Dodaj do ulubionych

NIE dla mitu Kaczyńskiego! NIE dla cenzury Onet!!!

18.04.10, 11:36
“Nie dla mitu Kaczyńskiego!” – odzyskany tekst Walpurga
By laudate44
Blog Walpurga – został zablokowany wczoraj przez Onet.pl – oto
ostatni tekst tego autora, wydostany z czeluści cenzorskich szaf.
Wcześniejsze też są usunięte, ale nie mam do nich dostępu (na
razie). Warto zastanowić się, co takiego dzieje się w Polsce, skoro
tak niewinne, analityczne teksty są blokowane. Komu przeszkadzały
opinie Walpurga?

Oto cały tekst:
Nie dziwi mnie, gdy ze strony zwolenników PiS bądź szeroko
rozumianych środowisk prawicowych i konserwatywnych dobiega obrona
pochówku Marii i Lecha Kaczyńskich na Wawelu. Nie mogę jednak
zrozumieć dość radykalnej w wyrazie obrony tego pomysłu przez osoby,
dla których Lech Kaczyński był zawsze ideowym przeciwnikiem
(niekoniecznie wrogiem). Mam na myśli nawet konkretne osoby. Jedna z
nich to szanowana przeze mnie lewicowa blogerka z Warszawy a drugą
jest znajoma lesbijka z Trójmiasta, która na Facebooku założyła
jakąś grupę protestującą przeciwko protestom.

Pierwsza skrytykowała mieszkańców Krakowa protestujących przeciwko
decyzji kard. Dziwisza i uznała, że „nie zasłużyli” na to, by
Prezydent RP spoczął w ich mieście. Podlała to nieco kąśliwym sosem
oskarżeń o coś w rodzaju krakowskiej megalomanii. Oto bowiem
krakowianie tak są zakochani w swoim mieście i takie mają poczucie
wyższości – twierdzi – że niemal gardzą wielkim Polakiem, który
odszedł.

Krakowianie niewątpliwie mogą czuć się dumni ze swojego pięknego
miasta. Argument jednak jest o tyle nietrafiony, że sprzeciw wobec
pochówku Kaczyńskiego na Wawelu nie ogranicza się do Krakowa lecz
objął cały kraj! I także mieszkańcy stolicy są temu przeciwni!
Nieroztropne jest przedstawianie sprawy w taki sposób, jakoby Wawel
należał tylko do krakowian. Tak przecież nie jest. Obawiam się, że
to raczej objaw istniejących i bardzo szkodliwych kompleksów na
punkcie Krakowa – od razu dodam, że takie same istnieją niestety też
w Krakowie na punkcie Warszawy.

Dla mnie, człowieka, który nie jest bezpośrednio związany z żadnym z
tych miast, a tylko żywi do nich ogromną sympatię traktując je jako
dwie przeciwstawne a jednocześnie uzupełniające się siły (jak yin i
yang) smutne jest czytanie tekstów w rodzaju: „a wy w tym Krakowie
coś tam, za to my, warszawiacy, coś innego” (oczywiście równie
irytujące jest czytanie tekstów napisanych „w drugą stronę”wink.

Otóż, zamek na Wawelu, podobnie jak Zamek Królewski w Warszawie, i
Jasna Góra, i Kasprowy Wierch, i plaża w Sopocie, albo jeziora na
Mazurach – to dobra nas wszystkich! Wawel jest tak samo własnością
mieszkańców Krakowa jak jest własnością mieszkańców Warszawy,
Poznania, Andrychowa i Jarocina.

Protesty, które obserwujemy, nie są w żaden sposób pochodną
krakowskiej megalomanii! Chodzi zaś w nich o to, by nie awansować
Lecha Kaczyńskiego do rangi symbolu, by nie zrównywać go z tymi,
którym – brzydko ale poręcznie mówiąc – nie dorasta do pięt.

Droga Mario! Droga Kasiu!
Czy naprawdę nie rozumiecie, że tuż po pogrzebie zacznie się tworzyć
maniera mówienia o Kaczyńskim jako „sąsiedzie królów”? I nie
wyzwolimy się od tego już nigdy!

Zwolennicy tego beznadziejnego i kiepskiego prezydenta będą
powtarzać to jak mantrę, aż ktoś uwierzy. Będą w publicystyce,
przemówieniach, kazaniach i homiliach nieustannie zestawiać nazwisko
zmarłego prezydenta z innymi pochowanymi na Wawelu sugerując
ich „historyczną komplementarność”. Ja już słyszę w swojej
wyobraźni, co i jak zaczną oni wkrótce mówić:

· Prezydent godny królów.

· Mąż opatrznościowy zesłany nam przez Boga choć nie koronowany.

· Czyż nie jest wielkim ten, kto leży przy naszych królach?

· Wawel – nekropolia największych Polaków: Kazimierza Wielkiego, Św.
Jadwigi, Piłsudskiego, prezydenta Kaczyńskiego…

· Ten pochówek uświadomił nam, że władza pochodzi od Boga!

· Ten, komu sam Bóg powierzył władzę, zasługuje na królewskie
miejsce spoczynku.

·Królowie, marszałek, pan prezydent – tam jest Polska!

Nie rozumiecie, że tak to będzie wyglądać? Pogrzeb Kaczyńskiego na
Wawelu to nie jest to samo, co pogrzeb Kaczyńskiego na Powązkach,
Łyczakowie, Pęksowym Brzyzku czy jakimś maleńkim cmentarzyku w małej
miejscowości.

To nie to samo, bo Wawel uruchamia tę przeklętą zatruwającą umysły
Polaków symbolikę! Pogrzeb w tym miejscu umożliwi teraz zrównanie
zmarłego prezydenta z największymi nazwiskami naszej historii. To
gwałt na naszej świadomości!

Sięgnijcie do Stanisława Wyspiańskiego! On już sto lat temu opisał
jak śmiercionośne dla naszej narodowej świadomości jest to tworzenie
wawelskich mitów. To identycznie jak ze srebrną trumną biskupa
Stanisława! Perfidnie umieszczona w samym centrum katedry wawelskiej
(przesłania nawet widok na tabernakulum) dominuje nad królewskimi
mogiłami jasno sugerując, czyja jest zwierzchność. Dokonane w
głębokim średniowieczu pozycjonowanie władzy zaciążyło na naszej
historii i trwa do dzisiaj! Jakież ma przecież znaczenie, że biskup
Stanisław wtrącał się królowi do rządzenia, skoro w naszej historii
(w sensie: w podręcznikach) obowiązuje dogmat o świętym biskupie i
podłym królu? Ta interpretacja zaciążyła na naszych dziejach. Owa
srebrna trumna biskupa ze Szczepanowa stała się nieznoszącym
sprzeciwu symbolem zwierzchności władzy duchownej nad świecką. I
konsekwencje tego odczuwamy do dzisiaj – wystarczyło przecież, że
dwa lata temu jakiś biskup głośniej chrząknął, a minister edukacji
Katarzyna Hall natychmiast wycofała się z pomysłu wprowadzenia do
szkół edukacji seksualnej!

Nie rozumiecie? Tu chodzi o przemoc symboliczną i pokazanie, kto tu
naprawdę rządzi!

Czy wiszący na ścianie krzyż to coś złego? Nie!
Ale jeśli krzyże wiesza się we wszystkich szkołach i urzędach,
wówczas mamy do czynienia z przemocą symboliczną. Dokładnie tak jest
z Kaczyńskim na Wawelu: Kaczyński pochowany w innym miejscu, byłby
tylko pogrzebanym prezydentem. Kaczyński pochowany na Wawelu stanie
się w retoryce zwolenników (a w konsekwencji i w odbiorze
społecznym) kimś równym królom.

A na dowód, że mam rację, trzy cytaty z konserwatywnych publicystów:

„powszechna zgoda (…wink na to, by Lech Kaczyński spoczął na Wawelu”
(Paweł Lisicki)

„Ktoś musi kontynuować wielkie dzieło Prezydenta. Los zrządził, że z
katastrofy cudem ocalał Jarosław Kaczyński. Trudno nie dopatrywać
się tu sugestii opatrzności co do dalszych losów tego męża stanu.
(…wink Nie musi on prowadzić kampanii wyborczej. Poprowadzą ją miliony
ludzi, które kochają Polskę Lecha Kaczyńskiego” (Tomasz Sakiewicz)

„Ten tragiczny mit z bohaterem męczennikiem spoczywającym na Wawelu
będzie dla PiS źródłem siły i powodem do dumy. (…wink Che Guevara może
będzie miał w Polsce konkurenta na koszulkach” (Igor Zalewski)

Nie widzicie, że pochówek na Wawelu ma określony cel? Że chodzi o
stworzenie mitu Lecha Kaczyńskiego? Nawołując do uszanowania decyzji
o pochówku na Wawelu, przyczyniacie się do tworzenia tego mitu!

Na deser (dzięki temu, że Czartogromski gdzieś to wyszukał) dowód na
to, że kreowana przez media żałoba pada ludziom na mózg i ogłupia
ich doszczętnie:

Sędzia Krzysztof Noworol z Sądu Rejonowego w Opolu nie ogłosił dziś
wyroku, choć zaplanował to kilka tygodni wcześniej. - Mamy ciężki
tydzień i z uwagi na tragiczne wydarzenia odraczam ogłoszenie
werdyktu - powiedział.
laudate44.wordpress.com/2010/04/16/nie-dla-mitu-kaczynskiego-odzyskany-tekst-walpurga/
Obserwuj wątek
    • lechowski51 Re: NIE dla mitu Kaczyńskiego! NIE dla cenzury On 18.04.10, 11:54
      Narod ktory nie ma mitow umiera.Dlatego dumni Anglicy w swojej historii uznali
      zarowno tych krolow ktorych zycie bylo udokumentowane przez dokumentu ,jak tez
      tych ktorzy istnieli w klechdach domowych.
      Jak pojedziesz do Westmisteru to na wzgorzu zamkowym wisi Stol Krola
      Artura.Caly swiat jest przekonany ze rzadzil dumnym Albionem a istnieje byc moze
      tylko w Mitach.

      ...inny glos;
      Pęknięta pamięć

      Subotnik Ziemkiewicza

      Kilka rzeczy zapamiętam na pewno.

      Ludzi, których spotykałem na Dworcu Centralnym. Zmęczonych, przygnębionych, ale
      przepełnionych wielkością. Ludzi, którzy z różnych, najodleglejszych zakątków
      Polski zjeżdżali się porannymi pociągami i teraz, wieczorem, nocą, po całym dniu
      spędzonym w kolejce na Krakowskim Przedmieściu, czekali na pociągi powrotne,
      wiedząc, że będą zatłoczone, opóźnione i nie będzie w nich można ani usiąść, ani
      nawet, często, napić się herbaty.

      Harcerzy. Młodych, nieludzko umęczonych, czuwających przy spontanicznie
      powstałych miejscach pamięci, uprzątających i wciąż na nowo układających
      przynoszone przez przechodniów znicze, pilnujących porządku. Bez mała
      trzydzieści lat temu, będąc w tym wieku, w jakim oni są teraz, jeździłem z
      przyjaciółmi przez kilka dni za Papieżem, z furażerką kościelnej służby
      porządkowej zatkniętą za pagon − i teraz, po latach, widziałem w oczach harcerzy
      ten sam szczególny blask, jaki ludzie mieli w oczach wtedy.

      I wykrzywione nienawiścią gęby pod papieskim oknem w Krakowie. Gówniarza
      wyciągającego do kamer paluch w ordynarnym geście czarnych raperów „ja cię
      pier…”, transparenty z karykaturami, skandowane obelgi pod adresem zmarłego.
      Nowe pokolenie „elyty” III RP, wychowane już nie na Michniku, ale na Wojewódzkim.

      Faryzejskie miny redaktora gazety, która cynicznie, dla zburzenia podniosłego
      nastroju wykreowała te „protesty”, miotającego gromy na nieuszanowanie żałoby…
      przez rozmówców programu Pospieszalskiego. I smucącego się, że kardynał Dziwisz
      tak głęboko podzielił Polaków, nie konsultując decyzji o pochówku prezydenta z
      Andrzejem Wajdą i jego żoną. I małość innego wykreowanego przez media na Wielki
      Autorytet starego nienawistnika, który w tej chwili odmawia „ich prezydentowi”
      nawet tego, że był głową państwa, tytułując go szyderczo „prezydentem Warszawy”.

      I jeszcze ten stary wiersz Marian Hemara o pokoju i wojnie. Ten z pointą: „Pokój
      – z wami? Nigdy w życiu!”
      • liberum_veto uwaga na cenzorów 21.04.10, 05:50
        Portal Onet.pl doskonale odnalazł się w roli cenzorów z osławionej
        ulicy Mysiej. Jak za najgorszej komuny, bez ceregieli bawi się w
        reglamentowanie treści szkodliwych lub pożytecznych dla odbiorcy.
        Właśnie zablokował blog Walpurga (walpurg.blog.onet.pl), za to
        tylko, iż treść wpisu odbiegała od obowiązującej linii „przeżywania
        żałoby”. Ich prawo, ale nasz wybór. Pamiętajmy więc o Onecie.
        Wpis Walpurga znajdziecie w komentarzach do notatki poprzedzającej,
        a więc o numerze 1737 [nadgorliwa nadgorliwość]. Gdyby śladami Onetu
        zechcieli iść inni (choć nie przypuszczam), to pamiętajcie, że
        istnieje awaryjna wersja tabloidonline.blox, pod adresem
        tabloidonline.wordpress.com. Zawsze można go reaktywować.
        sobota, 17 kwietnia 2010, revelstein
        revelstein.blox.pl/2010/04/bez-numerka-uwaga-na-cenzorow.html
    • liberum_veto "Spiegel": Lech Kaczyński stał się narodową ikoną 18.04.10, 12:46
      Kuriozalna i idiotyczna decyzja kardynała Dziwisza będzie miała
      fatalne skutki dla Polski. Tak to jest, jak dyletanci biorą się za
      uprawianie polityki. Jak powiedział Piłsudski: "Wam kury szczać
      prowadzić, a nie politykę robić".
      wiadomosci.onet.pl/2157076,12,item.html
      Katastrofa pod Smoleńskiem uczyniła z prezydenta Lech Kaczyńskiego
      narodową ikonę - pisze w najnowszym wydaniu niemiecki tygodnik "Der
      Spiegel". Zastanawia się też, czy Jarosław Kaczyński przejmie
      polityczną spuściznę swego brata.

      Opisując żałobę Polaków w minionym tygodniu po tragicznej śmierci 96
      osób, w tym prezydenta, "Spiegel" zauważa, że przed katastrofą Lech
      Kaczyński uważany był przez wiele polskich mediów za polityka
      upartego i nie odnoszącego sukcesów. "Nie miał on raczej szansy na
      ponowny wybór. Jednak katastrofa ze Smoleńska uczyniła z niego
      ikonę" - pisze tygodnik.

      Cytuje opinię polskiego filozofa religii Zbigniewa Mikołejki: "My
      Polacy potrzebujemy męczeństwa jak powietrza".

      "Polacy zawsze definiowali się poprzez pełną cierpień historię,
      począwszy od podziału Rzeczpospolitej szlacheckiej w XVIII w.,
      poprzez obce panowanie rosyjskich carów, Prus i monarchii austriacko-
      węgierskiej, aż po agresję nazistowską. Wydaje się, że tragedia ze
      Smoleńska wspiera ten obraz historii" - pisze "Spiegel".

      Jak mówi tygodnikowi prof. Mikołejko, "tożsamość Polaków polega na
      postrzeganiu siebie jako wiecznej ofiary" i to bardzo dobrze się
      Polsce udaje.

      Ten "mit ofiar" trwa, choć Polska w 1989 r. bez rozlewu krwi
      zrzuciła komunistyczne jarzmo, a gospodarka kraju się rozwija. "Nie
      ma w tym sprzeczności" - uważa Mikołejko.

      "Modernizacja kraju ma bowiem - w oczach wielu ludzi - wiele braków.
      Polska wciąż ma zrujnowaną infrastrukturę, a boom gospodarczy omija
      małe miasta i wsie. Korupcja jest codziennością, tak jak korki na
      przepełnionych ulicach, setki tysięcy Polaków opuściły kraj w
      zeszłym roku" - pisze tygodnik.

      Mikołejko tłumaczy: "To tęsknota za wspólnotą ciągnie ludzi na
      ulice". W zwykłych okolicznościach większość Polaków gardziła
      politykami. Jednak gdy ktoś ginie tak tragicznie, jak Kaczyński,
      naród jednoczy się w zbiorowym żalu - dodaje.

      "Spiegel" spekuluje też, że Jarosław Kaczyński mógłby wystartować w
      wyborach prezydenckich. "Jest teraz bratem męczennika, który
      spoczywa na Wawelu - pisze tygodnik. - Ale czy wytrzyma ciężki
      osobisty kryzys?"

      Tygodnik cytuje posła Pawła Poncyljusza (PiS), którego zdaniem
      Jarosław Kaczyński "to człowiek ze stali". Zdaniem Poncyljusza
      wyborcy PiS i członkowie partii oczekują, że szef PiS rozpocznie
      walkę o najwyższy urząd w państwie. "Zwycięstwo byłoby niemal pewne,
      do celu niosłaby go fala współczucia" - pisze "Spiegel".

      Dodaje, że kandydat PO marszałek Sejmu Bronisław Komorowski byłby w
      trudnej sytuacji. "Nie można raczej atakować w kampanii wyborczej
      kogoś, kto stracił właśnie najbliższego krewnego" - ocenia niemiecki
      tygodnik.
    • liberum_veto "Żadna świnia nie chciała mieć z nim do czynienia" 19.04.10, 07:06
      Publiczna telewizja ZDF w niesmaczny sposób śmieje się z tragicznej
      katastrofy pod Smoleńskiem - podaje tygodnik "Newsweek" na swoich
      stronach internetowych. Tygodnik zamieszcza film, na którym
      niemiecki komik Urban Priol mówi o Lechu Kaczyńskim: "W całej
      Europie był wyśmiewany. Żadna świnia nie chciała mieć z nim do
      czynienia. A teraz ta orgia poruszenia, również wśród naszych
      dziennikarzy". Publiczność w studiu zanosi się śmiechem i bije
      brawo - odnotowuje "Newsweek".
      Priol idzie na całość i odgrywa scenę, jaka mogła mieć miejsce w
      prezydenckim samolocie tuż przed katastrofą pod Smoleńskiem. -
      Widoczność jest zła. Lądujemy w Mińsku? - pyta, naśladując polski
      akcent. Potem ostrym, szczekającym głosem odpowiada, wcielając się w
      prezydenta Kaczyńskiego: - Lądujecie tu, natychmiast, to rozkaz.
      Jestem prezydentem!
      Priol sugeruje następnie, że gdyby w podobnym wypadku lotniczym
      zginęła cała niemiecka elita, ludzie odetchnęliby z ulgą. - Gdyby u
      nas rozbił się wiceminister spraw zagranicznych, wielu pytałoby:
      Dlaczego nie spotkało to jego przełożonego? - przekonuje. To aluzja
      do wyśmiewanego często szefa niemieckiej dyplomacji Guido
      Westerwellego. Priol zapewnia też, że nikt w Niemczech nie żałowałby
      śmierci chciwych bankierów ani księży-pedofilów.
      Tak wyglądał najnowszy odcinek comiesięcznego programu "Neues aus
      der Anstalt" ("Nowości z zakładu"), reklamowanego jako satyra
      polityczna. We wtorek o godzinie 22.15 program pokazała na żywo
      publiczna telewizja ZDF - odpowiednik polskiej Dwójki. Powtórki
      można było oglądać w kanałach tematycznych ZDF Infokanal i ZDF
      Theaterkanal. W dniu pogrzebu prezydenta Kaczyńskiego ten odcinek
      zamierza pokazać telewizja 3sat.
      wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Niewybredne-zarty-z-katastrofy-w-niemieckiej-telewizji-ZDF,wid,12184198,wiadomosc.html?
      ticaid=1a03f
      • lechowski51 Re: "Żadna świnia nie chciała mieć z nim do czyni 19.04.10, 12:38
        Poziom z Twojego "opiniotworczego" TAZ
        • liberum_veto Re: "Żadna świnia nie chciała mieć z nim do czyni 19.04.10, 14:10
          Poziom porównywalny do naszego "mistrza satyry" Dańca z TVP2
          www.youtube.com/watch?v=5VGhzJThyHw
          Podaję link do artykułu z Newsweeka. "Pies z kulawą nogą nie chciał
          mieć z nim do czynienia". Pies, a nie świnia!!!
          www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/swiat/niemiecka-telewizja-kpi-z-lecha-kaczynskiego,56913,1
          I to by się zgadzało. Pies z kulawą nogą nie przyleciał na pogrzeb
          wielkiego męża stanu, powszechnie szanowanego na całym świecie.
          Obama wolał w tym czasie grać w golfa...
    • pisz_pan_na_berdyczow polityka historyczna 19.04.10, 14:42
      www.youtube.com/watch?v=4li1q45TwX4
      • liberum_veto PiS: Obowiązkowe wycieczki szkół na Wawel? 19.04.10, 14:55
        "Polityka historyczna" według posła PiS
        www.pardon.pl/artykul/11361/pis_obowiazkowe_wycieczki_szkol_na_wawel
        Oszołomstwo nie potrafi siedzieć cicho.
        Za propozycją stoi poseł PiS Stanisław Pięta (ten od pogróżek ze
        strony gejów). Nie wiemy jakim cudem wymknał się z lochu, do kórego
        partie na czas żałoby pozamykały swoich trefnisiów.
        Bo jak Piętę inaczej nazwać, skoro jego partia, która w obliczu
        wawelskiego zamieszania siedzi cicho i wysyła pojednawcze sygnały, a
        Pięta już obnosi się z relikwiami po Lechu Kaczyńskim.
        A do tego jeszcze całość opowiada "wrogiemu" radiu Tok FM. Zacytujmy
        za gazeta.pl:
        Zgodnie z propozycją posła Pięty uczniowie szkół średnich musieliby
        co najmniej raz w czasie nauki odwiedzić między innymi Katyń. -
        Chodzi o to, aby zobaczyli to miejsce i na własnej skórze poczuli
        atmosferę tych tragicznych dni - tłumaczy poseł PiS.
        Jego zdaniem uczniowie szkół średnich powinni raz w czasie nauki
        odwiedzić: Wawel, Katyń (Smoleńsk), Muzeum Powstania Warszawskiego
        oraz Auschwitz.
        Dobrze, że Jarosław Kaczyński nie słucha tego radia i nie wchodzi do
        internetu. Bo musielibyśmy się wtedy nieszczerze martwić o los posła
        Pięty. A bardzo tego byśmy nie chcieli.
        • liberum_veto nadgorliwa nadgorliwość 20.04.10, 07:22
          Jeszcze Kaczyński dobrze nie wystygł, a już zaczyna się ruch w
          interesie. Zgodnie zresztą z przewidywaniami. Oto posłowie Prawa i
          Sprawiedliwości (bo któż by inny) wystąpić mają do minister edukacji
          z wnioskiem o wpisanie do programu nauczania obowiązkowych wycieczek
          szkolnych do Katynia i na Wawel. Na trop tej sensacyjnej informacji
          naprowadził mnie nieoceniony bywalec przyczajony-kiciuś-ukryty-
          hipcio. Poseł Pięta (tak, tak ten Pięta) pomysłodawca tej
          niebanalnej inicjatywy argumentuje:

          „Jeżeli chcemy być prawdziwymi Polakami i przekazać naszym dzieciom
          wartości, za które ginęli nasi patrioci (szczególnie jeden bohater i
          patriota – przyp. Revel), to musimy zapewnić im minimum historycznej
          edukacji.”

          Wedle wyobrażeń Pięty każdy uczeń szkoły średniej musiałby
          przynajmniej raz w czasie nauki, udać się w obowiązkową pielgrzymkę
          do Katynia. Niczym muzułmanin do Mekki. Ma też być obowiązkowa
          wycieczka na Wawel. Tylko dlatego, jak rozumiem, że na czas jakiś
          spoczną tu prochy Lecha Kaczyńskiego. Gdyby nie ten szczegół, Wawel
          można by sobie najzwyczajniej olać, tak jak do tej pory go olewano.

          Oczywiście tego typu inicjatywy, zgłaszane dziś, w kilka dni po
          wypadku, to dolewanie oliwy do ognia. To próba upolitycznienia
          katastrofy, to próba przepchnięcia kuchennymi drzwiami wygodnych
          tylko dla jednej opcji politycznej rozwiązań. To próba
          zadekretowania w przepisach urzędowej i obowiązkowej „pamięci”. To
          również próba zawoalowanej „beatyfikacji” Lecha Kaczyńskiego. Kujmy
          żelazo póki gorące – zdaje się mówić Pięta - bo za parę tygodni czy
          miesięcy, nikt już nie będzie pamiętał Kaczyńskiego, jego
          domniemanych zasług i przyszywanego bohaterstwa i nic już się wtedy
          nie załatwi.

          Zaś co do wyjazdów i wycieczek… A jak moje dziecko nie pojedzie na
          pielgrzymkę do Katynia, ani z pokłonem na Wawel, to co się stanie?
          Nie zda, relegują je ze szkoły, czy mnie zaaresztują jako
          nieodpowiedzialnego rodzica, popełniającego przestępstwo nie-
          pamięci? A może sąd pozbawi mnie opieki nad dzieckiem? Pieprzeni
          mąciciele i specjaliści od patriotyzmu nakazowo rozdzielczego.

          PS. Widać, że Polska nabiera drugiego oddechu i życie wraca do
          jakiej takiej normalności. Dowodem na to, poza knuciem, są również
          dowcipy. Putin do Tuska: „Panie Premierze, melduję wykonanie
          zadania”.

          sobota, 17 kwietnia 2010, revelstein
          revelstein.blox.pl/2010/04/1737.html
        • fanka_online Re: PiS: Obowiązkowe wycieczki szkół na Wawel? 22.04.10, 06:48
          Wychowanie patriotyczne jest ważnym elementem przygotowania młodych ludzi do
          życia w społeczności i przyznaję, że na tym polu jest w polskiej edukacji sporo
          do zrobienia, ale pod przymusem nikt jeszcze nikogo nie wychował, a jedynie
          niewolił i ogłupiał, więc pomysł pana Pięty wpisuje się w politykę dyktatu
          "jedynego, słusznego" szefa PIS i jego ,mniej lub bardziej świadomej, tęsknoty
          za totalitaryzmem.
          • liberum_veto Lech Kaczyński i poseł Pięta (PiS)- pogromcy gejów 22.04.10, 12:53
            Poseł Pięta znany jest z ekscentrycznych poglądów i działań.
            Zasłynął akcją przeciwko wystawie sztuki homoseksualnej w Zachęcie,
            stając się "ulubieńcem" gejów. Podobnie jak nieświetnej pamięci
            prezydent homofob Lech Kaczyński, uczulony na Paradę Równości. Był
            wtedy wykpiwany w całej Europie...
            Następną inicjatywą (p)osła Pięty będzie wprowadzenie zakazu wstępu
            na Wawel gejom i lesbijkom. Żeby nie szargali świętości...
            www.spieta.com.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=382&Itemid=49
            Prezydent Kaczyński nie zgadza się na Paradę Równości
            Anna Krężlewicz 2005-05-17
            Nie będzie Parady Równości. - Nie widzę powodu do krzewienia kultury
            gejów - tłumaczy prezydent Kaczyński, który w zeszłym roku za zakaz
            przemarszu gejów i lesbijek oberwał tortem.
            Dwa lata temu, na początku kadencji, prezydent Kaczyński nie miał
            nic przeciwko Paradzie. Ale już w zeszłym roku nie zgodził się na
            nią, choć organizatorzy na życzenie urzędników dwukrotnie zmieniali
            trasę przemarszu i trzykrotnie jego termin. Swoją odmowę tłumaczył
            obawą o bezpieczeństwo publiczne i dbałością o uczucia warszawiaków.
            Twierdził m.in., że przemarsz zmusi ich do udziału "w wydarzeniach o
            charakterze seksualnym". - Zdaję sobie sprawę, że to środowisko
            będzie mnie uważało za wroga, ale niewiele mnie to interesuje -
            mówił. Dziś powtarza te same argumenty. - W zeszłym roku zaatakowano
            mnie za tę decyzję tortem. Cóż, polityka to ryzykowna gra -
            stwierdził.
            warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,2714260.html
    • liberum_veto Stadion Narodowy im. Lecha Kaczyńskiego? 22.04.10, 07:03
      Kolejni nadgorliwi debile w akcji. Lech Kaczyński zasługuje na
      stadion, bo był wielkim "znawcą" futbolu. Raz wybrał się nawet na
      mecz i potem powiedział do kamer, że najbardziej podobali mu się
      Borubar i Roker Perejro [z kaczego na polski: Artur Boruc i Roger
      Guerreiro, któremu prezydent Kaczystanu nadał polskie obywatelstwo,
      niezgodnie zresztą z przepisami].
      www.gadu-gadu.pl/5459516077647947438/stadion-narodowy-ulice-i-most-im-lecha-kaczynskiego
      Internauci na Facebooku rozpoczęli szeroko zakrojoną akcję mającą na
      celu wsparcie pomysłu nadania Stadionowi Narodowemu w Warszawie
      imienia tragicznie zmarłego w katastrofie lotniczej prezydenta Lecha
      Kaczyńskiego.
      Do grupy przyłączyło się już ponad dwa i pół tysiąca osób.
      Grupa ma na celu promowanie inicjatywy nadania powstającemu w
      Warszawie Stadionowi Narodowemu imienia tragicznie zmarłego Lecha
      Kaczyńskiego, prezydenta Polski w latach 2005 - 2010 i prezydenta M.
      St. Warszawy w latach 2002 - 2005. Pomysł ten przekazał nam 11
      kwietnia 2010 Łukasz Warzecha, publicysta i komentator polityczny.
      Lech Kaczyński zapisał się w historii Polski jako polityk wybitny i
      nietuzinkowy, patriota wierny swoim zasadom i przekonaniom. W
      najwyższy sposób zasługuje na odpowiednie uczczenie jego pamięci.
      Nadanie jego imienia powstającemu stadionowi byłoby naszym zdaniem
      najwłaściwszym oddaniem mu hołdu przez Warszawę i Polskę - czytamy
      na stronie.
      Przypomnijmy, że patronami Stadionu Narodowego mieli już być Jan
      Paweł II, Ryszard Siwiec, trener tysiąclecia Kazimierz Górski i
      najwybitniejszy polski piłkarz wszechczasów Kazimierz Deyna.
    • liberum_veto pechowy Lech 23.04.10, 15:51
      Wyznam tu dziś szczerze, że zwyczajnie i po ludzku żałuję Lecha
      Kaczyńskiego. Tak nie powinien kończyć żaden człowiek, nawet nie
      szczególnie lubiany i poważany. Niestety, Lech Aleksander Kaczyński
      miał w życiu niesłychanego pecha, który nie opuścił go nawet po
      śmierci. Pierwszy pech polegał na tym, że w ogóle trafił do
      polityki. To nie było miejsce dla niego i to był początek wszelkich
      nieszczęść. Drugi pech, o tragicznych konsekwencjach rozpoczął się w
      roku 2005. Przez przypadek i zrządzeniem losu, wybrano go
      prezydentem kraju. To było kompletne zaskoczenie również dla niego i
      z tego zaskoczenia nie otrząsnął się do końca. Jednocześnie pech
      wpisał się w całe jego życie nie opuszczając go wręcz ani dnia.
      Wszystko co robił, pechowo się kończyło lub pechowo rozpoczynało.
      Każda najmądrzejsza nawet inicjatywa z winy wszechobecnego pecha
      kończyła się albo śmiesznie albo tragicznie.

      Jak tu nie mówić o niewyobrażalnym pechu, kiedy nad tym nieszczęsnym
      Smoleńskiem, do którego leciał z misją swego życia, ni z gruchy ni z
      pietruchy, tak jakby specjalnie, na złość i wbrew… podnosi się mgła.
      To niewyobrażalna złośliwość losu, bo przecież trzy dni wcześniej,
      kiedy w to samo miejsce leci jego największy wróg Tusk, pogoda jest
      jak malowana. I dzień przed i dzień po... Tylko akurat w ten jeden,
      najważniejszy dla niego dzień, było nie tak. Tragicznie nie tak.

      Fatalny pech nie opuścił go nawet po śmierci. Bo kiedy wydawało się
      że dozna tego, czego nie doznał za życia, powszechnego szacunku ze
      strony światowych przywódców, złośliwa natura, ta sama która
      sprokurowała ową nieszczęsną mgłę nad Smoleńskiem, teraz wymyśliła
      chmurę wulkaniczną i wyeliminowała praktycznie wszystkich na których
      najbardziej by mu zależało. Czyż nie jest to fatalny, niewyobrażalny
      pech? I mam nadzieje, bardzo szczerą nadzieję, że tam gdzie teraz
      trafił, nie potknie się nieszczęśliwie o pierwszy napotkany kamień i
      nie spadnie z trzaskiem z wysoka. Tak bardzo wierzył w boga, a bóg
      okazał się tak małostkowy. Teraz to wszystko zrozumiałem i bardzo mu
      współczuję.

      niedziela, 18 kwietnia 2010, revelstein
      revelstein.blox.pl/2010/04/1738-pechowy-Lech.html
      • lechowski51 Re: pechowy Lech 23.04.10, 16:33
        Kopiujesz biedaku i chyba sam to czytasz.Moze sprobuj sam napisac pare zdan bo
        wpadniesz w paranoje.
        • liberum_veto "Brak zachodnich przywódców był żenujący" 23.04.10, 17:53
          lechowski51 napisał:
          > Kopiujesz biedaku i chyba sam to czytasz. Moze sprobuj sam napisac
          > pare zdan bo wpadniesz w paranoje.

          1. Mylisz się, mam tu przynajmniej jednego czytelnika o nicku
          lechowski51. Chociaż to chyba jakiś paranoik, niewarty uwagi wink
          2. Potrafię też napisać parę zdań od siebie. O Lechu Pechu Katyńskim
          i jego "wielkich zasługach" dla Polski pisałem już wielokrotnie. Nie
          muszę się powtarzać w każdym wątku
          forum.gazeta.pl/forum/w,48782,109871373,110044983,Re_Protest_pod_kuria_Czy_na_pewno_godzien_krol.html
          3. A że zachodni przywódcy olali Kaczkę ciepłym moczem nie tylko za
          życia, ale też i po tragicznej jego śmierci, to niestety ale prawda.
          Jakie (pechowe) życie, taka śmierć. Jaki "przywódca", taki pogrzeb.
          wiadomosci.onet.pl/2157376,12,brak_zachodnich_przywodcow_byl_zenujacy,item.html
          Belgijski dziennik "Le Soir" podkreśla, że parę prezydencką
          pożegnało w Krakowie ok. 150 tys. osób zamiast oczekiwanego pół
          miliona. "Le Libre Belgique" stawia pytanie, czy Lech Kaczyński
          poprzez tragiczną śmierć w katastrofie zasłużył na Wawel. Z kolei
          włoska prasa pisze, że nieobecność zachodnich przywódców na
          pogrzebie polskiej pary prezydenckiej w Krakowie była żenująca, a
          przybycie prezydenta Dmitrija Miedwiediewa, który postanowił
          przylecieć za wszelką cenę, to dowód determinacji i woli pojednania.
          • lechowski51 Re: "Brak zachodnich przywódców był żenujący" 23.04.10, 23:27
            Z Toba jest naprawde zle.Samotnosc w kazdej postaci niszczy ludzka
            psychike.Prowodyk piotrz ma przynajmniej dwoch wiernych sotniowych;darino i
            wianuszka a Ty samotnie walczysz z rodzaca sie legenda Kaczynskiego.
            • liberum_veto Re: "Brak zachodnich przywódców był żenujący" 23.04.10, 23:51
              Nie jestem sam. Mam tutaj kilku wiernych czytelników: lechowski51,
              piotrzr, darino i paru innych podobnych oszołomów smile
              Z "legendą" Kaczyńskiego nie trzeba walczyć. Ośmiesza się sama...
              wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,7786173,Prezydent_Klaus_o_braku_delegacji_z_Brukseli__To_jest.html
              Prezydent Klaus o braku delegacji z Brukseli: To jest dla mnie
              niewybaczalne
              Prezydent Republiki Czeskiej Vaclav Klaus, który przybył do Krakowa
              na pogrzeb prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego żony Marii, wyraził
              zdziwienie z powodu nieobecności pewnych polityków, w tym unijnych.
              - Zrozumiałbym, że nie przyjechał kanadyjski premier czy gubernator
              generalny Australii..., lecz to, że nie przyjadą niektórzy
              Europejczycy, że nikt nie przyjedzie z Brukseli, to jest dla mnie
              niewybaczalne - powiedział Klaus Czeskiemu Radiu.
              - Dowodzi to, że wszelkie mówienie o jedności europejskiej to
              jedynie puste słowa - dodał czeski prezydent.
              Wśród tych, którzy usprawiedliwiali nieobecność na pogrzebie w
              Krakowie, znalazł się przewodniczący Komisji Europejskiej Jose
              Manuel Barroso i prezydent UE Herman Van Rompuy.
    • liberum_veto "Panowie, kto jest zwierzchnikiem sił zbrojnych?" 24.04.10, 12:47
      "Prezydent wszedł do kabiny załogi i zapytał: Panowie, kto jest
      zwierzchnikiem sił zbrojnych? - Pan, Panie Prezydencie. - To proszę
      wykonać polecenie i lecieć do Tibilisi - powiedział prezydent i
      wyszedł nie czekając na wyjaśnienia" - to fragment relacji kapitana
      Grzegorza Pietruczuka, który w sierpniu 2008 roku dowodził rządowym
      samolotem lecącym do Azerbejdżanu.
      Ta relacja pochodzi z akt śledztwa, które prowadziła prokuratura
      wojskowa sprawdzając, czy Pietruczuk popełnił przestępstwo
      odmawiając wykonania rozkazu prezydenta.
      Przypomnijmy. Samolot miał lecieć do miejscowości Ganja na granicy
      azersko-gruzińskiej. Na pokładzie byli prezydent Lech Kaczyński oraz
      przywódcy państw nadbałtyckich i Ukrainy. Lecieli z pomocą
      dyplomatyczną do pogrążonej w zbrojnym konflikcie z Rosją Gruzji. To
      Tbilisi mieli dojechać z Ganjii w kolumnie opancerzonych aut. "GW"
      przypomina sytuację w kontekście katastrofy prezydenckiego samolotu
      w Smoleńsku, choć przyznaje, że nie znaleziono na razie żadnych
      poszlak wskazujących na to, że ktoś wywierał na pilotów naciski, by
      lądować na lotnisku Siewiernyj mimo trudnych warunków.
      Prokuratura po trzech miesiącach odmówiła wszczęcia śledztwa
      (doniesienie złożył poseł PiS Karol Karski, oskarżając pilota o
      tchórzostwo). Przyznała, że choć prezydent jest zwierzchnikiem sił
      zbrojnych, to Regulamin lotu sił zbrojnych jasno mówi, że "na
      pokładzie samolotu decyzjom pilota muszą się podporządkować wszyscy,
      niezależnie od stopnia wojskowego i statusu".
      Obszerny artykuł i szczegóły "incydentu gruzińskiego" w
      dzisiejszej "Gazecie Wyborczej".
      wiadomosci.onet.pl/2160380,11,wyszedl__nie_czekajac_na_wyjasnienia_szczegoly_incydentu_gruzinskiego,item.html
      • liberum_veto "Przyniósł wstyd i wykazał się tchórzostwem" 25.04.10, 08:20
        "Przyniósł wstyd i wykazał się tchórzostwem"
        Spór z pilotem miał dalsze konsekwencje. Po powrocie delegacji, 25
        sierpnia 2008 r., poseł PiS Karol Karski złożył do prokuratury
        zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez kapitana
        samolotu, który "odmówił wykonania rozkazu".
        "Żołnierz ten przyniósł wstyd Państwu Polskiemu oraz jego Siłom
        Zbrojnym. Wykazał się tchórzostwem, gdy tego samego dnia w Tbilisi
        lądował samolot prezydenta Francji. Przyniósł wstyd Państwu
        Polskiemu w oczach innych głów państw znajdujących się wówczas na
        pokładzie i doprowadził do drwiących z Polski artykułów w prasie
        zagranicznej" - pisał Karski.
        Zarzucił Pietruczukowi, że "utrudniał prezydentowi wykonywanie jego
        konstytucyjnych obowiązków", "naraził go na niebezpieczeństwo utraty
        życia" (bo droga lądowa przebiegała "w pobliżu linii frontu"), a
        nawet "wbrew woli przetrzymywał Prezydenta w samolocie wojskowym i
        pozbawiając wolności przetransportował do miejsca, gdzie Prezydent
        nie chciał się znaleźć".
        Na koniec Karski pyta dramatycznie: "Czy rząd zamierza tolerować
        tego typu elementy rozprężenia [tak w oryginale] oraz nieprzystojące
        żołnierzom zawodowym tchórzostwo w obecności Głowy Państwa?". I
        ostrzega: "przyzwolenie może doprowadzić do sytuacji, iż w morze nie
        będą wypływać polskie okręty wojenne (bo kapitanowie uznają, że jest
        to niebezpieczne), polskie patrole na misjach pokojowych zaczną
        odmawiać wyjazdu w teren (bo w bazie jest bezpiecznie), a w sytuacji
        ewentualnej agresji na Polskę żołnierze będą odmawiać jej obrony".
        wyborcza.pl/1,75478,7808706,Incydent_gruzinski.html
        Panie (p)ośle Karski, gdyby prezydent kazał się panu powiesić, to
        byś wykonał bez szemrania? I dlaczego prezydent nie zabrał cię do
        Katynia? Byłoby w Polsce o jednego idiotę mniej.
      • liberum_veto Gosiewski (PiS): czy rząd premiuje tchórzostwo? 26.04.10, 07:52
        Tym razem pilot nie był "tchórzem" i nie odmówił wykonania rozkazu.
        Ciesz się, Gosiewski. To także i Twoja zasługa. Byłeś wielkim
        kozakiem oraz PiSim intelektualistą ("kwiat inteligencji wolskiej").
        Peron we Włoszczowej będzie teraz nazwany Twoim imieniem.
        wyborcza.pl/1,75478,7808706,Incydent_gruzinski.html?as=3&startsz=x
        Przemysław Gosiewski do Bogdana Klicha

        Zapytanie nr 2496 do ministra obrony narodowej

        Uzasadnienie
        Według informacji prasowych i wywiadu, jakiego szef MON udzielił dla
        Radia ZET 19 września br., kpt. Grzegorz Pietruczuk został
        odznaczony Srebrnym Krzyżem za Zasługi dla Obronności. Wedle słów
        szefa MON pilot otrzymał medal za "przestrzeganie procedur i
        poczucie odpowiedzialności za bezpieczeństwo czterech prezydentów na
        pokładzie . Ministrowi chodziło o lot, jaki wykonał prezydencki TU-
        154 na Kaukaz 12 sierpnia br. Planowano, że samolot miał lądować w
        Azerbejdżanie w Ganji, ale prezydent RP podjął decyzję o locie do
        Tbilisi. Pilot odmówił zmiany kierunku lotu. Decyzja pilota
        doprowadziła do licznych komplikacji w wizycie czterech prezydentów
        w Gruzji. Przejazd drogą do Tbilisi był bardzo niebezpieczny i
        sprowadzał realne zagrożenie dla osób w nim uczestniczących. Według
        doniesień medialnych obawy pilota o stan techniczny lotniska w
        Tbilisi były całkowicie nieuzasadnione i można było na nim
        bezpiecznie wylądować.

        Proszę wobec tego Pana Ministra o odpowiedzi na następujące pytania:
        1. Czy pilot ma prawo odmówić wykonania rozkazu zwierzchnika Sił
        Zbrojnych RP?
        2. Czy odznaczenie pilota za de facto zaniechanie działania tak
        wysokim odznaczeniem państwowym jest zgodne z obowiązującymi
        procedurami?
        3. Czy Minister, podejmując decyzję o odznaczeniu, chciał pokazać,
        iż będzie premiował w przyszłości przypadki niesubordynacji,
        tchórzostwa i odmawiania wykonywania rozkazów?
        4. Czemu sprawa odznaczenia pilota została tak nagłośniona w mediach
        przez szefa MON? Czy był to kolejny element prowokacyjnej polityki
        rządu wobec prezydenta RP?
        5. Czy zbadano przebieg wydarzeń w kabinie pilotów i zgodność
        podejmowanych przez nich decyzji z obowiązującymi procedurami? Jakie
        są wnioski z tej kontroli?
        6. Czemu szef MON nie odznaczył innych członków załogi?
        7. Jak MON zamierza reagować, jeśli w przyszłości będą powtarzać się
        tego typu przypadki odmawiania zmiany kierunku lotu?

        Z wyrazami szacunku

        Poseł Przemysław Gosiewski

        Kielce, dnia 23 września 2008 r.
        wyborcza.pl/1,75478,7808715,Przemyslaw_Gosiewski_do_Bogdana_Klicha.html
    • liberum_veto Kazał czy nie kazał lądować? 27.04.10, 06:32
      Jako że wydarzeń w Smoleńsku jeszcze nie odtworzyliśmy, wojna
      polityków przenosi się znów nad Gruzję.
      Znany reżyser życzy sobie, żeby zostało wyjaśnione, czy to Lech
      Kaczyński kazał lądować we mgle pod Smoleńskiem. Czemu sobie życzy?
      Ano zapewne dlatego, że słyszał, iż prezydent miał zwyczaj
      zastraszać pilotów. Z jednym próbował w Gruzji, ale mu nie wyszło.
      Tak przynajmniej ustaliła prokuratura.
      Ale moda na prawdę już przeminęła i zamieniła się w modę na
      wybielanie zmarłego prezydenta. PiS-owcy spin doktorzy, którym
      zależy na tym, żeby Pałac przejął jego brat bliźniak, mają ręce
      pełne roboty. Niektórzy, tak jak Adam Bielan, po prostu, zwyczajnie,
      opowiadają, jaką prawdę oni widzieli.
      A Bielan był w Gruzji z prezydentem i swoją prawdę widział
      dokładnie. Za Radiem Zet:
      W sprawie "incydentu gruzińskiego" jest kampania dezinformacji. Nie
      widziałem sytuacji, żeby prezydent opuszczał salonik i szedł do
      kokpitu. To jest sytuacja niewyobrażalna.
      Na pytanie, czy w takim razie kapitan tego samolotu złożył fałszywe
      zeznania, Bielan odpowiedzieć nie umiał. Wersję pilota potwierdza
      jednak minister obrony Bogdan Klich:
      To czyste kłamstwo. Prezydent zadzwonił do mnie i polecił mi zmianę
      trasy lotu samolotu, tak żeby mógł dolecieć do Tbilisi. Wysłuchałem
      tego, co pan prezydent miał mi do powiedzenia i odmówiłem wykonania
      tego polecenia, ponieważ polecenia wydawać mi może tylko pan
      premier, który jest moim zwierzchnikiem. Na tym rozmowa się
      skończyła.
      Klich dorzuca jeszcze wzruszającą opowiastkę o tym, jak to musiał
      ratować pilota przed załamaniem psychicznym po tym jak odmówił
      prezydentowi lądowania.
      Kampania wre. PiS robi, co może, by udowodnić, że wszystko da się
      opowiedzieć od nowa tak pięknie, żeby ludzie uwierzyli w nową wersję
      i wierzyli w nią przynajmniej do wyborów. Ich prawo. Na szczęście
      naszym prawem jest wiara nie w billboardy w sepii i smutne oczy,
      lecz to, co ustaliła prokuratura. Nawet jeśli jej prawda jest akurat
      niepoprawna politycznie.
      I wbrew temu, co mogą mówić niektórzy PiS-owcy, nie czyni nas to
      sojusznikami Wajdy.
      www.pardon.pl/artykul/11421/kazal_czy_nie_kazal_ladowac
      • liberum_veto zawodowy krętacz Bielan (PiS) 28.04.10, 19:28
        PiSowscy krętacze kręcą już na całego smile Panie (p)ośle Bielan, nikt
        nam nie wmówi, że czarne jest białe, a Katyński zasługiwał na Wawel
        revelstein.blox.pl/2010/04/1748.html
        Od katastrofy minęło już tyle czasu, że najwyższy czas odzyskać
        równowagę i trzeźwość osądów. Z tego też powodu nie bardzo rozumiem
        sensu wypowiedzi ministra Zdrojewskiego na pogrzebie Kurtyki. Nie
        rozumiem dlaczego i za co mam Kurtykę „przepraszać”. Za to, że
        żonglował teczkami z własnego widzi misie i na rozkaz, że podzielił
        Polaków na lepszych i gorszych, że doszedł do prezesury nie do końca
        czystymi metodami, że judził i jątrzył, że pod maseczką prawdziwego
        (niby) gentelmana, krył się miałki facet z kompleksami i złotousty
        goguś? Więc jak sobie Zdrojewski chce przepraszać, to niechaj
        przeprasza, ale niechaj nie robi z tego publicznego spektaklu.
        Kurtyka był jaki był, i nawet najbardziej zbolała mina pana ministra
        nad grobem nie jest w stanie tego zmienić, ani tym bardziej mnie do
        czegokolwiek przekonać.
        Nie bardzo też rozumiem postawę pana Bielana (zawodowego krętacza),
        który publicznie stwierdził, że w samolocie który leciał swego czasu
        do Tbilisi, nie doszło do żadnych nacisków pana prezydenta
        Katyńskiego na pilotów. Pan prezydent nic im nie kazał, nic nie
        sugerował, jeno spokojnie siedział sobie w kabinie gaworząc z innymi
        operetkowymi (p)rezydentami. Skoro więc nie było żadnej sprawy, a
        cała ta historia to jedynie wymysł złośliwych i niechętnych Lechowi
        Katyńskiemu dziennikarzy, to skąd ciąg dalszy tej historii? Czyli po
        kiego grzyba Karski składał doniesienie do prokuratora, że piloci
        nie wykonali rozkazu zwierzchnika (skoro nie było rozkazu to jak
        można było go nie wykonać)? Również po kiego grzyba do kwadratu pan
        Gosiewski pyszczył z sejmowej mównicy, wieszając psy na bogu ducha
        winnym człowieku? Krętacze kręcą już na całego, czyli rozpoczyna się
        kampania wyborcza.
        poniedziałek, 26 kwietnia 2010, revelstein
    • liberum_veto Ulotki: "Te karły szydziły z naszego prezydenta" 29.04.10, 14:05
      Mieszkańcom Warszawy rozdawano dzisiaj ulotki z cytatami
      dziennikarzy i polityków nt. Lecha Kaczyńskiego z podpisem: "Te
      karły szydziły z naszego prezydenta. Teraz my bojkotujemy ich!". -
      Ja mam 178 cm wzrostu, więc nazwanie mnie "karłem" jest karkołomne -
      komentuje Katarzyna Kolenda-Zaleska. Marek Suski z PiS-u twierdzi z
      kolei, że to może być "głos ludu".
      "Polityczne i medialne karły udające autorytety" - to tytuł ulotki
      rozdawanej na ulicach Warszawy. Są na niej zamieszczeni znani
      politycy, dziennikarze, artyści: Janusz Palikot, Donald Tusk, Stefan
      Niesiołowski, Lech Wałęsa, Bronisław Komorowski, Julia Pitera,
      Radosław Sikorski, Magdalena Środa, Kazimierz Kutz, Michał Figurski,
      Piotr Tymochowicz, Jacek Żakowski, Grzegorz Miecugow, Tomasz Lis,
      Piotr Najsztub, Mikołaj Lizut i Katarzyna Kolenda-Zaleska oraz ich
      cytaty, które według autorów ulotek obrażały tragicznie zmarłego
      prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Ulotka podpisana jest
      stwierdzeniem: "Te karły szydziły z naszego prezydenta. Teraz my
      bojkotujemy ich!".
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7823893,Ulotki_w_Warszawie___Te_karly_szydzily_z_naszego_prezydenta_.html
      • fanka_online Re: Ulotki: "Te karły szydziły z naszego prezyden 29.04.10, 17:45
        Paskudne, ale nie zaskakujące.

        • liberum_veto PiS - gomułkowska partia, gomułkowskie metody 29.04.10, 18:14
          Tak, jestem karłem, który szydził z pana prezydenta. I czuję się
          dość komfortowo (o zaszczycie nie wspomnę), w gronie innych karłów,
          którzy także pozwalali sobie robić jaja z obywatela Lecha
          Katyńskiego. Mimo, iż nie lubię pochwał i wyróżnień, tę nagrodę
          przyjmuję i biorę sobie do serca. Być może nawet plakat oprawię w
          ramkę, by wnuki wiedziały kim był ich dziadek. Mój wrodzony szacunek
          do upiorów przeszłości, każe mi także cieszyć się z tego, że
          załapałem się zupełnie mimowolnie, do nowego pokolenia „karłów
          reakcji”. To określenie, które ma w Polsce swoją tradycję i które
          zobowiązuje. Teraz już nie mogę zawieść zaufania którym obdarzyły
          mnie określone siły, i nie mogę tak lekką ręką odpuścić sobie
          jeżdżenia po nowym narodowym bohaterze. Tytuł karła zobowiązuje
          także w tym sensie, że trzeba jak najlepiej wykonywać wynikające
          stąd obowiązki. Tyle quazi-patriotycznej frazeologii.

          Zastanówmy się jeszcze nad „układem”, który za teorią skarlenia
          stoi. Wedle pana Suskiego, nagle i niespodziewanie wyrosłego na
          czołowego intelektualistę PiSu, jego partia z pewnością nie maczała
          w tym paluchów. To inicjatywa oddolna zniewolonego ludu miast i wsi.
          A ja sobie myślę, że ktoś to całe towarzystwo spuścił jednak ze
          smyczy, a jedyną koterią która ma w tym interes jest właśnie partia
          zarządzana przez Pozostałość po Bliźniakach. Biorąc pod uwagę „styl”
          i specyficzny infantylizm, wygląda to na pomysł Kurskiego, ale kto
          ich tam wie. Gomułkowska partia, gomułkowskie więc metody i ubeckie
          chwyty.

          Sam strzał może być jednak strzałem nieco na oślep, bowiem
          pamiętajcie, że z prezydenta Katyńskiego, szydziła cała Polska, z
          wyjątkiem stada moherów, patologicznych patriotów tudzież
          najbliższej rodziny i przyjaciół rodziny. Więc to mnie też z drugiej
          strony mocno smuci, bo wydawało mi się w pierwszej chwili, że
          znalazłem się w nielicznym a przez to ekskluzywnym towarzystwie,
          tymczasem zaś jest nas od pyty dużo, i wszyscy jesteśmy karłami.

          Hasła na mury: > PiS zdycha! Radujcie się! <
          czwartek, 29 kwietnia 2010, revelstein
          revelstein.blox.pl/2010/04/1753.html
          • fanka_online Re: PiS - gomułkowska partia, gomułkowskie metody 29.04.10, 19:25
            Podobne powyższym metody "walki politycznej", mnie osobiście przerażają, o
            odrazie nie wspominając...
            Napiętnowanie jednej grupy, równocześnie kreuje grupę uprzywilejowanych i tylko
            patrzeć, jak powstanie lista "jedynych, słusznych", orłów-sokołów polityki i
            publicystyki, których nie tylko wolno, ale koniecznie należy czytać, słuchać i
            cytować, jeśli oczywiście chce się uchronić przed posądzeniem o nieprawomyślność
            z wszelkimi przewidywalnymi, a jakże bolesnymi, konsekwencjami w perspektywie.
            Typowe mechanizmy zniewalającej psychomanipulacji, znamionującej wszelkie
            totalitaryzmy, w których "dziel i rządź" jest priorytetem, wkradają się w
            polskie życie polityczne, a zasada "wszelkie chwyty dozwolone" nie jest li tylko
            podyktowana bezwzględną walką przedwyborczą, ile osobą/skrzywioną osobowością
            przyszłego/niedoszłego dyktatora i służalczą deprawacją jego "dworu".

            Aby doszło do "polowania na czarownice", trzeba je ludkom wskazać i tego właśnie
            dokonano...pozostaje mieć jedynie nadzieję, że zanim zaczną powstawać kolejne
            listy niepokornych/niewygodnych, osoba potencjalnego tyrana odejdzie w
            polityczny niebyt.

            Tak się składa, że zupełnie niedawno miałam okazję doświadczyć identycznego
            zjawiska w skali mikro i chociaż mam swój skromny wkład w odsunięciu despoty od
            władzy, skutki jego(jej) kilkuletniego "panowania" są nieodwracalne i tragiczne,
            zwłaszcza ze względu na specyficzny charakter instytucji, która z założenia
            powinna kształtować młode umysły i charaktery.
          • pultorakh Mam nadzieje że wybiorą gbura i chama w okularach 30.04.10, 00:02
            Będę z niego wyszydzał dzień, w dzień. Z jego żony paskudnej, z jego żałosnej
            znajomości angielskiego, z jego gromady bahorów wychowywanych na walniętych
            psychicznie obywateli tak jak ich ojciec.
            Będę wyszydzał go jako tego, który nadstawia tyłek putinowcom, wyszydzał jego
            żałosny stosunek do mordów UPA i zakłamanie.
            Ciekawe tylko ile osób, trzeźwo myślących będzie myślało tak jak ja.
            • liberum_veto "Jarek po trupach do celu..." 30.04.10, 06:55
              "każdy chce leżeć na Wawelu"
              wiadomosci.onet.pl/2162965,11,jarek_po_trupach_do_celu__kazdy_chce_lezec_na_wawelu_-_kto_stoi_za_ta_piosenka,item.html
    • liberum_veto Nie będzie w Wiśle ulicy prezydenta Kaczyńskiego 06.05.10, 07:51
      Naród nie dał się jeszcze całkiem zwariować propagandzie TVPiS i
      różnych nadgorliwych kościelnych o mentalności wiejskiego proboszcza
      w rodzaju kardynała Dziwisza. Jeszcze Polska nie zginęła!
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7814433,Nie_bedzie_w_Wisle_ulicy_prezydenta_Lecha_Kaczynskiego.html
      Nie będzie w Wiśle ulicy prezydenta Lecha Kaczyńskiego
      Sprawa przemianowania ul. Wyzwolenia w Wiśle na ulicę tragicznie
      zmarłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego wzbudziła tyle kontrowersji,
      że jej inicjatorzy wycofali się z kontynuowania zbiórki podpisów pod
      petycją do rady miejskiej.
      O sprawie jako pierwsza napisała przed tygodniem Gazetacodzienna pl
      w tekście "Ulica Kaczyńskiego podzieliła Wisłę". Z inicjatywą
      przemianowania ul. Wyzwolenia na ul. Kaczyńskiego, przypomnijmy,
      wyszedł pasjonista, ojciec Leonard Załoga, proboszcz parafii
      katolickiej św. Pawła od Krzyża w Wiśle-Nowej Osadzie. -
      Przychodzili ludzie, mówili: "Proszę ojca, jakoś trzeba uczcić
      prezydenta" - przekonywał ksiądz. Wsparli go inni księża katoliccy z
      Wisły i jeszcze w dniu pogrzebu pary prezydenckiej na Wawelu w
      kościołach zaczęła się zbiórka podpisów pod petycją do Rady
      Miejskiej. Problem w tym, że księża o swoim pomyśle nie poinformował
      ani mieszkańców ulicy, ani władz miasta, co w Wiśle wywołało burzę.

      Powstała kontrlista
      Szybko zorganizował się Zarząd Osiedla Nowa Osada, przez które
      przebiega ul. Wyzwolenia. Powstała kontrlista, na której ludzie
      sprzeciwiający się przemianowaniu ul. Wyzwolenia w Kaczyńskiego
      zaczęli składać podpisy. W kilka dni pod listą podpisało się 1000
      mieszkańców Wisły. - Podpisy zbierane są w sklepach, w domach - mówi
      Leszek Szalbot radny z dzielnicy Nowa Osada.
      Najczęściej padającym argumentem przeciwko przemianowaniu ulicy, są
      koszty związane z tą operacją. Gdyby ulica zmieniła nazwę,
      mieszkańcy musieliby wymienić dowody osobiste, paszporty,
      pieczątki... - Nie jesteśmy hipokrytami, prezydent Kaczyński nie
      miał w Wiśle dużego poparcia. Szacunek dla urzędu prezydenta, a
      poparcie konkretnej osoby, to nie to samo - przekonuje Jan Cieślar,
      jeden z przeciwników kościelnej inicjatywy.
      Przeciwnicy ul. Kaczyńskiego szybko zorganizowali się też na portalu
      społecznościowym Facebook, gdzie powstała grupa "NIE dla ul.
      Kaczyńskiego w Wiśle". Przez kilka dni zapisało się do niej 177
      osób. - W grupie jest wiele osób, które nie mieszkają już w Wiśle,
      ale rodzinne miasto nie jest im obojętne. Widzieli już trochę świata
      w życiu i umieją odróżnić dobre pomysły od propagandy - wyjaśnia
      Aurelian Mamica założyciel grupy. Na stałe mieszka w Berlinie, ale
      wywodzi się z rodziny, która zawsze mocno angażowała się w sprawy
      Wisły.

      Komentarza nie będzie
      Internetowa grupa zostanie jednak rozwiązana, gdyż księża z pomysłu
      już się wycofali. Wczoraj w kościołach mieli kontynuować zbiórkę
      podpisów pod petycją do władz miasta, jednak na niedzielnych mszach
      odczytany został komunikat, że duchowni rezygnują z inicjatywy "w
      związku ze sprzeciwem większości mieszkańców Wisły". W oświadczeniu
      podkreślono, że intencją kościoła nie było wywoływanie konfliktów.
      Księża podziękowali osobom, które pod listą popierającą ich wniosek
      się podpisali.
      - Skoro kościół odstąpił od swojego pomysłu, my także przestajemy
      zbierać podpisy - deklaruje radny Szalbot.
      Pasjonista ojciec Leonard Załoga odmówił nam komentarza.
      • lechowski51 Re: Nie będzie w Wiśle ulicy prezydenta Kaczyński 07.05.10, 10:41
        Glosuj na Komorowskiego;
        prawica.net/node/12938
        • liberum_veto Re: Nie będzie w Wiśle ulicy prezydenta Kaczyński 07.05.10, 13:17
          Już tu wyjaśniałem, dlaczego nie oddam głosu na Komorowskiego
          forum.gazeta.pl/forum/w,48782,102523077,109306557,Dlaczego_nie_oddam_glosu_na_Komorowskiego_.html
          Obawiam się jednak, że w II turze nie będzie już lepszego wyboru.
          Trzeba będzie zagłosować, na zasadzie mniejszego zła, żeby bronić
          Polskę przed nawrotem kaczyzmu i dyktatury kaczystowskiej
    • liberum_veto Słupsk. Nie będzie parku Lecha i Marii Kaczyńskich 10.05.10, 12:52
      Tragicznie zmarli w katastrofie samolotu pod Smoleńskiem prezydent
      Lech Kaczyński i jego małżonka Maria nie będą patronami Parku
      Kultury i Wypoczynku w Słupsku na Pomorzu. W środę rada odrzuciła
      złożony przez klub PiS projekt uchwały w tej sprawie.
      W dyskusji głos zabrało tylko troje radnych. Krystyna Danilecka -
      Wojewódzka, niezrzeszona, powiedziała, że "projekt uchwały uważa za
      emocjonalny szantaż" i dlatego apeluje do kolegów z PiS o wycofanie
      się z inicjatywy, na którą jej zdaniem jest za wcześnie.
      - Myślę, że bardzo ciekawą lekcję pokory wobec sławy swojego męża
      zaprezentowała Małgorzata Niemen. Otóż poprosiła wszystkich, aby dać
      sobie czas 5 lat na to, żeby w sposób materialny manifestować
      wielkość Czesława Niemena jako piosenkarza i kompozytora. Na fali
      wielkiego sukcesu Czesława Niemena i wielkiej żałoby po jego śmierci
      mogłaby wygrywać ten temat, a zrobiła rzecz bardzo istotną skromnie
      i pokornie. Wróćmy do tego projektu za kilka miesięcy. Jeżeli się
      okaże, że czas rzeczywiście sprzyja uszlachetnieniu i pokazaniu
      wielkości, której może nie widzieliśmy, to rzeczywiście do tego
      tematu możemy wrócić - mówiła radna.
      Podobne stanowisko zaprezentował Andrzej Obecny z klubu Lewica i
      Demokraci, który powiedział, że nie powinno się czcić wybranych
      ofiar tragedii, tylko upamiętnić wszystkie 96 ofiar z imienia i
      nazwiska. - Pomysł jest taki, by w czasie, gdy ustaną emocje, gdy
      sprawa zakończy się oficjalnym komunikatem o przyczynach katastrofy
      posadzić w Słupsku 96 dębów i każdemu z nich nadać imię konkretnego
      człowieka, który zginął w katastrofie. Aleja mogłaby powstać na
      ulicy Zachodniej i byłaby drogą dojazdową do nowego cmentarza -
      dodał Obecny.
      Radni PiS projektu uchwały nie wycofali, argumentując, że inicjatywa
      jest godna rozważenia, a dobrego momentu do uczczenia pamięci
      prezydenta i jego małżonki zapewne nigdy nie będzie.
      Projekt odrzucono 12 głosami "przeciw" przy 7 "za" i
      2 "wstrzymujących się". Do pomysłu radnego Obecnego na sesji się nie
      odniesiono.
      wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Park-im.-Lecha-i-Marii-Kaczynskich-Radni-odmawiaja,wid,12218206,wiadomosc.html?ticaid=1a124
      • liberum_veto Słupsk. Nie będzie parku Lecha i Marii Kaczyńskich 11.05.10, 12:49
        Sytuacja z Wisły napawa optymizmem. Oznacza po prostu, że nie rządzi
        jeszcze amnezja i nie wszyscy już zgłupieli. Otóż w tejże Wiśle paru
        nawiedzonych i pogrążonych w rutynowej „zadumie” obywateli,
        chybcikiem chciało ulicy zmarłego (zdaje się na własne życzenie)
        prezydenta Lecha Katyńskiego. Dowództwo nad grupą od głupich
        pomyslów objął – bo jakże by inaczej – miejscowy katabas o nazwisku
        Załoga. Wedle załogi dowodzonej przez Zalogę, zaszczytu
        przemianowania miała dostąpić ulica Wyzwolenia, a Katyński vel
        Kaczyński miał zostać uznany w Wiśle santo subito przez aklamację.
        Zrobił się jednak raban, bo nie wszyscy obywatele zacnego miasta
        podzielali ciepłe uczucia w stosunku do poległego na polu chwały
        prezydenta. Nie można ciaptakowi i nieudacznikowi wystawiać nie
        zasłużonych pomników i narażać się tym samym na śmieszność i kpiny
        innych. Ludność miejscowa nawet się zorganizowała i w mig zebrała
        tysiące podpisów pod protestem w przeciwko głupiemu pomysłowi. W
        stosunku do paru osób forsujących patrona Katyńskiego, zbyt wielka
        była to siła. Sprawa więc umarła, a załoga od Załogi wycofała się z
        pomysłu.
        Z całej tej sytuacji wypływa pare pozytywnych wniosków. Że
        zdecydowana większość ludzi nie straciła mimo wszystko pionu i nie
        dała się zwariować. Że terror oszołomów i bojówek Patriotycznej
        Zadumy nie musi i nie powinien wygrywać z trzeźwym spojrzeniem na
        rzeczywistość i ze zdrowym rozsądkiem. Że wcale nie musimy wybierać
        drugiego Kaczyńskiego, a zwłaszcza nie musimy go wybierać z powodu
        tego, że cierpi po stracie brata. I tego się trzymajmy i niechaj
        chociaż taki Pośpieszalski pocałuje nas w dupę.
        środa, 28 kwietnia 2010, revelstein
        revelstein.blox.pl/2010/04/1751.html
    • liberum_veto prof. Senyszyn: Trumna niczym Kasztanka 12.05.10, 21:02
      W lutym 2010 roku prezydent Lech Kaczyński był powszechnie uznawany
      za polityka miernego, niekompetentnego, niesamodzielnego w
      podejmowaniu decyzji, dającego sobą powodować i kierującego się
      przede wszystkim interesami partii swojego brata. Nie budził ani
      szacunku, ani sympatii, choć oddawano mu, że jest patriotą
      przywiązanym do tradycji i wartości narodowych.
      10 kwietnia 2010 roku prezydent Lech Kaczyński został okrzyknięty
      mężem stanu. Subito. Przemiana dokonała się wyłącznie za sprawą
      śmierci, którą poniósł w katastrofie komunikacyjnej. W Polsce
      wystarczy nie być, żeby zostać ucieleśnieniem cnót wszelakich.
      Od miesiąca nie ma takich zalet, przymiotów i wartości, których by
      nie przypisywano nieżyjącemu prezydentowi. Obywatelom wmawia się, że
      Lech Kaczyński zostawił jakowyś cenny, polityczny testament, którego
      wykonawcą będzie brat-bliźniak. Gotowy, mimo ciężkiej żałoby, podjąć
      się tego wiekopomnego zadania. Ku chwale PiS.
      Jarosław Kaczyński traktuje trumnę Lecha niczym Piłsudski kasztankę.
      Chce na niej wjechać do prezydenckiego pałacu. Jeśli nie
      rozpoczniemy procesu odbrązawiania prezydenta Lecha Kaczyńskiego,
      grozi nam powtórka z - odrzuconej w wyborach 2007 roku - IV RP.
      Rodacy, to kłamstwo, że o zmarłych można mówić tylko dobrze albo
      wcale. O każdym - żywym i umarłym - mamy prawo mówić prawdę. O
      politykach nawet obowiązek. Fałszowanie obrazu prezydentury Lecha
      Kaczyńskiego grozi recydywą kaczyzmu.
      Politycy, przestańcie się wozić na trumnach i dosiądźcie prawdy.
      Nawet, jeśli to wyzwoli z prezydentury.
      senyszyn.blog.onet.pl/TRUMNA-NICZYM-KASZTANKA,2,ID406335815,n
    • liberum_veto Honorowy Obywatel Miasta Skórcz 18.05.10, 07:08
      Rynek Maślany w Skórczu - świetne miejsce na pomnik dla Pokurcza smile)
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,7892008,Pierwszy_pomnik_Lecha_Kaczynskiego_stanal_w_Skorczu.html
      • alexandra74 Re: Honorowy Obywatel Miasta Skórcz 18.05.10, 11:55
        revelstein.blox.pl/2010/05/1779.html
        wydarzenie nie uszło uwagi mojego codziennego rozweselacza,
        zwłaszcza w te paskudne deszczowe dnismile
        • liberum_veto "Pierwszy Skórczybyk" 18.05.10, 12:51
          Dobre smile))
          revelstein.blox.pl/2010/05/1779.html
          Miasto Skórcz (niedaleko Stargardu Gdańskiego), może się pochwalić
          nie lada sukcesem. Jeśli dobrze liczę, a czegoś nie przeoczyłem, to
          jest pierwszym polskim miastem (mieściną, wsią) które zafundowało
          sobie pomniczor Lecha Katyńskiego. Dokładnie rzecz biorąc, jest to
          kawał kamulca z przytwierdzoną doń tablicą, która upamiętnia –
          uwaga, uwaga – wizytę Katyńskiego na tutejszym rynku, z okazji 75-
          lecia nadania praw miejskich. Miasto Skórcz, ma więc swojego
          pierwszego honorowego obywatela, rzecz można „Pierwszego
          Skórczybyka”. Biorąc pod uwagę ciągłe gastryczne problemy pana
          prezydenta, Skórcz pasuje jak ulał. Czekamy teraz na cenne
          inicjatywy innych miast, mieścin i pipidów, zwłaszcza miejscowości
          Pokurcz (jeśli taka istnieje), bo drzwi zostały otwarte, powódź
          ruszyła, nikt nie może okazać się gorszym.
          Z ostatniej chwili wiadomość jest taka, że członkowie i sympatycy
          partii o nazwie skróconej PiS, planują jeszcze w tym roku
          ogólnopolską pielgrzymkę do miejsc świętych im. Lecha Aleksandra
          Katyńskiego. Skórcz ze swym sanktuarium na Rynku Maślanym, jest
          pierwszy i jedyny na liście. Mówi się też, że w najbliższej kampanii
          wyborczej do parlamentu, w programie PiS jeden z punktów planu
          gospodarczego zmieni brzmienie. Zamiast dotychczasowych 3 milionów
          mieszkań, zapisze się 3 miliony popiersi brata Lecha.
          wtorek, 18 maja 2010, revelstein
    • liberum_veto pierwsza pielgrzymka - niech płomień nie gaśnie 21.05.10, 15:12
      Miesiąc po pogrzebie Lecha i Marii Kaczyńskich władze "S" organizują pielgrzymkę
      na Wawel. Przyjedzie kilka tysięcy działaczy, zaproszony został Jarosław Kaczyński.
      Władze związku chciały, by msza odbyła w "miesięcznicę" pogrzebu, ale 18 maja
      władze kościelne w Krakowie obchodziły 90-lecie urodzin Jana Pawła II. Pierwszym
      wolnym terminem jest 25 maja.
      W najbliższy wtorek o godzinie 16 pod Wawel przyjedzie kilka tysięcy
      związkowców, spodziewane są setki pocztów sztandarowych.
      - Uroczystości pogrzebowe z różnych powodów ograniczały dostęp pocztów
      sztandarowych. Kilkaset z nich utknęło gdzieś w Łagiewnikach, czy na Błoniach i
      teraz ci ludzie chcą się pożegnać tak, jak chcieli - mówi Wojciech Grzeszek,
      przewodniczący małopolskiego regionu "S". - Mieliśmy sygnały z całej Polski, że
      jest chęć organizacji takiej mszy.
      W programie jest więc wizyta pocztów sztandarowych w krypcie Lecha i Marii
      Kaczyńskich, o godz. 17.30 msza św. pod przewodnictwem kardynała Stanisława
      Dziwisza, a o godz. 19 przemarsz pod Krzyż Katyński.
      18 kwietnia w krakowskiej bazylice Mariackiej przewodniczący "S" Janusz Śniadek
      tak żegnał Lecha Kaczyńskiego: - Przykład twojego życia i dramatyczna śmierć na
      nowo rozpaliły w sercach Polaków ducha "Solidarności". W czasie tych swoistych
      rekolekcji uświadamiamy sobie, że rezygnując z wartości, tracimy poczucie
      wspólnoty, tracimy Polskę. Nie ma wolności bez wartości. Wyśmiewani za niemodny
      patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.
      Zebrani na Błoniach owacyjnie przyjęli fragment o podniesionych głowach. -
      Zróbmy wszystko, aby rozpalony w sercach i umysłach płomień nie wygasł - mówił
      dalej Śniadek.
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7913766,_S__pielgrzymuje_do_grobu_prezydenta.html
      • liberum_veto "w miesiąc mamy Santo bez tego całego Subito" 22.05.10, 09:52
        Oto wydarzenie, które dość łatwo było przewidzieć. Władze niezastąpionej w
        głupocie Solidarności, ów wulkan badziewnych pomysłów, postanowiły udać się z
        pielgrzymką do grobu Lecha i Marii Katyńskich. Minął ledwie miesiąc z okładem, a
        pan eks-prezydent, już jest świętym. Watykan mógłby się uczyć jak sprawnie
        przeprowadza się beatyfikację. Tamtejsze staruchy pieprzą się z tym Wojtyłą już
        piąty rok, a w Polsce proszę bardzo… w miesiąc mamy Santo bez tego całego
        Subito. To się nazywa polska jakość. Jedyne co w tej sytuacji tłumaczy Watykan,
        to fakt, iż głowy mają zajęte nieco innym problemem. Starają się bowiem zachować
        za wszelką cenę jaką taką równowagę pomiędzy tymi co polują na dzieciaki w
        celach seksualnych, a tymi co starają się to wszystko ukryć. Siłą rzeczy więc
        świętość Wojtyły ma znaczenie drugorzędne.
        Tymczasem w Krakowie wszystko idzie jak zgodnie z planem. W najbliższy wtorek
        pod Wawel przyjedzie kilka tysięcy związkowców, spodziewane są setki pocztów
        sztandarowych. Będą msze, przemarsze, krzyże. Wkrótce obraz z wizerunkiem
        Świętego Brata Lecha Aleksandra Katyńskiego ruszy w drogę po Polsce. Zajedzie do
        każdej wsi, zagrzeje miejsce w każdej gminie.
        piątek, 21 maja 2010, revelstein
        revelstein.blox.pl/2010/05/1782.html
    • liberum_veto Krypta na Wawelu: Piłsudski szkodzi Kaczyńskiemu?! 18.06.10, 07:58
      Ledwo ucichł spór o pochówek Lecha Kaczyńskiego w krypcie pod wieżą
      Srebrnych Dzwonów na Wawelu, pojawiły się nowe kontrowersje.
      Proboszcz katedry wawelskiej, ks. Zdzisław Sochacki, zabronił
      przewodnikom opowiadać o Józefie Piłsudskim, pochowanym w tej samej
      krypcie.
      Część przewodników i turystów jest oburzona. Ks. Sochacki ripostuje,
      że to tylko organizacja ruchu, konieczna ze względu na tłok.
      Przewodnikom to się nie podoba. - Przy grobie św. Stanisława mogę
      opowiadać o historii, a obok św. Kaczyńskiego, nie - ironizuje jedna
      z przewodniczek. - Ma być absolutna cisza. Pracownicy obsługi
      sztorcują nas, jak jakieś bachory, przy turystach. To oburzające. I
      nie w porządku wobec ludzi, którzy płacą za możliwość zwiedzania.
      Podobne odczucia mają inni przewodnicy. - Z nikim nie pracowało się
      tak trudno, jak z proboszczem - mówią. - Zrobił wiele dobrego, ale
      obecna atmosfera jest zła. Katedra to miejsce, gdzie uczy się
      historii, patriotyzmu. A my nie możemy mówić o wyjątkowości tego
      miejsca.
      Zdaniem przewodników, władze katedry chcą wyeksponować grób pary
      prezydenckiej, to on ma być najważniejszy.
      Są i turyści, którym nie podoba się pomysł proboszcza. - Kolejka
      posuwa się tak szybko, że nie mam nawet czasu przeczytać notek
      pamiątkowych o marszałku - mówi Janusz Pałubiński z Torunia. -
      Dlaczego pochówek prezydenta powoduje, że nie mogę posłuchać
      przewodnika? - pyta.
      www.gazetakrakowska.pl/fakty24/265332,krypta-na-wawelu-pilsudski-szkodzi-kaczynskiemu,id,t.html
    • liberum_veto Pierwszy incydent przy grobie św. Kaczyńskiego 25.06.10, 16:40
      I co ty na to, Lechu?!
      www.gazetakrakowska.pl/fakty24/271953,krakow-pijany-golas-zaatakowal-sarkofag-lecha-kaczynskiego,id,t.html
      Turyści, którzy w sobotę zwiedzali Wawel, przecierali oczy ze
      zdumienia. Wszystko to przez upojonego alkoholem mężczyznę, który
      zrobił striptiz i w samych slipach biegał po katedrze, obok
      sarkofagu z relikwiami św. Stanisława. A przedtem zaatakował
      parasolką sarkofag prezydenta Kaczyńskiego.
      Była godzina 11.30. Mężczyzna wraz z grupą zwiedzających, wszedł do
      krypty Srebrnych Dzwonów. - Nagle zaczął okładać parasolką sarkofag
      Lecha Kaczyńskiego i krzyczeć: "I co ty na to, Lechu?!" - mówi jeden
      z członków straży katedralnej.
      Wyrzuciliśmy go stamtąd, a ten nagle zaczął się rozbierać i w samych
      slipach wbiegł do katedry - dodaje strażnik. Tam z kolei strażnicy
      nie mieli łatwego zadania. Kilka razy już mieli złapać mężczyznę,
      ale on, mokry od deszczu, wyślizgiwał im się z rąk.
      Kiedy go w końcu złapali, wyrzucili za drzwi. Kazali mu się ubrać. -
      Ale chyba mu się pomyliły kierunki i zamiast w stronę porzuconych
      ubrań, ciągle w samych slipach pobiegł do muzeum diecezjalnego,
      gdzie na parterze zatrzymały go zdziwione bileterki - mówią
      strażnicy. - Był pijany, chyba nie bardzo wiedział co robi -
      zgadują. - A może założył się z kolegami, że się rozbierze i
      przebiegnie ?
    • liberum_veto Clinton nie złoży wieńca na grobie L. Kaczyńskiego 02.07.10, 13:13
      I znowu despekt... Pomiatany za życia, nieszanowany po śmierci...
      wiadomosci.wp.pl/kat,119674,title,Hillary-Clinton-nie-zlozy-wienca-na-grobie-L.-Kaczynskiego,wid,12414755,wiadomosc.html?
      ticaid=1a735
      W planach wizyty Hillary Clinton w Krakowie nie ma złożenia kwiatów
      na grobie Lecha i Marii Kaczyńskich na Wawelu - podaje radio RMF FM.
      Amerykańska sekretarz stanu przyjedzie do Krakowa 2 lipca. Ma wziąć
      udział w Kongresie Wspólnoty Demokracji organizowanym przez MSZ. W
      stolicy Małopolski będzie gościć do 4 lipca.
      Sekretarz stanu USA to najwyższy rangą przedstawiciel administracji
      Baracka Obamy, który przyjedzie do Polski po katastrofie 10
      kwietnia. Przypomnijmy, że na pogrzeb pary prezydenckiej, która
      zginęła pod Smoleńskiem, nie dotarł sam prezydent Barack Obama. W
      pojawieniu się na uroczystościach pogrzebowych przeszkodził mu pył
      wulkaniczny.
      W czasie wizyty w Krakowie Hillary Clinton ominie Wawel, gdzie
      spoczywają Maria i Lech Kaczyńscy. Złoży jedynie kwiaty pod Krzyżem
      Katyńskim u stóp Wawelu - kilkaset metrów od sarkofagu prezydenckiej
      pary.
    • liberum_veto Wyrzucą grób Kaczyńskiego z Wawelu? 14.07.10, 14:21
      Upał wzmaga smoleńską obsesję.

      Michał Szułdrzyński przejmuje się na swoim blogu faktem, że niektóre
      media krytykują stawianie pytań związanych z tragedią w Smoleńsku.
      Nie, nie chodzi tu o pytania stawiane przez Palikota, bo te są złe z
      zasady, no bo kto przy zdrowych zmysłach pyta czy ofiara (lub
      współsprawca, jak kto woli, do wyboru do koloru) wypadku była
      trzeźwa. Przecież przy wypadku drogowym nikt nie sprawdza trzeźwości
      ofiar i sprawców, prawda?

      Problemem jest krytyka pytań dobiegających w formie przybierającego
      na sile wściekłego pomruku od strony PiS. Bo przecież nie można
      krytykować, że rodziny ofiar tragedii smoleńskiej domagają się
      sprawdzenia czy nie był to spisek. To, że domagają się tego tylko
      rodziny ofiar związanych z PiS już nie budzi zdumienia pana Michała.

      Stawia on wprost pytanie czy "Gazeta Wyborcza" i inne gazety (lub
      czasopisma) zrobią coś takiego:
      "Ciekawe kiedy ktoś postawi wniosek, by przenieść trumnę prezydenta
      z Wawelu, by jeszcze bardziej utrudnić kultywowanie pamięci o 10
      kwietnia, by jeszcze bardziej dopiec PiSowi. A jeśli PiS stanie się
      stroną tego sporu, tylko na tym straci. Jeśli się nie stanie –
      wyrzeknie się tego, co w polityce może być bardzo cenne – ważnego
      symbolu."

      Ciekawe, że nie zauważa się, że wśród ofiar katastrofy nie byli
      tylko członkowie PiS. Z tego co pamiętam zginęli tam przedstawiciele
      wszystkich ugrupowań parlamentarnych. Ale tylko dwa robią z tego
      powodu jakieś korowody, wzajemnie zarzucając sobie "grę Smoleńskiem".

      Zastanawia też jakim cudem wawelski nagrobek miałby się stać
      symbolem PiSu. Wawel jest dobrem ogólnonarodowym i zawłaszczanie go
      przez jedną partię polityczną może przynieść jej więcej szkód niż
      pożytku. Podobnie jak wykorzystywanie tragedii do budowania
      tożsamości ideologicznej.

      Nie bardzo, tak w ogóle, wiadomo skąd pomysł na to, by tożsamość
      partii politycznej budować na wypadku. Nawet jeśli był to wypadek
      lotniczy, którego skutkiem była olbrzymia tragedia. Widać, w Polsce
      wciąż są ludzie, którzy karierę robią na trupach.

      Dotyczy to obu stron tego sporu. Po jednej jak i po drugiej stronie
      widać bowiem narastanie swoistej smoleńskiej obsesji. Jedni i drudzy
      bez żenady wykorzystują politycznie katastrofę i zarzucają to sobie
      nawzajem. Nikt nie chce dać prokuraturze pracować w spokoju.

      Może więc czas już powiedzieć – ciszej nad tymi trumnami.
      www.pardon.pl/artykul/11972/wyrzuca_grob_kaczynskiego_z_wawelu_wojna_trwa
    • liberum_veto Pomnik czy śmietnik historii? 31.08.10, 06:37
      Wpis z blogu Marka Siwca, posła do Parlamentu Europejskiego
      mareksiwiec.blog.onet.pl/Pomnik-czy-smietnik-historii,2,ID413617188,n
      Zgodnie ze swoimi zapowiedziami będę od czasu do czasu przypominał
      fakty z działalności zmarłego prezydenta. Dziś przypomnę
      jego "sukcesy" w stosunkach z Ukrainą.

      ***

      Ponad pięć lat temu wszyscy (prawie wszyscy) oddali się
      euforii "pomarańczowej rewolucji", w wyniku której Wiktor Juszczenko
      został prezydentem Ukrainy. Ze swoją antyrosyjską, nacjonalistyczną
      retoryką, świetnie pasował do wizji polityki zagranicznej Lecha
      Kaczyńskiego. Szczytem wzajemnych umizgów była słynna, wspólna
      wyprawa gruzińska i wiec w obronie Micheila Saakaszwilego.

      Lech Kaczyński nie reagował jednak, gdy Juszczenko łamał prawo i gdy
      popadł w śmiertelne zwarcie z Julią Tymoszenko. Ba! Polski Pałac
      Prezydencki lekceważył panią premier, bo była wrogiem Juszczenki.
      Nie bez znaczenia był też fakt, że Tymoszenko zapisała się do
      Europejskiej Partii Ludowej, do której z Polski należy Platforma
      Obywatelska! Prezydent RP nie zrobił nic, ani w Kijowie, ani w
      Brukseli, aby powstrzymać ukraińską, bratobójczą wojnę na górze…

      Do samego końca polityka Lecha Kaczyńskiego sprowadzała się
      wyłącznie do patrzenia na osamotnionego, skompromitowanego Wiktora
      Juszczenkę. Ten zaś odwdzięczył się, przyznając w ostatnich dniach
      swojej kadencji tytuł Bohatera Ukrainy umoczonemu w polską krew
      Stepanowi Banderze.

      Rzecz jasna o jakichkolwiek kontaktach z Partią Regionów Wiktora
      Janukowycza nie było mowy, aż do… zwycięstwa tego ostatniego w
      wyborach prezydenckich. Wtedy to Lech Kaczyński wysłał mu
      gratulacje, jako jeden z pierwszych, jeszcze przed ich oficjalnym
      ogłoszeniem przez Centralną Komisję Wyborczą…

      ***

      Prawda to wszystko czy fałsz? Pasmo sukcesów czy porażek? Pomnik za
      te "zasługi" czy śmietnik historii? Zachęcam salon Platformy
      Obywatelskiej do podobnej analizy działalności Lecha Kaczyńskiego.
      Pozbądźcie się strachu i złości, mówcie o byłym prezydencie językiem
      prawdy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka