liberum_veto
17.10.09, 06:59
Wcale nie symboliczne...
www.dziennik.pl/swiat/article458827/Juszczenko_wielkim_rozczarowaniem_Unii.html
Gdy Juszczenko na fali rewolucyjnego entuzjazmu obejmował władzę,
jego najbliżsi współpracownicy obiecywali szybki kurs na Europę.
Prozachodni szef dyplomacji Borys Tarasiuk mówił nawet o 2015 r.
jako możliwym terminie przystąpienia do Wspólnoty. O integracji z UE
Tarasiuk równie entuzjastycznie opowiadał w rozmowach z nami. Nowe
otwarcie na linii Kijów-Bruksela przewidywano również na korytarzach
Komisji Europejskiej. W lutym 2005 r. Bruksela i Kijów podpisały
tzw. Plan działań. Wykonanie przez Ukraińców 177 przewidzianych w
dokumencie postulatów miało doprowadzić do utworzenia w 2008 r.
unijno-ukraińskiej strefy wolnego handlu (wśród postulatów znalazł
się np. wymóg stworzenia niezależnej instytucji zajmującej się
audytem przedsiębiorstw, zliberalizowania handlu stalą, przyjęcia
nowego kodeksu handlowego).
Szybko okazało się jednak, że ukraińskie elity polityczne nie są w
stanie wypełnić większości przyjętych zobowiązań. Już po kilku
miesiącach po pomarańczowej rewolucji i dymisji rządu Julii
Tymoszenko jesienią 2005 na Ukrainie rozpoczął się trwający do dziś
kryzys polityczny. Zamiast postulowanych przez UE reform państwa
dokonywano kolejnych zmian rządów. "Niedługo po wybuchu ukraińskiej
wojny na górze stało się jasne, że wielkie słowa Juszczenki o
integracji z UE pozostaną tylko deklaracjami. Dziś właściwie nie
wiadomo nawet, który ośrodek władzy jest odpowiedzialny za politykę
europejską" - komentował w rozmowie z nami urzędnik Komisji
Europejskiej odpowiedzialny za rozmowy z Kijowem. "Rok 2009 to już
absolutny koniec złudzeń. Gdy spotykamy się z przedstawicielami MSZ
na szczeblu wiceministra często jesteśmy zażenowani brakiem
przygotowania do rozmów. Komisja jedzie do Kijowa z konkretnym
pakietem problemów dotyczących np. dostosowania prawa ukraińskiego
do norm unijnych. Od Ukraińców zamiast odniesienia do nich słyszymy
ogólne deklaracje o konieczności integrowania się z UE. Takie
spotkania po prostu nie mają sensu i są stratą czasu" - dodaje.
Między innymi dlatego do dziś nie udało się wynegocjować nawet umowy
stowarzyszeniowej (miała być zawarta jeszcze w tym roku) a o
utworzeniu strefy wolnego handlu nie ma na razie co marzyć. Bez tego
z kolei nie ma mowy o tzw. perspektywie europejskiej - czyli jasnej
deklaracji, że Ukraina zostanie członkiem Wspólnoty (w dokumentach
unijnych opisujących postępy państw na drodze do UE Ukraina nie
pojawia się).