        wzajemnego rozpieszczanie sie w spoleczenstwie
        zdecydowanie wykraczaja poza dylemat nocnika smile
        z ciekawostek -tam, gdzie jestem wolontariuszem w jednym
        bardzo duzym szpitalu dla dzieci, uczymy maluchy sikania
        na nocnik wlasnie odkad moga same siedziec (oczywiscie,
        dotyczy to tych, ktore sa w stanie siedziec). jest to dla
        wielu z nich jedna z nielicznych mozliwosci bycia
        kompletnie samodzielnym. i dotyczy to dzieci, ktore
        wielokrotnie i tak sa skazane... i dla samych rodzicow
        jest to czesto takie wazne,to poczucie, ze ich maluchy sa
        takie same jak zdrowe dzieci. hmmm... jak widac, czesto
        sa bardziej samodzielne niz zdrowe dzieci ale to juz bylo
        powyzej smile
    • tempus Re: Jak przyuczyć do nocnika? 02.11.02, 16:51
      Gość portalu: Adia napisał(a):

      > A może ja za dużo wymagam, w końcu nie ma jeszcze roku.

      Wyluzuj się. Dorośnie, to samo będzie wołać że chce na nocnik! Po co robić
      sobie dodatkowe kłopoty i stresować dziecko?
      • malgosia87 Re: Jak przyuczyć do nocnika? jeszcze do DODO 02.11.02, 17:36
        Ten proces jest dlatego taki długi 2-3 miesiące (a ja znam nawet przypadek
        gdzie trwał 6 m-cy i był bardzo dramatyczny), bo rodzicom nie chce się czekać,
        aż dziecko naprawdę bedzie gotowe, a pcha ich do tego albo presja bo inne
        dzieci już korzystaja albo chęć ograniczenia wydatków. A u nas było tak;
        córka nie chciała siadać na nocnik i ja jej nigdy siłą na nim nie posadziłam.
        Co jakis czas go tylko wyciągałam, pokazywałam, przypominałam do czego służy i
        nic,:" ja robię siusiu do pieluszki, załóż mi pieluszkę". Aż pewnego dnia na
        moja propozycję dziecko powiedziało:"tak, chcę zrobic siusiu do nocniczka".
        Nauka trwała JEDNO POPOŁUDNIE, kupkowych wpadek nie było wcale a i siusiowe
        zdarzały się sporadycznie, musiałam tylko w poczatkowym okresie czesto zadawać
        pytanie "czy chcesz siusiu".I tyle, ewenement na skalę światową?, nie sądzę.
        Aha, córka miała wtedy 2 lata i 4 miesiące.
        Pozdrawiam
        • Gość: anma Re: Jak przyuczyć do nocnika? jeszcze do DODO IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.11.02, 21:19
          Z moim synkiem było tak, ze moja mama, podobnie jak DODO uważała, ze skoro ja
          miałam niewiele ponad rok i korzystałam z nocnika, to mój synek też powinien.
          I kiedy dziecko miało jakieś 7 m-cy zaczęła go sadzać na nocnik, kiedy u nas
          akurat była. I owszem czasem coś sie udało złapać, ale raczej kupkę a nie
          siusiu. Było to o tyle łatwe, ze synek miał raczej zaparcia i widać było,
          kiedy ma zamiar się "skupić". Ale ja nie byłam zwolenniczką tego rodzaju
          działań. Kiedy synek umiał już wstawać a potem chodzić nie było mowy zeby
          nakłonić go siedzenia na nocniku. I babcia skapitulowała nie szczędząc mi przy
          tym uwag, ze powinnam coś z tym zrobić. Ale ponieważ uważałam jak już
          wcześniej napisałam, że nic na siłę, nie zmuszałam synka do korzystania z
          nocnika. Nocnik był, stał w widocznym miejscu, czasem pytałam czy chce usiąść,
          ale jak nie chciał to nie. W wakacje kiedy synek miał dwa latka czasem chodził
          w samych majteczkach, ale najczęśćiej kończyło się to "wpadką" mimo moich
          pytań czy nie chce siusiu. Nie udało się wtedy pożegnać pieluchy i ponowną
          próbę podjęliśmy wiosną następnego roku, kiedy synek miał 2 lata i 8 miesięcy.
          I tak jak poprzedniczka napisała odbyło się to bez problemu, praktycznie w
          jeden dzień. Oczywiście na początku musiałam pytać czy nie chce siusiu, ale to
          trwało krótko. I jestem zadowolona z takiego przebiegu "sprawy". Obyło się bez
          nerwów, stresów z obu stron, bezboleśnie. No...tylko babcia miała powód do
          uwag, ale jak nie ten to inny by się znalazł....smile))
          Więc nadal uważam, że należy poczekać aż dziecko świadomie odrzuci pieluszkę.
          U jednych dzieci może to być 1,5 roku u innych 3,5. No i co z tego?
          Dzieci rozwijają się w różnym tempie i dojrzewają do pewnych umiejętności też
          w róznym czasie. Są dwulatki mówiące pięknymi zdaniami a są dzieci takie jak
          moje, ze w wieku ponad 3 lat mówią niewiele.... To jest jakiś problem, a nie
          to kiedy zacznie sikać na nocnik.
        • Gość: anma Re: Jak przyuczyć do nocnika? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.11.02, 21:20
          Z moim synkiem było tak, ze moja mama, podobnie jak DODO uważała, ze skoro ja
          miałam niewiele ponad rok i korzystałam z nocnika, to mój synek też powinien.
          I kiedy dziecko miało jakieś 7 m-cy zaczęła go sadzać na nocnik, kiedy u nas
          akurat była. I owszem czasem coś sie udało złapać, ale raczej kupkę a nie
          siusiu. Było to o tyle łatwe, ze synek miał raczej zaparcia i widać było,
          kiedy ma zamiar się "skupić". Ale ja nie byłam zwolenniczką tego rodzaju
          działań. Kiedy synek umiał już wstawać a potem chodzić nie było mowy zeby
          nakłonić go siedzenia na nocniku. I babcia skapitulowała nie szczędząc mi przy
          tym uwag, ze powinnam coś z tym zrobić. Ale ponieważ uważałam jak już
          wcześniej napisałam, że nic na siłę, nie zmuszałam synka do korzystania z
          nocnika. Nocnik był, stał w widocznym miejscu, czasem pytałam czy chce usiąść,
          ale jak nie chciał to nie. W wakacje kiedy synek miał dwa latka czasem chodził
          w samych majteczkach, ale najczęśćiej kończyło się to "wpadką" mimo moich
          pytań czy nie chce siusiu. Nie udało się wtedy pożegnać pieluchy i ponowną
          próbę podjęliśmy wiosną następnego roku, kiedy synek miał 2 lata i 8 miesięcy.
          I tak jak poprzedniczka napisała odbyło się to bez problemu, praktycznie w
          jeden dzień. Oczywiście na początku musiałam pytać czy nie chce siusiu, ale to
          trwało krótko. I jestem zadowolona z takiego przebiegu "sprawy". Obyło się bez
          nerwów, stresów z obu stron, bezboleśnie. No...tylko babcia miała powód do
          uwag, ale jak nie ten to inny by się znalazł....smile))
          Więc nadal uważam, że należy poczekać aż dziecko świadomie odrzuci pieluszkę.
          U jednych dzieci może to być 1,5 roku u innych 3,5. No i co z tego?
          Dzieci rozwijają się w różnym tempie i dojrzewają do pewnych umiejętności też
          w róznym czasie. Są dwulatki mówiące pięknymi zdaniami a są dzieci takie jak
          moje, ze w wieku ponad 3 lat mówią niewiele.... To jest jakiś problem, a nie
          to kiedy zacznie sikać na nocnik.
          • Gość: anma cos sie dzisiaj mnozą posty :-) (n/t) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.11.02, 21:23
          • Gość: dodo Re: Jak przyuczyć do nocnika? IP: *.sympatico.ca 02.11.02, 21:37
            Gość portalu: anma napisał(a):
            Są dwulatki mówiące pięknymi zdaniami a są dzieci takie jak
            > moje, ze w wieku ponad 3 lat mówią niewiele.... To jest
            jakiś problem, a nie
            > to kiedy zacznie sikać na nocnik.

            no i tu sie nie zgadzamysmile
            moja corka zaczela mowic gdy miala dobrze ponad 3,5 roku
            - tym sie zdecydowanie nie nalezy przejmowac - jesli
            dziecko slyszy i nie ma uszkodzen mechanicznych - zacznie
            mowic, gdy przyjdzie na nie czas. nie wierzylam mojemu
            mezowi, gdy mnie o tym przekonywal (pediatra), bo jaka
            zona wierzy mezowi? ale mial racje i odszczekuje tu
            publicznie moje marudzenie wink
            natomiast owego nieszczesnego sikania na nocnik mozna i
            trzeba uczyc ale mnie to juz szczesliwie dotyczy
            wylacznie w mojej dzialnosci spolecznej wiec moge sobie
            miec moje poglady i metody ile mi sie zywnie podoba smile
            anma, a twoj syn chodzi do przedszkola?
            pewnie sie znow post pomnozy, sorry - nie mam na to
            wplywu sad
            • Gość: anma Do DODO IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.11.02, 23:47
              Mój synek nie chodzi do przedszkola (jak narazie) i pewnie jeszcze jakiś czas
              nie pójdzie. Nie będę się tu rozpisywać o powodach bo nie o to chodzi. Ale
              domyślam się (albo mi się wydaje ze się domyślam smile) dlaczego o to pytasz....
              Pewnie chodzi o to ze gdyby chodził do przedszkola to zacząłby mówić. No więc
              niekoniecznie. Mój synek ma problemy neurologiczne, a dokładnie mówiąc
              epilepsję (petit mal) i w/g neurologów ta sama przyczyna, która wywołała
              chorobę może odpowiadać za opóźnienie mowy. Nie ma problemów ze słuchem,
              rozumienie ma bardzo dobre, badający go psycholog i logopeda ocenili
              rozumienie na poziomie 4 latka (synek ma 3 lata i 3 m-ce). Natomiast mowa jest
              bardzo słaba. On się oczywiście świetnie porozumiewa, jest kontaktowy, wesoły,
              do perfekcji opanował przekazywanie całym sobą tego czego nie umie powiedzieć.
              Od marca tego roku jest leczony, napady nie występują, więc jest nadzieja ze
              się to wszystko jakoś wyrówna. Mózg małego dziecka jest bardzo plastyczny i
              jeśli nawet choroba spowodowała jakieś uszkodzenia to są one niewielkie i mają
              szansę wytworzyć się nowe połączenia....To powtarzam za specjalistami. I nie
              potrafię się nie martwić smile) A poza tym synek ma kontakt z dziećmi, chociaz
              oczywiście nie tak intensywny jak byłby w przedszkolu.
              Pozdrawiam
              • malgosia87 Re: Do DODO 03.11.02, 11:44

                I wyszło szydło z worka, z tego co napisałaś miałas dokładnie zaplanowany
                rozwój Twojej córki, tylko z tą mowa nie wyszło.Oj, musiał to być dla Ciebie
                stres nie mieć wpłwu na dziecko, a jakby się tak dało nauczyć nowej umiętności
                (mowy) w okolicy 18 m-ca, to by dopiero było cos. A tu nic "oporna" córeczka
                kazała czekać aż do 3,5 roku. Tak jak napisałaś w jednym z poprzednich postów,
                nie o nocnik tu idzie, ale o ogólny stosunek do dziecka.

                Pozdrawiam
                Małgosia (mama Julki, która w wieku 2 lat budowała piekne zdania, ale żadna w
                tym moja zasługa)
                • Gość: anma Re: Do DODO IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.11.02, 13:38
                  To było do mnie? Ja nie mam córki smile)
                  • malgosia87 Re: Do DODO 03.11.02, 19:16
                    Przepraszam ANMA, oczywiście, że nie do Ciebie tylko do DODO.

                    Pozdrawiam smile
                  • malgosia87 Re: Do ANMY 03.11.02, 19:22
                    Przepraszam ANMA, oczywiście , że nie do Ciebie tylko do DODO.

                    Pozdrawiam smile
                    • Gość: anma Re: Do Małgosi IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.11.02, 20:39
                      nie ma sprawy, tak właśnie myslałam smile)
                      • Gość: dodo Re: Do Małgosi IP: *.sympatico.ca 03.11.02, 23:08
                        hey, malgosia - mysle, ze nie masz problemu z
                        odroznianiem tego, co nam daje mama-natura a czego uczy
                        dziecko mama-malgosia albo mama-dodo? mama-natura,
                        jakkolwiek duzo daje, sporo jednak zostawila mamom
                        -malgosiom i mamom-dodom, i wszystkim innym mamom do
                        zrobienia zanim pisklaki wyfruna z gniazd. m.in. to my
                        musimy ich nauczyc tego nieszczesnego sikania na nocnik
                        (bo tak sobie wymyslilismy jako spoleczenstwo, gdybysmy
                        zyli np. w mozambiku, ten problem w ogole by nie istnial
                        big_grin) tudziez zapinania guzikow, mnozenia 3 przez 4 i 100
                        tysiecy innych rzeczy rownie waznych. mam nadzieje, ze
                        nie odkrywam tu przed toba zadnej tajemnicy!
                        tak wiec bardzo prosze nie porownuj tego, co mozemy
                        dzieki naturze (ssanie, siadanie, chodzenie, mowienie,
                        miesiaczka, rodzenie dzieci, wzwod, unoszenie sie na
                        wodzie itd.) z tym czego uczymy sie stopniowo na
                        przykladzie i z pomoca tych, co juz umieja (jedzenie
                        lyzka i widelcem, jezdzenie na rowerze, programowanie
                        komputerowe, taniec w balecie...).
                        ide sie uczyc kolejnych stopni tai chi - tak dlugo
                        jestem mloda, jak dlugo sie czegos ucze smile
                        • malgosia87 Re: Do Małgosi 04.11.02, 13:32
                          Droga DODO

                          Nie mogę się z Tobą zgodzić bo:
                          1) nie napisałam, żeby nie uczyc dzieci korzystać z nocnika tylko żeby robic to
                          we właściwym dla danego dziecka czasie, tj. wtedy gdy rozumie ono i
                          podstawowe pojęcia: brudno-czysto; mokro-sucho, itd., a także potrafi
                          odczytywać sygnały własnego organizmu (np.ucisk w dole brzuszka - siusiu),
                          czyli opanowało to co dała mu matka-natura.
                          2) moim zdaniem, matka-natura nie dała ludziom umiejętnosci mowy, ale tylko
                          umiejetnosc porozumiewania się,( mozna porozumiwać sie pozawerbalnie). To w
                          jakim języku mówi dziecko i jaki ma zasób słów zależy od otoczenia w jakim
                          wyrasta. I o ile nie mieszamy się do tego naturalnego procesu rozwoju mowy o
                          tyle na siłe chcemy wytrenować dzieci w ich czynnosciach fizjologicznych.
                          Wydaje miesie jednak, zeby gdyby ktoś opracował metodę "przyuczenia do
                          mówienia" nie brakłoby chetnych do jej stosowania.
                          Nauka nowych umiejetnosci podnoszących sprawnosc manualna i intelektualną
                          dziecka też odbywa się wtedy gdy jest ono do tego gotowe , inaczej się po
                          prostu nie nauczy, nikt(?) przecież nie uczy 3 latka tabliczki mnożenia a
                          roczniaka jedzenia nożem i widelcem. I tylko o to mi chodzi, żeby rodzice dali
                          swoim dzieciom czas, jeśli te go potrzebują, żeby nie zmuszali ale zachecali i
                          czasem pogodzili sie z tym ,że ich dziecko czegoś jeszcze nie potrafi się
                          nauczyć, choć wiekszośc rówieśników już to opanowała.

                          Pozdrawiam
                        • Gość: anma Re: Do Dodo IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.11.02, 14:55
                          Wprawdzie Twój post był kierowany do Małgosi i ona już na niego odpowiedziała,
                          ale pozwole sobie rowniez zabrac glos. Otoz uwazam, ze owszem to czy dziecko
                          zalatwia sie do nocnika czy do sedesu czy pod krzaczek to jest kwestia umowy
                          spolecznej, rodzinnej, itp. Ale tak samo jest kwesta umowy spolecznej, czy tez
                          sytuacji i okolicznosci w jakim jezyku dziecko mowi: po polsku, angielsku,
                          rosyjsku, czy tez posługuje sie jezykiem migowym. Natomiast umiejetnosc
                          sygnalizowania potrzeb fizjologicznych jak i zdolnosc mowy jest kwestą
                          dojrzalości mózgu (mówiąc najogólniej). Tę dojrzalosc dzieci osiagają w roznym
                          czasie. Jedne sygnalizują potrzeby jak mają 1 rok i 2 m-ce (chociaz przyznam
                          nie spotkałam się osobiście z takim przypadkiem) inne jak maja 3,5 roku. I tak
                          samo jest z mową. I tak samo jest z innymi umiejętnościami. Jakoś nie uczymy
                          sznurowania butów 10 miesięczne dzieci, bo nie są w stanie się tego nauczyć!
                          Ich zdolności manualne pozwalają jedynie na trzymanie zabawek, rzucanie
                          piłeczki (już z łapaniem gorzej), itd. Koordynacja wzrokowo-ruchowa też jest
                          jeszcze za słabo rozwinięta. Ale oczywiście jak posadzę 10 m-czne niemowlę i
                          zacznę rzucać mu piłeczkę która się przed nim zatrzyma to nie znaczy ze ono ją
                          złapało, prawda? I tak samo mózg musi dojrzeć do tego zeby dziecko potrafiło
                          odczuć a potem zasygnalizować potrzebę siusiania. To że udaje się babciom czy
                          mamom uchwycić moment kiedy dziecko chce się załatwić nie oznacza to ze
                          dziecko potrafi to zasygnalizować.
                          Do uczenia dzieci wszelkich umiejętności potrzebny jest odpowiedni moment w
                          rozwoju dziecka. Nie zapiszę na tenis 2-latka (i nie chodzi tu w ciężar
                          rakiety tenisowej tylko o koordynację ruchową, zrozumienie reguł gry idt.),
                          ale na basen już prędzej.
                          Przepraszam za przydługi wywód,ale chciałam jasno przedstawić swoje zdanie,
                          mam nadzieję ze mi się udało smile))
                          Pozdrawiam ciepło.
                          • Gość: agat1 Re: Do Dodo IP: 195.116.92.* 04.11.02, 15:52
                            Ja też dorzucę jeszcze jedną uwagę - można nauczyć (lub przyzwyczaić)dziecko do
                            korzystania z nocnika, jeśli da sie ono posadzić na nocnik na tak długo, aż
                            doczeka się siusiu. Znam taką dziewczynkę, którą ojciec sadzał przed
                            telewizorem np. na 1,5 godziny na nocniku i ona zazwyczaj zrobiła wtedy siusiu.
                            Ale do tej pory, a ma już 3 lata i 4 mies. zdarza jej sie zsikać w majtki.
                            Mój syn nigdy nie był w stanie usiedzieć tak długo na miejscu, odkąd nauczył
                            się chodzić, pieluchy nie nosi od drugich urodzin, ale NIGDY nie zdarzyło mu
                            się zlać w majtki. Nie wspominam o tym, ze nigdy bym nie pozwoliła, aby tak
                            długo siedział przed telewizorem. Także różnie się zdarza.
          • Gość: dodo Re: Jak przyuczyć do nocnika? IP: *.sympatico.ca 02.11.02, 21:38
            Gość portalu: anma napisał(a):
            Są dwulatki mówiące pięknymi zdaniami a są dzieci takie jak
            > moje, ze w wieku ponad 3 lat mówią niewiele.... To jest
            jakiś problem, a nie
            > to kiedy zacznie sikać na nocnik.

            no i tu sie nie zgadzamysmile
            moja corka zaczela mowic gdy miala dobrze ponad 3,5 roku
            - tym sie zdecydowanie nie nalezy przejmowac - jesli
            dziecko slyszy i nie ma uszkodzen mechanicznych - zacznie
            mowic, gdy przyjdzie na nie czas. nie wierzylam mojemu
            mezowi, gdy mnie o tym przekonywal (pediatra), bo jaka
            zona wierzy mezowi? ale mial racje i odszczekuje tu
            publicznie moje marudzenie wink
            natomiast owego nieszczesnego sikania na nocnik mozna i
            trzeba uczyc ale mnie to juz szczesliwie dotyczy
            wylacznie w mojej dzialnosci spolecznej wiec moge sobie
            miec moje poglady i metody ile mi sie zywnie podoba smile
            anma, a twoj syn chodzi do przedszkola?
            pewnie sie znow post pomnozy, sorry - nie mam na to
            wplywu sad
          • Gość: dodo Re: Jak przyuczyć do nocnika? IP: *.sympatico.ca 02.11.02, 21:40
            Gość portalu: anma napisał(a):
            Są dwulatki mówiące pięknymi zdaniami a są dzieci takie jak
            > moje, ze w wieku ponad 3 lat mówią niewiele.... To jest
            jakiś problem, a nie
            > to kiedy zacznie sikać na nocnik.

            no i tu sie nie zgadzamysmile
            moja corka zaczela mowic gdy miala dobrze ponad 3,5 roku
            - tym sie zdecydowanie nie nalezy przejmowac - jesli
            dziecko slyszy i nie ma uszkodzen mechanicznych - zacznie
            mowic, gdy przyjdzie na nie czas. nie wierzylam mojemu
            mezowi, gdy mnie o tym przekonywal (pediatra), bo jaka
            zona wierzy mezowi? ale mial racje i odszczekuje tu
            publicznie moje marudzenie wink
            natomiast owego nieszczesnego sikania na nocnik mozna i
            trzeba uczyc ale mnie to juz szczesliwie dotyczy
            wylacznie w mojej dzialnosci spolecznej wiec moge sobie
            miec moje poglady i metody ile mi sie zywnie podoba smile
            anma, a twoj syn chodzi do przedszkola?
            pewnie sie znow post pomnozy, sorry - nie mam na to
            wplywu sad
    • Gość: Gość1 Re: Jak przyuczyć do nocnika? IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 03.11.02, 02:42
      Cześć!
      Moja mama twierdzi, że sikałam do nocnika w wieku 8 miesięcy /????/. Babcia
      mnie podobno nauczyła w czasie wakacji na wsi. Nikt tam po prostu w czasie zniw
      nie miał czasu prać w rękach moich pieluch./ 40 lat temu pralki na wsi nie
      mieli/
      Mojego pierwszego bratanka mama tez nauczyla, zanim skonczył rok.
      Ale z drugim juz były problemy...
      Otóż diabeł tkwi w papmersach. Pielucha tetrowa , zasikana albo gorzej -
      powoduje dyskomfort . A w pampersie jest wygodnie i dziecku i rodzicom.
      Z własnego doświadczenia powiem tak : mój brat nauczył sikać młodszego syna,
      wychowanego w pampersie, zakładając mu , gdy mały skończył rok - zwykłe tetrowe
      pieluchy. Po dwóch dniach mały zrowumiał związek przyczynowo-skutkowy miedzy
      siku a pali i piecze. Ale sama nauka jeszcze trochę potrwała.
      Moje dziecko w pampersie chodziło do 2 urodzin. Tesciowa powtarzała, żeby
      dziecka nie męczyć nocnikiem, bo "sam zrozumie i sie nauczy" .A ja zas cały
      czas miałam w pamięci moja przyjaciółke, której syn chodził w pampersie do 5
      roku zycia, bo ona nie chciała go stresowac .
      Więc po 2 urodzinach, w czerwcu po prostu włozyłam mu majteczki bez pampersa.
      Zsikał sie biedny parę razy,a ja za kazdym razem powtarzałam cierpliwie -
      nocnik. Po 2 dniach skojarzył : siku = nocnik. Jeszcze kolejne 2 dni trwała
      walka aby wołac o nocnik PRZED sikaniem a po tygodniu nie było problemu.
      Z "drugim" jest gorzej. Pracujemy nad tym.
      Jesli masz czas - poczekaj do lata i trenuj. Jesli nie - spróbuj z tetrą.
      Pozdrawiam.
      Anka
      • Gość: anma Re: Jak przyuczyć do nocnika? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.11.02, 09:30
        A jak 8 m-czne dziecko wołało ze chce siku? Bo jeśli po prostu babcia
        wysadzała Cię w porach kiedy się spodziewała to potwierdza to to co juz
        napisałamm wcześniej, ze to nie dziecko uczy się korzystania z nocnika ale
        opiekunowie opanowuja sztukę odgadywania potrzeb. Oczywiście 5- latek w
        pampersie to już duża przesada, ale myślę, ze to są sporadyczne przypadki i
        nie wynikają z tego, ze dziecko nie potrafi, czy nie rozumie, ale na przykład
        jest uparte albo mu z tym dobrze. Myślę, ze z 5 latkiem można już jakoś
        logicznie porozmawiać na ten temat a nawet i z 4 - latkiem. Ale może się
        mylę smile)
        • fasolka3 Re: Jak przyuczyć do nocnika? 04.11.02, 01:18
          Czesc

          z opowiadan rodzinnych dowiedzialam sie, ze wczesniej przetrzymywano dzieci tak
          dlugo, az cos tam do nocnika splynelo. Moja babcia podono raz przywiazala moja
          roczna wtedy mame, bo jej sie wydawalo, ze jest uparta i zlosliwa i nie chce
          zrobic siku. Brzmi jak z horroru, przynajmniej dla mnie.

          pozdrawiam

          Ola
          • agat1 Re: Jak przyuczyć do nocnika? 04.11.02, 10:39
            Ponieważ dopiero od niespełna roku nie mam tego problemu, więc tez postanowiłam
            włączyć się do dyskusji.
            Otóż ja również uważam, ze nie ma co dziecka stresować sadzaniem go na nocnik,
            gdyż właśnie taka presja odstraszyła mojego synka od nocnika na tyle
            skutecznie, ze do 3-go roku życia kupę robił w majtki. Z sikaniem poradzil
            sobie rok wcześniej, kiedy zakładałam mu same majteczki tłumacząc przy tym, że
            jeśli skorzysta z nocnika to będzie miał sucho. W dodatku skojarzyłam sposób
            załatwiania tej potrzeby przez mężczyzn i nie sadzałam małego na nocniku do
            sikania, lecz podstawialam mu nocnik bądź wysadzałam wprost do sedesu. Efekt
            był błyskawiczny - w ciągu 4 dni mały nauczył się kontrolować pęchcherz i od
            tamtej pory ani razu nie przydarzyła mu się wpadka, nawet nocna. Przez kilka
            tygodni pilnowaliśmy,żeby zrobił siusiu, a potem sam zaczął to sygnalizować, a
            następnie bardzo szybko sam się usamodzielnił.
            Z kupką było gorzej i teraz wydaje mi się, iż z powodu presji babci (ciągle mu
            tłumaczyła, że jest brzydki i niedobry, bo kupę robi w majtki). Mały się zaciął
            i nawet jak usiłowaliśmy go przypilnować, to nie robił kupy nawet dwa dni, aby
            wyczekać moment naszej chwilowej nieuwagi i zrobic to w majtki. To było czysto
            psycholigiczne. Odbyłam z teściową poważną rozmowę, prosząc, aby nie straszyła
            małęgo nie wiadomo jaką karą - i wtedy synek sie odblokował. Z dnia na dzień
            sam zaczął siadać na nocnik i po kłopocie.
            Wracając do tematu - nasi rodzice byli po prostu zdesperowani koniecznością
            nieczęsto ręcznego prania pieluch, a i nam w tetrowych nie było zbyt wygodnie,
            kiedy sie zasikały, więc wczesniej zaczynaliśmy używać nocników. Jednak nie
            można moim zdaniem sadzać dziecka na nocniku na siłę (mój syn za punkt honoru
            przyjął sobie, że na nocniku nie usiadzie i już), ale należy oczywiście
            próbowac i można osiągnąć efekty. Pomocne są tetrowe pieluchy lub zakładanie
            samych majtek, wtedy maluchy wiedzą, ze coś nie gra, ale to wszystko można
            wykonać, jeśli mama opiekuje się dzieckiem w domu i nie pracuje - trudno babcie
            czy nianię angażować np. w pranie zasikanych (lub jeszcze gorzej) majtek,
            rzadko która się na to zgodzi. Także bardzo wiele czynników składa sie na to,
            iż dzieci dwu-trzyletnie biegają jeszcze w "pampersach".
            Swoją drogą, jestem teraz w ciazy po raz drugi i zamierzam spróbować przyuczyć
            moje dziecko do nocnika o wiele wcześniej, sama jestem ciekawa, jak mi sie uda?
            Pozdrawiam wszystkie mamy
          • agat1 Re: Jak przyuczyć do nocnika? 04.11.02, 10:39
            Ponieważ dopiero od niespełna roku nie mam tego problemu, więc tez postanowiłam
            włączyć się do dyskusji.
            Otóż ja również uważam, ze nie ma co dziecka stresować sadzaniem go na nocnik,
            gdyż właśnie taka presja odstraszyła mojego synka od nocnika na tyle
            skutecznie, ze do 3-go roku życia kupę robił w majtki. Z sikaniem poradzil
            sobie rok wcześniej, kiedy zakładałam mu same majteczki tłumacząc przy tym, że
            jeśli skorzysta z nocnika to będzie miał sucho. W dodatku skojarzyłam sposób
            załatwiania tej potrzeby przez mężczyzn i nie sadzałam małego na nocniku do
            sikania, lecz podstawialam mu nocnik bądź wysadzałam wprost do sedesu. Efekt
            był błyskawiczny - w ciągu 4 dni mały nauczył się kontrolować pęchcherz i od
            tamtej pory ani razu nie przydarzyła mu się wpadka, nawet nocna. Przez kilka
            tygodni pilnowaliśmy,żeby zrobił siusiu, a potem sam zaczął to sygnalizować, a
            następnie bardzo szybko sam się usamodzielnił.
            Z kupką było gorzej i teraz wydaje mi się, iż z powodu presji babci (ciągle mu
            tłumaczyła, że jest brzydki i niedobry, bo kupę robi w majtki). Mały się zaciął
            i nawet jak usiłowaliśmy go przypilnować, to nie robił kupy nawet dwa dni, aby
            wyczekać moment naszej chwilowej nieuwagi i zrobic to w majtki. To było czysto
            psycholigiczne. Odbyłam z teściową poważną rozmowę, prosząc, aby nie straszyła
            małęgo nie wiadomo jaką karą - i wtedy synek sie odblokował. Z dnia na dzień
            sam zaczął siadać na nocnik i po kłopocie.
            Wracając do tematu - nasi rodzice byli po prostu zdesperowani koniecznością
            nieczęsto ręcznego prania pieluch, a i nam w tetrowych nie było zbyt wygodnie,
            kiedy sie zasikały, więc wczesniej zaczynaliśmy używać nocników. Jednak nie
            można moim zdaniem sadzać dziecka na nocniku na siłę (mój syn za punkt honoru
            przyjął sobie, że na nocniku nie usiadzie i już), ale należy oczywiście
            próbowac i można osiągnąć efekty. Pomocne są tetrowe pieluchy lub zakładanie
            samych majtek, wtedy maluchy wiedzą, ze coś nie gra, ale to wszystko można
            wykonać, jeśli mama opiekuje się dzieckiem w domu i nie pracuje - trudno babcie
            czy nianię angażować np. w pranie zasikanych (lub jeszcze gorzej) majtek,
            rzadko która się na to zgodzi. Także bardzo wiele czynników składa sie na to,
            iż dzieci dwu-trzyletnie biegają jeszcze w "pampersach".
            Swoją drogą, jestem teraz w ciazy po raz drugi i zamierzam spróbować przyuczyć
            moje dziecko do nocnika o wiele wcześniej, sama jestem ciekawa, jak mi sie uda?
            Pozdrawiam wszystkie mamy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka