Dodaj do ulubionych

Wspomnienia z PRLu

01.06.04, 23:35
Kupiłem właśnie na Allegro przewodnik po Jugosławii z 1980 roku. W
dziale "Informacje praktyczne" przeczytałem sobie o warunkach jakie musiał
spełnić ciężko pracujący obywatel PRL by udać sie na wymarzone wakacje do
słonecznej Jugosławii. Pozwolę sobie zacytować :

"Po otrzymaniu przydziału dewiz do Jugosławii (obecnie raz na trzy lata).
Wnioski na przydział dewiz wydają upoważnione biura podróży. Wypełnione
wnioski wraz z odpowiednim poparciem instytucji, organizacji związkowej czy
też związku twórczego należy złożyć w biurze podróży, które kieruje je do
komisji społecznych rozdziału dewiz. W wypadku pozytywnej decyzji trzeba udać
się do biura paszportowego , gdzie złożyć wniosek o wydanie wkładki
paszportowej. Aktualne zarządzenia w tej kwestii najlepiej śledzic w prasie
lub też zasięgnąć informacji w biurze podróży."

Uff, chyba naszeo becne druki 111 są czystą przyjemnością w porównaniu z
formalnociami które trzeba było załatwić jeszcze kilkanaście lat temu.
Ja osobiśie w PRLu nie zdążyłem nigdzie wyjechać, ale chętnie bym poczytał o
Waszych wspomnieniach z turystyki w tamtych czasach. Piętnastolecie III RP
jest chyba niezłą okazją do powspominania absurdów ( a może i pozytywów ?)
tamtych czasów.
Obserwuj wątek
    • Gość: ika Re: Wspomnienia z PRLu IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 02.06.04, 00:11
      w roku 1979 napisałam podanie o przydział dewiz na wyjazd do Austrii
      (turystyczny) a oni mi przydzielili ( ku mojemu zdziwieniu - bo to miał być
      wygłup) i w ten sposób po raz pierwszy w życiu zobaczyłam Wiedeń tj. "zachód" -
      pamiętam, że bardzo się wtedy różnił od Warszawy - teraz jakby mniej.
    • Gość: Travel Praga 1984 - Praga 2004 IP: *.acn.waw.pl 02.06.04, 00:29
      PRAHA 1984

      Zaproszenie potwierdzone przez ambasadę PRL. Na granicy musiałem kłamać, że
      jadę do mamy, bo Czesi honorowali tylko zaproszenia od NAJBLIŻSZEJ RODZINY.
      Dlatego dla bezpieczeństwa leciałem samolotem. Zaproszenie mi sprawdzono, ale
      nie podbito, i gdyby to, że po powrocie paszport musiałem zwrócić,
      wykorzystałbym jeszcze raz.

      Zaproszenie było podstawą do złożenia wniosku o wydanie paszportu ważnego na
      kraje: NRD, CSRS, WRL, LRB, SRR, ZSRR. Wniosek poświadczony przez szkołę, że
      zgadza się na wyjazd za granicę podczas wakacji. Miałem już dowód osobisty,
      więc nie musiałem mieć zgody rodziców.

      Po miesiącu otrzymałem paszport, który był podstawą otrzymania przydziału 1500
      KCS na książeczkę walutową. Paszport też umożliwił mi zakup biletu lotniczego i
      kolejowego na powrót ( kilka kuponów w tekturowej okladce, wiele
      roznych "pozataryfowych" doplat.)

      Do paszportu była dołączona karta przekroczenia granicy, której nie wolno było
      zgubić.

      Udało mi się zwiedzić Pragę przez 8 dni, porozkoszowac się niedostępną w kraju
      czekoladą, kupić garnek do mleka z gwizdkiem dla mamy i komplet noży.
      Każdą koronę się oglądało pięć razy, bo to limit wymiany raz na trzy lata, w
      dodatku wartość czarnorynkowa KCS trzy razy taka, jak na książeczkę.


      PRAHA 2004.

      Bilet turystyczny za 50 zł ważny od piątku 18.00 do niedzieli 24.00.
      1000 Kc zakupione w kantorze, karta Visa i dowód osobisty w kieszeni.
      Kanapki na drogę i puszka piwa "Dębowe mocne" ( wiem, że zgrzeszyłem wożąc
      drewno do lasu!).Po drodze liczne kontrole biletów PKP, kontrola graniczna
      prawie niezauważalna, miły czesko konduktor sam zaproponował bilet powrotny
      (zpatecni jizdenka) z dużą zniżką - za 276 Kc wydrukowany na fajniusim
      naszyjnym komputerku. Cały dzionek w Pradze bez szczególnego oglądania się na
      forsę ( ceny zbliżone do naszych), obiadek w restauracji z piwkiem za
      równowartośc 24 zł, kilka puszeczek piwa na powrót. Z powodu 30 minutowego
      opóźnienia pociagu "Bohemia" w drodze powrotnej czeski kierownik pociągu
      wszystkich przepraszał chodząc od przedziału do przedziału. SZOOOOK!!!
      (spóźnienie z powodu wymiany torowisk - remont kapitalny magistrali. Torowisko
      po remoncie wygląda, jak dla TGV).
      Potem nadrobił to w Międzylesiu, bo skrócił postój graniczny.
      Bajeczka...w obie strony za pociąg z Warszawy do Pragi za 94 złote.

      KOCHAM UNIĘ EUROPEJSKĄ!!!!!!
    • aseretka Re: Wspomnienia z PRLu 02.06.04, 11:05
      W latach 71-75, jako nastolatka, jeździłam z rodzicami na wycieczki po krajach
      tzw. "demoludów" ( NRD, Czechosłowacja, Węgry )oraz na wczasy pod namiotem do
      Rumunii ( Mamaia )lub do Bułgarii ( Vlas koło Słonecznego Brzegu - teraz
      przywrócono już dawną nazwę Swiatyj Vlas . Na wyjaz otrzymywało się nie
      paszport, ale tzw. wkładkę paszportową uprawniającą do podróży po krajach
      demokracji ludowej oraz talony na wymianę środków płatniczych innych państw.
      Zwykle długo oczekiwało się na przekroczenie jakielkolwiek granicy, sprawdzano
      szczegółowo bagaże, samochód, a raz nawet trafiła nam się rewizja osobista. Nie
      było to zbyt przyjemne, a wręcz poniżające, bo nigdy nie jeżdziliśmy, jak
      większość Polaków w tamtych czasach, w celach handlowych.
      Do Bułgarii zwykle jezdziliśmy przez Lwów. Na tranzyt przez terytorium ZSRR
      przeznaczone były tylko dwa dni. Dłużej nie wolno było tam pozostawać. Trasa
      tranzytowa ściśle wytyczona i nie można było z niej zboczyć. Kiedyś zdarzyło
      nam się zabłądzić, to po chwili pojawił się samochód milicji i zaczeli
      wypytywać, dlaczego zboczyliśmy. Po naszych wyjaśnieniach, że zgubiliśmy drogę,
      grzecznie eskortowano nas na właściwą trasę.
      Z Rumunii i Bułgarii najbardziej zapamiętałam soczyste brzoskwinie, którymi
      obżerałam się do woli leżac na leżaku. U nas w Polsce tylko sporadycznie można
      je było kupić w sklepach. Zabytkowy Neseber zachwycał mnie swoim urokiem. Teraz
      zeszpecony jest licznymi kramami ulicznych sprzedawców. Trzydzieści lat temu
      miał swój klimat starego tureckiego miasta.
      • Gość: kudłaty Re: Wspomnienia z PRLu IP: *.lodz.mm.pl 10.06.04, 20:58
        Troche sie nazmienialo.
        W 87 mielismy pojechac z rodzicami do Czechoalowacji.
        Zalatwiali jakies zaproszenia od bratnich , zaprzyjaznionych zakladow pracy.
        Podanie o paszport zlozylismy juz wiosna , a wydali nam go dopiero ok. 25
        sierpnia ( bo zepsula sie drukarka w urzedzie ).Koniec koncow zamiast na 2
        tygodnie pojechalismy na tydzien. Na granicy oczywiscie grzebanie w bagazach i
        pytania typu :dlaczego mama ma 3 pary butow? , dlaczego ojciec ma kawe?.
        A obok nas jakas zaplakana babka w polonezie , bo zlapali ich jak wiezli
        magnetowid i chyba nie chcieli zaplacic cla.
        U Czechow ceny nizsze niz u nas , w sklepach takie niespotykane dobra jak
        jogurty w wielu wersjaach i smakach ( nasze wtedy przypominaly rzygi ),
        slodycze ,soki, wedliny a w warzywnych :arbuzy , morele i ... BANANY.Pamietam ,
        zze wrocilem obzarty i opity za wszystkie czasy , na zapas.
        Tak to bylo za prl-u ,a niektorzy za tym tesknia.
      • Gość: vasal Re: Wspomnienia z PRLu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.06.04, 10:10
        sveti vlas wink) nie rusycyzuj bulgarszczyzny big_grin
    • Gość: . Re: Wspomnienia z PRLu IP: *.sympatico.ca 19.06.04, 08:40
      .
    • Gość: niezawodny Re: Wspomnienia z PRLu IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 20.06.04, 00:36
      Prztymucel!
      O warunkach wyjazdu do Jugosławii to możemy porozmawiać na cro.pl - pewnie
      będziesz miał spory odzew bo to jest ciekawy temat

      A co do wspomnień wyjazdowych z PRL-u to powiem szczerze, że mimo że sporo jako
      dziecko wyjeżdżałem do "bratnich" krajów a nawet "NRF-u" czy to z rodzicami czy
      to pod koniec lat 80-tych jako nastolatek na tzw OHP, to jednak niechętnie
      wspominam tamte podłe czasy komuny.
      Było oczywiście śmiesznie - jak zawsze w krainie absurdu. Ale zdecydowanie wolę
      czasy obecne - bo nie ma tego upodlenia z żebraniem o paszport, wizę
      wyjazdową/wjazdową, zaproszenia, dewizy, towar na handel itd.
      Nigdy nie zapomnę jak pojechaliśmy z rodzicami na wycieczkę jednodniową (na
      zakupy) na Słowację (chyba do Koszyc) i Pani w sklepie publicznie przy
      wszystkich, którzy stali w kolejce odmówiła nam sprzedaży mięsa bo jak
      twierdziła miała zarządzenie żeby Polakom mięsa nie sprzedawać. To było chyba w
      1981 roku, tuż przed stanem wojennym. Można się z tego dziś śmiać ale ja dobrze
      pamiętam że dla moich rodziców to było wielkie upokorzenie i tak to będę zawsze
      wspominał.
      I dlatego podpisuję się pod przedmówcą jeśli chodzi o sympatię dla Unii
      Europejskiej, choć może nie jest to miłość, dziś jest już normalnie.
    • anias29 Re: Wspomnienia z PRLu 26.06.04, 12:04
      Świetny wątek! Co prawda za PRL-u nie zdążyłam wyjechać za granicę, za to już w
      1990 roku wybrałam się do Kopenhagi. To był szok! Nie zapomnę tego wrażenia
      pełnych i tak kolorowych półek wielkiego supermarketu... A potem, w drodze
      powrotnej, koszmarny, ohydny dom towarowy w Szczecinie (albo w Świnoujściu?)...
      Tak dla kontrastuwink Dodam, że przed tym pierwszym wyjazdem zupełnie nie
      rozumiałam fascynacji Polaków "zachodem".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka