meczymy sie z piecykiem gazowym od 2lat, gasnie nam, nie mozna normalnie funkcjonowac. byli magicy, wymieniali glowice i inne cuda. a ze wynajmuje mieszkanie, jeszcze musze sie z tym czyms pomeczyc kilka miesiecy zanim wyprowadze sie do wlasnego. raz jest dobrze, maz jakas srubke przykreci niby i dziala piecyk przez kilka dni, jak raz zgasnie, to masakra, wylacza sie po kilku minutach, zawsze w strachu glowe myje

wlasciciel nie chce zainwestowac w nowy, tez czasami w nim podlubie i tak w kolko. kazdy magik co innego mowi, nie wiadomo dlaczego gasnie, nawet dobrze sie nie nagrzeje a juz gasnie.
jaka jest przyczyna
sedno problemu-rycerz bulaw
taka nie jest- slonce
taka jest-as bulaw
wynik-smierc, as monet
no wyszedl, ze stary juz jest, ledwo zipie w tej smierci i nalezy kase zainwestowac w nowy. w tym rycerzu bulaw to nie chodzi, pracuje normalnie jak powinien.
slonce mowi, ze ladnie sie nagrzewa.
a ten as bulaw? cos pionu nie trzyma? tylko co?
niby cug jest, sprawdzali.
macie jakis pomysl?