z rana mnie dopadła,
całą radość życia zjadła.
Z mlaskiem siadła na tapczanie,
bólem uderzając w ramię.
W krzyże dźgnęła ,włos stargała
więc ma ranna twarz obrzmiała
już ubiera uśmiech "błogi"
tak naprawdę ma być srogi

)
lecz gdzieś wcięło moje zęby
więc jest kapeć z mojej gęby.
Chyba wstałam lewa nogą
bo me oczy znieść nie mogą
ani słońca, ni facjaty.
Wiem ,oddaję juz na raty
to co mi w młodosci dano,
robię to od lat co rano.