Dodaj do ulubionych

Warsztat nr. 8

06.11.07, 22:03
Mialam dylemat, czy wymyslec proste pytanie, typu "jaki pierwszy sport
uprawialam w zyciu", albo skad jest moj kot (ze smietnika, ciekawe jakby to
pokazaly karty..), ale to za proste.
Mam inny pomysl, chodzi o rodzaj zjawiska.

WPROWADZENIE:
Mam brata. Moj brat byl w wieloletnim zwiazku, zwiazek naturalnie zostal
zcementowany slubem. Niestety, jak to w zyciu bywa, zaczely sie problemy,
oboje ze soba juz daaawno nie mieszkaja, wszystkie formalnosci majace na celu
odzyskanie wolnosci zostaly zaczete dawno temu, a jednak te formalnosci sie
wloka. Nie dlatego, ze zadzialal przypadek, przeszkoda, splot okolicznosci,
tylko dlatego, ze W TAKICH SPRAWACH juz tak jest.

PYTANIE:
Moje pytanie brzmi: Dlaczego moj brat i - wciaz - bratowa nie sa jeszcze
wolnymi ludzmi.
Innymi slowy, co ich tak silnie zwiazalo, ze trudno sie "uwolnic"?

Obserwuj wątek
    • coill Re: Warsztat nr. 8 06.11.07, 22:27
      ale chodzi i doszukanie sie przyczyt ktore utrudniły prawne zakonczenie sprawy?
      czy jak bo nei rozumie dwuznacznego zakonczenia pytania..;/
      • romy_sznajder Re: Warsztat nr. 8 06.11.07, 22:34
        Ha! Wlasnie. To jak w zyciu, spotykasz czlowieka, a on nie jest do konca wolny.
        Czemu?


        > ale chodzi i doszukanie sie przyczyt ktore utrudniły prawne zakonczenie sprawy?

        Dobrze kombinujeszsmile
        Z czego wynikaja opoznienia. Dlaczego tak dlugo?
        Karty umieja to pokazac, na bankwink
    • romy_sznajder bonus;-) 06.11.07, 22:39
      O, mam pomysl, zeby zachecicwink Dla wszystkich, ktore wezma udzial - po prostu
      sporobuja, mam zabawny prezent. Jesli ktos zyczy oczywisciewink
      Kiedys, na uzytek pewnego przedsiewziecia musialam napisac krotki tekst o
      technikach perswazyjnych na przykladzie tekstow kultury masowej. Wybralam
      felietony Marii Bigoszewskiej o tarocie, z tyg. "Gwiazdy mowia", wlasnie
      znalazlam go w Wordzie. Nie o moje jakies "wnioski" tu chodzi - raczej o
      streszczenia felietonow, czyli problemow z jakimi ludzie jakoby przychodza do
      wrozek i nabranie dystansu do tego, jak potocznie odbierany jest tarot.

      No to tyle.
      Czas - do poniedzialku.
    • morgana8 Re: Warsztat nr. 8 06.11.07, 22:43
      Co ich trzyma za soba?
      - 5 mieczy
      Zadne nie chce drugiemu ustapic.

      O co tak walcza?
      - Rydwan
      Firma?
      • herbatazcytryna Re: Warsztat nr. 8 06.11.07, 23:54
        Co ich tak związało? Gwiazda i As kielichów
        Myślę, że przed rozstaniem wpadli na jakiś świetny pomysł, może firma, może
        jakiś wytwór artystyczny, a rozwód w tym momencie mógłby to zaprzepaścić.
        • herbatazcytryna Re: Warsztat nr. 8 06.11.07, 23:58
          Albo bardziej dokładnie - za sprawą bratowej bardziej to się opóźnia.
          Ile czekamy na odpowiedź?
          • romy_sznajder Re: Warsztat nr. 8 07.11.07, 00:10
            > Ile czekamy na odpowiedź?

            W poprzednim warsztacie Canada pisala, ze dla niej tydzien jest optymalny, wiec
            sadze, ze trzeba to uszanowac.

            Bardzo mi sie podobaja dotychczasowe karty. Zwracam uwage na.. kolory. Na zywioly.
            I sie juz zamykamwink
            • morgana8 Re: Warsztat nr. 8 07.11.07, 00:35
              Ciagna cos razem po wodzie? smile))
              A moze wode razem ciagna? smile))
              • gosiadzika jakieś współuzależnienie? 07.11.07, 07:48
                haa no warsztat chyba najciekawszy będzie smile
        • m_oments Re: Warsztat nr. 8 07.11.07, 10:51
          co powoduje opóźnienie - pustelnik
          izolacja? albo dosłownie jakiś starszy facet?
          może prawnik, który bardzo dokładnie i długotrwale sprawdza wszystkie dokumenty?

      • betulanana Re: Warsztat nr. 8 07.11.07, 13:27
        Co ich trzyma za soba?
        8 pentakli, 6 buław, 2 buław
        wspólne dokonania, wytwór wspólnej pracy (dzieci?)
        chęć osiągnięcia sukcesu, zatryufowania nad przeciwnikiem (tkwią w
        stanie iluzji, podczas gdy rozwód raz na zawsze zamknąłby ten etap,
        w dodatku rozwód to zawsze klęska obu stron)
        potrzeba bycia w związku formalnym, czyli konieczność posiadania
        drugiej połówki. nawet jeśli nie ma to przełożenia na życie, sama
        świadomość że jednak związek istnieje formalnie daje wymaganą
        satysfakcję
        O co tak walcza?
        7 mieczy, sprawiedliwość, as mieczy
        każde chce przekonać świat i otoczenie do swojej wersji wydarzeń,
        prowadzą prywatną wojnę podjazdową. oboje chcialiby żeby instytucja
        prawna rozwiązała ich problemy. pewnie się to w końcu uda, tylko czy
        rzeczywiście rozwiąże te problemy?
        • getdance Re: Warsztat nr. 8 07.11.07, 18:37
          Dlaczego nie maja rozwodu ... ?

          Umiarkowanie, Rydwan

          Moze chodzic wspolna prace/firme ? Oboje nie moga i pewnie nie chca
          pojsc na kompromis, zadne nie chce ustapic. I nie spiesza sie do
          wyjasnienia tej sytuacji.

          Co ich laczy ?

          Smierc, Cesarzowa

          Hmm oboje boja sie zaczac tego nowego etapu ? Boja sie smierci
          starego i rozpoczecia nowego rozdzialu, byc moze ze laczy ich takze
          dziecko.
    • ines113 Re: Warsztat nr. 8 10.11.07, 00:27
      Temat ciekawy, wyprobowalam nowe karty i skojarzenia mam- jedno z
      nich wyjechalo za granice? z dzieckiem?
    • monika9815 Re: Warsztat nr. 8 10.11.07, 09:30
      Witam, bardzo ciekawy warsztat!!smile

      Trzyma ich wspólny projekt, "dziecko" nad którym wspólnie pracowali
      i wkładali dużo energii od samego początku. Współpraca związana z
      firmą etc.
      Pozdrawiam! Monika
    • canada53 Re: Warsztat nr. 8 10.11.07, 19:01
      Oto karty, które wylosowałam:
      On: 5 Kielichów, 5 Buław, XI Siła
      Oni jako para: Paź Mieczy, Rycerz Mieczy, XXI Świat
      Ona: III Cesarzowa, Rycerz Kielichów, 7 Denarów
      Wnioskuję, że łączy ich odległość, która ich dzieli. Najprawdopodobniej nie
      kontaktują się osobiście, ale przez osoby trzecie. Podejrzewam, że jedno z nich
      może przebywać za granicą, albo w każdym razie daleko od drugiego i trudno im
      się spotkać w jednym miejscu w jednym czasie. Może być i tak, że ich związek
      został zawarty również w innym kraju (obrządku) i do rozwiązania go potrzeba
      tłumaczyć wiele dokumentów z jednego języka na drugi. Pomyślałam sobie nawet, że
      nie chodzi tutaj o rozwód a o unieważnienie małżeństwa. Wygląda na to, że nie
      walczą oni o podział majątku, ale raczej o wypełnienie do końca zobowiązań,
      jakich się podjęli względem siebie i względem innych. Możliwe, że posiadają
      wspólne dziecko co również wpływałoby na opóźnienie całej procedury.
      Muszę przyznać, że ten warsztat jest ciekawy, ale trudny.
    • canada53 Re: Warsztat nr. 8 10.11.07, 19:11
      Jeszcze jedno skojarzenie - może chodzi tutaj o firmowanie jakiejś rzeczy
      nazwiskiem (lub marka firmową) i o prawa "autorskie" do jego używania po
      rozstaniu się z druga osobą. Wygląda to tak, jakby będąc razem wykreowali oni
      coś co ma większą wartość, niż tylko wartość materialna i teraz trudno to
      sprawiedliwie podzielić.
      • betulanana czas na rozwiązanie 11.11.07, 18:35
        w świetle wcześniejszych postulatów o skrócenie czasu do rozwiązania
        niniejszyn składam wniosek formalny o ustalenie nowego czasu trwania
        warsztatu. proponuję 4 dni. bo 3 wydaje mi się za mało a 5 za dużo smile
        przynajmniej wedle mojej miary czasu smile co wy NATO?
        • romy_sznajder The Winner is... 12.11.07, 15:07
          • romy_sznajder Re: The Winner is... 12.11.07, 15:18
            Wygrala bezapelacyjnie Canada.

            Przewleklosc rozwodu bierze sie bowiem z prostego faktu, moj brat i bratowa
            zawarli SLUB KOSCIELNY, tzw. konkordatowy. W tym przypadku nie istnieje cos
            takiego jak rozwod, tylko wlasnie UNIEWAZNIENIE.

            Canada, hoho, jestes naprawde dobra, myslisz! Gratulacje! Podziwiam.

            Czemu tak dlugo trwa ta udreka.. Kosciol jako instytucja ma zwrotnosc tankowca.
            Sprawa wlecze sie od chyba 2002 roku i nie dlatego, ze ktoras ze stron nie chce
            sie rozstac. Chca! Oboje! Ale tak juz - w tej instytucji jest. Sama zeznawalam
            jaklo swiadek u Ksiedza Prokuratora i tak przygnebiajaco saturnicznej instytucji
            - przysiagam - dawno nie spotkalam. Zwykle sady bardziej tetnia zyciem -
            zdecydowanie.

            Czego nie ma.
            Nie ma dzieci.
            Nie ma wspolnej firmy.
            Nie ma wyjazdu za granice.
            Nie problemu alkoholowego.

            Moj brat natomiast jest takim zadeklarowanym katolikiem, to jest taka szczera
            wiara, jak ...nie wiem.... moj szczery ateizm.. Z przekonania, z bebechow. O tym
            mowila 5 Mieczy, ale to w nast.poscie.

            Puchary - to przeciez - i na to dyskretnie zwracalam uwage: DUCHOWOSC, WIARA.

            Osobno wyszukam kart, ktore w jakis sposob opisuja sytuacje....
            • romy_sznajder Re: The Winner is... 12.11.07, 15:47
              Morgana,
              5 Mieczy - to jest wlasnie to "uduchowienie", ktore - jak sie okazalo - bokiem
              wyszlowink Zapytalas, o co walcza.... Rydwan. O nic nie walcza. Rydwan jest gdzies
              jeszcze, mam nadzieje, ze to dobra wrozba i ze wreszcie sie to skonczy.

              U Herbarty
              zgadza sie geneza zwiazku: Co ich tak związało? Gwiazda i As kielichów
              Wzajemnie sie energetyzowali (znaja sie od podstawowki...) i oba aspekty
              Pucharow: milosc i slub koscielny.
              Natomiast opoznia sie za sprawa instytucji.

              Gosiadzika:
              wspoluzaleznienie.
              Niewink

              M_oments!
              Bardzo blisko!! Pustelnik, starszy facet. Wypisz wymaluj Ksiadz Prokurator. Ale
              nie jeden, to w koncu tylko funkcjonariusz koscielny... Tego Pustelnika mozna
              bylo rozegrac.. bardzo sszkoda ze tylko jedna karte, bylas na bardzo dobrym
              tropie. Juz myslalam, ze wygrasz.

              Betulanana:
              duzo Kijow.. Ale oni nie walcza, nawet sie jakos tam przyjaznia, bo tyle lat....
              to nie sa agresywne osoby. 2 Kijow to wzajemna fascynacja, 8 Kijow to juz taki
              kolowrot, moze karty mowia, ze juz fascynacja sie przezarla na druga strone i
              wyszlo znudzenie?.. moze. nie wiem.
              Jeden byl tylko ognisty incydent, klotnia przelomowa, po ktorej ona sie
              wyprowadzila. I tyle. On jej splaca za to kredyt na osobne mieszkanie, pelna
              kultura, zadnych wojen.
              Dalej, o co walcza:
              7 mieczy, sprawiedliwość, as mieczy - o, to dobre, chociaz nie nazwalabym tego
              walka. chca sie od siebie odciac, na drodze prawnej.

              Getdance.
              Paradoksalne kartywink Dlaczego nie maja rozwodu: Umiarkowanie - Rydwan. Rydwan
              zwolnil, o to tak. ale brzmi jak ironia;-P
              Co ich laczy?: "Hmm oboje boja sie zaczac tego nowego etapu ?" Nie moga, a czy
              boja sie..? Nie wiem, jest to mozliwe, swiat to lustro.

              Ines:
              Za granice nie.... ale ona sie wyprowadzila ze wspolnego mieszkania. Ale nie
              umiem sie odniesc, bo nie napisalas, jakie to karty tak powiedzialy.

              Monika,
              podobnie, nie wiem, jaka to karta ten projekt, nie umiem skomentowac. Moze to
              jakies puchary byly? to wtedy patrz: post wyzej.

              Canada... No i tu mialabym problem. Bo, co prawda: kontaktuja sie osobiscie
              (Canada pisala ze przez inne osoby, rozwod jest prowadzony przez inne osoby, to
              tak).
              Ale ten fragment....."Może być i tak, że ich związek został zawarty również w
              innym kraju (obrządku) i do rozwiązania go potrzeba
              tłumaczyć wiele dokumentów z jednego języka na drugi. Pomyślałam sobie nawet, że
              nie chodzi tutaj o rozwód a o unieważnienie łżeństwa.Wygląda na to, że nie
              walczą oni o podział majątku, ale raczej o wypełnienie do końca zobowiązań,
              jakich się podjęli względem siebie i względem innych." GENIALNE!

              Na jezyk tarotowy precyzyjniej sie NIE DA.
              Inny obrzadek to chyba nasze inne wyobrazenie, bo w kOncu niewiele z nas ma
              pewnie jakiekolwiek wyobrazenie o rozwodach koscielnych. Media sa pelne
              reportazy o tym, jak to rach-ciach sie zalatwia, np. ktos zatail chorobe psych i
              jest pretekst, rozwod, wolnosc. Tymczasem praktyka jest skomplikowana i ponura.
              To jest obrzadek <inny, niz cywilny>.

              I rowniez trafne jest spostrzezenie o wypelnieniu raczej zobowiazan, niz o walce
              o cos przyziemnego.

              "Możliwe, że posiadają wspólne dziecko co również wpływałoby na opóźnienie całej
              procedury."
              Nie.
              Canada, najdziwniejsze jest to, ze ja z Twoich kart nie wysnulabym takiej
              hostorii. Mnie by tu pasowalo wiecej Pucharow, jakies Monety koniecznie, ale
              rozumiem, ze budujesz obraz osob, ich konstrukcje psychiczna i ewentualne
              konsekwencje decyzji... jestem pod wrazeniem.


              Dziekuje Wszystkim za udzial w warsztacie.
              • morgana8 Re: The Winner is... 12.11.07, 16:46
                Skoro juz wiem, jaka jest odpowiedz:

                > Zapytalas, o co walcza.... Rydwan. O nic nie walcza.

                Rydwan skojarzyl mi sie z firma, pojazdem. Ale inne znaczenie tej karty to
                wlasnie malzenstwo. Rydwan ciagna dwa stwory. W tej historii te dwie osoby
                ciagnace Rydwan walcza o to, zeby pozbyc sie woznicy.

                Hmmm... O 5 mieczy chyba jeszcze czegos musze sie nauczyc.
                • ines113 Re: The Winner is... 12.11.07, 19:20
                  A ja przesylam gratulacje Canadzie, bo swojego rozkladu niestety nie
                  pamietam, wiec nie mam co komentowac. Pozdrawiam.
              • canada53 Re: The Winner is... 12.11.07, 19:32
                romy_sznajder napisała:
                > Canada, najdziwniejsze jest to, ze ja z Twoich kart nie wysnulabym takiej
                > hostorii. Mnie by tu pasowalo wiecej Pucharow, jakies Monety koniecznie, ale
                > rozumiem, ze budujesz obraz osob, ich konstrukcje psychiczna i ewentualne
                > konsekwencje decyzji...

                Tak, te karty opowiedziały mi dokładnie historię moje kuzynki, która 7 lat po
                ślubie udowadniała przed księdzem prokuratorem i czort wie kim jeszcze, że jest
                jeszcze dziewicą, gdyż u małżonka - że tak się wyrażę symbolicznie - arkan XI
                Siła jest niesprawny... A ona tak bardzo marzyła o dzieciach (III Cesarzowa).
            • canada53 Re: The Winner is... 12.11.07, 19:23
              Przyznaję, że ja też jestem pod wrażeniem...
              Ale muszę się przyznać, że miałam troszkę "podpowiedzi", a było to tak:
              najpierw, zanim jeszcze rozłożyłam karty (pytanie Romy już przeczytałam, ale
              innych wpisów jeszcze nie żeby sie nie sugerować) cały czas po głowie chodziła
              mi zagranica, a szczególnie Włochy. Po rozłożeniu kart przyznaję, że miałam dużą
              zagwozdkę bo nic się mi nie kleiło w jedną spójną całość, więc zapisałam rozkład
              i zostawiłam sobie dzień do namysłu. Ale cały czas myślałam o zagranicy i o
              zobowiązaniach do wypełnienia. Z zagranicą oraz z tłumaczeniem dokumentów
              skojarzyli mi się Paź Mieczy oraz Rycerz Mieczy (posłańcy przenoszący
              wiadomości). Zobowiązania do wypełnienia to XXI Świat - coś co trzeba zrobić do
              końca tak jak trzeba, bez pójścia na skróty. Całość rozkładu nie wskazywała na
              walkę o pieniądze, tylko o idee (Kielichy + Miecze). Widać było, że osoby są
              daleko od siebie (XI Siła i III Cesarzowa po dwóch przeciwnych stronach
              rozkładu), ale też że ze sobą nie walczą, więc nie biją się o coś materialnego.
              Za to wkładają dużo pracy w odzyskanie własnej wolności (5 Buław u niego, 7
              Denarów u niej).
              No i jak tak siedziałam i usiłowałam to wszystko połączyć w jakąś sensowna
              całość zadzwoniła do mnie moja mama i zaczęła mi opowiadać najnowsze plotki
              rodzinne, między innymi wspomniała, że jedna z kuzynek napisała do niej list. I
              przypomniało mi się, że ta właśnie kuzynka, osoba bardzo religijna, kiedyś
              przechodziła przez procedurę unieważnienia zawartego małżeństwa. Nie znam
              dokładnie szczegółów, ale wiem, że trwało to dosyć długo, było bardzo kłopotliwe
              i oparło się aż o decyzję Papieża w Rzymie.
              I jak skojarzyłam jedno z drugim, wszystko zaczęło mi pasować. Tyle, że wiem, iż
              tego typu unieważnienia małżeństwa są sprawą bardzo, bardzo rzadką, więc teza
              wydała mi się dosyć ryzykowna i zaczęłam też kombinować w innych kierunkach,
              statystycznie bardziej prawdopodobnych. Cóż, okazało się jednak , że intuicja
              czasem jest lepsza od statystyki.
              • romy_sznajder Re: The Winner is... 12.11.07, 20:12
                > Cóż, okazało się jednak , że intuicja
                > czasem jest lepsza od statystyki.

                wink Na tym forum to chyba jasnewink

                Poniewaz ujawnilam rozwiazanie tak szybko, jak sie dalo, naciagajac ten tydzien,
                jest niby troche czasu na wymyslenie pytania. Albo zastanowienie sie, czy bawimy
                sie dalej? Decyzja, jak sadze, nalezy do Canadywink
                Ze swojej strony powiem, ze autor pytania ma duza satysfakcje, jesli takie
                trudniejsze zagadnienie Komus uda sie rozlozyc na czynniki pierwszewink
                • canada53 Re: The Winner is... 12.11.07, 20:25
                  > Poniewaz ujawnilam rozwiazanie tak szybko, jak sie dalo, naciagajac ten tydzien
                  > ,
                  > jest niby troche czasu na wymyslenie pytania. Albo zastanowienie sie, czy bawim
                  > y
                  > sie dalej? Decyzja, jak sadze, nalezy do Canadywink

                  Pytanie już mam wymyślone, będzie trochę inne, niż dotychczasowe, ale mam
                  nadzieję że się spodoba. Jeśli chcecie, to mogę z jego zadaniem poczekać do
                  jutra. A o tym, czy bawić się dalej niech zadecydują same uczestniczki
                  warsztatów - po prostu jak wszyscy będą mieli dosyć, to przestaną na pytania
                  odpowiadać i wątki warsztatowe umrą śmiercią naturalną.
                  • herbatazcytryna Re: The Winner is... 12.11.07, 23:03
                    Gratuluję i czekam z niecierpliwością na kolejny warsztat smile Mnie na razie to
                    nie nużysmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka