Dodaj do ulubionych

pozadanie,karma,milosc czy zludzenia?

03.07.10, 00:35
Witam wszystkich na forum,
bardzo prosze o rade,o przyjrzenie sie mojej sytuacji od strony
astrologicznej,a sytuacja skomplikowana jest bardzo,nie wiem co robic i
myslec,czuje sie jak w paulapce,potrzebuje pomocy.
ja-kobieta w srednim wieku,po kilkunastoletnim zwiazku malzenskim,dzieci,na
emigracji 6lat.
on-10 lat mlodszy,w zwiazku malzenskim,dzieci,obcokrajowiec.
pracujemy razem.
nie ma miedzy nami romansu w tradycyjnym tego slowa znaczeniu,
nigdy nie spotkalismy sie sam na sam,nigdy nie bylo seksu,korespondencja
smsowo-mailowa symboliczna-typu"milego weekendu".
moja postawa nieobojetna,ale raczej bierna,inicjatywa jakakolwiek z jego strony.
no,wlasnie,niby nic fizycznie sie nie dzieje a energia miedzy nami jest
taka,ze nie jestesmy w stanie kolo siebie stac-odrazu
doslownie-poty,podniecenie,brak tchu,dziwne poczucie bliskosci(niesamowite
podobienstwa zachowan,nawykow) i tak juz od 2 lat,bez zmian.emocjonalnie
wymknelo sie spod kontroli,od jakiegos czasu nawet zwykla rozmowa o pogodzie
jest niemozliwa,bo reakcje sa takie a nie inne...
probowalam roznych sposobow "wybicia sobie go z glowy"-bez
skutku.on,zreszta,tez-bez skutku.
uspokajalam sie,ze to przejdzie,ze to chemia itp,ale nie przechodzi,napiecie
jest coraz wieksze.
a kilka tygodni temu,stalo sie cos co mnie kompletnie psychicznie
rozwalilo...wyznal mi uczucie,powiedzial tez,ze nie daje rady,ze jego
poukladany swiat runal,ze sie zagubil,nie wie co robic itp.
oszalalam,nie wiem co myslec i robic,wiec nie robie nic,
zastyglam w bezruchu.
romans tutaj nie wchodzi w gre,nie wyobrazam sobie tego,nie moglabym,zreszta
on tez nie jest typem mezczyzny,ktory bedzie prowadzil podwojne zycie,to nie
ten typ.
zmiana pracy-juz dawno nad tym myslam,ale nie jest to proste,prace mam dobra i
nie moge ryzykowac w mojej sytuacji.
czuje sie jak w pulapce,nie moge zrobic zadnego kroku,ani sie cofnac ani uciec
przed tym...
nie wiem co robic i prosze o pomoc,
przejdzie?moze to przelotna sprawa?a moze nie?
walczyc dalej z uczuciami?
Saturn jest mocny bardzo,moj na jego sloncu,
jego w kwadraturze z moim ksiezycem,
ale lagodzi to chyba trygon naszych saturnow.
duzo o tym czytalam i takie mocne saturny to moga byc karmiczne spotkania,cos
moze mamy do przerobienia razem...?
opozycji duzo...mars-wenus,uran-wenus i inne.
luzna koniunkcja jego plutona z moja wenus-to chyba te poty i ekstatyczne
doznania na odlegloscwink
moj pluton na jego ascendencie,jego saturn na moim IC,
ksiezyce w tym samym znaku blizniat,podobnie aspektowane,co tez jest
znamienne,bo reakcje mamy bardzo podobne.
moj mars bez polaczen.
jego czas urodzin nie jest bardzo dokladny,ma byc jakos kolo 4pm,
moj jest horoskopem relokacyjnym.
bardzo prosze o pomoc i komentarze.
cierpliwie bede czekala
dziekuje
pozdrawiam bardzo cieplo

www.astro.com/tmpd/cd0kfileN0Bqjf-u1258913934/astro_61gw_03_04_ja_nnnnnn.75840.5742.gif
Obserwuj wątek
    • efffkaa link jeszcze raz 03.07.10, 15:49
      fotoforum.gazeta.pl/photo/6/pb/ef/gro5/Pm4ZpnDJI3JMKSKYDB.jpg
      mam nadzieje ze teraz bedzie dzialal,
      znajdzie ktos chwilke czasu,zeby spojrzec?
      prosze...

      jego ksiezyc piekne trygony tworzy,
      jowisz tez aktywny i mocno aspektuje,
      moje planety jakby mniej aktywne,co potwierdza moja biernosc i strach,bo boje
      sie tego wszystkiego...
      nie wiem sama juz,skomplikowana sytuacja.
      • foudre Re: link jeszcze raz 03.07.10, 19:49
        Podaj jeszcze swoje miejsce urodzenia, bo horoskop po relokacji to
        tylko horoskop po relokacji. Podstawą jest zawsze horoskop
        urodzeniowy.
        • efffkaa Re: link jeszcze raz 03.07.10, 21:35
          foudre napisała:
          > Podaj jeszcze swoje miejsce urodzenia, bo horoskop po relokacji to
          > tylko horoskop po relokacji. Podstawą jest zawsze horoskop
          > urodzeniowy.


          moje miejsce urodzenia to Lodz.
          myslalam,ze po 6 latach pobytu poza krajem,to bardziej ten relokacyjny "pokazuje
          mnie" teraz/tam gdzie doszlo do spotkania,tymbardziej,ze wiele w moim zyciu sie
          zmienilo po wyjezdzie.
          w kazdym razie dziekuje,bede pamietala,ze urodzeniowy jednak jest
          podstawa.bardzo prosze o spojrzenie na te sytuacje,
          bardzo prosze i pozdrawiam
          • foudre Re: link jeszcze raz 03.07.10, 22:58
            Łączy was faktycznie ogromna chemia - jego Pluton kon. twoja Wenus,
            twój Pluton kon. jego Ascendent. Wzmacniające aspekty Jowisza - jego
            Jowisz na twoim ascendencie, twój Jowisz w trygonie do jego
            Księżyca. Tę elektryczność pomiędzy ludźmi wywołują aspekty Wenus /
            Uran, u was ścisła opozycja ("energia miedzy nami jest
            taka,ze nie jestesmy w stanie kolo siebie stac
            "). Opozycja
            twoich 4 planet w Wadze i jego 3 planet w Baranie - wielkie
            przyciąganie i fascynacja. On jest stroną inicjującą (Baran); ty -
            "nie robie nic, zastyglam w bezruchu" (Waga). Księżyce w tym
            samym znaku to automatyczne odczytywanie uczuć, które was łączą. Nie
            jest to przelotna sprawa - Saturn koniunkcja Słońce. Tobie zależy na
            trwałości tej relacji, pewnie też widziałabyś go jako swego partnera
            (jego Księżyc w opozycji do twojego vertexu). Twój Księżyc blisko
            jego midpunktu Słońce/Księżyc - on także chciałby wejść z tobą w
            bliski związek.Twój węzeł północny na jego descendencie mówi o
            przeznaczeniowym wymiarze tej relacji. Jego Saturn w bardzo ostrym
            aspekcie do twojego Księżyca zapowiada, że będziesz cierpieć z
            powodu jakichś jego decyzji. Twój Chiron w koniunkcji z jego Wenus -
            wielka wzajemna otwartość i przyciąganie ("dziwne poczucie
            bliskosci"),
            ale też możliwe doświadczenie cierpienia poprzez tę
            relację. Twój Mars jest w trygonie do jego ascendentu, co wskazuje
            na twój pociąg fizyczny do niego; więc taki zupełnie bez aspektów
            ten twój Mars nie jest wink
            Przeogromna chemia w horoskopie porównawczym, jednak wasz kompozyt
            nie zapowiada harmonijnego rozwoju tego związku. Zresztą pokazuje
            dokładnie sytuację, w której, jak sama piszesz, nie możecie pozwolić
            sobie na jakąkolwiek bliższą relację. Kompozyt jest "rozstrzelony",
            do tego wielki krzyż (Księżyc, Mars, Jowisz, Neptun) oraz półkrzyż
            (Wenus, Saturn, Pluton). Jeśli ta relacja zostanie nawiązana,
            będziecie musieli stawić czoła ogromnym wyzwaniom, co też przecież
            już teraz czujecie. Mars w VII domu kompozytu uczestniczący w
            półkrzyżu - bardzo silny sprzeciw innych ludzi wobec waszej
            relacji.
            Aha, nie jest to relacja oparta na złudzeniach - silny Saturn, brak
            silnych negatywnych wpływów Neptuna.
            • efffkaa jeszcze jedno pytanie...prosze 04.07.10, 13:37
              foudre napisała:
              > Przeogromna chemia w horoskopie porównawczym, jednak wasz kompozyt
              > nie zapowiada harmonijnego rozwoju tego związku.

              czytam i mysle wciaz...czy to znaczy,ze gdyby jednak realacja zostala
              nawiazana,decyzja o zwiazku podjeta,
              to wspolne zycie nie byloby harmonijne?
              czy bardziej chodzi o obiektywne trudnosci nawiazania bliskiej relacji,ktore sa
              faktem...
              czy jezeli zdecydujemy sie na bycie razem,ponoszac wszystkie konsekwencje z tego
              wynikajace,to czy ten zwiazek ma szanse byc dobrym zwiazkiem?
              czy jestesmy razem w stanie stworzyc cos trwalego,stabilnego?
              chemia miedzy nami jest ogromna,seksualna energia az kipi,empatia,bliskosc...,
              ale czy w codziennym zyciu jestesmy w stanie
              byc ze soba...?
              wiem,ze wybiegam z moimi pytaniami za bardzo,bo narazie nie widac,zeby mialo
              dojsc do tego typu relacji,ale gdyby...
              dziekuje jeszcze raz za poswiecony czas,
              nie wiem jak sie odwdzieczyc...
              pozdrawiam




              • foudre Re: jeszcze jedno pytanie...prosze 05.07.10, 22:29
                Efffkaa, wydaje mi się, że i jedno i drugie: wasz kompozyt wskazuje
                na trudności z nawiązaniem relacji, a także trudności podczas
                trwania samej relacji. Nie chcę tutaj wyrokować, czy wam się uda czy
                nie, bo jak sama ładnie napisałaś, to wy tworzycie tę relację
                (czyli nic nie jest jeszcze odgórnie postanowione). Gdybyście mieli
                kompozyt tak samo silny jak horoskop porównawczy, już dawno
                bylibyście w bliskim związku, bez względu na okoliczności.
                Tymczasem, jak sama piszesz, od 2 lat zastanawiacie się, co zrobić.
                • efffkaa Re: jeszcze jedno pytanie...prosze 05.07.10, 23:13
                  foudre napisała:
                  > Efffkaa, wydaje mi się, że i jedno i drugie: wasz kompozyt wskazuje
                  > na trudności z nawiązaniem relacji, a także trudności podczas
                  > trwania samej relacji. Nie chcę tutaj wyrokować, czy wam się uda czy
                  > nie, bo jak sama ładnie napisałaś, to wy tworzycie tę relację
                  > (czyli nic nie jest jeszcze odgórnie postanowione). Gdybyście mieli
                  > kompozyt tak samo silny jak horoskop porównawczy, już dawno
                  > bylibyście w bliskim związku, bez względu na okoliczności.
                  > Tymczasem, jak sama piszesz, od 2 lat zastanawiacie się, co
                  zrobić.


                  dziekuje Foudre,
                  dobrze mi napisalas,potrzebuje takiego konkretu!
                  masz racje,2 lata to troche dlugo w takim "niewiadomo czym",
                  dziekuje za te slowa,masz racje,rozjasnilas mi sytuacje,serio!smile
                  dziekuje jeszcze raz i pozdrawiam cieplosmile
    • efffkaa dziekuje 04.07.10, 11:47
      Foundre,Dziekuje Bardzo za poswiecony czas i wnikliwa analize,Dziekuje!bardzo
      duzo to dla mnie znaczy.
      wszystko co piszesz potwierdza to co czuje,
      dokladnie tak to odczuwam...
      mialam jeszcze nadzieje,ze moze jest cos w tym wszystkim co pokaze,ze
      jednak to przejdzie,ze jest to jakas iluzja,ale nie...
      coz,nie wiem,kompletnie nie wiem co robic...
      decyzje zostawiam jemu.obydwoje zdajemy sobie sprawe z ewentualnych
      konsekwencji,braku akceptacji ze strony innych ludzi itp
      w poprzednich zwiazkach ja bylam osoba aktywna,inicjujaca wprost,
      w tej sytuacji nie moge.
      czas pokaze.
      obydwoje czujemy wyjatkowosc naszego spotkania,czytamy sobie w
      myslach,nieprawdopodobnie silnie odczuwamy swoje emocje...,ale przyjdzie czas
      kiedy trzeba bedzie podjac jakies decyzje,w jedna lub w druga strone,bo taka
      sytuacja nie moze trwac wiecznie...
      przepraszam za chaos wypowiedzi,ale mam chaos w srodku,
      musze to uporzadkowac w sobie.
      DZIEKUJE jeszcze raz,
      pozdrawiam cieplo

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka