Dodaj do ulubionych

Metoda Helen Doron

06.09.07, 19:25
Witajcie,
moja siostra chciała zapisać swoją 7-letnią córkę do szkoły ang. w której uczy
się dzieci wg metody Helen Doron.
Chciałam Was zapytać co sądzicie na temat tej metody?
Będę wdzięczna za opinie, spostrzeżenia, uwagi!!!
K.
Obserwuj wątek
    • anta75 Re: Metoda Helen Doron 06.09.07, 20:32
      Wszystko zależy na jakiego lektora trafi dziecko.Ja mam córkę, która
      zaczyna już trzeci rok nauki tą metodą jet zadowolona, chodzi bardzo
      chętnie i słychać że naprawdę uczy się, , natomiast syn zaczyna
      drugi rok i poważnie myślę nad zmianą kursu.
      • lilka.w Re: Metoda Helen Doron 16.09.07, 20:30
        Moja córka chodzi już...6 lat i jestem zadowolona.Ma świetne
        podstawy do regularnej nauki,dobrą wymowę,w szkole radzi sobie na
        6 ,i co najważniejsze -uwielbia angielski.Zaczęła w wieku 3,5 roku.
    • majmajka Re: Metoda Helen Doron 16.09.07, 21:33
      Moje dzieci chodza juz dwa lata,teraz zaczeli nauke trzeci rok.Jet to metoda godna polecenia.Duzo potrafia,chetnie chodza i mam nadzieje,ze to sie nie zmieni.A zabawa polaczona z nauka to doskonaly pomysl.Polecam.
      • k1234561 Re: Metoda Helen Doron 17.09.07, 09:56
        Ja rówwnież uważam,że wszystko zależy na jakiego lektora trafi
        dziecko.Moja córka zaczynała naukę angielskiego mając 5 lat w tejże
        własnie szkole,niestety pani nienadawała się kompletnie na
        nauczycielkę.Opócz tego że sama nie miała doświadczenia w pracy z
        takimi dziećmi,bo np.na pierwszych zajęciach zapisała im na
        karteczkach imiona i każde dziecko miało karteczkę ze swym imieniem
        przypiętą to ubrania.Na pytanie rodziców czemu to zrobiła od
        powiedziała ,że to dlatego aby dzieci nawzajem się szybciej
        poznały.Tu zaskoczenie rodziców,bo przecież 5 -latki nie umieją
        jeszcze czytać,więc karteczki były dla nich zbędne.Pani była w
        szoku ,że dzieci czytac nie umieją.Podobnie była w szoku,gdy
        pokazyjąc dzieciom 5 pisaków,zapytała ile pisaków trzyma w
        ręce.Dzieci oczywiście zaczęły liczyć po kolei pisaki 1,2,3 itd.Pani
        zaskoczona że one najpierw muszą policzyc ile to jest a nie wiedzą
        od razu.Poza tym dzieciaki właziły jej na głowę, bo nie umiała
        dyscypliny utrzymać.Była też niereformowalna,jeśli chodzi o plan
        zajęć.Jeśli ona ustaliła kolejnośc w jakiej dzieci miały danego dnia
        wykonywac zadania nic ją od tego nie mogło odwieść,nawet to,że przy
        jednym zadaniu dzieci były bardziej zainteresowane niż przy innym.Z
        uporem maniaka,przerywała im te interesujące zajęcie i zaczynała
        nowe bo już minął czas.Przykładów mogę mnożyć.Dlatego nie chcąc
        dłużej wyrzucać pieniędzy w błoto, zapisałam córkę wraz z jej
        najlepszą koleżanką na indywidualne lekcje z profesjonlną
        panią,która umie je zainteresować angielskim,ma świetne podejście do
        dzieci i ja widzę efekty tej nauki.Swoją drogą uważam,że taka metoda
        induywidualnego nauczania 1 na 1 lub dla młodzszych 2 na 1 jest
        najbardziej efektywna.Wiem ,bo sama angielskiego się uczyłam i w
        English First i International Hause i indywidualnie z nauczycielką i
        osobiście z własnego doświadczenia wiem,że najwięcej dała mi nauka z
        nauczycielką.Byłam z nią sama, a nie w grupie,na zadane pytanie to
        ja i tylko ja musiałam kombinowac nad odpowiedzią,nie było innych
        osób,które ewentualnie mogłyby mi pomóc itd.Ale to moje osobiste
        zdanie.

        Anika
    • etruska Re: Metoda Helen Doron 17.09.07, 14:23
      Helen Doron? Zdecydowanie nie polecam. Po pierwsze, metoda z
      założenia ma polegać na tym, że dziecko przyswaja język obcy za
      pomocą tych samych mechanizmów co język ojczysty – ucząc się mówić.
      Bzdura. Małe dziecko na etapie nauki mowy w pierwszej kolejności
      poznaje określenia opisujące otaczający je świat. Słownictwo z
      lekcji HD nie ma nic wspólnego ze słowami opisującymi naturalne
      otoczenie dziecka. Np. zamiast poznawać słówka określające
      przedmioty codziennego użytku, sprzęty domowe, zabawki itp.
      dzieci „poznają” słówka typu gąsienica, poczwarka. Po drugie,
      materiały do nauki są dosyć drogie, a bardzo nieatrakcyjne. Książki
      mają ubogą i nieprzejrzystą szatę graficzną (dla dzieci to jest
      ważne), ale zupełną porażkę stanowią kasety. Należy słuchać tej
      samej lekcji na kasecie po 2 razy dziennie, przez ok. 2 miesiące, po
      czym można zacząć odtwarzać dziecku kolejną lekcję. Zapewniam Cię,
      że zarówno Ty jak i dziecko będziecie wymiękać. Na kasecie wszystkie
      teksty mówione i piosenki są nagrane jednym i tym samym piskliwo-
      histerycznym głosem pani Helen Doron. Brakuje dialogów, interakcji
      pomiędzy mówiącymi, a przede wszystkim brakuje dziecięcych głosów,
      które dla małego odbiorcy byłyby dużo bardziej atrakcyjne. Naprawdę,
      są tysiące innych metod nauczania dzieci języka angielskiego,
      tysiące dobrych lektorów i szkół językowych. Jeżeli chcesz
      zainwestować w naukę dziecka, a nie mieć poczucia, że wyrzucasz
      pieniądze w błoto, to poszukaj czegoś innego.
    • mili_vanili Re: Metoda Helen Doron 18.09.07, 23:11
      moje dziecko chodziło 3 lata (począwszy od 4 roku życia) - w tym
      roku zrezygnowałam z tej metody: na te kilka lat edukacji efekt
      mizerny. Kilka godzin z nauczycielką sam na sam i "sypie" nowymi
      słówkami/okresleniami (choć na pewno wpływ ma to, że wcześniej "miał
      kontakt z jezykiem" właśnie przez HD).

      Ale obiektywnie żecz biorac - nie poleciłabym tej metody innym
      (chyba że jako alternatywne spędzanie wolnego czasu na zajęciach
      zorganizowanych)
      • zuzanna56 Re: Metoda Helen Doron 22.09.07, 20:06
        Jako mama i anglistka polecam.
        • darwina Re: Metoda Helen Doron 22.09.07, 21:54
          Mój synek zaczął trzeci rok i jednocześnie mój młodszy synek poszedł
          w tym roku od podstaw.
          Ja bardzo polecam tę metodę, choć zgadzam się, że najwięcej zależy
          od dobrego lektora.
          Uważam, że w tej metodzie nie chodzi tak bardzo o słówka, o to aby
          dziecko wiedziało jak jest "poczwarka" czy trójkąt. Chodzi raczej o
          generalne osłuchanie z językiem, załapanie prawidłowej wymowy, reguł
          gramatycznych. To na pewno ta szkoła daje. Choćby z piosenek dziecko
          na zawsze zapamięta składnię, np. "What do you see" i wiele wiele
          innych reguł. Nieocenione jest też to, że jest ogromna szansa, że
          dziecko będzie miało do języka angielskiego pozytywny stosunek.
          Będzie chętnie się go uczyło.
          Poza tym mogę moim dzieciom poświęcać swój czas i razem wtedy
          śpiewamy piosenki, słuchamy, powtarzamy lekcje -to dla nas w domu
          też jest wesoła zabawa, sposób na spędzenie miło i pożytecznie czasu.
          Jestem pewna, że w szkole moje dzieci na angielskim będą sobie
          znacznie lepiej radziły niż dzieci, które nie chodziły wcześniej do
          Helen Doron.
          • k1234561 Re: Metoda Helen Doron 24.09.07, 19:26
            Moje dziecko też będzie sobie w szkole na angielskim dobrze
            radziło,choć to bynajmniej nie zasługa Helen Doron wink(gdzie chodziła
            jaiś czas), a pani nauczycielki do której chodzi prywatnie już
            drugi rok.
            I nadal twierdzę że ta metoda bardziej uspołecznia dzieci,niż
            rzeczywiście uczy języka,takie spotkania towarzyskie gdzie dzieci
            pod opieką pani się bawią.Dla takich maluszków w wieku od 1,5 roku
            do 3 to OK,dla starszych strata czasu i pieniędzy,moim zdaniem.
      • mili_vanili Re: Metoda Helen Doron 24.09.07, 19:54
        *rzecz
        przepraszam, nie wiem jak to się stało sad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka