liberum_veto
25.05.09, 16:18
To już jakieś kompletne szaleństwo. Mogę zrozumieć – co nie
znaczy „zgodzić się” – że w imię racji stanu, czy nawet bieżących
politycznych korzyści, polskie elity postanowiły nie upominać zbyt
mocno o rozliczenie zbrodni, jakich dokonał na Polakach ukraiński
nacjonalizm. Zależy nam na tym, żeby Ukraina była niepodległa i
niezależna od Rosji. Wielu uważa, że gwarancją tej niezależności
jest demokracja. Demokracja ma swoje skutki uboczne – jednym z nich
jest to, że dla zbudowania większości przeciwko prorosyjskiemu
Janukowyczowi demokrata Juszczenko musi liczyć się ze zdaniem partii
nacjonalistycznych, a my, żeby nie utrudniać mu gry, musimy zacisnąć
zęby i milczeć, kiedy za naszą wschodnią granicą urządza się pod
jego patronatem uroczystości na cześć zbrodniarzy z UPA, stawia im
pomniki i nazywa na ich cześć ulice.
Powtarzam, żeby ktoś nie odniósł mylnego wrażenia: to nie jest mój
punkt widzenia. Wręcz przeciwnie: uważam, że po pierwsze, upominanie
się o pamięć o okrutnie wymordowanych rodaków i prawdę o historii
ważniejsze jest od politycznych gier, i po drugie, że powyższe
rachuby są z wielu względów bezsensowne. Ale, nie wchodząc w
szczegóły, użyjmy słowa „nawet” – nawet, jeśli się ze streszczonym
powyżej sposobem myślenia zgodzić, nawet jeśli uznać polityczną
potrzebę milczenia, to jest różnica pomiędzy milczeniem a gorliwym
przyłączaniem się do prowadzonej przez spadkobierców Doncewa i
Szuchewycza kampanii zakłamywania historii.
Polska tę granicę przekracza. Zbrodnie na Wołyniu nie były wynikiem
żadnych spontanicznych zamieszek, żadną „wojną domową”, były
zaplanowanym na wiele lat wcześniej przez przywódców ukraińskiego
nacjonalizmu i dokonanym na rozkaz przez ich siły zbrojne, przy
współudziale ukraińskiej jednostki SS, ludobójstwem. Co do tego nie
ma wątpliwości. Prezydent Juszczenko, który od czasu powitanej przez
naiwnych Polaków wielkimi nadziejami „pomarańczowej rewolucji” coraz
bardziej przesuwa się w stronę odradzającego się nacjonalizmu,
uczestnicząc w licznych ceremoniach na cześć jego przywódców, także
tych szczególnie odpowiedzialnych za masowe zbrodnie na bezbronnej
polskiej ludności, dopuszcza się barbarzyństwa, jakiego współczesny
cywilizowany świat nie toleruje i jakiego nam także, rzekłbym nawet –
nam zwłaszcza, tolerować nie wolno. (I, nawiasem, poparcia
nacjonalistów potrzebuje bynajmniej nie przeciwko Janukowyczowi, ale
przeciwko rywalce z obozu „pomarańczowych).
Tymczasem Polska już nie tylko milczy – Polska go za rehabilitowanie
faszystów nagradza! Honorowy doktorat Katolickiego Uniwersytetu
Lubelskiego dla patrona zbrodniarzy z OUN/UPA i SS to coś więcej niż
skandal, to coś gorszego niż skrajna głupota. Nie potrafię
wytłumaczyć podobnie horrendalnego pomysłu inaczej, niż jakąś
umysłową chorobą, na którą zapadły polskie elity – chorobą, której
objawem jest przekonanie, że na Ukrainie nie ma nikogo innego, niż
Juszczenko, i trzeba go popierać zawsze, za każdą cenę i wbrew
wszystkiemu.
(Rafał Ziemkiewicz)
www.temi.pl/archiwum/2009/2009-05-06/05_felieton3.php