Dodaj do ulubionych

O zakończonym roku szkolnym...

03.07.13, 17:27
Mój syn 27 czerwca zakończył edukację w szkole podstawowej w jednym z miast położonych blisko Lublina. Choruje od czwartego roku na cukrzycę, ma też spore problemy z widzeniem na jedno oko. Byłam zmuszona sama odebrać mu świadectwo szkolne, bo on w tym samym dniu zaczynał swój turnus rehabilitacyjny w Lądku- Zdroju, gdzie pojechał wraz z tatą. Wiedziałam już wcześniej, że syn będzie miał dwie trójki na świadectwie z języka polskiego i z przyrody. W czwartej i piątej klasie miał świadectwa z czerwonym paskiem. W ubiegłym roku z przyrody miał piątkę, z polskiego nie udawało mu się nigdy zasłużyć na piątkę, ale przez dwa lata miał czwórki. Mój syn od czwartej klasy był prześladowany psychicznie i fizycznie przez kolegów,musiał nawet z tego powodu zmieniać klasę, co mu zaszkodziło, a nie pomogło. W oczach głównego dyrektora zespołu szkół i pani dyrektor (wyjątkowo nam nieprzychylnej) pionu klas IV- VI i ja i mój syn byliśmy przewrażliwieni, syn został nazwany przez panią dyrektor "najgorszym cukrzykiem w historii szkoły", a pan dyrektor powiedział mi,że robię z syna inwalidę. O jego trudnej sytuacji w szkole wiedziała nasza pani doktor diabetolog, która nawet wystosowała do szkoły pismo, że napięta sytuacja w klasie może powodować skoki cukru u mojego syna, prosiła nauczycieli o wyrozumiałość i życzliwość. Pan dyrektor okazał się wyjątkowo zarozumiały, stwierdzając, że on czyta artykuły na temat cukrzycy i absolutnie stres nie może wpływać na złe poziomy cukru, moja prawie dziewięcioletnia praktyka z chorobą i opinia pani doktor diabetolog nie miała dla niego znaczenia. Podejmowałam różne kroki aby pomóc synowi, bardzo źle potraktowała mnie pani psycholog z poradni psychologiczno- pedagogicznej, w naszym mieście, skorzystałam z pomocy pedagoga i psychologa Lubelskiego koła Pomocy Dzieciom i Młodzieży z Cukrzycą. Obecnie syn przechodzi terapię z panią psycholog kliniczną lubelskiego DSK. Musiałabym długo pisać o wszystkich przykrych sprawach, których doświadczył mój syn, chociażby przed świętami Bożego Narodzenia przez około tydzień koledzy chowali mu ubrania i buty w szatni. Nie spodziewałam się, że tak samo jak dzieci, będą także nieprzychylni dla niego, uczący go nauczyciele. Mój syn jest uzdolniony plastycznie i muzycznie, zdobył szereg nagród w konkursach plastycznych, fotograficznych i literackich. Razem z synem napisałam dwie cienkie książeczki, które on sam zilustrował, bardzo spodobała się nasza pierwsza książeczka pani doktor diabetolog, która pokazała ją między innymi pani ordynator oddziału endokrynologii DSK. W marcu 2012 roku oddział odwiedziła Pani Prezydentowa Anna Komorowska, właśnie pani ordynator wpadła na pomysł aby mój syn razem z Panią Prezydentową wspólnie przeczytali fragmenty naszej książeczki. Mój syn zeszły rok mógł zaliczyć do naprawdę udanych, bo spotkało go wiele przyjemnych rzeczy, w związku ze spotkaniem z Panią Prezydentową, (dostał od niej jej własny długopis) ale i z naszymi maleńkimi książeczkami. Z perspektywy czasu myślę, że nie spodobało się to wszystko pracownikom szkoły i dyrekcji, w której uczył się mój syn, ich zachowania spowodowała zwykła zawiść i zazdrość. Pani dyrektor jeszcze przed spotkaniem z Panią Prezydentową, w rozmowie ze mną stwierdziła, że robię z syna gwiazdę. nie podobały się jej jego wygrane pozaszkolne konkursy. W tej szkole źle się patrzyło na dziecko z ambicjami i pozaszkolną aktywnością. Dziwię się jak można postawić dziecku trójkę z języka polskiego, gdy ono zdobywa nagrodę główną w konkursie literackim "Szkoła o jakiej marzę" z okazji 60- lecia Radia Lublin, w kwietniu tego roku zdobywa nagrodę literacką w konkursie organizowanym przez MDK Kraków, wyróżnienie za wiersz w konkursie papieskim, organizowanym przez inną szkołę w naszym mieście i przechodzi etap szkolny, gminny, kończąc na etapie powiatowym Mały Konkurs Recytatorski. Polonistka powiedziała jednak synowi, że on w ogóle nie umie pisać i używa archaicznego języka, żadne z jego wypracowań nie było przez nią ocenione wyżej niż 4. Odnośnie konkursu recytatorskiego stwierdziła, że postawi mu czwórkę na świadectwie, gdy przejdzie do etapu wojewódzkiego. Co z tej pani za polonistka jeśli skutecznie zniechęca ucznia do przedmiotu, mój syn mówi, że nie cierpi języka polskiego, w II klasie był finalistą ogólnopolskiego konkursu "Z poprawną polszczyzną na co dzień", (finał pisał w Warszawie w siedzibie PAN-u)miewał i ma sukcesy z tego przedmiotu, być może pani polonistka była uprzedzona do jego choroby tak jak koleżanki z jego klasy, które wprost mu mówiły- "nie zbliżaj się do nas, bo nas zarazisz cukrzycą". Według mnie zachowania takich nauczycieli trzeba piętnować i nagłaśniać. Zupełnie na koniec, z czwórki uczniów w jego klasie, która otrzymywała świadectwa z czerwonym paskiem, tylko on nie zasłużył na nie w tym roku, mając drugi wynik w klasie ze sprawdzianu klas szóstych, otrzymał 34 punkty na 40 możliwych, wynik nie rewelacyjny, ale całkiem dobry, ósmy w całej szkole, na sześć klas szóstych. Dziewczynka z wynikiem 26 punktów otrzymała bez problemów świadectwo z czerwonym paskiem. Mojemu synowi także pani wychowawczyni obiecywała wyższą ocenę z matematyki za dobry wynik na sprawdzianie, ale widać nauczycielom można bezkarnie wycofywać się z obietnic zwłaszcza w stosunku do chorego dziecka, większość naszego społeczeństwa tak jak dzieci myśli, że chory to znaczy słabszy gorszy, bez prawa do sukcesów i życiowego powodzenia. Boję się o jego ochotę do nauki w gimnazjum, jest uprzedzony do rówieśników, do nauki, do nauczycieli i do rozwijania swoich talentów, stwierdził, że po co się wysilać i robić coś więcej, jak przez 6 lat starał się a i tak nikt tego nie zauważał i nie doceniał.
Obserwuj wątek
    • majenkir Re: 04.07.13, 00:03
      aniazna-dwa napisała:
      > Pan dyrektor okazał się wyjątkowo zarozumiały, stwierdzając, że on czyta artykuły na temat cukrzycy i absolutnie stres nie może wpływać na złe poziomy cukru,

      Pan dyrektor jest idiota. Pozostaje mu zyczyc, zeby sie kiedys przekonal na wlasnej skorze.

      > przed świętami Bożego Narodzenia przez około tydzień koledzy chowali mu ubrania i buty w szatni.

      Moze Twoj syn po prostu nie jest lubiany?


      > koleżanki z jego klasy, które wprost mu mówiły- "nie zbliżaj się do nas, bo nas zarazisz cukrzycą".

      Ale tego to bym tak nie zostawila I zorganizowala pogadanke o cukrzycy dla calej klasy.

      a pan dyrektor powiedział mi,że robię z syna inwalidę.

      Nie obraz sie, ale z Twojego postu tez odnioslam takie wrazenie.
      • aniazna-dwa Re: 04.07.13, 14:11
        Nie mówię, że nie popełniam błędów wychowawczych, ale chodzi mi trochę o odrobinę empatii i zrozumienia. To tak wiele? Mam starszego syna także niepełnosprawnego,(wypadek na basenie, usunięty krwiak mózgu) który też cierpiał przez rówieśników i nauczycieli.Chodził do tej samej szkoły co mój młodszy syn. Może szkoła po prostu miała dosyć moich dzieci? Na szczęście starszy już studiuje i dopiero na studiach znalazł prawdziwych kolegów!
        • majenkir Re: 04.07.13, 15:19
          aniazna-dwa napisała:
          > Mam starszego syna także niepełnosprawnego,


          Jak to "takze"? Twoj mlodszy syn nie jest niepelnosprawny! On ma cukrzyce.
    • guderianka Re: O zakończonym roku szkolnym... 13.07.13, 09:24
      Dlaczego pozwoliłaś by dziecko uczyło się w tej szkole ?
      Mobbing ze strony uczniów , chowanie butów-bez Twojej reakcji ? Nie mieści mi się w glowie uncertain
      • aniazna-dwa Re: O zakończonym roku szkolnym... 13.07.13, 15:57
        W naszym mieście ponad dwudziestotysięcznym, pan burmistrz z czterech podstawówek zostawił tylko dwie. Druga szkoła jest z klasami integracyjnymi, pan dyrektor owej szkoły powiedział mi, "że wszyscy nauczyciele są dla siebie kolegami i nie wchodzą sobie w drogę". Z kolei pan dyrektor zespołu szkół w którym mieści się także liceum i szkoła podstawowa do której chodził mój syn ,jest przewodniczącym Rady Powiatu, z nieoficjalnych źródeł wiem, że będzie ubiegał się o urząd burmistrza, gdy skończy się kadencja obecnego. Chyba pan dyrektor tej drugiej podstawówki nie chciał "podpaść", "być może" swojemu przyszłemu szefowi. Pozwoliłam by syn się męczył, bo tak chciał jego tata, do szkoły miał blisko i zawsze mogłam interweniować gdy chodziło o jego chorobę czy konflikty w szkole. Druga szkoła jest dość oddalona od naszego miejsca zamieszkania, z tego powodu też, pan dyrektor miał obawy, czy zdążę na czas z pomocą gdy zaistnieje jakiś problem z jego cukrzycą. Syn nosi pompę insulinową i nikt nie potrafi jej obsługiwać oprócz jego, mnie i jego taty, dla pielęgniarki szkolnej to była czarna magia! Edukacja szkolnych pielęgniarek w zakresie pomocy dzieciom z cukrzycą to powinien być ważny problem do rozwiązania. Dzięki za wyrażenie swojej opinii! Panią dyrektor gimnazjum poinformowałam o problemach syna w szkole podstawowej i nie omieszkałam dodać, że złożyłam skargę na skandaliczne zachowania czwórki pracowników byłej szkoły mojego syna. Pozdrawiam serdecznie!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka