Dodaj do ulubionych

czy przesadzam?

28.03.07, 20:26
Ciężko i długo pracuję(pewnie jak większość), więc każdą wolną chwilę spędzam
z rodziną.Nie mam ochoty na spotkania towarzyskie, choć kiedyś je
lubiłam.Ostatnio na babskim spotkaniu(udzielam się kilka razy do roku)
usłyszałam, że przerobiłam się na mamuśkę- Polkę.Zatraciłam swoją kobiecość,
jestem dziwaczką.To opinia znajomych pań.
Ja tego nie czuję.Mąż też woli kieliszek winka we dwoje wieczorem, a dzieci
mam ułożone, dobrze się uczące i rodzinne.Razem nam dobrze.Czego te kobitki
na mnie tak napadły? Zatkało mnie.Mnie dobrze, a one atak.
Obserwuj wątek
    • agnieszka_azj Re: czy przesadzam? 28.03.07, 22:30
      Jesli Tobie jest z tym dobrze, to to chyba jest najwżniejsze ? One zyją
      inazcej - ich sprawa.
    • justi54 Re: czy przesadzam? 29.03.07, 07:50
      Jak bym czytała o sobie. Ja też nie mam ochoty na towarzystwo wolę rodzinę, po
      prostu robię to z czego czerpię wiekszą radość. A tak na marginesie można być
      doskonałą matką Polką a przy tym nie zatracić nic ze swej kobiecości. Dla mnie
      bilans czasowy jest prosty w pracy 8 godzin plus po pół godziny na dojazd i
      przyjazd z pracy to 9 godzin. Z dzieckiem od 16 do 19 bo potem idzie spać wiec
      to tylko 3 godziny. Potem wieczorem normalne zajęcia pani domu. Nie mam zamiaru
      tracić czasu na koleżanki.
      • megan26 Re: czy przesadzam? 29.03.07, 09:03
        sluchajcie mam oleżanki które mają dzieci w wieku mojej córki 7 lat i one
        bardzo czesto mają ochotę gdzieś wychodzić wieczorami i dokładnie tak samo
        dziwnie na mnie patrzą bo ja poprostu wolę posiedzieć z małą w domu gdy spi
        wole sie do niej przytulic i tyle a nie włóczyc sie po nocach. Wychowuje ja
        sama, pracuję w domu więc cały czas spedzamy razem i mimo tego nie mam potrzeby
        wyjścia gdzieś wieczorem poprostu tego juz nie lubie już się wyszalałam a teraz
        mam swoją córcie której musze dawać dobry przykład. Słuchajcie ja poprostu
        uwielbiam siedzieć z nią w domu nawet jak ona spi. Pozdrawiam
        • joa66 Re: czy przesadzam? 29.03.07, 09:25
          na pewno nie nalezy się zmuszac do czegoś na co nie mamy ochoty.
          Wiadomo, że jak się pracuje to "traci się" dużo czasu, który w innym przypadku
          można spedzic z dziećmi. Ale nie uważam, że wyjście raz czy dwa na miesiąc
          jest zbrodnią i nie nazwałabym tego włóczeniem się po nocy...a co do dobrego
          przykładu....no własnie , chciałabym dać dziecku przykład, że potrzeby rodzica
          tez są ważne.
    • myszmusia Re: czy przesadzam? 29.03.07, 11:49
      zdecydowanie nie przesadzasz - szczególnie jeżeli cała rodzina akceptuje taki układsmileja bym powiedziała,ż nawet takie podejście jest normalniejsze niż dziecko - babcia - przedszkle - świetlica - opeikunka - kolonia - a rodzice "kariera" znajomi i "ja potrzebuje czas dla siebie - zajmij sie czyms"
      • joa66 Re: czy przesadzam? 29.03.07, 12:56
        ale wybór nie polega na tym, że albo spędzamy z dzieckiem KAŻDĄ wolną chwilę,
        albo je olewamy i oddajemy na "przechowanie" do przedszkola czy babci , nie
        mówiąc o tym, że czesto istnieje taka osoba jak ...tata.

        jeżeli w jedną lub dwie soboty w miesiącu WIECZOREM dziecko zostanie z tatą lub
        babcią (po całym dniu spędzonym z mamą)..nic się nie stanie. Moim zdaniem.

        Oczywiście, że inna sprawa, jeżeli po prostu nie ma sie ochoty na wyjścia z
        kolezankami - nie ma się co zmuszać, ale na pewno nie można tego tłumaczyć
        dobrem dziecka.
    • sir.vimes Przesadzasz 29.03.07, 12:20
      Rozważanie takich problemów na forum "Starsze dziecko" to zdecydowanie przesada.

      Zresztą , wątpię czy koleżankom chodziło o "atak". Może po prostu mają ochotę
      spędzać z tobą więcej czasu? A to przecież bardzo miłe.
      • sulamita Re: Przesadzasz 30.03.07, 19:08
        Jestem mamą starszych dzieci - mam trzy córki, więc tu piszę.Dlaczego nie mogę?
        A chodzi właśnie o to, że czas tym dzieciom wolę poświęcać.

        Kiedyś byłam osobą bardzo towarzyską - nie mylić z imprezowiczką.Uwielbiałam
        tańczyć, spotykać się z ludźmi, poznawać nowości.
        Nasyciłam się.
        Teraz mam taki czas, że ostro pracuję, w dodatku uzupełniam kwalifikacje
        (intensywny kurs języka).Czasu wolnego naprawdę niewiele, więc wszystkiego nie
        ogarnę.
        Poza tym pracuję z masą ludzi, więc po pracy mam ochotę na spokój.
        Ładuje mnie spacer z rodziną po lesie albo wspólny wypad na narty.
        Dzieciaki są w okresie, kiedy przejmują moje pasje - rozmawiamy o książkach i
        muzyce, uczę je gotować, jeździmy na rolkach.
        No i kursuję jako kierowca wożąc je na różne zajęcia.
        Moja energia idzie na to.
        Problem moich koleżanek(to licealne kółko) ze mną polega na tym, że one są
        bezdzietne lub mają jedno dziecko, część z nich nie pracuje.Lubią umawiać się
        na wspólne wyjścia na zakupy, spotykają się często w tygodniu, organizują
        babskie wypady na weekend.
        Ja spotykam się z nimi od kilku lat 5-6 razy do roku.
        Zawsze było miło.
        A teraz dwie z nich stwierdziły, że mam dziwaczny program życiowy, bo nie
        inwestuję w swój rozwój jako kobieta.Że mam przedwojenne podejście do życia.Że
        za bardzo wpatrzona jestem w mężą.
        I takie tam z dużą złością wypowiedziane przytyczki.
        Mój sposób życia je po prostu wkurza.
        I doszłam do wniosku, że może po prostu nasze drogi za bardzo się rozeszły?
        Szkoda, bo mnie ich poglądy na życie nie drażniły.Nie mam jednak ochoty, by
        ktoś pouczał mnie jak żyć.
        • monia145 Re: Przesadzasz 30.03.07, 19:45
          A może koleżanki mają spaprane życie i boli je widok szczęścia innych?smile
          Cóż,to częste zjawisko w społeczeństwie.....
        • joa66 Re: Przesadzasz 30.03.07, 20:52
          a jesteś samotną matką?

          Bo rozumiem, że tata nie może zajmowac się dziewczynkami.
        • ardzuna Re: Przesadzasz 30.03.07, 21:01
          Jesteś zupełnie normalna - inwestujesz w rozwój zawodowy, jak przystało na
          nowoczesną kobietę, pracujesz, potem masz ochotę odpocząć. To oczywiste ze
          jeśli pracujesz z ludźmi, odpoczywasz w mniejszym gronie. One nie mają tylu
          obowiazków i cię po prostu nie rozumieją.
          • joa66 Re: Przesadzasz 30.03.07, 21:44
            Hhmmmm. ja tez pracuję, odprowadzam dziecko do szkoły, odbieram,rozmawiamy
            godzinami, znam jego kolegów i kolezanki,robimy razem tysiace rzeczy, poza tym
            przygotowuję posiłki, sprzątam, studiuję zaocznie, czytam, słucham muzyki..itd

            i mam czas i OCHOTĘ spotkać się z koleżankami raz czy 2 w miesiącu, w domu jest
            tata..

            • ardzuna Re: Przesadzasz 30.03.07, 23:55
              Ty masz ochotę, sulamita nie ma i to jest jej święte prawo.
              Jedno dziecko to jakby trochę mniej, niż 3, poza tym. Byłaś kiedyś w domu,
              gdzie jest 3 dzieci?
              • joa66 Re: Przesadzasz 31.03.07, 07:43
                byłamsmile

                tylko zastanawia mnie, że większości postów nie "istnieje" tata.

                poza tym - pojawiło się tu kilka spraw - jedna z pań pisze o "dobrym
                przykładzie dla córki" (????)używając słowa "włoczenie się"

                Kilka postów, w których sugeruje się, że matki alboi siedzą non-stop w domu,
                albo dziecko , to babcie i przedszkola, a rodzice kariera i zabawa. Czyli albo
                totalne poświęcenie, albo zniedbanie dziecka. Przykro mi kiedy to czytam.

                po trzecie, jeżeli ktos pisze, że koleżanki "oskarżają" o zapatrzenie w męża ,
                to może chodzić o zupełnie coś innego, niż to, że wolimy siediec w domu z
                dziećmi.

                większość moich uwag nie dotyczy postu autorki (ktora wprost pisze, że nie ma
                ochoty wychodzić, nie dorabiając do tego ideologi, ba , nawet tata tam się
                pokazuje) tylko do innych komentrzy.

                • sir.vimes Re: Przesadzasz 31.03.07, 09:26
                  "po trzecie, jeżeli ktos pisze, że koleżanki "oskarżają" o zapatrzenie w męża ,
                  to może chodzić o zupełnie coś innego, niż to, że wolimy siediec w domu z
                  dziećmi."

                  Ciekawą rzecz zauważyłaś.
                  • ardzuna Re: Przesadzasz 31.03.07, 23:28
                    Być może chodzi po prostu o miłość do męża, której koleżankom brakuje. A być
                    może o coś zupełnie innego. Któz to wie...
                • ardzuna Re: Przesadzasz 31.03.07, 23:33
                  joa66 napisała:

                  > tylko zastanawia mnie, że większości postów nie "istnieje" tata.

                  Na ogół jestem bardzo wyczulona feministycznie, ale tu problemu nie
                  dostrzegłam. Tata jest obecny - jeśli rodzina ponad wszystko lubi spędzać czas
                  razem ze sobą, to rozwiązanie w postaci wyjścia mamy, a opieki taty nad
                  dziećmi, jest złym rozwiązaniem, bo nie odpowiada potrzebom rodziny.
        • sir.vimes Re: Przesadzasz 31.03.07, 09:24
          Dlaczego nie mogę?

          Ależ możesz... Ale ja wybrałabym inne forum.

          Twoje koleżanki mają jak widać duży żal, że nie uczestniczysz w ich spotkaniach.
          To ile kto ma dzieci i co porabia poza tym chyba ma najmniejsze znaczenie.
          Może twoje znajome sądziły, że jesteście grupą PRZYJACIÓŁEK, a dla przyjaciół
          zawsze jakoś się znajduje czas.
          Uwagi o "przedwojennym podejściu" mogły sobie darować.
    • monia145 Re: czy przesadzam? 29.03.07, 20:28
      Ale ich komentarz co do Twojej dziwaczności musiał byc rekacją na coś......
      Samo domatorstwo jeszcze oznaką dziwności nie jest...winkP
      • justi54 Re: czy przesadzam? 30.03.07, 08:01
        Na coś powiem Ci na co. Otóż jak tylko trochę odstajesz od środowiska, w którym
        żyjesz to jesteś dziwna. Wiem bo sama tego doświadczam w pracy tej obecnej i w
        poprzedniej też. Ja jako jedna jedyna nie odprawiam urodzin w pracy, bo to
        moja prywatna sprawa i prywatne życie i nie widzę powodu do "wciąganie" w nie
        kogoś z mojej pracy. To samo miałam w poprzedniej pracy jak wychodziłam za mąż
        i nie powiadomiłam o tym nikogo, bo niby czemu miałam to robić, współpracownicy
        to tylko współpracownicy oni nie uczestniczą w moim życiu prywatnym.
        Przychodzisz pracujesz 8 godzin i wychodzisz. Wracasz do swojego świata i tyle.
        • liloom Re: czy przesadzam? 31.03.07, 08:27
          jak cie to meczy to moze jestes na tyle blisko z jedna z nich zeby zapytac???
          jak ktos ma czas dla rodziny juz od 16 to zazdroszcze, bo my wracamy do domu o
          18 dopiero, wiec ja gdy mam wybierac to tez wole rodzine. u mnie w rodzinie
          wszyscy tak wola, ale oczywiscie rozrywka oddzielnie nie jest niedozwolona.
          tylko wsrod moich znajomych jest tyle rozwodow i takie rozne sytuacje, ze
          stabilna sytuacja domowa + zawodowa jest na wage zlota. jak sie rozejrze
          dookola, to sporo ludzi jednak funkcjonuje tak jak piszesz. jak niby funkcjonuja
          osoby, ktore zyja "lepiej" i co to znaczy?
          rozwoj wlasny, hobbies itd to tylko i wylacznie twoja prywatna sprawa.
          wchodzenie z butami w twoje decyzje i priorytety jest dla mnie delikatnie mowiac
          niedelikatne. dosadniej mowiac chamstwo. to twoje zycie i rob swoje. one nie
          maja racji. chyba ze jest cos o czym tu nie napisalas (?)
          pzdr
    • ginny22 Re: czy przesadzam? 31.03.07, 11:26
      Wiesz, to faktycznie twoja sprawa, jak zyjesz i jak spędzasz czas wolny - jeśli
      tak, jak chcesz, to jest OK. Ale moim zdaniem jest to dziwny model. Nie chcę i
      nie porafiłabym ograniczyć życia towarzyskiego tylko do rodziny, bo to jest
      ograniczające. Ale to moje zdanie.
    • aniaczepiel Re: czy przesadzam? 31.03.07, 21:24
      Co to znaczy "rodzinne dzieci"?
      • amoniak2 Re: czy przesadzam? 01.04.07, 07:28
        Jeśli nie ma się poczucia straty - to faktycznie wieczorne wypady nie mają
        sensu - mentalnie widać jesteś tam gdzie powinnaś być. Znalazłaś swoją półkę
        skalną podczas wspinaczki życia.

        Koleżanki pamiętają Cię widać z lat panieńskich - mówią że zatraciłaś swoją
        kobiecość,jesteś dziwaczką, Matką Polką. Czy te wszytkie wyznania spowodowane
        są tylko Twoją niechęcią do wspólnych spotkań? Może warto zastanowić się
        dlaczego tak mówią?

        Czasem w ferworze zdarzeń zapominamy kim byliśmy, jakie mieliśmy pragnienia.
        • joa66 Re: czy przesadzam? 01.04.07, 10:14
          czasami mi się wydaje, że dla niektórych przyjaźń to etap w życiu, z którego
          się wyrsta...
    • marudka1980 Re: czy przesadzam? 22.04.07, 09:00
      moglas odpowiedziec im to samo co i nam napisalassmileJestem dumna z Ciebie nie
      tylko dlatego ze poswiecasz sie dla rodziny ale przede wszystkim dlatego,ze
      wiesz sama czego chcesz i robisz to na co masz ochote-niestety wiekszosc osob
      zachowuje sie wbrew sobie aby stwarzac pozory przed innymi i nie sa z reguly
      sobasmileJa 3mam sie Twojej strony powodzeniasmile
    • kaminski2 Re: czy przesadzam? 22.04.07, 10:58
      Ja rozumiem Twój żal.
      Wybrałaś pewien model życia - jak piszesz, jesteś z niego zadowolona i co
      ważne - zadowolona jest Twoja rodzina. Krytyke przyjaciółek rozumiałabym wtedy,
      gdybys sprawiała wrażenie nieszczęśliwej, niezadowolonej itp. Jeżeli faktycznie
      na taką nie wyglądasz i do tego nie robisz nikomu krzywdy - nikt nie ma prawa
      Cię pouczać i krytykować. Tak to widzę.
      Tak się dziwnie porobiło, że z jednej strony wszyscy krzyczą o wolności
      osobistej, o prawie wyboru, ale z drugiej strony uwielbiają krytykować,
      oceniać.
      Ja powiedziałabym wprost, co czuję, że tak mi odpowiada i jeżlei nawet w ich
      oczach jestem dziwaczką - to trudno.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka