Dodaj do ulubionych

zbrodnia UPA w Hłomczy i Łodzinie

07.09.07, 18:07
ciekawy artykuł w www.esanok.pl pana Andrzeja Romaniaka.
Obserwuj wątek
    • liberum_veto Re: zbrodnia UPA w Hłomczy i Łodzinie 07.09.07, 21:09
      www.esanok.pl/?ak=news_c&pan=n&dod=artykul&var_id=4126&wroc=index
      PRAWDA I PAMIĘĆ:
      61. rocznica napadu UPA na Witryłów, Łodzinę i Hłomczę (07-09-2007)
      W tych dniach mija 61. rocznica tragicznych wydarzeń, które
      rozegrały się niedaleko Sanoka, a o których w myśl
      dziwnej "politycznej poprawności" i " nie rozdrapywania ran" nie
      wspomina się ani słowem. Jednak milczenie nie wykreśli ich z
      ludzkiej pamięci i z zachowanych dokumentów.
      Wydarzenia te były kontynuacją tego, co działo się na Wołyniu w
      latach 1943-44, gdzie z rąk nacjonalistów ukraińskich spod znaku OUN-
      UPA zginęło co najmniej 120 000 Polaków i 80 000 Ukraińców. Tu na
      ziemi sanockiej od lata 1944 r. odbywało się to samo, tylko na
      mniejszą skalę.
      Na terenie byłego województwa rzeszowskiego, w tym i na terenie
      ziemi sanockiej, dziesiątki wiosek dotknęła zbrodnicza działalność
      UPA, a o jej ofiarach dziś się nie pamięta, zaś mówienie i
      przypominanie o nich niby nie służy dobrosąsiedzkim stosunkom z
      Ukrainą. Jednak prawda nie może być przemilczana.
      10 września minie 61. rocznica napadu UPA na Witryłów, Hłomczę i
      Łodzinę gdzie wymordowani zostali niewinni ludzie, których liczba
      jest doskonale udokumentowana, a personalia znane.
      Niedawno (6 sierpnia) minęła 63. rocznica mordu dokonanego przez
      bojówkę UPA pod dowództwem „Burłaki”, której ofiarą padło 43
      mieszkańców Baligrodu, ale próżno szukać o tym informacji w mediach.
      Już od lata 1944 r. na terenie obecnego powiatu sanockiego wzmogły
      działalność bojówki UPA, realizując tu swą zbrodniczą ideologię,
      napadając na wioski zamieszkane przez Polaków, a także przez Rusinów
      nie podporządkowujących się rozkazom ukraińskich nacjonalistów.
      Początkowo działalność ta uchodziła UPA bezkarnie. Teren po
      przejściu frontu był w dużym stopniu terenem „bezpańskim”. W związku
      z tym obronę przed napadami UPA wzięły na siebie oddziały samoobrony
      organizowane samorzutnie przez mieszkańców poszczególnych wiosek.
      Działalność tych oddziałów najczęściej przybierała formę nocnych
      wart, w których zobowiązany był uczestniczyć każdy mężczyzna.
      Obrońcami polskiej ludności przed napadami UPA były też partyzanckie
      oddziały zbrojne, które po zakończeniu wojny nie ujawniły się i
      pozostały w podziemiu. Na terenie powiatu sanockiego i sąsiednich
      najbardziej znanym był oddział NSZ pod dowództwem Antoniego Żubryda.
      Sytuacja zmieniła się po zakończeniu działań wojennych. Na omawiany
      teren skierowano Wojsko Polskie, którego głównym zadaniem była
      ochrona ludności przed atakami UPA oraz przeprowadzenie ewakuacji do
      ZSRR zamieszkujących ten teren osób narodowości ukraińskiej.
      Od stycznia 1946 r. na rozległym i trudnym południowo-wschodnim
      terenie ówczesnego województwa rzeszowskiego wzmogły się akcje
      przeciwko zbrojnym bojówkom UPA prowadzone m.in. przez oddziały 32.
      i 34. pułku piechoty „ludowego” Wojska Polskiego. Upowcy w odwecie
      nasilali ataki na polskie wioski i ludność cywilną. Najczęściej
      napadali późno w nocy, kiedy mieszkańcy spali i nie mieli większych
      szans na ucieczkę lub obronę.
      Działalność UPA miała poparcie wśród niektórych wiosek zamieszkanych
      przez ludność pochodzenia ukraińskiego, jednak poparcie to było
      często wymuszane terrorem i strachem. Chociaż nie zawsze - były
      wioski, które dobrowolnie wspomagały działania UPA. W pobliżu Sanoka
      do takich wiosek należał, położony na prawym brzegu Sanu Ulucz,
      który był dla UPA doskonałą bazą wypadową; stąd wychodziły ataki na
      pobliskie miejscowości, a szczególnie te położone na lewym brzegu
      Sanu. Z Ulucza wywodziło się również wielu członków UPA.
      10 września to właśnie z Ulucza wyszedł atak UPA na Witryłów,
      Łodzinę i Hłomczę.
      Jak relacjonują świadkowie tamtych wydarzeń, wieczorem 10 września
      1946 r. członków samoobrony strzegących Witryłowa zaskoczyła
      przejmująca cisza na polach i w lesie. Nie było słychać żadnych
      głosów zwierząt i ptaków. Wydawało się to bardzo dziwne i
      zwiastowało coś złego. I rzeczywiście ok. 23.30 rozległy się strzały
      i od strony Sanu rozpoczął się napad na Witryłów, a chwilę później
      na Hłomczę i Łodzinę.
      Witryłów, dzięki dobrze zorganizowanej samoobronie, zdołał się
      obronić i nie został spalony w całości. Spalono jednak 56 domów,
      zabudowania gospodarcze i zabudowania dworskie pp. Dwernickich.
      Zamordowano też w okrutny sposób 7 osób: Franciszkę Baran,
      Kazimierę Dzik, Antoniego Kozłowskiego, Adama Kurzacza, Tadeusza
      Pelca, Józefa Skrzypskiego i Marię Wituszyńską, a kilka innych
      zostało rannych.
      Łodzina i Hłomcza, nie posiadające samoobrony, zostały zupełnie
      spalone, a kilkunastu mieszkańców w bestialski sposób zamordowano.
      Obie te wsie były zamieszkane w większości przez Rusinów, lecz
      wcześniej część z nich wyjechała do ZSRR, a do opuszczonych przez
      nich domów wprowadziły się rodziny ze spalonych przez UPA wsi.
      UPA wymordowała zarówno Polaków, jak i Rusinów. Tych pierwszych za
      to, że byli Polakami, a tych drugich rzekomo za to, że pozwolili
      innym mieszkańcom wyjechać ze wsi. Lecz najprawdopodobniej była to
      zemsta za to, że nie chcieli współpracować z UPA.
      W tym czasie polski oddział wojskowy kwaterował blisko palonych wsi -
      w Mrzygłodzie – lecz niewiele mógł zdziałać. Banderowcy szczelnie
      obstawili Hłomczę od strony Mrzygłodu i wojsko nie miało
      najmniejszych szans przedrzeć się przez gęsty zaporowy ogień.
      Siły UPA oceniano, chyba przesadnie, na ok. 2000 ludzi. Były to
      połączone bojówki UPA pod dowództwem „Hrynia”, „Jara”, „Burłaki”
      i „Łastiwki”.
      Spaliły one w Hłomczy 90 domów wraz z całym inwentarzem i dwa
      zbiorniki ropy naftowej w tamtejszej kopalni. Zamordowano 3 osoby:
      Emila Romana (42 lata), jego córkę - 14 letnią Katarzynę Roman oraz
      Cecylię Chudzikiewicz (38 lat), której ciało wrzucono do piwnicy
      palącego się domu. Równie tragicznie napad banderowców przebiegał w
      Łodzinie. Spalono tu 62 budynki i zamordowano aż 9 osób. Zamordowani
      zostali: Andrzej Fik (22 lata), Mikołaj Fik (42 lata), Katarzyna Fik
      (53 lata), Mieczysław Okriak (32 lata), Aleksander Fedyn (55 lat),
      Mikołaj Sawczak (58 lat), Mikołaj Hołowka (70 lat), Mikołaj Bagan
      (45 lat) oraz Czesława Solecka (19 lat). Ta ostatnia otrzymała 14
      pchnięć bagnetem.
      W napadzie brało też udział kilku mieszkańców wspomnianego Ulucza,
      którzy zostali rozpoznani, a wśród napastników byli nawet bardzo
      młodzi chłopcy.
      O tamtym tragicznym wydarzeniu zawsze przypominać nam będą
      wstrząsające fotografie wykonane na drugi dzień po napadzie, które
      przetrwały do naszych czasów.
      Przypomnieć dziś o tym należy w imię prawdy historycznej oraz z
      tego względu, że jesteśmy to winni tym, którzy zostali niewinnie
      pomordowani, a o których panuje dziś zupełna cisza. Przebaczyć
      należy, ale nigdy nie możemy zapomnieć.
      Andrzej Romaniak
    • mat120 Kronika wydarzeń 08.09.07, 00:25
      w Hłomczy:
      - 21.01.1945 - bojówka UPA napadła na polskie zagrody, ograbiła je,
      pobiła i raniła 15 osób oraz zamordowała 2 osoby,
      - 24.06.1945 - został uprowadzony z domu i zamordowany Polak -
      Stróżewski Piotr ur. 1901r,
      - w nocy z 10 na 11 września 1946r. napadła na wieś sotnia UPA,
      spaliła 90 zagród. Zamordowano 6 Polaków,
      W rejonie wsi poległo w walce z bandą UPA dwóch żołnierzy WP.

      W Łodzinie:
      -30.12.1945r. - UPA uprowadziła z domu mieszkańca wsi Polaka w wieku
      18lat /NN,
      - w nocy z 10 na 11.09.1946 podczas napadu band UPA na wieś spalono
      62 budynki. Napastnicy zamordowali 23 Polaków. W czasie napadu
      rozpoznano niektórych napastników - Ukraińców, biorących udział w
      mordowaniu i rabunku. Byli to: Bandura Mikołaj, Cykłyńska Cecylia,
      Cykłyńska Emilia, Demkowicz Dymitr, Czarneckij Wasyl, Dorocki
      Michał, Hrytczak Petro,Kułyk Maria, Klim Wasyl, Serednicki Michał,
      Thir Mikołaj i Kułyk Iwan. Pochodzili z sąsiedniech wsi Dobra
      Rustykalna i Dobra Szlachecka,Choma, Poliwka Teofil - syn Diaka i
      Sowa Roman pochodzili z odległej wsi Jwornik, Kreczko Emilia i
      Kucyło Mikołaj z Ulucza, Iwanicki Iwan z Horoszówki i Srebelski z
      Kuźminy.
      • mat120 Re: Kronika wydarzeń 08.09.07, 00:27
        Powyższe dane podane za "Ludobójstwo w woj. Lwowskim" - Siekierka,
        Komański, Bulzacki.
      • tawnyroberts Re: Kronika wydarzeń 10.09.07, 10:15
        Widzę, że są pewne rozbieżności jeśli chodzi o liczbę ofiar w
        Łodzinie. Romaniak wymienia z imienia i nazwiska 9 ofiar ataku UPA,
        natomiast Siekierka i spółka mówią o 23 osobach. Czy
        w "Ludobójstwo..." podane są personalia ofiar?
        • mat120 Re: Kronika wydarzeń 10.09.07, 19:55
          Nie, nie są podane oprócz 2 kobiet o nazwiskach Fil i Ziarko. Te
          same nazwiska podaje również Konieczny jak i Jastrzębski. Obaj ci
          ostatni autorzy zgodnie wymieniają ogólną liczbę ofiar na 13.
          Siekierka, Komański i Bulzacki powołują się jednak na konkretne
          publikacje, z których część posiadam i sprawdzę. Nie sądzę jednak by
          znali wszystkie nazwiska, bo pewnie by je podali.
          pozdrawiam
    • liberum_veto Re: zbrodnia UPA w Hłomczy i Łodzinie 09.09.07, 12:16
      Typowe "działania bojowe" bohaterskiej UPA walczącej z komunistami i
      o wolność Ukrainy. Niektórzy chcą za to postawić UPA pomnik smile
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=48782&w=68720970&a=68738116
    • liberum_veto Re: zbrodnia UPA w Hłomczy i Łodzinie 12.09.07, 08:24
      ciekawy głos w dyskusji na forum eSanok:

      Autor: Judyta 2007-09-08 12:04:36
      Polacy i Ukraincy zawsze wodzili się za łby.
      Ci pierwsi chcieli wprowadzać katolicyzm na ruskich ziemiach a w
      drugich często odzywała się krew Wikingów. Uczono mnie kiedyś, że
      naszym wschodnim sąsiadom obiecano wolną Ukrainę a oni poszli na to
      bo odcinali się od narzuconego im porządku Rosji Radzieckiej. Uczono
      mnie również, że oddziałów UPA nie można utożsamiać z całą Ukrainą.
      To zbrodniarze i sadyści. u których sytuacja wojenna uaktywniała
      mroczną stronę natury. W tamtych latach mordowano także małżeństwa
      mieszne np. Polak - Ukrainka. Natomiast po wojnie gdzieś na
      przełomie 60 - 70 lat Polacy i Ukraincy / a może Łemkowie?/ na
      Podkarpaciu nabijali sobie guzy o cerkwie i kościoły oraz o
      całokształt odprawianych mszy. Jeżeli cerkwie chcieli zaadoptować
      katolicy szły w ruch kije i prawosławni murem stawali za swoim
      wyznaniem, pomimo, że pozornie dookoła kwitł socjalizm, czy jak
      niektórzy mówią komunizm. Jest zadziwiające to, ze w czasach
      zniewolenia duchowego, katolicy i prawosławni tak zabiegali o
      czystość swojego wyznania. A dzisiaj stoją obok siebie ... i to jest
      budujące. Bo to swiadczy o tym, że mądrzejemy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka