Dodaj do ulubionych

nieprzewidywalność tranzytów/progresji relacjach

10.08.08, 20:03
Mam zagwostkę i proszę o pomoc w interpretacji. Próbuję to rozwikłać
na własną rękę, ale przyznaję, że się poddałam. Od listopada
zeszłego roku zaczął się w moim horoskopie tzw. okres wzrostu.
Saturn przeszedł IC, Jowisz wszedł do Koziorożca zbliżając się do
DSC, podobnie jak progresywny Księżyc. Saturna w I ćwiartce
przeszłam klasycznie kursowo (Jóźwiakowo), czyli depresyjnie, w
izolacji, złamana noga, rozrachunki z przeszłością, terapia, itd.
Poziom energii = 0. Po przejściu punktu trefl, pogodziłam się z tym,
zaakceptowałam, nie walczyłam z samotnością. Innymi słowy
przestroiłam się. Postanowiłam czekać na nowy cykl.
I faktycznie od listopada, czyli od pierwszego przejścia Saturna
przez IC coś drgnęło (jednocześnie progresywny Księżyc zrobił aspekt
kwadratury do natalnej kon. Ks.-Pl.). Pojaśniało. Nastąpiła
intensyfikacja spotkań towarzyskich, i powoli, powolutku zaczęła się
klarować relacja z facetem, z którym do tamtej pory łączyły mnie
stosunki dość luźne. W lutym Jowisz wszedł do 7 domu, Saturn
przeszedł drugi raz IC, Księżyc w dalszym ciągu zmierza do DSC,
Pluton wchodzi do Koziorożca i aspektuje: mnie Księżyc, jemu Słońce,
a między nami robi się coraz cieplej.
Relacja posypała się przy 3, ostatnim przejściu Saturna do IC.
Pluton cofnął się z powrotem w Strzelcu. Jowisza mam ciągle w 7
domu, za chwilę znowu dotknie DSC, Saturn siedzi już na stałe w 4.
Rozstanie dość bolesne, bo bez słowa. Unikamy się.
Przyznam, że przy układzie: Saturn kon. IC, Jowisz tranzytujący 7
dom, księżyc progresywny na DSC, i dodatkowo zaangażowany w to
tranzyt Plutona - spodziewałam się raczej trwałej relacji.
Zwłaszcza, że nie była to nowa, przypadkowa znajomość.
Przyznaję, że nie rozumiem. Może komuś będzie się chciało rozwiać tę
Neptunową mgłę, która najwyraźniej mi przesłania cały obraz i
wskazać coś, co w tym ukłądzie nie gra? sad
m.

podaję linka, żeby zilustrować

www.astro.com/cgi/chart.cgi?cid=qyqfilemCc7Bm-u1217705022&lang=e&gm=a1&nhor=1&nho2=1&btyp=245&mth=gw&sday=10&smon=8
&syr=2008&hsy=-1&zod=&orbp=&rs=0&ast=
Obserwuj wątek
    • mii.krogulska Re: nieprzewidywalność tranzytów/progresji relacj 10.08.08, 22:33
      Witam serdecznie,
      o, i jeszcze masz Jowisza na Wenus smile
      Saturn w koniunkcji z IC często czyści różne sprawy i wyobrażenia, na temat
      relacji oraz poczucia bezpieczeństwa również. A może to jeszcze wcale nie był TEN?

      Pozdrawiam, Mii
      • margoux Re: nieprzewidywalność tranzytów/progresji relacj 11.08.08, 10:54
        No tu ewidentnie uderzył w poczucie bezpieczeństwa...
        Trochę mnie jednak zaskoczyło zakończenie. Bo jednak nie była to
        znajomość uraniczna, po której często przychodzi bolesne
        rozczarowanie.

        Mam świadomość, że to jest ważny okres w moim życiu. Przez moje dwie
        osie przechodzą dwie planety społeczne. W dodatku:
        1. jedną z nich jest Saturn, władca descendentu
        2. drugą Jowisz natalnie posadowiony w 7.
        2. i przechodzą przez te dwie "ważniejsze" osie, bo przecież jestem
        descendentalna i w moim radixie zdecydowanie większe znaczenie ma
        DSC i IC niż Asc i MC.
        Rozpoczyna się nowy rozdział. Rzeczy, relacje etc. formujące się na
        takim układzie powinny mieć charakter trwały. To jest, a
        przynajmniej powinien być, tranzyt początku. Przynajmniej tak bym to
        zinterpretowała w każdym innym horoskopie, który miałabym przed
        oczyma.

        > Saturn w koniunkcji z IC często czyści różne sprawy i wyobrażenia
        I będę musiała zaliczyć 3-letnią bliską znajomość do mrzonek i
        wyobrażeń. Trudno się z czymś takim pogodzić...

        > o, i jeszcze masz Jowisza na Wenus smile
        No właśnie... I jeszcze księżyc podłącza się do tego układu. W 7
        domu. Szlag mnie trafia, jak patrzę na całość tego układu...
        m.
        • mii.krogulska Re: nieprzewidywalność tranzytów/progresji relacj 11.08.08, 23:05
          Witam,
          a może jednak była to znajomość Uraniczna? Nie było tam przypadkiem zamieszanego
          tranzytującego Urana w kwadraturze do twojego Marsa?

          Pozdrawiam smile
          Mii
          • margoux Re: nieprzewidywalność tranzytów/progresji relacj 12.08.08, 08:37
            Zgoda. Uran był wyzwalaczem. Kwadrat do Marsa i sekstyl do Wenus.
            Również koniunkcja Jowisza do Marsa. Ale dla ścisłości: my się nie
            poznaliśmy wtedy. Nasza relacja koleżeńska trwała już od trzech lat.
            Znamy się od 5. Szmat czasu. Z tego co wiem, podobałam mu się zawsze
            (on mnie także zresztą wink ), ale nie okazywaliśmy tego. A to był
            czas przeobrażenia.
            Spojrzałam też na ogólny klimat na niebie właśnie sprzed 3 lat, gdy
            ta znajomość zaczęła się formować: Saturn tranzytujący opozycją moje
            stellum w Koziorożcu i zaraz potem Słońce, Jowisz na Księżyco-
            Plutonie. Uran w okolicach MC (pracujemy razem). Pluton i Neptun
            nieaktywne.
            To relacja przede wszystkim Saturniczno-Jowiszowa, chociaż
            faktycznie z dodatkiem Urana.
            Powiem szczerze: w gruncie rzeczy jak się tak zastanowię, to chyba
            mam mniej "pretensji" do Jowisza, niż właśnie do Saturna. Tak jakby
            ze mnie zakpił... ech
            pozdr.
            m.

            ps. ale bardzo dziękuję za to sprowadzanie mnie na ziemię, może uda
            mi sie poukładac to puzzle... smile
    • kita32 Re: nieprzewidywalność tranzytów/progresji relacj 11.08.08, 10:48
      Tak, to mógł nie być TEN...

      W natalnym horoskopie masz Jowisza z 7-ego domu (w zakresie descendentu - czyli na skraju koniunkcji z desc) w bardzo ścisłej kwadraturze (0^01') do Urana (z 5-ego domu).

      Tranzytujący IC Saturn utworzył półtorakwadraturę do Jowisza i półkwadraturę do Urana. W rezultacie powstała oktylowa konfiguracja nieharmonijnie wzmacniająca Twoją kwadraturę. Już samo połączenie nawet harmonijnymi aspektami Saturna z Uranem jest męczące. Saturn z Jowiszem też nie są zgodne. Myślę, że to wpływ tej konfiguracji przyczynił się (z punktu widzenia astrologii) do Waszego zerwania.

      Półtora i półkwadratury są tzw. małymi aspektami, ale działają dość silnie, bo kwadratury działają silnie. Sam jeden aspekt byłby niezauważalny, ale powstała konfiguracja wzmacniająca silną kwadraturę natalną.
      • margoux Re: nieprzewidywalność tranzytów/progresji relacj 11.08.08, 11:01
        Dzięki Kito, za spojrzenie od tej strony. Ja małych aspektów nie
        stosuję (za dużo liczenia wink ).
        Z drugiej strony mam natalnie w takim razie kwadraturowy układ:
        Jowisz-Uran-IC. Czyżby miało to burzyć każdy związek? Jak dotąd tak
        to się mniej więcej przejawiało...
        • kita32 Re: nieprzewidywalność tranzytów/progresji relacj 11.08.08, 18:39
          > Czyżby miało to burzyć każdy związek?

          ......Masz remedia wink. Wenus na descendencie wpływa łagodząco na związki z ludźmi. Myślę również, że ascendent w Raku też dąży do trwałych związków.
          • margoux Re: nieprzewidywalność tranzytów/progresji relacj 11.08.08, 20:02
            Och, a cóż ta bidna posaturniona Wenus w Koziorożcu może wobec
            potęgi kwadratury Jowiszo-Urana?! wink))

            Swoją drogą od dawna zastanawiałam sie jak ta kwadratura przejawia
            się w moim charakterze (i tu będzie mój "autorski" opis tej
            kwadratury wink ). Doszłam do wniosku, że chyba własnie w niej
            powinnam sie doszukiwać swojej wrodzonej, nie do wytępienia,
            przekory. Wobec autorytetów, zastanych systemów, hierarchii,
            korporacji, a nawet siebie samej.
            Mimo, ze pracuję właśnie w korporacji, przestrzegam prawa, to zawsze
            znajdę jakieś "ale" i przez otoczenie postrzegana jestem jako owca
            raczej niepokorna. Lubię też ośmieszyć świętości. Nie tyle zmieszać
            je z błotem, co własnie trochę wykpić, ściągnąć z piedestału. Nawet
            jak sama w coś wierzę. Kolega mi kiedyś powiedział: "bo ty wszystko
            sprowadzasz do absurdu!" - chyba nie podejrzewa, że odebrałam to
            jako komplement wink)

            Ale położenie w domach 5. i 7. faktycznie powoduje straszliwą
            labilność moich związków. Wszystkie zaczynały sie od dużego
            obustronnego zauroczenia, fascynacji, i wszystkie kończyły sie nagle
            wycofaniem faceta. Bez podania powodu. A przecież powód gdzieś być
            musi, i to we mnie, bo powtarzam wciąż ten sam schemat. Trzeba mi
            będzie poszukać do niego klucza...

            Pozdr.
            m.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka