Dodaj do ulubionych

pisz na Berdyczów

12.10.07, 19:05
Dorn napisał do mnie list. No..., między innymi do mnie.
Dowiedziałem się o tym przypadkiem, bo list jakoś nie dotarł do mych
brudnych rąk. I całe szczęście, bo niechcianą pocztę z reguły
odsyłam, czasem ze złośliwym dopiskiem. Wyobraźcie sobie co mógłbym
odpisać owemu gamoniowi, gdybym osobiście przeczytał:
- że mam zacisnąć zęby i głosować na PiS;
- że autor listu kieruje się „ojcowską troską";
- że zostałem oszukany i dopiero PiS przywraca mi wiarę w to, że
ciężką pracą osiągnę sukces;
- że do tej pory oferowano mi złudzenia, zaś PiS oferuje mi „twardą,
ale realną umowę";
- że mam stanąć po stronie silniejszych bo taka jest stadna logika;
- że PiS będzie nadawał kształt przyszłości;
- że sraty, raty i pierdziaty.
No więc jeśli ktoś normalny czyta takie pierdolenie bez sensu, to co
sobie może pomyśleć o autorze takiego bzdeta? Bo ja myślę sobie, że
na swe dość wygodne życie zapracowałem sobie przez lata, bez
najmniejszego udziału PiSu. Nic nie zawdzięczam tym badziewiakom i
niczego dobrego po nich się nie spodziewam. Jeśli chcą mojego dobra,
to tylko tego co mam w szafie, albo w banku. W tej sytuacji, jedyne
czego od nich wymagam, to to, by nie wściubiali nosa w me życie i
nie próbowali mi ułożyć wszystkiego od nowa. O swoje interesy
najlepiej potrafię zadbać sam. Więc niech się wali pisowski tatuś ze
swą „ojcowską troską", niech se w dupe wsadzi „twardą i realną
umową", bo z domokrążcami nie umawiam się na nic, niech mi też nie
przywraca żadnej wiary, a tym bardziej wiary w cuda, a generalnie to
serdecznie pierdole „kształt przyszłości" made in PiS. I niech mi
pan Dorn nie przysyła żadnego listu, a jeśli nie ma co z nim zrobić,
to niechaj podetrze nim zadek swojej suki Saby. Amen i do przodu,
czyli spadajcie dziady.
revelstein.blox.pl/2007/10/625-pisz-na-Berdyczow-ciulu.html
Obserwuj wątek
    • lokis1271 Hmm ...a co na to Saba ? 12.10.07, 19:15
      Witam Państwa !
      List jak list, różne w swoim życiu czytałem, ale kto go firmował - pies ...sorry, suka czy właściciel ?
      Pozdrawiam
      L. Bodio

      PS.
      Coś mi się zdaje, że elyty schodzą na psy ...sorry, suki smile)
      LB
      • liberum_veto wykształciuch Dórńowi 13.10.07, 07:00
        A co na to Saba? A pies jej mordę lizał. I jej właścicielowi też smile
        wo.blox.pl/2007/10/Wyksztalciuch-Dornowi.html
        Szanowny Panie Marszałku,
        Dziękuję za list skierowany m.in. do mnie. Nie gniewam się za
        złośliwe intencje towarzyszące określeniu „wykształciuch”. Gdy Louis
        Leroy wymyślił słowo „impresjonizm”, też chodziło mu o skrytykowanie
        kumpli Moneta, ale ci przyjęli tę etykietkę - i jeśli dziś pamiętamy
        Leroya, to właśnie jako „tego faceta na el, który chciał być
        pogromcą impresjonistów”.
        Owszem, jestem wykształciuchem. Pochodzę z rodziny inteligenckiej i
        odebrałem uniwersyteckie wykształcenie, ale zerwałem z etosem
        inteligencji. Jak trafnie Pan to podsumował, uważam że jest
        on „beznadziejnie nieprzystosowany” do kapitalistycznej III
        Rzeczpospolitej.
        Myli się Pan jednak twierdząc, że odrzucając inteligenckie korzenie,
        znalazłem się w „aksjologicznej próżni”. Przyjąłem po prostu
        aksjologię europejskiej klasy średniej. Ta grupa społeczna ma w
        swoim dorobku coś nieskończenie lepszego od inteligenckich
        przegranych powstań i mętnych poematów - stworzyła Unię Europejską,
        najfajniejsze imperium w dziejach ludzkości, dzięki któremu całe
        pokolenia zaznały bezprecedensowego pokoju i dobrobytu.
        Sam Pan sobie zresztą przeczy podkreślając, że w aksjologii
        wykształciucha wysoko ceniony jest sukces (to w końcu mówimy o
        pustce aksjologicznej czy po prostu o aksjologii innej niż
        inteligencka?). Rozumiemy jednak pojęcie „sukcesu” inaczej, pozwolę
        sobie wyjaśnić tę różnicę.
        Dla wykształciucha sukcesem jest załatwienie jakiejś sprawy od
        początku do konca. Dla inteligenta takiego jak Pan, sukcesem jest
        poniesienie porażki z odpowiednio nadętą miną oraz wymyślenie
        barwnego usprawiedliwienia. Powiedzmy, jako wykształciuch oceniam
        ministra Polaczka jako nieudacznika za jego kompromitację w sprawie
        autostrad A1 i A2. Dla Pana to człowiek sukcesu, bo udało mu się
        wymyślić usprawiedliwienie (nie przewidział otóż biedaczek, że tak
        bardzo zdrożeją usługi budowlane).
        Tak samo różnimy się w ocenie Pańskich partyjnych kolegów
        odpowiadających za Eureko, Rospudę, ekstradycję Mazura, szczyt w
        Brukseli czy ostatnią wojnę dorszową. Kiedy Pan pisze, że Pańska
        partia „usuwa bariery”, to chodzi Panu znów o znaczenie
        inteligenckie - że chcieliście, nie wyszło, ale to przecież nie
        Wasza wina.
        Panie Marszałku, jak Pan trafnie zauważył w liście, życie
        wykształciucha w 3RP jest ciężkie. Błędnie Pan jednak diagnozuje to,
        co nam najbardziej przeszkadza. „Bariery układów” to drugorzędna
        sprawa, naprawdę nie każdy biznes robi się z państwem. Wie Pan, co
        najbardziej zatruwa życie wykształciuchowi?
        Samorządowiec, który nie umie zorganizować przetargu na budowę
        mostu, w związku z czym wykształciuch kawał życia spędza w korkach.
        Fachowiec, który nie dotrzymał terminu i nie zmieścił się w
        kosztorysie. Adwokat, który przegrał sprawę przez głupie
        przeoczenie. Miernota, która by wygryźć lepszego konkurenta, wyjęła
        haka ze spleśniałej teczki.
        Tuszę, że rozpoznał Pan na powyższej liście swoich partyjnych
        kolegów. Jeśli nie, to proponuję wybrać się z suką Sabą na spacer po
        warszawskim Moście Północnym, a niechybnie zrozumie Pan, dlaczego 21
        października zacisnę zęby i zagłosuję, byle tylko odsunąć Was od
        władzy na dobre.
        Z okazji wyborów uruchomił Pan swojego bloga, który na razie składa
        się z jednej notki - listu do mnie - za to w dwóch egzemplarzach.
        Coś ktoś źle kliknął i się dwa razy wysłało. Nie wątpię, że
        odpowiedzialna za to osoba z Pańskiego sztabu jakoś to Panu
        usprawiedliwiła.
        Z całego serca życzę dalszych sukcesów w sensie inteligenckim.
        piątek, 12 października 2007, Wojciech Orliński
    • pisz_pan_na_berdyczow Re: pisz na Berdyczów 13.10.07, 10:49

      No...niech pisze na Berdyczow...
      A co do wyborow:

      wesolek.org/blog.html
      • liberum_veto Re: pisz na Berdyczów 16.10.07, 06:43
        Entry for September 29, 2007
        ZMIANY, ZMIANY...A KASA W TYCH SAMYCH REKACH...

        Po przeczytaniu ponizszego artykulu o kontrakcie dla Kulczyka
        jestem pewien juz na 100% - NIE MA ZADNEGO ZNACZENIA CZY W POLSCE
        BEDZIE RZADZIC "SOLIDARNY" PIS CZY "LIBERALNA" PO CZY "LEWICOWI"
        POST-PEZETPEEROWCY (i chyba na Ukrainie tez nie ma znaczenia czy
        beda rzadzic "pomaranczowi" czy ci od Janukowycza...no nie wiem jak
        teraz ale taki moment przyjdzie) Po prostu trzeba ROZPIERDOLIC CALY
        POSTKOMUNISTYCZNO-OLIGARCHICZNY UKLAD, obojetnie w jakie szaty jest
        ubrany - czy w koscielno-narodowe czy tez europejsko-liberalne czy
        tez europejsko-lewicowe...nie mozna dac sie wciagnac W ICH GRY...bo
        wszystkim chodzi tylko o ochrone kasy uwlaszczonych zlodzieji...i
        tylko o to...reszta to teatrzyk!

        --
        Jak zwykle, przenikliwa analiza sytuacji politycznej w Polsce.
        Polska nierządem stoi. Wodzu, prowadż na Kowno smile
      • krouk-zabanowany Brawo K. Wesołek ! :) 16.10.07, 16:22
        To co napisałeś w swoim blogu, (do którego podałeś link) na temat
        wyborów pokrywa się w 100% z moimi poglądami - ja zdecydowałem, że
        tym razem po raz pierwszy OLEJĘ wybory bowiem widzę to tak jak Ty -
        marzę o tym, aby frekwencja była jak najmniejsza - w ten sposób
        społeczeństwo powinno pokazać tym pajacom, że ma w d.... ich zabawy
        wyborami co 2 lata organizowanymi za NASZE pieniądze WYŁĄCZNIE dla
        zaspokojenia SWOICH ambicji i będące konsekwencją ZEROWEJ skłonności
        do kompromisu u w/w - wiem, że to marzenie mało realne, ale ja w
        każdym razie tym razem nie głosuję i wszystkich do tego
        namawiam !!!!!!!
        • liberum_veto Brzydzisz się? Głosuj w rękawiczkach! 17.10.07, 06:14
          Taka postawa w przypadku osoby o wyrażnych skłonnościach
          anarchistycznych jest poniekąd zrozumiała. Takiej nie zadowoli żaden
          rząd. Rozumiem też rozczarowanie wielu ludzi marną kondycją polskiej
          polityki. Tym niemniej uważam, że bojkot wyborów byłby poważnym
          błędem. Swoistym przyzwoleniem na kontynuację bolszewickich metod
          sprawowania władzy przez PiS. Moim zdaniem, to najważniejsze wybory
          od 18 lat. Decyduje się przyszłość Polski, być może na kilkanaście
          lat. Czy będzie to normalna demokracja europejska, czy też państwo
          policyjno-prokuratorskie na wzór Białorusi. Pośmiewisko Europy.
          Dlatego zachęcam wszystkich do głosowania, nawet jeśli nie na jakąś
          konkretną partię, to przynajmniej PRZECIWKO PiS. Bliższy od apelu
          kolegi - emigranta z licznymi wyrokami sądowymi jest mi manifest
          młodych osób z Polski, absolwentów wyższych uczelni. Też
          zniesmaczonych, też rozczarowanych, ale właśnie dlatego
          zachęcających wszystkich Polaków do udziału w wyborach
          glosujwrekawiczkach.pl/index.html
          Zwracamy się do każdej Polki i każdego Polaka.
          Przekornych i rozsądnych.
          Brzydzisz się? Głosuj w rękawiczkach!

          „W tych wyborach nie ma bohaterów z mojej bajki” – wiemy, że nie
          tylko my tak myślimy. Każdy z nas zmaga się ze sobą – zagłosować,
          czy nie? Odechciewa się – po prostu. Czujemy to, widzimy. I szlag
          nas trafia. Tak ma już zostać?
          Nie jesteśmy głupi. Nie przyjmujemy politycznej propagandy. Bierze
          nas obrzydzenie na tłamszenie godności przeciwników, gwałcenie
          majestatu prawa, zastraszanie domniemanych winowajców, lekceważenie
          gospodarki, partaczenie dyplomacji, uwstecznianie edukacji. Nie
          zgadzamy się na zawłaszczanie przestrzeni wolności słowa,
          światopoglądu i ekspresji uczuć.
          Znamy słabości polityki po 1989 roku. Ale ostatnie dwa lata to
          już „jazda po bandzie”. Na myśl o tym, że tak miałoby być dalej –
          jednym ręce opadają, innym zaciskają się w pięść. My sięgamy po
          rękawiczki!
          Nie będziemy głosować za kimś, albo za czymś – poza swoją
          przyszłością. Chłodna kalkulacja mniejszego zła. Dzisiaj – po tych
          dwóch latach – bardzo chłodna, nie na żarty.
          Nie uciekamy się do wielkich słów. Szukamy sposobu, aby połączyć
          słuszny gniew i instynkt samozachowawczy. Władzy zatrważająco lekko
          przychodzą eksperymenty z demokracją. My traktujemy ją serio. I o
          nią nam chodzi, o nasze w niej miejsce. By zatrzymać jej gnicie, by
          mieć ją prawdziwą.
          Wciąż chcemy poważnej oferty dla Polski. Dzisiaj jej nie ma. W
          rękawiczkach damy głos sprzeciwu wobec marnej polityki. Jak nigdy
          wcześniej rozczarowani i wciąż nieobojętni wybierzemy dla siebie
          bezpieczniejszą opcję. Nie dlatego, że Was lubimy – Państwo z Lewa,
          Państwo z Prawa – ale dlatego, że tu żyjemy i przejmujemy się tym,
          co z nami dalej.
          1 października 2007
          • krouk Re: Brzydzisz się? Głosuj w rękawiczkach! 17.10.07, 08:27
            Wszystkie sondaże wskazują na to, że po wyborach będziemy mieli 2
            alternatywne koalicje;
            1) PO-LiD (SLD).
            2) PO-PiS.

            Pytam, co stało na przeszkodzie, aby takie koalicje zawiązać przed
            wyborami, kiedy układ sił w Sejmie był bardzo podobny ? Moim zdaniem
            na przeszkodzie stały wyłącznie osobiste i partyjne spory natury
            ambicjonalnej różnych polityków, bowiem w wielu sprawach zbieżność
            poglądów wśród w/w jest aż nazbyt widoczna - ale nikt nie chciał
            ustąpić, iść na kompromis, przez 2 lata partie te starały się "na
            siłę" wskazywać potencjalnym wyborcom elementy jakie wyróżniają
            je "na plus" od pozostałych (często kłamiąc) - wszystko to,
            aby "rządzić samemu" co jest ich wszystkich nieukrywanym marzeniem,
            tyle, że nierealnym - i dlatego też mamy przedterminowe wybory,
            czyli cyrk medialny i pieniądze wyrzucone w błoto - podsumowując:
            uważam, że po to społeczeństwo przed dwoma laty (w tym i ja) dało
            tym ludziom mandat do rządzenia Polską przez 4 lata, aby osiągnęli
            jakiś kompromis i rządy te przez 4 lata sprawowali, bo nie jest
            prawdą, że w obecnym układzie "nie było to możliwe" - otóż było
            możliwe tylko trzeba było chcieć zrobić coś dla Polski a nie tylko
            dla siebie ew. swojej partii.
            • mat120 Re: Brzydzisz się? Głosuj w rękawiczkach! 17.10.07, 19:48
              Kruk, zgadzam się z Tobą w 100%. Te wybory są nam niepotrzebne
              i niczego nie zmienią. Moim zdaniem, polityczni awanturnicy
              zabawiają się za nasze pieniądze.sad
              • liberum_veto Re: Brzydzisz się? Głosuj w rękawiczkach! 18.10.07, 17:51
                A ja uważam, że wybory w Polsce powinny być nawet częściej, choćby
                co rok. Politycy bardziej by się wtedy musieli liczyć z wyborcami.
                Jestem też zwolennikiem okręgów jednomandatowych (w tym popieram
                Klaudiusza W.). W wielu sprawach powinny być też organizowane
                referenda. Wybory to jedyna szansa, aby wyeliminować z polskiego
                życia politycznego różnych badziewiaków typu Lepper i reszta hołoty
                z Samoobrony. Tych wszystkich Łyżwińskich, Hojarskie i Renaty Beger.
                Dlaczego ci ludzie, nierzadko z wyrokami, mieliby się panoszyć
                jeszcze przez dwa lata? Mam nadzieję, że te wybory wykluczą z Sejmu
                również LPR. I choćby dlatego popieram decyzję o przedterminowych
                wyborach. A jeśli komuś nie chce się ruszyć dupą z kanapy raz na dwa
                lata, to traci - moim zdaniem - wszelkie prawa do krytykowania,
                zrzędzenia i marudzenia. Bo nic nie zrobił, aby to zmienić.
                • mat120 Re: Brzydzisz się? Głosuj w rękawiczkach! 18.10.07, 21:38
                  Obawiam się Liberum, że gdyby wprowadzić Twoją wizję corocznych
                  wyborów w życie z jednoczesną eliminacją politycznego badziewia to
                  za parę lat mieszkańcy naszego kraju musieliby wszystkie sprawy
                  rozstrzygać w referendach. Polityczna "klasa" zanikłaby.smile)
                  Nie masz w Lackiej Krainie takich indywidualności co im los
                  Rzeczpospolitej na sercu leży; albo pijak, albo moherowy beret, albo
                  dziadek w Wehrmachcie lub w UPA.smile)
                • krouk Re: Brzydzisz się? Głosuj w rękawiczkach! 19.10.07, 08:51
                  Liberum - jeśli wybory byłyby co roku (lub dwa) to trwałaby
                  nieustanna kampania wyborcza - jak to wygląda to możemy aktualnie
                  obserwować -sądzę, że żadne państwo tego by nie wytrzymało smile))

                  Trudno odmówić Ci daru przekonywania - może jednak "ruszę dupe z
                  kanapy" i zagłosuję ? wink)
                  Tylko q.... jest problem, bo nie widzę obecnie na naszej scenie
                  politycznej partii, która byłaby godna uzyskania mojego cennego
                  głosu sad

                  Myślałem o tej:
                  partiaea.blog.onet.pl/
                  ale podobno nie chcieli ich zarejestrować sad

                  Czyli pozostaje głosowanie nie na partię lecz na konkretnych ludzi -
                  i tu jest kolejny problem (który zresztą poruszyłeś) tzn. aktualna
                  ordynacja wyborcza - otóż chciałbym głosować na pewnego kolesia,
                  który jest w moim okręgu na 5 miejscu na liście, ale wiem z góry, że
                  ten mój głos na niego oddany przypadnie ćwokowi z pierwszego
                  miejsca, na którego nigdy w zyciu bym nie zagłosował !! - to są
                  problemy sad
                  • liberum_veto Re: Brzydzisz się? Głosuj w rękawiczkach! 19.10.07, 21:58
                    Nie widzę różnicy. Stan permanentnej wojny politycznej trwa w Polsce
                    nieprzerwanie od dwóch lat. Kampania wyborcza niewiele tutaj
                    zmienia. Może właśnie po wyborach sytuacja się wreszcie
                    ustabilizuje, powstanie normalny rząd (a nie jakaś egzotyczna
                    koalicja), posiadający większość parlamentarną. Zdolny do rządzenia.
                    Nie jest też tak, że na listach wyborczych nie ma żadnych rozsądnych
                    kandydatów. Takich można znależć na listach każdej partii. Nie
                    trzeba wcale głosować na zawodowych polityków. W ostatnich wyborach
                    głosowałem np. na byłego piłkarza Romana Koseckiego, co też
                    stanowiło swoiste wotum nieufności dla tzw. elit politycznych. W tym
                    roku też raczej podążę podobnym tropem. Wybory to jedna z niewielu
                    okazji, kiedy nasz głos ma realne znaczenie. Nie traćmy tej okazji.

                    Spodobała mi się wypowiedż Krzysztofa Ostrowskiego (rysownik
                    komiksów, wokalista zespołu Cool Kids of Death):
                    To pierwsze wybory, na jakie idę. Być może jedyną pozytywną rzeczą,
                    jaką zrobił obecny rząd, jest wpłynięcie na świadomość wielu młodych
                    ludzi, że dłużej tak ch... być nie może i że wybory są obowiązkiem.
                    Nie byłem na poprzednich wyborach i nie chcę powtórzyć błędu - nie
                    chcę mieć poczucia, że znów jest żle, a ja jestem za to
                    współodpowiedzialny. Stanie z boku jest jednoznaczne z cichym
                    przyzwoleniem na to, co się teraz dzieje. Jest głosem na "tak" dla
                    rządu traktującego obywateli jak idiotów. Jest głosem na "tak" dla
                    Polski, w której nie będąc katolikiem, nie pisząc na murach "Polska
                    dla Polaków", nie słuchając Radia Maryja, czuję się jak obywatel
                    drugiej kategorii. Dla Polski, za którą wstydzę się, jadąc za
                    granicę. Wybory są jedyną realną szansą powiedzenia: "Nie!". Tym
                    razem jej nie przepuszczę. Oczywiście, Polska to nie serial "Ekipa",
                    gdzie politycy są szlachetni, a premier jest idealistą. Nadal
                    postrzegam wybory jako opowiadanie się po stronie mniejszego zła.
                    Ale tym razem trzeba zaryzykować.
                    • mat120 Re: Brzydzisz się? Głosuj w rękawiczkach! 19.10.07, 23:22
                      Liberum_Veto napisał:
                      Może właśnie po wyborach sytuacja się wreszcie ustabilizuje,
                      powstanie normalny rząd (a nie jakaś egzotyczna koalicja),
                      posiadający większość parlamentarną. Zdolny do rządzenia.
                      > Nie jest też tak, że na listach wyborczych nie ma żadnych
                      rozsądnych kandydatów. Takich można znależć na listach każdej
                      partii. Nie trzeba wcale głosować na zawodowych polityków.

                      Obyś miał rację. Obawiam się jednak, że.....smile
                      Pożyjemy, zobaczymy...
                      • liberum_veto Ruszmy tyłki i głosujmy 21.10.07, 07:12
                        Do udziału w wyborach zachęca Tymon Tymański, muzyk
                        miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35634,4534976.html
                        Dwa lata temu dwóch moich przyjaciół nie poszło zagłosować. Jeden
                        twierdził, że głosowanie nie ma większego sensu, bo przecież z góry
                        wiadomo, kto wygra. Drugi nie pojawił się w lokalu wyborczym, bo nie
                        zdążył wyrobić sobie nowego dowodu osobistego. Oczywiście później
                        obydwaj narzekali na nową sytuację w polskim Sejmie, na co ja
                        niezmiennie powtarzałem: "Miejcie pretensje do siebie samych. Trzeba
                        było głosować i tyle". Ten schemat powtarza się w co drugim polskim
                        domu: ludzie wybierają bierność, nie przestając mieć pretensji do
                        świata. Ale świata nie da się zmienić, siedząc w laczkach na kanapie
                        przed telewizorem i grubo utyskując pomiędzy kęsami kartofli i
                        schabowego. Gdy miałem 20 lat i studiowałem anglistykę na
                        Uniwersytecie Gdańskim, byłem młodym, niepokornym, idealistycznie
                        usposobionym kompozytorem i poetą. Miałem alternatywny zespół,
                        który - w przypadku wystąpień publicznych - musiał oddawać teksty do
                        cenzury, brałem też udział w anarchizujących happeningach grupy
                        Totart. Był rok 1986, w Rosji ogłoszono pieriestrojkę. Na fali
                        romantycznego uniesienia napisałem wiersz pt. "Zjednoczone Stany
                        Europy", w którym rozmarzyłem się na tyle, iż wyobraziłem sobie
                        Polskę nie tylko niepodległą i demokratyczną, ale przywróconą swojej
                        europejskiej macierzy, w pełni przynależną kulturze Zachodu. Choć
                        wiersz trącił juwenilnym naiwniactwem, przyszłość ułożyła się jak w
                        bajce. Dwa lata później wraz z Mikołajem Trzaską wzięliśmy udział w
                        trzydniowym strajku na uniwersytecie, gdzie, ku pokrzepieniu
                        studenckich serc, graliśmy wieczorne jam session. Parę miesięcy
                        później złowrogo tykająca bomba została cudownie rozbrojona; zaczął
                        się okrągły stół, ruszyły demokratyczne przemiany. Rzuciłem studia i
                        wraz z przyjaciółmi zaczęliśmy grać na ulicy. Zarabiało się kiepsko;
                        starczało na lody, porcję frytek, ale nasza radość była wielka,
                        młodzieńcza i szalona. Mieliśmy niewiele ponad 20 lat, mieszkaliśmy
                        w wolnym kraju, mówiliśmy i robiliśmy, co nam w duszach grało. W
                        szufladach naszych biurek leżały paszporty, które gwarantowały nam
                        wolność wyjazdu w każdym wymarzonym kierunku. Nigdy nie żałowałem
                        tych frapujących lat, w których upłynęła moja młodość. Wiedziałem,
                        że w istocie rzeczy pracujemy na korzyść przemiany, na rzecz nowej,
                        zajebistej Polski, której nie będę musiał się wstydzić przed resztą
                        Europy i świata. Polski, której gospodarka kwitnie, nauka i oświata
                        funkcjonują jak w zegarku, kultura błyszczy i przyciąga, a sport
                        jest powodem chluby, dumy i inspiracji. Nie było nam wszystkim
                        łatwo. Polski grunt, w który musieliśmy wedrzeć nasze pazury,
                        wydawał się wyjątkowo kamienisty i twardy; ci, którzy wreszcie
                        dopięli swego, całymi latami borykali się z brakiem kasy,
                        niepewnością, lękiem, złością i frustracją. Dzisiaj wiemy, że
                        transformacja się udała. Co więcej - pomimo przejściowego
                        zamieszania, jakie powodują rządy ludzi kłótliwych, kochających
                        intrygi i wpatrzonych w przeszłość, uważam, że najbardziej
                        wartościowy okres rozwoju dopiero przed nami. Niebawem powstaną w
                        Polsce setki nowych dróg i autostrad, hoteli i lotnisk; renowacji
                        poddane zostaną ulice, zabytki, wille i kamienice; pojawią się nowe
                        inwestycje i nowe wyzwania. Jestem przekonany, że demokracja nie
                        musi być iluzją, jeśli tylko nie pozostaniemy bierni i
                        egocentryczni, zahipnotyzowani w zaklętym kręgu naszych małych
                        interesików, prywatnego kramu na własnym podwórku. Jestem
                        przekonany, że potrafimy wpływać na kierunek, w którym dryfuje nasza
                        wielka łódź - jeśli tylko ruszymy nasze tyłki i zademonstrujemy
                        świadome, aktywne poparcie dla sił postępu, sił, które są w stanie
                        uczynić Polskę krajem dobrobytu, kreatywności i społecznej
                        wrażliwości. Dlatego namawiam Państwa najserdeczniej, jak umiem -
                        nie zmarnujcie tej szansy i weźcie udział w nadchodzących wyborach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka