Dodaj do ulubionych

Szkoła muzyczna

15.04.09, 17:20
Mój 6-letni syn chodzi na lekcje pianina w przedszkolu i dziś pani zasugerowała, że jest zdolny i powinniśmy pomyśleć o szkole muzycznej dla niego. Ani ja, ani mój mąż nie mamy pojęcia, jak wygląda nauka w takiej szkole, ani czy to w ogóle przydaje się w przyszłości (zakładając średnie uzdolnienia, a nie wieli talent). Czy któraś z Was ma dziecko w szkole muzycznej? Może mogłybyście mi przybliżyć, jak wygląda nauka tam? Problem w tym, że syn został już przyjęty do dobrej szkoły społecznej i musiałabym go stamtąd zabrać, nie jestem pewna, czy warto.
Obserwuj wątek
    • kra123snal Re: Szkoła muzyczna 15.04.09, 17:25
      Szkoła jest po szkole. W zależności od stopnia szkoły zdobywa się
      odpowiednie wykształcenie muzyczne. Nikomu znajomość instrumentu nie
      przeszkodziła w życiu. Wirtuozem nie musi byc, ale warto, aby
      rozwijał chłopak talent smile
      • rozamund Re: Szkoła muzyczna 15.04.09, 17:30
        O ile wiem, to jest normalna podstawówka z przedmiotami muzycznymi, w dodatku na drugim końcu miasta...
        • pyza_uk Re: Szkoła muzyczna 15.04.09, 17:38
          Ja chodzilam do szkoly muzycznej, ale bylo to blisko 30 lat temu smile
          Szkola byla ogolnoksztalcaca, czyli podobnie jak ta, o ktorej piszesz: wszystkie
          przedmioty, wlaczajac muzyczne, pod jednym dachem. Oprocz tego, ze mielismy b.
          duzo pracy i wiecej czasu spedzalo sie w szkole, to wspominam czasy podstawowki
          z lezka w oku. Szkola odznaczala sie b. wysokim poziomem (przedmioty
          ogolnoksztalcace), klasy mialy nie wiecej jak 20 uczniow (cala szkola cos ok 300
          uczniow chyba), atmosfera niepowtarzalna, generalnie polecam, choc jak pisalam,
          ciezka to praca, bo nawet mniej utalentowane dzieci musza co semestr podchodzic
          do egzaminow muzycznych, aby przejsc do nastepnej klasy, co wiaze sie z
          codziennymi pozalekcyjnymi cwiczeniami gry na instrumencie (czyli: lato,
          wszystkie dzieciaki szaleja na dworze, a twoj musi liczyc sie z tym, ze
          przynajmniej 1 godz. po lekcjach musi poswiecic na cwiczenia plus normalne
          odrabianie lekcji dodatkowo). Ja z mojego punktu widzenia b. polecam., ale
          docenilam to po latach.
          • izazdo Re: Szkoła muzyczna 15.04.09, 18:02
            ja jestem po szkole muzycznej I stopnia w klasie fortepianu (zajecia 2 x w
            tygodniu popoludniami przez 6 lat). Polecam taki wlasnie system zamiast
            laczonego - jesli sie okaze, ze dziecko nie daje rady, to nie traci roku w
            "normalnej" szkole, po prostu zrezygnuje z muzycznej.

            Osobiscie goraco polecam, chociaz dzieciak zapewne bedzie wierzgał (kto by
            chcial cwiczyc gamy, kiedy koledzy biegaja po podworku?). Ale jesli rodzice nie
            sa przekonani i nie przycisna potomka, to nie skonczy tej szkoly, bo to wymaga
            niewrazliwosci na lzy, wrzaski i oskarzenia pod adresem rodzicow (zreszta chyba
            jak kazda inna dysyplina artystyczna czy sportowa uprawiana na powaznie). Chyba
            kazdy kto skonczyl szkole muz rzucał nutami i instrumentem, wrzeszczac ze
            nienawidzi grac smile Tak jak napisala przedmowiczyni - to sie docenia dopiero po
            latach...

            A co to daje? Dokladnosc i skrupulatnosc (muzyka to matematyka w praktyce),
            wytrwalosc, podzielnosc uwagi, myslenie z wyprzedzeniem, przezwyciezanie siebie,
            a ponadto umiejetnosci, ktore zostaja na cale zycie. Dla mnie nieznajomosc nut
            to jak analfabetyzm, nie jestem w stanie sobie wyobrazic, ze tego nie umiem...
            • kiraout Re: Szkoła muzyczna 15.04.09, 19:07
              Podpisuję się w 100%!
              Umiejętności wyniesione z Muzycznej - bezcenne smile
          • umasumak Re: Szkoła muzyczna 15.04.09, 18:56
            Wspominam podobnie - dużo pracy, ale i mnóstwo satysfakcji.
            Generalnie wysoki poziom przedmiotów ogólnych, muzycznych - wiadomo.
            Polecam w przypadku gdy dziecko naprawdę chce grać, a rodziców stać
            na poświęcenia czasowe przede wszytkim.
            Quidquid latine dictum sit, altum videtur smile
          • ola.poczta11 Re: no własnie..te ćwiczenia po kilka godzin 15.04.09, 20:10
            ...to wspominam najgorzej..wszyscy na dworze a ja musiałam
            ćwiczyć..bo były egzaminy i sprawdziany z teoriisad..im starsza tym
            lepiej mi było..ale w podstawówce byłam bardzo zbuntowana na
            rodziców,że muszę siedzieć i ćwiczyć..teraz jestem im za to
            wdzięcznasmilebo potrafię coś co nie wszyscysmile
        • e_r_i_n Re: Szkoła muzyczna 15.04.09, 17:45
          To zalezy, co wybierzesz.
          Sa takie 'dzienne', gdzie dziecko ma przedmioty ogolne i muzyczne.
          Sa tez popoludniowe, czyli niezalezne od szkoly podstawowej.
          Ja konczylam wlasnie taka - zajec sporo, srednio dwie godziny
          dziennie codziennie. Poza instrumentem (dwa razy w tyg) bylo
          ksztalcenie sluchu, rytmika, potem chór, literatura muzyczna,
          instrument dodatkowy.
          Poszukaj na tym forum i wychowaniu/starszym dziecku. Kilka dyskusji
          o szkole muzycznej bylo.
          • rozamund Re: Szkoła muzyczna 15.04.09, 17:55
            Dzięki za podpowiedzi. Sama nie wiem, co robić, dzieciak jest uzdolniony w wielu kierunkach, matematycznie, językowo i sportowo, teraz jeszcze ta muzyka, bądź tu mądry i pisz wiersze...
    • beatrycze123 Re: Szkoła muzyczna 15.04.09, 19:57
      Chodziłam do takiej popoludniowej szkoły, oprócz gry na instrumencie było kilka
      innych przedmiotów, (1-2 dziennie), nie przeszkadzało mi to mieć świetnych ocen
      w szkole i wygrywac konkursy z matematyki. Szkoła muzyczna I stopnia trwa 6 lat,
      więc jesli zacznie teraz to skończy akurat równo z podstawowką.

      6-7 latki sa przyjmowane praktycznie tylko na 2 instrumenty: fortepian i
      skrzypce. Jeśli chce grać np. na gitarze to musi trochę podrosnąć.
      • e_r_i_n Re: Szkoła muzyczna 15.04.09, 21:24
        beatrycze123 napisała:

        > nie przeszkadzało mi to mieć świetnych ocen w szkole i wygrywac
        > konkursy z matematyki

        Grałas na fortepianie?
        Jest naukowo dowiedzione, ze te dwie sprawy sa ze soba powiazane - w
        sensie granie na fortepianie i dobre radzenie sobie z matematyka.
        Tez jestem tego przykladem smile.
        • izazdo Re: Szkoła muzyczna 15.04.09, 21:41
          popieram, ze szkola muzyczna nie tylko nie przeszkadza w nauce, ale wrecz ją
          ułatwia. Ja spokojnie dawalam sobie rade ze szkola muzyczna, chorem (spoza
          szkoły muzycznej, proby 3 razy w tygodniu), dodatkowymi lekcjami języka, nauką w
          normalnej szkole (do matury czerwony pasek, na maturze srednia 6,00, a szkola
          wowczas na ok. 20 miejscu w rankingach), olimpiadami przedmiotowymi (zwolnienie
          z egz do LO i na studia za olimpiady) oraz roznymi innymi konkursami (glownie
          literackimi).

          A wcale szczególnie wybitna nie bylam - ot po prostu nie bylo internetu, gier,
          telewizora, nicnierobienia i łażenia z koleżankami nie wiadomo gdzie. Kiedy sie
          ma duzo na glowie, to nie ma marnowania czasu. Jak masz dziecko, ktore ma wiele
          talentow i zainteresowan, to wykorzystaj to, bo z nudy glupie pomysly przychodza
          do glowy.
        • hankam Re: Szkoła muzyczna 03.05.09, 19:57
          I ja też, choć na poziomie konkursów nie bylam.
        • jakw Re: Szkoła muzyczna 22.05.09, 23:40
          e_r_i_n napisała:

          > Jest naukowo dowiedzione, ze te dwie sprawy sa ze soba powiazane -
          w
          > sensie granie na fortepianie i dobre radzenie sobie z matematyka.

          To ja chyba jestem kontrprzykładem wink Idąc do liceum byłam
          szczęśliwa, że nie będę miała przedmiotu zwanego muzyką.
    • ola.poczta11 Re: skończyłam szkołę muzyczną-klasę fortepianu 15.04.09, 20:04
      U mnie była podobna sytuacja.Już w przedszolu przedszkolanka
      powiedziała rodzicom,że mam dobry słuch.Pojechaliśmy do szkoły
      muzycznej i tam pani profesor przesłuchała mnie,zrobiła kilka testów
      na rytm i słuch i powiedziała,że są pozytywne rokowania.Od pierwszej
      kasy podstawowej chodziłam do szkoły muzycznej.Potem wybrałam sobie
      liceum o profilu muzycznym,miałam fakutlety i indywidualny tok nauki
      z racjii zaawansowania...Co mi to dało?nie zostałam nauczycielką,ale
      jakiś czas prowadziłam rytmikę.Skończyłam administarcję a muzyka
      jest jedynie moją zdolnością i miłym sędzaniem czasu.Moja 5letnia
      córcia rwie się do grania na pianinie,wiec może ma coś po mniesmile
      Jeśli bedzie chciała to zapiszę ją również do szkoły muz. warto się
      rozwijać....Dzięki graniu na pianinie w szkolezawsze
      byłam"podziwiana" i to było bardzo miłe....
    • green_sofia Re: Szkoła muzyczna 15.04.09, 22:56
      Potwierdzam tylko to co mówią poprzednicy - szkoła muzyczna to
      piękne doświadczenie. Oprócz oczywistych umiejętności muzycznych
      genialnie wychowuje, uczy systematyczności, a poza tym ułatwia
      normalną naukę- szczególnie języki- ja biegle mówię 4 jezykami.
      Potwierdzam też że każdy przechodzi okres buntu- ja też nie raz z
      całej siły kopnęłam w pianino tongue_out Ale potem zaskoczyłam i jako
      dziecko grywałam nawet jako solistka z orkiestrą w Berliniesmile
      Później bez wiekszych problemów nauczyłam sie też grać na skrzypcach
      i gitarze.

      Acha i dementuję bzdurę że 7latków przyjmują tylko na fortepian i
      skrzypce- przyjmują oczywiście również na gitarę, wiolonczelę, flet
      poprzeczny i klarnetsmile
      • beatrycze123 Re: Szkoła muzyczna 01.05.09, 19:48
        > Acha i dementuję bzdurę że 7latków przyjmują tylko na fortepian i
        > skrzypce- przyjmują oczywiście również na gitarę, wiolonczelę, flet
        > poprzeczny i klarnetsmile

        chyba zależy od szkoły muzycznej- chodziłam do dwóch i tam tak małych dzieci nie
        przyjmowali na gitarę, wiolonczelę ani tym bardziej klarnet (trzeba sporo siły
        by wydobyć dźwięk z klarnetu, to juz na saksie łatwiej), Na flecie rzeczywiście
        grały 7 latki.
    • green_sofia Re: Szkoła muzyczna 15.04.09, 22:57
      Acha i dodam jeszcze że wcale nie trzeba aż tak bardzo dzieciaka w
      tej szkole cisnąć - nikt nigdy mnie nie pilnował żebym ćwiczyła, od
      najmniejszego ćwiczyłam sama tyle ile uważałam za słuszne. Był czas
      też na trenowanie narciarstwa, olimpiady przedmiotowe i 4 języki. Da
      się smile
    • grazbed Re: Szkoła muzyczna 16.04.09, 06:22
      Aktualnie mam 8-latkę w popołudniowej szkole muzycznej, w klasie fortepianu.
      Dzieci grają i na skrzypcach i na innych instrumentach też. Da się pogodzić
      naukę w obu szkołach, dziecko jest bardziej zdyscyplinowane, szybciej pracuje.
      Korelację między muzyką i matematyką też potwierdzam.
      Najgorsze momenty to okresy "kopania w pianino" jak już ktoś napisał.
      Trzeba dużo silnej woli i samozaparcia rodzica,żeby nie ulec łzom, wrzaskom i
      krzykom "nienawidzę grać".
    • alabama8 Re: Szkoła muzyczna 16.04.09, 08:30
      Szkoła muzyczna nie musi iść łeb w łeb ze szkołą podstawową. Można
      chodzić do 3 klasy podstawówki i w tym samym czasie rozpocząć naukę
      w 1 klasie szkoły muzycznej. Chodząć do normalnej podstawówki -
      muzyczną zaliczać po lekcjach. Zajęcia w popołudniowej szkole
      muzycznej nie odbywają się codziennie więc dziecko będzie je
      traktować jak popołudniowe zajęcia dodatkowe - i to chyba najlepsze
      rozwiązanie dla tych który nie są pewni co dlaej robić z "talentem".
      Jeśli łyknie bakcyla i przetrwa pierwszy rok czy dwa - można myśleć
      o zmianie szkoły - dziecko będzie starsze, dojrzalsze i ze
      sprecyzowanymi zaintersowaniami.
      • anmanika Re: Szkoła muzyczna 16.04.09, 08:40
        Zapraszam na forum:
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45595
        może będzie pomocne.
    • siajaj Re: Szkoła muzyczna 16.04.09, 09:53
      Ale przeciez nie musisz zabierać dziecka z "normalnej" szkoły.
      większość szkół muzycznych jest szkołami dodatkowymi, w których
      zajęcia odbywają się po lekcjach w szkole podstawowej. Jeśli ma
      dobrym pianistą to będzie nim tak samo po takiej
      szkole "polekcyjnej" jak i po typowo muzycznej.
      Ja chodziłam do szkół muzycznych przez 12 lat i wiem, że nawet jeśli
      Twój synek nie wybierze kariery muzycznej to na pewno będzie
      przodował przed dziećmi nie muzykującymi bo granie na instrumencie
      zapewnia bardzo wszechstronny rozwój intelektualny i wiele korzyści.
      Przede wszystkim:
      a) zdolności językowe (płynne mówienie - słuch muzyczny bardzo
      ułatwia prawidłową wymowę i akcentowanie, a przy tym zapamiętywanie.
      Jednym słowem, na pewno łatwo będzie mu przychodziła nauka języków.
      b) obycie ze światem muzyki i muzyków - środowisko, w którym będzie
      przebywał dostarczy mu dobrych wzorców zachowań
      c) bedzie doskonale zorganizowany (godzenie 2 szkół)
      d) będzie się lepiej rozwijał - granie na instrumencie wymaga
      wykonywania kilkuset czynności jednocześnie

      A nade wszystko: będzie miał swoją pasję i świadomość, że jest
      bardziej uzdolniony niż wiekszość społeczeństwa. To musi
      zaprocentować.

      Tyle, że: nic na siłę. Jeśli nie będzie chciał chodzić do szkoły
      muzycznej, to brń Boże go nie zmuszaj. To przynosi tylko złe efekty.
      Lepiej zaczekać aż sam powie, że chce grać.

      I jeszcze jedno: nie decyduj się na tzw. korepetycje, czyli lekcje
      indywidualne z jakąś panią czy panem. To nie daje takiego rozwoju
      jak szkoła muzyczna gdzie jest szereg innych bardzo ciekawych i
      rozwijających zajęć poza instrumentem.
      • fossetta Re: Szkoła muzyczna 22.04.09, 18:46
        Jestem mamą 6-cio latki, która rwie się do grania na instrumencie
        (nie wiem czy to nie słomiany zapał).W naszej rodzinie muzyków
        raczej brak, osobiście pogrywam na gitarze. Obie mamy doskonały
        słuch i pamięć muzyczną.
        Mam niespełnione marzenia zwiaząne z niemożnością uczęszczania do
        szkoły muzycznej i grania na fortpianie. Nie chciałabym robić nic na
        siłę, ale też chciałabym spróbować i być może posłać córkę do szkoły
        muzycznej..nie chcę odbierać córce szansy, której sama nie miałam.
        Jestem laikiem w tym temacie..mieszkamy w małym mieszkaniu, co z
        ćwiczeniami na instrumencie? Czy jest możliwa nauka gry na
        fortepianie, jeśli go nie posiadamy i raczej na razie mieć nie
        będziemy? Dziekuję za wszelką odpowiedź
        • dorotatrybala Re: Szkoła muzyczna 29.04.09, 10:11
          Moja córcia ma 7 lat. Odkąd sięgam pamięcią "musiała" słuchać dźwięków i wydawać je. Niejednokrotnie mnie (i nie tylko) drażniło mówienie dziwnym, często jękliwym głosem, śpiewanie gdy potrzebowałam ciszy, stukanie, wydobywanie dźwięku ze wszystkiego ... Aż ktoś mi otworzył oczy, że ona jest muzykalna. Nie jestem muzykiem, tylko matematykiem-informatykiem i nigdy się muzycznie nie kształciłam, choć chciałam i chyba mam słuch, bo śpiewam czysto, a jak nieczysto, to od razu to czuję, rodzina męża jest muzykalna, ale typowo "dla siebie", chętnie i ładnie śpiewają. Mój mąż mnie rozśpiewał. Ale wracając do córki, to tak gdzieś rok temu zaczęła mówić, że chciałaby uczyć się grać na jakimś instrumencie. Jeszcze wtedy nie rozumiałam jej "dziwnych" zachowań i myślałam, że jej się odechce (wiedziałam ile taka nauka kosztuje dziecko i rodziców, bo do SM chodzi sporo dzieci znajomych, na różne instrumenty). Po jakimś czasie, gdy się okazało, że się "nie odechciewa" zaczęłam zastanawiać się nad jakimś małym instrumentem, bo mieszkanie tak jak Twoje, niewielkie i nawet nie wiem, gdzie mogłabym postawić pianino. Zaproponowałam flet i na początku się zgodziła. Po kilku tygodniach jednak stwierdziła, że to mają być skrzypce i nic innego. Dlaczego? "Bo tak ładnie grają". Włączyłam jej kilka nagrań fletu i skrzypiec i stwierdziła, że jednak skrzypce. Wiem, że skrzypce są bardzo wymagającym instrumentem i dość długo nie widać efektów swojej pracy, więc próbowałam jej uświadomić, nie zniechęcać, że to wymaga dużo pracy, nie ma tyle czasu na zabawę, trzeba ćwiczyć codziennie, a przy skrzypcach może jeszcze więcej... Jej reakcja mnie poraziła. Zaczęła histerycznie płakać, że ona nie chce za mną o tym rozmawiać, że ja ją chcę zniechęcić, a ona bardzo chce grać na skrzypcach. Więc klamka zapadła. Musi być szkoła muzyczna. Ze względu na miejsce zamieszkania najbardziej mi pasuje muzyczna ogólnokształcąca, którą mam po drodze do pracy, z inną nie poradziłabym sobie czasowo lub finansowo. Z tego też powodu mój mąż stwierdził, że trzeba ten zapał sprawdzić i zorganizowaliśmy jej lekcje skrzypiec. Może rozmyśli się, jak przez kilka tygodni trzeba będzie ćwiczyć codziennie? Uczy się od dwóch miesięcy i widzimy, że jednak trzeba iść w tym kierunku, tym bardziej, że z różnych źródeł dowiadujemy się, że ma świetny słuch. I co dziwne, to jak idzie na lekcję skrzypiec od razu siada do pianina (w domu go nie mamy) i próbuje grać ze słuchu, co nawet jej wychodzi, ale pytana czy woli pianino czy skrzypce mówi, że skrzypce. Nauczycielka twierdzi, że idzie jej świetnie.
          Ja radziłabym Tobie zacząć od takich właśnie prywatnych lekcji, żeby sprawdzić czy to Ty, czy dziecko chce tego grania. Jeśli dziecko, to wysłać potem do muzycznej, takiej jaką jesteś w stanie jej zorganizować nie robiąc sobie krzywdy, a jeśli Ty, to sama weź lekcje prywatne i nie przejmuj się wiekiem. Poza tym widzę po nas, że najlepiej jak to dziecko wybierze instrument. Mój mąż pod wpływem tej sytuacji z córcią wyciągnął na nowo gitarę, na której kiedyś uczył się grać i uczy się sam, czasem konsultuje to ze znajomym gitarzystą. ćwiczy codziennie oo 3 miesięcy po kilkadziesiąt minut i mogę śmiało powiedzieć, że miło go posłuchać, a jeszcze fajniej z nim pośpiewać. A zawodowcem przecież nie będzie i nie o to chodzi.
          • dorotatrybala Re: Szkoła muzyczna 29.04.09, 10:25
            I jeszcze jedno. Jeśli dziecko wybierze w SM fortepian, to pianino trzeba mieć
            swoje, a przynajmniej mieć do niego codziennie dostęp. Jeśli jednak inny
            instrument, to często można go wypożyczyć ze szkoły lub jest tańszy w zakupie. W
            każdym razie i tak będzie się uczyć grać na pianinie, bo od 5-tej lub 4-tej
            klasy (nie pamiętam) obowiązkowy jest w SM taki przedmiot jak "fortepian
            dodatkowy" dla dzieci grających na innych instrumentach. Ja jeszcze pianina nie
            mam, ale jak rzeczywiście będzie jej dalej zależało, aby się uczyć, to trzeba
            będzie "stanąć na głowie" i jakoś to zorganizować. Może w ciągu 5 lat uda się
            zmienić też mieszkanie na większe?
            Pozdrawiam i życzę dobrych decyzji.
            • fossetta Re: Szkoła muzyczna 29.04.09, 11:15
              Bardzo dziekuję za wyczerpujące informacje, pozdrawiam
    • tijgertje Re: Szkoła muzyczna 23.04.09, 09:57
      szkola muzyczna to cos niesamowitego, bardzo wszechstronnie rozwija,
      a i spolecznie dziecku jest latwiej, bo ma wsrod kolegow dzieci o
      podobnych zainteresowaniach. sama chodzilam do popoludniowej, bylo
      super, ale ten system ma jedna wade: stradznie duzo czasu traci sie
      na wszelkie dojazdy, czekanie na lekcje itp. Gdybym dla 6-latka
      miala wybrac szkola, wolalabym podstawowa muzyczna, gdzie wprawdzie
      wiecej czasu jednoczesnie spedza w szkole, ale ten czas jest
      produktywniej wykorzystany. Jeden warunek : dziecko musi baaardzo
      chciec. Nawet jak nie ma wyjatkowego talentu, to sobie poradzi, a
      dla jego rozwoju to bedzie bardzo dobre doswiadczenie, ale jak
      maluch zostanie upchniety w takiej szkoel rpzez rodzicow, to w razie
      niepowodzen zawsze bedzie miec argument nie do przebicia "Bo to wy
      chcieliscie". Jesli dziecko chce grac, to wyslalabym do muzycznej
      podstawowki, nie determinuje ona przyszlosci dziecka, a uczy
      samozaparcia, wytrwalosci, systematycznosci, gra na instrumencie
      wplywa pozytywnie na rozwoj ogolny, rozwija zwlaszcza w kierunku
      matematyki i jezykow. Pewne zasady i reguly z muzyki obowiazuja
      tylko w innej formie w innych przedmiotach. sama bylam dzieckiem o
      wszechstronnych zdolnosciach, mimo, ze 3 razy w tygodniu jezdzilam
      do muzycznej, jadlam obiady w barze mlecznym (ach, te nalesniki, to
      byly czasybig_grin ) to nie przeszkodzilo mi to we wzieciu udzialu w 5
      olimpiadach przedmiotowych, jedna gminna (fizyka), 2 rogionalne
      (chemia i geografia) i 2 wojewodzkie (polski i matematyka). Do
      liceum poszlam "normaljego", bo rodzice uwazali, ze muzyczne jest za
      daleko i do intrernatu mnie nie puszcza (co nadal mam im za zle),
      ale poszlam na studia muzyczne, a "na stare lata" znowu zaczelam
      grac na nowym instrumenciesmile Z checia wrcilabym sie do mojej dawnej
      szkoly.
    • jankomama Re: Szkoła muzyczna 23.04.09, 16:40
      ja też wspominam szkołę muzyczną z łezką w oku, moje dziecko chodzi do muzycznej
      czwarty rok i ponieważ wszyscy owe zajęcia bardzo zachwalają, ja spróbuję
      naświetlić Ci sytuację z innej strony

      córka rwie się do grania teraz, ale co jak zobaczy jaka to ciężka praca
      wyuczenie się utworu, najpierw rozczytanie nut, kiedy melodia ''nie wychodzi'' i
      dosłownie ślęczy się nad co trudniejszymi fragmentami ( to dla małego dziecka
      baardzo nudne), wyliczanie w kółko 1,2,3,4,1,2,3,4 ; po drugie utwory są
      dobierane tak,żeby jak najlepiej ćwiczyły technikę grania, a nie dłatego, że są
      bardzo melodyjne, bo te bardziej rozrywkowe nie rozwijają słuchu tak, jak jak
      te, wktórych trzeba ''doszukiwać się melodii'' (dla starszych są one melodyjne,
      dla młodszych mniej); trzecia sprawa: jak nauczyciel zobaczy,że Twoje dziecko
      jest naprawdę zdolne, będzie dostawać baardzo trudne utwory, im więcj czasu
      bedzie poświęcać na ich dopracowanie tym będą trudniejsze, aż do tego stopnia,
      że niejednokrotnie popłacze się nad utworem, ta szkoła naprawdę ''ćwiczy'' charakter

      nie chcę Cię absolutnie zniechęcać, uważam, że więcej jest plusów niż minusów
      szkoły muzycznej, ale nigdy nie radziłabym Ci wysłania dziecka od razu do
      dziennej muzycznej, przenieść zawsze go tam możesz, bo nie masz gwarancji, że
      naprawdę trwale polubi granie (nawet przy niepowodzeniach)

      gdybym miała posłać mojego syna jeszcze raz do szk. muzycznej, zrobiłabym to w
      wieku 8 (lepsze rozumienie teorii muzyki) a nie 7 lat( w pierwszej klasie
      posłałabym go do ogniska muzycznego, które są przy każdej szkole muzycznej)

      • nena22 Re: Szkoła muzyczna 29.04.09, 22:04
        Zaznczę, że nie przeczytałam wszystkich wpisów, ale muszę
        zdementować powiązania między talentem muzycznym i matematycznym. Ja
        będąc bardzo dobra pianistką byłam kompletną noga matematyczną.
        Co do nauki języków to owszem łatwiej ale nie z powodu grania na
        instrumencie tylko po prostu dobrego słuchu. Jeśli słuch dobry to
        jezyków będzie sie łatwiej uczył czy pójdzie do szkoły muzycznej czy
        też nie.
        A sama szkoła? Cholernie ciężka praca. Praktycznie podwójna ilość
        przedmiotów. Codzienne ćwiczenie na instrumencie co najmniej godzinę
        ale w praktyce jeśli chciało się coś osiągnąć to i 3 godziny. Co pół
        roku egzaminy obowiązkowe. Duży stres, duży wysiłek a czy się
        opłaciło to zwykle okazuje się dużo później. Z mojego doświadczenia
        wynika, że szkoły popołudniowe są traktowamne trochę luźniej. Zaleta
        szkoły muzycznej to zwykle mniej liczne klasy.
        • green_sofia Re: Szkoła muzyczna 29.04.09, 23:30
          Dziwią mnie Twoje niemiłe odczucia ale dobrze że i taka opinia sie
          pojawiła smile

          Ja na pewno nie ćwiczyłam codziennie przez godzine. Dużo mniej.

          A egzaminy to super wprawa, potem na studiach indywidualne egzaminy
          ustne itd to już zero stresu smile Kwestia wprawysmile

          A i egzaminy i koncerty wspominam świetnie- treme mieliśmy wszyscy i
          graliśmy sobie wzajemnie na plecach na sucho ;P
          • nena22 Re: Szkoła muzyczna 30.04.09, 23:39
            Szkoła muzyczna pierwszego stopnia ( nie popołudniowa) to wyścig
            szczurów. Jeśli było tak ponad 30 lat temu to teraz nie bedzie
            lepiej. Jak ktoś nie ćwiczył codziennie godzina - 3 godziny to
            wypadał z gry. Jesli nie zamierza się startowac w wyścigu to polecam
            szkołę muzyczną dodatkową, tam nie ma takiego parcia na sukces.
            Ale moze nie wszytstkie szkoły takie, moja była jedną z najlepszych
            w kraju z bardzo wysokim poziomem, wiec pewnie dlatego tak cinęli.
            Ja osiągając wybitne wyniki byłam na maksa zestresowana. Potrzebna
            jest mocna psychika albo po prostu luz i nie przejmowanie się
            porażkami.
            Swojego dziecka bym dobrowolnie nie posłała, ale jakby się uparła
            tak jak ja w wieku 6- 7 lat to kto wie? Jednak raczej jako
            dodatkowe zajęcia poza zwykłą szkołą.
            • hankam Re: Szkoła muzyczna 03.05.09, 20:09
              Chodzilam do szkoły muzycznej - hmmm, 40 lat temu zaczęłam. Nie było
              wyścigu szczurów. Ćwiczyłam nieregularnie i nie za dużo, dopiero w
              ósmej klasie zdecydowanie więcej, ale nigdy tych przepisowych
              czterech godzin (przypominam - cztery godziny to już dla
              piętnastolatkolatków). Zła nie byłam, przy naprawdę niewielkim
              wysiłku byłam lepiej niż średnia, na egzaminach miałam co najmnie
              czwórkę.
              Bardzo polecałam tę samą ogólnokształcącą szkołę muzyczną znajomej.
              Jej córeczka wytrzymała tam trzy lata. I wyścig szczurów teraz już
              jest. Dzieci przychodzące do pierwszej klasy mają często za sobą
              trzy, cztery lata grania.
              Z minusów mojej szkoły - beznadziejny wf.
              POza tym miałam czas na wszystko - naukę języków, basen, dużo
              czytałam, w ósmej klasie zainteresowałam się rysunkiem. Jak
              najbardziej polecam.
    • kurczak1 Re: Szkoła muzyczna 30.04.09, 14:56
      Mój chodzi do normalnej szkoły do klasy muzycznej. Wypadnięcie
      dziecka z muzycznej nie powoduje nawet zmiany klasy (klasa jest
      mieszana), a zajecia są łączone z normalnymi (przed lekcjami lub
      po). Klasa rewelacja 20 dzieci (w innych 30). Nie ćwiczy dużo - góra
      pol godziny dziennie. Ponadto robię dni bez instrumentu po jakichś
      egzaminach, przesluchaniach. Dzis właśnie gra pierwszy koncert poza
      szkoła. Denerwuję sie, ale jestem dumna. Okazało sie ze jest zdolny.
      A poszedł na egzamin tylko dlatego że kolega szedł i on też chciał.
      Poza tym muzyka łączy sie z talentem matematyczno - językowym.
      Polecam
      • verdana Re: Szkoła muzyczna 30.04.09, 16:14
        Nie mam żadnych doswiadczeń ze szkołą muzyczna i nie neguje, ze może
        dla dziecka warto do niej chodzic (chociaż zmuszanie ziecka do
        robienia tego, czego nie chce robic, a nie musi - budzi moje opory).
        Zastanow sie jednak nie tylko nad dzieckiem ale nad całą rodziną i
        odpowiedz sobie na pytania.
        1.Czy znasz się choc trochę na muzyce? Czy bedziesz w stanie nie
        tylko przypilnowac dziecko, aby cwiczyło, ale przynajmniej w
        przybliżeniu wiedziec, cy gra w miare poprawnie, czy nie?
        2.Czy zniesiesz codzienne cwiczenia w domu, co najmniej pół godziny-
        a moze i trzy bardzo marnego grania w kóko tego samego? Czy
        zniesie to Twój mąż, ew. inne dzieci?
        3. I sąsiedzi, o ktorych nie wolno zapominać?
        4. Czy jestes przygotowana na to, ze musisz dwa razy w tygodniu
        odwozic i przywozic dziecko do szkoly muzycznej? Zastanow się nad
        tym, szczególnie jesli masz inne dzieci, albo je planujesz.
        Bo czasem cos, co jest dobre dla dziecka moze być niedobre dla
        reszty rodziny. Sama przyznam, ze gdyby moje dziecko okazało sie
        nawet geniuszem muzycznym, to nie znioslabym cwiczeń w domu - w domu
        pracuję i musialabym chyba z pracy zrezygnować.
        • mariefurie Re: Szkoła muzyczna 04.05.09, 00:39
          Tak poczytalam, pomyślałam, i...naszło mnie....co wczesniej nigdy nie brałam pod uwagę. Poslę dzieciaka do szkoły muzycznej. Z młodym obgadane, ze ojcem też, siostra moja go przygotuję na egzamin wstepny...no i ...gitara się nie zmarnuję wink

          Z doświadczenia powiem tak (jestem po szkole muz pierwszego stopnia, jako dodatkowa, popołudniowa).- na pewno duZo daje szkoła muzyczna jesli chodzi o rozwój ogólny. Nawet nie sposób opisac słowami dokładnie - co daje. Daje pewną wrażliwość na sztukę w ogóle. Na sztuke szeroko pojętą. Ale czy to coś komuś pomaga w życiu? Trudno powiedzieć. człowiek sie czuje bardziej spełniony może...ale czy coś więcej? nie wiem.
          Co do wpływu kształcenia muzycznego na zdolności matematyczne i językowe...- może. Tez słyszałam, ze ma to pozytywny wpływ, bo muzyka, matematyka i języki w jednej półkóli podobno obcują - czyli obszar abstrakcyjnego myślenia.
          Ale z doświadczenia nie potwierdzam. Dwie siostry - zawodowe muzyczki, maja problemy z językami obcymi, z matmą też różnie bywało.
          Ja natomiast matmę pokochałam dopiero na studiach będąc (wcześniej słabiutko), a z językami obcymi nigdy nie miałam klopotów, a zawodowym muzykiem nie jestem.
          Podsumowując - kształcenie w zakresie muzyki jest jedna z czynności która może być pozyteczna, acz niekoniecznie niezbędna, i zanim poslesz dzieciaka do szkoły i kupisz mu fortepian wink to zważ wszystkie za i przeciw.
          smile
    • dorenka Re: Szkoła muzyczna 11.05.09, 16:44
      Być może już podjęłaś decyzję - ale jeśli nie - po przeczytaniu wielu odpowiedzi
      postanowiłam dopisać się i ja.
      Mam w szkole muzycznej (ogolnoksztalcącej muzycznej, nie popoludniowej) już
      czwarte dziecko. Szkola muzyczna jest prawie najblizsza szkola w okolicy, wiec,
      znajac mozliwosci swoich dzieci posylalam je najpierw na egzaminy wstepne do
      muzycznej, zanim zastanowilismy sie do jakiej innej ewentualnie je poslac. To z
      racji tego oslawionego ogolnego rozwoju, ktory zapewnia ksztalcenie muzyczne.
      Dzieci w wiekszosci same decydowaly o instrumencie glownym. Najstarsza corka
      wybrala skrzypce i po skonczeniu podstawowki powiedziala, ze nigdy wiecej w
      zyciu skrzypiec do reki nie wezmie. Teraz, po 2 latach przerwy, blaga o kupno
      lub chociaz pozyczenie skrzypiec od znajomych, poniewaz postanowila JEDNAK
      zdawac do szkoly II stopnia (za rok). Najstarszy syn wybral wiolonczele. Ma
      wybitne szczescie do nauczycielki - w szkole jest dla niego jak matka - czego ja
      nie zdolam dopilnowac, ona - tak. Jest wybitnie zdolny i wybitnie leniwy, ale
      poniewaz skonczyl 11 lat i poza objawami nastoletniej glupawki zdarzaja mu sie
      okresy, kiedy mysli dojrzale, pewne postanowienia zyciowe juz podjal: bedzie
      chcial sie muzycznie ksztalcic dalej. Wymaga nieustannego pilnowania,
      kontrolowania, sprawdzania itd. - na szczescie dzwiek wiolonczeli jest tak
      ladny, ze nawet sasiedzi nie maja nic przeciwko temu, ze zdarza mu sie cwiczyc
      czasami do 22.30 (najpierw cwicza u nas dzieci mlodsze - mieszkanie jest male i
      mamy "grafik" cwiczen). Drugi syn koniecznie chcial grac na fortepianie. Z
      powodu trudnosci mieszkaniowych i braku szansy na ich natychmiastowa poprawe
      oraz kupno pianina, wybralismy mu klarnet (mial podejrzenie astmy,a prawidlowe
      cwiczenie na instrumentach detych pomaga powiekszyc powierzchnie oddechowa). Od
      roku (syn jest w trzeciej klasie) zaluje tej decyzji, poniewaz nauczycielka nie
      motywuje go do pracy, a wrecz przeszkadza w jego rozwoju. Syn mial wskazania z
      poradni psychologiczno-pedagogicznej do indywidualnego toku nauczania, ale nie
      chcialam gopozbawiac kontaktow z rowiesnikami i uczy sie w trybie normalnym.
      Jest nadwrazliwy i nieustabilizowany emocjonalnie. Bardzo pracowity, ale bardzo
      samokrytyczny, nie wierzy w siebie, jezeli czegos nie osiagnie. W tej chwili
      wspolnie z nim walcze o jego przetrwanie w tej szkole - pilnuje go, slucham jak
      cwiczy 1-2 godziny dziennie (nie lubi przerywac, dopoki wg niego "dobrze" czegos
      nie zagra), pomagam mu w pozostalych lekcjach, poniewaz ma klopoty z
      koncentracja uwagi (stad zalecenia psychologa)... ale to moje dziecko chce grac,
      a nie chodzi o zaspokojenie moich ambicji... W ubieglym roku zdala do tej samej
      szkoly mlodsza corka - na wybrany przez siebie flet. Poniewaz kiedys gralam na
      tym instrumencie, rowniez i jej slucham - to dopiero final pierwszej klasy, wiec
      jeszcze nie jest tego tak duzo...
      Przedstawilam czyste fakty, bez komentarza... Sama chodzilam do szkoly
      popoludniowej, ale jako nastolatka z niej zrezygnowalam, poniewaz, jak moj drugi
      syn, nie znosilam, gdy mi cos nie wychodzilo, a w domu nie mialam warunkow do
      cwiczenia ani zachecajacych mnie do tego rodzicow...
      Wiem, ze bez pomocy rodzicow dziecku, a zwlaszcza chlopcu (ktory musi fizycznie
      nadmiar energii z siebie wyrzucic) bedzie trudno w szkole muzycznej. Raz jedyny
      nie zgodzilam sie na wybor instrumentu przez dziecko - i to wlasnie dziecko ma
      klopoty, mimo talentu i pracy...Ale nie nalezy tego traktowac jako reguly.
      Jakakolwiek decyzje podejmiesz, na pewno bedzie ona madra smile Pozdrawiam i
      trzymam kciuki!
    • wikun-ia07 Re: Szkoła muzyczna 22.05.09, 16:10
      Mówie ci .. to jest okropne, stracisz synowi nauke, bedzie miał tyle
      zajęć w szkole muzycznej że nie wyrobi się z nauką .. jedynie jak ma
      wielki talent.
      • majenkir Re: Szkoła muzyczna 22.05.09, 16:48
        wikun-ia07 napisała:
        > Mówie ci .. to jest okropne, stracisz synowi nauke

        Niech zgadne: jestes po szkole muzycznej wink?
      • tijgertje Re: Szkoła muzyczna 22.05.09, 17:30
        wikun-ia07 napisała:

        > Mówie ci .. to jest okropne, stracisz synowi nauke, bedzie miał
        tyle
        > zajęć w szkole muzycznej że nie wyrobi się z nauką .. jedynie jak
        ma
        > wielki talent.

        Ja wielkiego talentu nie mialam, do muzycznej dojezdzalam
        kilkanascie kilometrow i przez 4 lata 3 razy w tygodniu jadlam
        obiady w barze mlecznym, z muzyczna niezle sobie radzilam, z ogolna
        bardzo dobrze, dodatkowe zajecia nie przeszkodzily mi w udziale w 5
        olimpiadach (z czego 2 rejonowe i 2 wojewodzkie) i dostania sie do
        najolepszego liceum w okolicy. Muzyczna wspominam super i wlasnie
        dzieki ogromowi zajec wszelakich nauczylam sie lepiej funkcjonowac w
        nadmiarze obowiazkow, im wiecej mam do zrobienia, tym lepiej sobie z
        tym radze. Nie kazdy sie nadaje do szkoly muzycznej, ale to zalezy
        od dziecka, jego predyspozycji i wparcia rodziny. Ta sama szkola dla
        dziecka z takimi samymi zdolnosciami moze okazac sie rajem i
        pieklem. Najwazniejsze, ze dziecko musi bardzo chcec grac,
        spelniajac zachcianki rodzicow nic z tego nie bedzie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka