Dodaj do ulubionych

czy są tu mamy dyslektyków?

07.11.07, 08:11
chetnie porozmawiam o dysleksji z innymi mamami.
Obserwuj wątek
    • jovanka5 Re: czy są tu mamy dyslektyków? 07.11.07, 11:18
      ja jestem. Syn ma 11 lat, jest w 5 klasie, o tym że będzie
      dyslektykiem mówiono jak miał kilka miesięcy, podobno to było
      widać....
      • helga1970 Jovanka 07.11.07, 17:47
        ale dlaczego tak wczesnie? miałas powkłania w trakcie porodu?
        • jovanka5 Re: Jovanka 08.11.07, 13:28
          tak, i wciąży i w czasie porodu; potem też rozój był mocno
          opóźniony, rehabilitacja, NDT, SI, Tomatis. Uff, czego jak
          próbowałam. reedukacja w szkole i prywatnie. logopeda. efekty
          żałosne. nadal jest "ftorek" i inne kwiatki. Na szczęście w szkole w
          miarę (wiekszość nauczycieli) to rozumie i np. niektóre klasówki
          zalicza ustnie. Ale ciągle trzeła łazic do nich i tłumaczyć.
    • kai_30 Re: czy są tu mamy dyslektyków? 07.11.07, 17:17
      Ja jestem.

      Starszy, dziewięciolatek, ma opinię z poradni stwierdzającą dysleksję rozwojową,
      młodszy siedmiolatek jest w trakcie badań.
      • helga1970 Kai 07.11.07, 17:45
        a twój starszy syn w jakis posób trafił do paradni?
        • kai_30 Re: Kai 07.11.07, 18:01
          No trafił w taki sposób, że go zapisałam na badania smile

          Wiedziałam (no dobra - miałam 99% pewności) że jest dyslektykiem, chodziło o
          potwierdzenie i "papierek" uprawniający go do chodzenia na terapię pedagogiczną.
    • rycerzowa Jest takie forum 07.11.07, 18:20
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=42552
    • wanilia39 Re: czy są tu mamy dyslektyków? 07.11.07, 18:55
      jes5em
      • fasolka3 Re: czy są tu mamy dyslektyków? 07.11.07, 19:43
        Dolaczam do grona: istota zenska, 7 lat, druga klasa (Niemcy), zero zasad
        pisowni, linie w zeszycie - czysta abstakcja, do tego ADS.

        Pozdrawiam inne "blogoslawione" mamy.

        FFF
        • lika13 Re: czy są tu mamy dyslektyków? 07.11.07, 22:06
          No to gadajmysmile
    • panibarakuda Re: czy są tu mamy dyslektyków? 08.11.07, 22:48
      Jestem, obecna.
      Przepraszam, że tak późno. Nie przeszkadzam w wymianie doświadczeń ? Mam 2
      synów. Młodszy syn(12 lat) jest dysfunkcyjny. Jest dysgrafem i dysortografem. Z
      czytaniem jakoś sobie radzi, choć nie jest orłem. I choć praca i pilnowanie
      nauki nie jest łatwym zadaniem, to ma też wiele śmiesznych aspektów. Opowiem za
      parę minut, kończę gotować zupę gulaszową. Barakuda
      • helga1970 Panibarakudo! 09.11.07, 06:42
        mój mąż jest dygrafem i dysortografem. Na maturze zrobil 37 błedow
        ortogr. najwiecej w historii szkoły. Oczywiscie uratowł go papier.
        Poza tym specjalnie mu to w zyciu nie przeszkadza. Inteligencja
        emocjonalna w normie, hehe.
        Tak na powaznie- bardzo jestem ciekawa wynkow testu, ktory bedzie
        robiony 12 tego czyli za kilka dni.
        Ciekawae, ze wiele informacji o Franku dociera do mnie dopiero
        teraz jak zostalam przewodniczaca rady rodziców. Okazało sie, ze
        pani ma bardzo wiele mi do powiedzenia w jego temacie. wczesniej
        ciezko bylo cokolwiek wydusic.
        Duzo czytam nt i powoli strach ustepuje. tez mam mlodszego syna.
        Podobno czesto dziedziczy sie własnie w lini męskiej a wiec mlodzsy
        tez bylby w grupie ryzyka.
    • panibarakuda Re: czy są tu mamy dyslektyków? 09.11.07, 20:29
      Witaj helga1970.
      Bardzo Cię przepraszam, że tak długo , ale w piątki mam urwanie …
      Na początek przyznam się, że też jestem dys. Mnie ratował zawsze urok osobisty
      (he, he...). Tak na prawdę to wcale nie było łatwo. W czasach kiedy ja zdawałam
      maturę, niewiele mówiło się o dysfunkcjach. Najczęściej takie osoby postrzegane
      były jako matoły i z lekka upośledzeni. Ja miałam to ogromne szczęście, że
      rodzice starali się dociec, skąd moje problemy z ort. Dosyć wcześnie odnaleźli
      naturę problemu. Od wizyt u psychologa, psychiatry, pedagogów i badań IQ byłabym
      specem. Jak mówię, ja miałam to szczęście, bo teraz z perspektywy czasu widzę,
      że pośród moich koleżanek i kolegów było wielu takich samych. Tak na marginesie,
      to podejrzewam, że moja mama też w jakimś stopniu jest dyslektyczna. Za diabła
      nie potrafi rysować. W pracy na szczęście mam doskonałą sekretarkę i oczywiście
      komp. z programem do poprawy błędów. Chwilka przerwy na herbatę i za moment
      wracam. Pa Barakuda
    • panibarakuda Halo helga1970 09.11.07, 20:57
      Jestem już po herbacie. Uf.. Wracam do tematu. Też czekam z niepokojem na wynik
      próbnych testów kompetencyjnych. Od kilku tygodni staram się przerabiać jeden na
      dzień test z ubiegłych lat. Znaczy, nie ja tylko młody, a ja sprawdzam. Jest
      nawet nieźle, ale wiadomo, że w domu to lajtowo a w szkole stresior. Jakoś
      będzie. A jak tam Twojego Dziecka ?
      Pozdrawiam Barakuda
      • helga1970 Re: Halo helga1970 09.11.07, 21:35
        No wiec moja corka jest 5 klasie, ale ona jest dzieckiem z
        pierwszego malzenstaw i o nia sie specjalnie nie martwie. mam
        nadzije, ze inteligencje oddziedziczyla po tacie ( ale nie
        charakter, hehe). Franek wlasnie ma zapalenie uszu i do konca
        grudnia nie bedzie chodzil. Straszne ale non stop siedza w
        przedszkolu chore dzieci a Franek jest silnym alergikiem i łapie
        wszystko. Władciwie choruje non stop. Poza tym jest fajnym
        chłopakiem i raczej sobie poradzi chociaz na pewno beda cyrki w
        szkole bo to taki uroczy diabełek ( po tatusiu - moim obenym mężu).
        napisze jak poszły nam testy 12 listpada. teraz w sumie doskakuje
        do kompa przez to ze chlopcy chorzy bo najmlodszy tez niestety
        łapie wszystko choc o dziwo, na nic nie jest uczulony( ma 2 lata)
        Pozdrawaim, bede sie odzywac teraz kłade dzieci( jak Shrek siue
        skonczy) dobranoc
    • alina66 Re: czy są tu mamy dyslektyków? 10.11.07, 10:17
      Panibarakudo,
      zainteresowało mnie stwierdzenie, że mama Twoja jest prawdopodobnie
      dysgrafikiem, nie potrafi rysować, czy to jeden z przymiotów
      dysgrafii?
      Mój syn jest dysgrafikiem, prawdopodobnie ja też, aczkolwiek w moich
      czasach dysgrafii oficjalnie nie było, były wieczne uwagi za pismo
      itd.
      Rysować nie potrafimy oboje, nic a nic smile) stąd pytanie.
    • panibarakuda Odpowiadam alina 66 10.11.07, 11:30
      Witam. Już odpowiadam na temat moich podejrzeń dotyczących dysgrafii u mojej
      Mamy. Muszę zacząć od tego, że całkiem niedawno się przeprowadzałam, a że jestem
      chomikiem i lubię trzymać pamiątki - odnalazłam rysunki i stare zeszyty z czasów
      mojego dzieciństwa. Jak byłam uczennicą szkoły podst.(sto lat temu), coś ok. 2-3
      klasy, jedną z zadanych do domu prac był rysunek bociana. Wprawdzie nie pamiętam
      powodu dla którego ten rysunek został wykonany przez moją Mamę, ale finał był
      taki, że dostałam 2 i uwagę("rysunek robiony na kolanie, w pośpiechu...").Idąc
      tym tropem, obejrzałam zeszyty z przepisami mojej mamy, oraz jej notatki w
      starych kalendarzach. za moment wracam...
    • panibarakuda Odpowiadam alina 66 10.11.07, 12:04
      Jestem już smile
      Tak więc wracam do tematu. Przeglądając zebrany materiał "dowodowy" zauważyłam:
      1)rysunek na poziomie 3-4 latka (taki "patyczak")
      2)brak kolorów (rys. wykonany jedną, ciemną, kredką)
      3)co do pisma to : w zeszytach z przepisami raczej czytelne, choć styl pisania
      "lekarski". Tam, gdzie notatki robiła Mama tylko dla siebie to masakra. Zdanie
      rozpoczyna się literą wielkości słonia a kończy literą małą jak mrówka. Linijki
      i kratki są tylko do ozdoby.
      Z perspektywy czasu już rozumiem niechęć do zabawy w rysowanie.
      Jak wcześniej pisałam mam dziecko dysfunkcyjne. Od chwili kiedy zabrał się za
      rysowanie (3-4 lata) zbierałam jego pracę do teczki. Mam też starsze dziecko i
      niestety (a może stety) porównywałam ich prace z podobnego okresu rozwoju. W
      tych pracach widać ogromną różnicę poziomu. I nie jest tak, że starszy syn
      rysuje pięknie, a młodszy nie. Starsze dziecko również nie posiada talentu
      plastycznego, ale jakoś sobie radzi. Trochę czytałam na ten temat, byłam na
      kilku spotkaniach z prof. Bogdanowicz/Bohdanowicz nie pamiętam dokładnie
      nazwiska. Ta Pani to guru w dziedzinie dys.
      Pytaj co chcesz jeszcze wiedzieć Pozdrawiam smile Barakuda
      • lika13 A jak pracujecie z dzieckiem? 11.11.07, 15:39
        Mój ma dysgrafie ,dysortografie,dysleksję,przy lateralizacji skrzyżowanej i adhd-da ktos więcej?smile
        Codziennie czyta kawałek czegoś,choć strone i pisze pare zdań.
        Potem sprawdzmy błędy i pisze jeszcze raz poprawnie.
        Dużo musi opowiadać-gadamy sporo co sie działo w szkole,gdziekolwiek-żeby wyćwiczyć kompletne przekazywanie informacji ,a nie szczątkowe,gdzie nie wiadomo, kto gdzie i co.
        Raz na jakiś czas opowiadanie pisemne na dowolny temat.
        Pracy jest cała masa ,ale nam jest dwa razy cieżej ze wzgledu na adhd,choć i tak postepy są wielkie.
        • helga1970 podziwiam :) 11.11.07, 17:12

          • verdana Re: podziwiam :) 11.11.07, 17:43
            Rysowanie może, ale nie musi mieć wplywy na dysgrafię. Starszy syn w
            ogóle nie rysował - i jest dysgrafikiem. Teraz, jako dorosly
            czlowiek, rysuje b. dobrze, robi bizuterie i inne precyzyjne rzeczy -
            i nadal jest dysgrafikiem.
            Najmlodszy rysował pięknie i grubo powyzej swego wieku (cieniowane
            rysunki w przedszkolu) i tez jest dysgrafikiem. Ja tego nie
            rozumiem, ale tak jest i tyle.
    • panibarakuda jeszcze raz 11.11.07, 19:08
      Napiszę teraz coś, co przyszło mi do głowy czytając jedną z wypowiedzi. Po
      zrobieniu badań i diagnozie dot. dysfunkcji mojego dziecka, postanowiłam
      oczywiście jeszcze więcej poświęcać czasu i uwagi na pracę z nim. Niestety
      często jest tak, że wiedza na jakiś temat i emocje nie idą ze sobą w parze. Mój
      synek potrafił zrobić kilka błędów w jednym wyrazie, nie w zdaniu!! Wyobraźcie
      sobie jak w jego wydaniu wyglądał wyraz burza. Dodam, że ja nie byłam w stanie
      odszyfrować. Podpowiem, że błędy ortograficzne nie były jedynymi. Dla ułatwienia
      powiem, że litery takie jak : p, b, d są nierozpoznawalne. Dopiero z kontekstu
      udało się nam rozwiązać zagadkę. Po napisaniu w poprawny sposób tego wyrazu i
      zrobieniu rysunku przedstawiającego to zjawisko przeszliśmy do krótkiego
      dyktanda. Oczywiście "burza" pojawiło się znów. I oczywiście napisane było ze
      wszystkimi możliwymi błędami. Mnie puściły nerwy. Krzyczałam, groziłam i
      mordowałam wzrokiem. Efektem tego była rodzinna awantura. Na nic. Wiem, że to
      głupie, ale nie zawsze postępuje się rozsądnie. Nieraz nerwy puszczą, a później
      żal. A tak podsumowując, to ja w portfelu noszę kartkę, przypominającą mi jak
      to jest z dys. Napisane na niej jest : "kwituję odbiór dokumentów". Kiedyś z tej
      formuły musiałam często korzystać. I uwierzcie mi, nie potrafiłam napisać jej
      poprawnie bez ściągi. Nawet teraz napisałam ją z błędem. Dzięki ci komputerku za
      pomoc w ortografii. Barakuda z pozdrowieniami wink
    • olusia19 Re: Cwiczenia Dennisona. 12.11.07, 12:42
      Witam. Ćwiczenia Dennisona propagowane przez Międzynarodowy Instytut
      Kinezjologii naprawdę pomagają! Ósemki, słoń, pompowanie piętą. Moja
      córka traciła równowagę, nie mogła trafić w szerokie drzwi, skupć
      się, usiedzieć w miejscu, nie mówiąc o pisaniu. Picie wody i
      ćwiczenia, do których (przyznaję nie jest łatwo) trzeba zachęcić
      dziecko dają efekty już po 2-3 tygodniach. Dziecko je widzi i
      ćwiczy. A potem wszystko wraca do normy - tzn. np po kilku
      miesiącach, ale warto! Gimnastyka mózgu wg Dennisona - wierzę w nią
      z całego serca polecając.
      Pozdrawiam.
      • verdana Re: Cwiczenia Dennisona. 12.11.07, 13:24
        Moim dzieciom kompletnie nie pomogły, dzieci tych ćwiczeń
        nienawidzily. A cwiczyly na zajeciach długo.
        • olusia19 Re: Cwiczenia Dennisona. 12.11.07, 15:06
          Każdy jest oczywiście przekonany do swoich metod i ma do tego prawo.
          Nasze ćwiczenia zostały dobrane indywidualnie, 3 x w tygodniu, bo
          nadmiar może szkodzić. Moje dziecko nie raczkowało, bardzo późno
          chodziło i wszelkie ruchy naprzemienne były niezwykle pomocne, plus
          jazda na rolkach, plus rower, plus pływanie. Bardzo mozolna praca
          dziecka i moja, ale zmiany przyszły i są widoczne oraz trwałe.
          Charakter pisma z zupełnie nieczytelnego zmienił się tak, jakby to
          inna osoba pisała, zeszyty porządnie, a nawet wychuchane. Wyniki w
          nauce zachęcają do wysiłku i w ogóle forma zachęt, brak krytyki plus
          ćwiczenia. Jestem niezwykle zadowolona, że kiedyś trafiłam na
          książkę Romana Warszewskiego Jak wyleczyłem dziecko z dysleksji i
          potem się potoczyło. Do Instytutu Kinezjologii zgłosiłam się z
          dzieckiem "pokurczonym", niestabilnym, różnica między stronami ciała
          12 cm, a teraz z radością widzę zmiany.
          • sylki Re: Cwiczenia Dennisona. 13.11.07, 09:30
            coś mi sie wydaje, że niedługo do was dołącze
            jutro mamy wizyte u logopedy i nie omieszkam sie dowiedziec
            jak sparwdzić czy mój syn nie ma dysleksji
            myli litery
            cięzko mu przez to czytać
            ma 7 lat
            trzymajcie kciuki, żeby wszystko mi sie wyjasniło
            bo zwariuje
            wczoraj na niego nawrzeszczałam bo cały czas mylił ą z ę i p,b,d
            dopiero wieczorem pomyslałam ze chyba coś jest nie tak
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka