Dodaj do ulubionych

Pi....ę, nic nie robię

12.10.09, 12:49
jak byłam mężatką robiłam przetwory, co tydzień pyszne ciasto,
chałupa zawsze wysprzątana, obiad z dwóch dań, wymyślne kolacyjki,
wyprane, ja odstrojona, zawsze gotowa na igraszki teraz jak odszedł
pie...lę nie robie przetworów, obiad jednodaniowy raz na dwa dni,
sprzątam jak juz muszę, ciasto raz na 2-3 miesiące, kolację jak
chcemy z córką to robimy, piorę jak w koszu się nie mieści, sexu
niet.
I jest nam teraz dobrze, nie zamierzam narazie tego zmieniać choćbym
brudem miała zarosnąć.
Mój dom moją twierdzą.
Obserwuj wątek
    • lili-2008 Re: Pi....ę, nic nie robię 12.10.09, 12:55
      Perfekcjonizm też nie jest dobrywink Trzeba znaleźć granicęsmile
    • joanna-olga Re: Pi....ę, nic nie robię 12.10.09, 13:06
      I zobacz ile masz teraz wolnego czasu, który możesz przeznaczyć na
      literaturę, kontakty towarzyskie, własne hobby, wychowanie córki,
      zajęcie się sobą, spotkanie fajnego faceta który będzie sprzątał,
      piekł i nic mu nie będzie w krzyżu strzykało (moja cioteczna babka
      miała takiego męża, więc w przyrodzie na pewno ten model
      występuje smile) i inne przyjemne rzeczy smile Powodzenia!
    • kk345 Re: Pi....ę, nic nie robię 12.10.09, 13:08
      Wychodzi na to, że starałas się wyłącznie dla męża...
      Najważniejsze, że się dobrze czujesz ze swoim nowym wizerunkiemsmile
      Nic na siłę.
    • anneczka78 Re: Pi....ę, nic nie robię 12.10.09, 13:08
      robiłam przetwory, co tydzień pyszne ciasto,
      > chałupa zawsze wysprzątana, obiad z dwóch dań, wymyślne kolacyjki,
      > wyprane, ja odstrojona, zawsze gotowa na igraszki

      Takie postępowanie jest ok, jeśli TOBIE sprawia to przyjemność. Poświęcać się
      nie ma sensu, bo i tak nikt nie tego raczej nie doceni. Ludzie nie lubią
      męczennic smile
      Skoro wolisz przeznaczyć ten cenny czas na inne Twoje i córki przyjemności, to
      ja życzę Wam samych miłych chwil!
    • majself Re: Pi....ę, nic nie robię 12.10.09, 13:16
      Jeśli starasz się w życiu tylko dla męża... to w porządku...
      Ale pomyśl, czego córka się nauczy z Twojego postępowania... A raczej - czego
      się nie nauczy...
      • noemi123 Re: Pi....ę, nic nie robię 12.10.09, 13:27
        moja córka wie, że uwielbiam gotować, piec ciasta, zawsze to razem
        robiłyśmy. Teraz od 6 miesięcy mamy totalną labę. Jak nam się chce
        to coś porobimy przy garach, posprzątamy. Narazie odpoczywam po
        masakrycznej męczarni z alkoholikiem.
        Odpocznę i zajmę się domem, narazie się nie zmuszam. Jest mi tak
        dobrze.
      • marguyu Re: Pi....ę, nic nie robię 12.10.09, 13:27
        majself,
        jesli corka teraz sie nie nauczy, to nauczy sie pozniej. A jesli nie
        nauczy sie wcale, to jej sprawa.
        Nigdzie nie jest napisane, ze kobieta wszystko musi.
        Wielu rzeczy nauczylam sie dopiero po wyjsciu z domu i nikt nie
        umarl, wszyscy zyja i maja sie dobrze.
        • majself Re: Pi....ę, nic nie robię 12.10.09, 13:44
          marguyu napisała:

          > majself,
          > jesli corka teraz sie nie nauczy, to nauczy sie pozniej. A jesli nie
          > nauczy sie wcale, to jej sprawa.
          > Nigdzie nie jest napisane, ze kobieta wszystko musi.

          Nie musi wszystkiego. Dobrze jednak, żeby umiała się zająć sobą... A tego wypada
          się nauczyć w domu. Piszę z pozycji osoby, która przez 3 lata studiów mieszkała
          z różnymi dziewczynami, których główną cechą była całkowita nieumiejętność
          przystosowania się do dorosłego życia. Już pal licho to ciasto co tydzień - ale
          żeby nie umieć guzika przyszyć czy zrobić prania..?

          Autorce i jej córce współczuję męczących przeżyć i życzę dużo wytrwałości w
          powrocie do normalności. W zasadzie... To chyba o to chodzi w WDPD: robić, żeby
          się nie narobić, robić, żeby spełnić SWOJE oczekiwania, robić, kiedy się chce i
          może. Prawda?
      • maria10344 Re: Pi....ę, nic nie robię 12.10.09, 22:39
        majself napisała:

        > Jeśli starasz się w życiu tylko dla męża... to w porządku...
        > Ale pomyśl, czego córka się nauczy z Twojego postępowania... A raczej - czego
        > się nie nauczy...
        Kochana,a co za bzdety ty wypisujesz,przez sześć m-cy ma jej przejść ochota do
        roboty.
        Ja jak wychodziłam za mąż też nic nie umiałam.Nauczyłam się wszystkiego.Robiłam
        na drutach,szyłam,wekowałam.
        Bardzo wiele moich koleżanek miało te czynności w poważaniu głębokim i na moje
        zmęczenie znacząco stukały się w głowę ,no i wystukały mi.
      • maly9958 Re: Pi....ę, nic nie robię 18.10.09, 14:08
        majself napisała:

        > Jeśli starasz się w życiu tylko dla męża... to w porządku...
        > Ale pomyśl, czego córka się nauczy z Twojego postępowania... A raczej - czego
        > się nie nauczy...
        Mam nadzieje ze nauczy sie m.in ze kobieta to nie tylko sluzaca na kazde
        zawolanie ale normalny czlowiek ktory ma te same prawa co panowie i wladcy w
        domu oraz pracodawcy twierdzacy: no coz ale jest pani kobieta czego wiec pani
        oczekuje i wymaga. KOBIETY JESTESMY LUDZNI
        • aneta-skarpeta Re: Pi....ę, nic nie robię 02.11.09, 14:24
          ja teraz weszłam w fazę " NIC MI SIĘ NIE CHCE!"smile. Najchętniej bym
          smieci zamiatała pod dywan..jak potrwa to dlużej to zamieszkają u
          nas karaluchywink
    • budzik11 Re: Pi....ę, nic nie robię 12.10.09, 14:12
      I dobrze, tak trzymaj, żyj tak, jak Wam wygodnie i ciesz się życiem smile
      Takie posty mi zawsze przypominają pewną hmmm.. sentencję(?): "Jak wyglądałby
      świat bez mężczyzn? Byłby pełen szczęśliwych, grubych kobiet. Bądźcie więc
      szczęśliwe a nawet grube, jak macie ochotę smile
      • aneta-skarpeta Re: Pi....ę, nic nie robię 12.10.09, 15:15
        grunt to się nie przejmowacsmile

        w sumie sama mialam rózne okresy w zyciu. najpierw sie bardzo
        staralam , ale mi srednio wychodzilo, potem juz sie obcykalam z
        obowiązkami "pani domu", póżniej mialam etap nic nie robienia i
        zajmowania sie tylko soba i synem. Teraz sprawia mi przyjemnosc
        zajmowanie sie domem, ale dlatego ze jestem doceniana, a ja mi sie
        nie chce to moge olac z czystym sumieniem- moim chłopakom to nie
        przeszkadza i cieszą sie, że nie sa ganiani do roboty- bo oni brudu
        nie widząwink

        zycie jest za krótkie zeby sie meczyćsmile

        a córka jak bedzie musiała to sama sie nauczy- nie musi byc
        perfekcyjna panią domuwink
    • karlakarla Re: Pi....ę, nic nie robię 12.10.09, 15:34
      a czemu córka ma na tym cierpieć? krzywdzące będzie to że matka zamiast
      szorować podłogę spędzi ten czas na rozmowie czy nawet oglądaniu z nią TV ?

      noemi123 jeśli Ci tak dobrze to tak trzymaj smile ja też gotuje często na dwa dni,
      czasem w ogóle obiadu nie gotuje bo wole spędzić czas z mężem i nikomu to nie
      przeszkadza bo wszyscy wolą szczęśliwą "Panią Domu" niż zmęczoną i "rzucającą
      talerzami"
      • noemi123 Re: Pi....ę, nic nie robię 12.10.09, 15:48
        Dziękuję dziewczyny, bo juz czasem miałam wrażenie że jestem leniwa,
        zapyziała, rozgoryczona 33 letnia stara baba, każdemu należy sie
        żałoba po rozpadzie związku i ja chyba bardzo drastycznie ją
        przechodzę bo robie tylko minimum obowiązków.
        Nie warto było zapierdzielać 13 lat dla tego gnoja, a teraz on bawi
        sie ze swoją terapeutką od uzależnień. Boli cholernie.
        Chciałabym sie odkochać, na nowo w kims zakochać ale nie próbuję na
        siłę, do niczego po raz pierwszy sie nie zmuszam.
        • aneta-skarpeta Re: Pi....ę, nic nie robię 12.10.09, 16:07
          teraz sie ciesz wolnościa, poukladaj sobie wszystko, a wszystko sie
          ulozy

          ps. nie był Ciebie wart- niech terapeutka sie z nim meczywink
          • karolinazajac Re: Pi....ę, nic nie robię 12.10.09, 22:35
            Podobno najgorsze świństwo, jakie facet może zrobić drugiemu, który
            zabrał mu kobietę, to mu ją zostawić.
            W drugą stronę też to działa!
    • maria10344 Re: Pi....ę, nic nie robię 12.10.09, 22:30
      Też tak mam.Uwielbiam mieć czasem bordello i powiedzieć sobie,że jestem
      człowiekiem wolnym.Kiedyś też obiadki,ciastunia,dupunia do usług o każdej
      porze,przetwory szycie,drutowanie.Teraz se leżę i też pi.....ę x 2.
    • keepersmaid Re: Pi....ę, nic nie robię 12.10.09, 23:04
      No i masz CALKOWITA racje.
      Ja tak zyje od 10 lat. Robie tylko to, co chce i uznaje za stosowne. OK, mam ten
      babski przelacznik, ktory mi nie pozwala, zeby podloga w kuchni byla brudna czy
      zlew pelen brudnych talerzy (chlop by mogl tak zyc, baba nie), moge sobie
      stworzyc jakies kolacje z winem itp. ale dlatego, ze ja chce i nic wiecej.

      Nie przejmuj sie wiec i nie miej wyrzutow sumienia. Zyj tak, jak TOBIE jest dobrze.
      • agatha-christie Re: Pi....ę, nic nie robię 13.10.09, 09:28
        noemi123, zajrzyj na forum gazetowe "Rozwód i co dalej" autor
        jarkoni, wystarczy, że będziesz sobie tylko czytała, a już poczujesz
        się lepiej.

        A co do tych, którzy uważają, że: "Czego Jaś się nie nauczy..." to
        ja sama jestem przykładem, że to nieprawda. Piec zaczęłam po 40-tce
        i to żadna filozofia. Za pomocą you tube'a można też ugotować (a
        byłam w młodości dręczona przez babcię, że czegoś tam nie potrafię).
        Córkę wychowuję zupełnie inaczej, pewnie, że wkurza mnie czasem jej
        bałaganiarstwo, ale co jej po wymuskanym domku i obiadkach na stole,
        jak nie będzie umiała radzić sobie w życiu i czerpać z tego
        satysfakcji? To się oczywiście nie wyklucza, ale stawiam jednak na
        inne wartości, niż te, które wpajano mi (zwłaszcza co też to
        GOSPODYNI umieć i robić powinna, moja babcia dobiega obecnie 90-tki
        i nie zmianiła sie wcale w tej materii). Z drugiej strony zaczęłam
        się po lekturze tego wątku zastanawiać, ile w naszych poczynaniach
        jako WDPD jest motywacji własnej a do czego "zmuszamy" się, żeby
        spełnić oczekiwania np. męża, bo te nasze starania to też jest jakiś
        element zagwarantowania sobie trwałości związku. Wiele przykładów
        potwierdza, że nie było warto... Ale to temat na inne forum.
        • majself Re: Pi....ę, nic nie robię 13.10.09, 09:39
          agatha-christie napisała:
          > A co do tych, którzy uważają, że: "Czego Jaś się nie nauczy..."

          Domyślam się, że pijesz do mnie smile
          To nie tak, że "czego Jaś się nie nauczy...", raczej chodzi mi o podejście.
          Jeśli dziewczyna dorasta w domu, w którym wszystko się za nią zrobi, to później
          na studiach będzie z guzikiem i płaszczem jeździć do mamy, chyba że jest kobietą
          z jajami i sama się nauczy.

          Z moich doświadczeń wynika, że takich kobiet z jajami jest niewiele. Miło jest
          przekonać się za pośrednictwem sieci, że to nieprawda i że tylko miałam pecha do
          takich smile
          • agatha-christie Re: Pi....ę, nic nie robię 13.10.09, 09:46
            A ja z kolei im dłużej żyję, tym bardziej się upewniam, że na
            świecie jest więcej kobiet niż facetów z jajami. Trochę szkoda...
          • joanna-olga Re: Pi....ę, nic nie robię 13.10.09, 10:46
            W domu rodzinnym trzeba nauczyć się szacunku do siebie i ludzi,
            miłości (do siebie też) i wiary w siebie. Dobrze też jest wynieść z
            domu poczucie bezpieczeństwa i optymizm. A wszystkie pozostałe
            pier...ły typu gotowanie na gazie, zmywanie podłogi i łączenie
            guzików z odzieniem przy pomocy nici można samemu. Do tego są
            książki, internet, telewizor i koleżanki.
            A tak na marginesie, to znam prezesa wielkiej firmy, który jak nie
            ma pod ręka żony lub gosposi która mu dostarczy wyprasowaną koszulę,
            to idzie do sklepu i kupuje nową. Jest szczęśliwy jak skowronek i na
            prawdę dobrze mu się wiedzie smile Ostatnio odkrył, że w hotelu mozna
            zlecić prasowanie smile
            • karolinacym Re: Pi....ę, nic nie robię 13.10.09, 11:17
              dom to nie muzeum,ludzie w nim zyja!!! odpocznij moze ci przejdzie a moze zostanie wink. rozkoszuj sie dzika wolnoscia!!!!!!!!
    • moonshana Re: Pi....ę, nic nie robię 13.10.09, 10:06
      i bardzo słusznie robisz. dom jest dla nas a nie my dla domu. przykład: w sobotę
      nie odkurzałam bo wyjechałam. w niedzielę nie - bo nie. wczoraj miałam
      poodkurzać ale wybrałam piwko z przyjaciółką w knajpie. a po piwku odkurzać nie
      będę bo mi się nie chce. a co. mój dom - a ja nie jestem na stałe przytwierdzona
      do szczotysmile
      ale jak dziś rano ubierałam się do pracy i zerknęłam na dywan... taaaak, dzisiaj
      poodkurzamsmile. bo chcę a nie bo muszę.
      a facet? eeeejjjjjj, co się przejmujesz? nie znasz hymnu kobiet? " facet to
      świnia"smilesmilesmile
      wartość kobiety nie jest mierzona brakiem kurzu na półkach, przejrzystością
      okien i jakością kolacyjek.
      • noemi123 Fajne jesteście kobietki 13.10.09, 11:54
        dzięki za potwierdzenie mojego stanu normalnościwink
        Bo czasem już mam stan depresyjny bardzo, wczoraj zaleciałam do
        sklepu na chwilę porozglądać się, od niechcenia przymierzyłam
        sukienkę... i zapłaciłam... a co tam, raz się żyjewink
    • smutas13 Re: Pi....ę, nic nie robię 13.10.09, 12:34
      noemi
      Ja też nic nie robię. Leczę przeziębienie tongue_out
      • smutas13 Re: Pi....ę, nic nie robię 13.10.09, 12:36
        tzn.
        Leczę się z przeziębienia!? wink tongue_out
        • noemi123 Re: Pi....ę, nic nie robię 13.10.09, 12:55
          Słyszałam, że grzane wino szybko stawia na nogiwink co prawda nie
          jestem chora ale spróbuję dziśwink
          • aneta-skarpeta Re: Pi....ę, nic nie robię 13.10.09, 14:45
            noemi123 napisała:

            > Słyszałam, że grzane wino szybko stawia na nogiwink co prawda nie
            > jestem chora ale spróbuję dziśwink


            to sie nazywa chyba "profilaktyka zdrowotna";D
            • karolinacym Re: Pi....ę, nic nie robię 13.10.09, 15:52
              milego wieczoru dziewczyny wink
          • nicol.lublin Re: Pi....ę, nic nie robię 14.10.09, 11:10
            noemi, skąd jesteś? bo ja też rozwodząca się, z córką i 33-letnia.
            może my bratnie dusze?
            p.s. leniwa też jestem, ale mnie to akurat martwi sad
            • noemi123 Re: Pi....ę, nic nie robię 15.10.09, 12:09
              też mam 33 latka, chrystusowy wiekwink, przełomowy.
              Daleko mieszkam od Ciebie, bo aż na Warmii, Olsztyn city;-(
              Nie martw sie lenistwem...
              Ja wczoraj sie napiłam, rano nie posprzatałam w chałupie, kot
              nasikał pod szafę, odprowadziłam dziecko do szkoły, opiekunka
              odbierze...
              a teraz siedzę w robocie, nudzę się i dochodzę do siebie, fajnie
              jestwink
              • princesswhitewolf Re: Pi....ę, nic nie robię 15.10.09, 12:33
                33 lata to mloda kobieta a nie zadna stara baba. Ja meza poznalam w wieku 35
                lat dopiero a wczesniej pare lajz tez musialam zniesc. Moja kolezanka lat 43 po
                rozwodzie wlasnie wychodzi za maz.

                Wszystko przed toba. Nosek do gory!
    • princesswhitewolf Re: Pi....ę, nic nie robię 15.10.09, 12:29
      Nie bardzo rozumiem zwiazkow, w ktorym facet nie pomaga w domu. No ok, rozumiem
      taka sytuacje jesli ona nie pracuje wcale tylko dzieciaki bawi i zajmuje sie
      domem a on tylko pracuje na pelen etat.

      Moj maz odkurza, myje gary, wynosi i sortuje smieci, uklada to i owo co mu
      powiem albo sam zadecyduje co trzeba zrobic, pierze wlasne brudy i rozwiesza je.
      Ja gotuje bo lubie i robie zakupy.
      • noemi123 Re: Pi....ę, nic nie robię 15.10.09, 13:09
        mój alko był stworzony do innych wyzszych celów: towarzystwo
        biznesowo-światowe, zarabianie kasy, potem bankructwo, potem znów
        zarabianie i potem znów...potem młodsze od niego towarzystwo srednio
        o 15 lat, a ztakim towarzystwem alkohol, kluby nocne, agencje, formę
        podtrzymywał wiagrą... popierdoliło się w dwóch główkach i odszedł
        obwiniając mnie o rozpad małżeństwa. Krzyżyk na drogę!
        W domu palcem nie ruszył, jak go brałam to był juz stary 33 kawaler
        niereformowalny.
        Z tym wiekiem to mnie pocieszyłaś, czyli wszystko jeszcze mnie
        czekawink, ale nie szukam na siłę miłości, mam ją jeszcze w sercu dla
        tego drania, do niczego się nie zmuszam, oprócz tego aby nie zasnąć
        dziś w pracy...oby do 17.
        • princesswhitewolf Re: Pi....ę, nic nie robię 15.10.09, 13:50
          No tak, taki chlop jak ci sie trafil to istna udreka faktycznie. Nie trac jednak
          nadziei, ze istnieja i porzadni faceci. Moj maz mial 34 lata na slubie i
          zdecydowanie byl reformowalny skoro udalo mi sie.
          Jestem przekonana ze za ciezka harowke z pijakiem czeka cie nagroda w postaci
          porzadnego faceta za jakis czas jak przejdziesz "zalobe". Narazie ciesz sie
          wolnoscia i dbaj o siebie.
      • agatha-christie Re: Pi....ę, nic nie robię 15.10.09, 13:46
        Wiesz, czasem pretekst może stanowić duża dysproporcja dochodów.
        • noemi123 Re: Pi....ę, nic nie robię 15.10.09, 13:59
          pretekst do odejścia? Ja pracowałam, nie siedziałam w domu,
          zarabiałam bardzo dobrze, były chwile że go utrzymywałam ale nigdy
          nie wypominałam mu tego. Kryzys wieku średniego połączony z
          uzależnieniem od alkoholu i seksoholizm, sam przyznał że jest
          uzależniony. Każdy alkoholik obwinia żonę o swoje picie, to
          normalne, kto nie żył z alkoholikiem nie zrozumie mechanizmów tej
          choroby. Nie mam sobie nic do zarzucenia, tyle tylko, że może za
          bardzo chciałam uratować to małżeństwo.
          • agatha-christie Re: Pi....ę, nic nie robię 15.10.09, 14:10
            Odpowiadałam na post dotyczący tolerowania faktu, że mąż nie pomaga
            w domu (wg autorki, której mąż bardzo pomaga, wytłumaczeniem może
            być, że babka siedzi w domu i wychowuje dzieci a tylko on zarabia).
            Wkleiło się akurat w złym miejscu, przepraszam, nie mam pojęcia
            dlaczego. O Twoim mężu nie miałam zamiaru się wypowiadać, bo jest od
            tego inne forum.
          • aneta-skarpeta Re: Pi....ę, nic nie robię 15.10.09, 16:11
            noemi123 napisała:

            > Każdy alkoholik obwinia żonę o swoje picie, to
            > normalne, kto nie żył z alkoholikiem nie zrozumie mechanizmów tej
            > choroby.


            generalnie frustraci lubia obwiniac o wszystko innych, a
            najchętniej zony i teściowe.

            potrafię zrozumiec ( trzymając sie tematu pomocy meza), ze facet ma
            2 lewe rece do sprzatnaia i koslawo mu wychodzi, albo gotowac nie
            umie. Ale nie rozumiem, jak moze nie chcec pomagac swojej zonie,
            którą kocha ( kocha?)

            moj mnie swoimi probami dbania o dom raczej irytuje i musze nim
            sterowacsmile- co mi odpowiada bo lubie zeby bylo po mojemu, ale
            najwazniejsze ze nie zostawia mi wszystkiego na glowie i sie stara

            Oboje pracujemy przez pół roku mniej wiecej tak samo, a drugie pół
            on zdecydowanie wiecej, ale i tak zawsze cos mu symbolicznego
            przydziele

            nawet jesli bedzie sytuacja ze ja bede w domu, a on pracowal to nie
            bedzie pan pzychodzil jak do hotelu- zawsze zotanie jakas trawa do
            skoszenia, umyc samochod, w weekedn obiad ugotowac, pomoc w jakims
            duzym sprzataniu itd


            smile
            • princesswhitewolf Re: Pi....ę, nic nie robię 15.10.09, 20:02
              aneta-skarpeta napisała:
              >moj mnie swoimi probami dbania o dom raczej irytuje i musze nim sterowac

              wiekszoscia facetow w sprawach domu i sprzatania trzeba sterowac bo inaczej
              wpadaja na zaiste przedziwne niepraktyczne pomysly. Albo superpraktyczne ale
              totalnie nieestetyczne ze az skreca.
              Najwazniejsze by facet mial swoja ustalona rutyne odkurzaczem czy z medytacje z
              szczotka do garow, bo jak zacznie cos nowelizaowac i reorganizowac sam z siebie
              to potem oleju nie mozna znalezc jak jest w pracy... a patelnia sie pali.... he he
              • aneta-skarpeta Re: Pi....ę, nic nie robię 16.10.09, 10:58
                princesswhitewolf napisała:

                > aneta-skarpeta napisała:
                > >moj mnie swoimi probami dbania o dom raczej irytuje i musze nim
                sterowac
                >
                > wiekszoscia facetow w sprawach domu i sprzatania trzeba sterowac
                bo inaczej
                > wpadaja na zaiste przedziwne niepraktyczne pomysly. Albo
                superpraktyczne ale
                > totalnie nieestetyczne ze az skreca.

                big_grinbig_grinbig_grin dokładnie

                > Najwazniejsze by facet mial swoja ustalona rutyne odkurzaczem czy
                z medytacje z
                > szczotka do garow, bo jak zacznie cos nowelizaowac i reorganizowac
                sam z siebie
                > to potem oleju nie mozna znalezc jak jest w pracy... a patelnia
                sie pali.... he
                > he


                hehehe

                mój kiedys tak sam z siebie zrobił " generalne porządki" pod moja
                nieobecność

                na pierwszy rzut oka było czyściej, ale wystarczyło zerknąc na kąt
                żeby zobaczyć kurzowego kotkawink

                pytam się - odkurzałeś?
                - taaa
                - dokładnie?
                - taaa
                - zrobic test białej rekawiczki bo stad widze, ze niedokładnietongue_out
                - oj bo tam sie nie dało odkurzyć
                - dałoby sie jakbys zdjął szczotke ;P

                ale wole zdecydowanie taką opcje niz żeby facet mi wypominał, że
                jest zaciek na szafce, a ja tego nie zmyłamwink

              • plecha1 Re: Pi....ę, nic nie robię 17.10.09, 14:56
                O, to jak ja! Zauważę, że trzeba posprzątać w momencie, kiedy sterta rzeczy
                zleci mi na stopy. Jedyne rzeczy, w których porządek robię sama z siebie, to
                książki, ale też bez przesady. I supernieestetyczne pomysły to również moja
                działka, mam zerowy zmysł estetyczny XD
        • princesswhitewolf Re: Pi....ę, nic nie robię 15.10.09, 19:57
          agatha-christie napisała:

          > Wiesz, czasem pretekst może stanowić duża dysproporcja dochodów.

          To straszne ale masz racje. Z pewnoscia w wielu zwiazkach tak jest ze skoro
          zarabia wiecej mezczyzna to mimo wszystko kobieta ktora tyle samo godzin pracuje
          jeszcze w domu haruje a jak piśnie slowo narzekania to zaczyna wypominac taki
          dziad ze wiecej zarabia.
          Dla mnie usprawiedliwieniem byloby owszem ze jeden partner pracuje na pol etatu
          i ma wieksza ilosc czasu wolnego od pracy jaka mozna poswiecic na prace w domu,
          ale z pewnoscia nie zarobki... Takie podejscie to juz swinstwo moim skromnym
          zdaniem byloby i chyba bym wykopala z domu takiego dziada z takim podejsciem!
          • aneta-skarpeta Re: Pi....ę, nic nie robię 16.10.09, 10:50
            princesswhitewolf napisała:

            > agatha-christie napisała:
            >
            > > Wiesz, czasem pretekst może stanowić duża dysproporcja dochodów.
            >
            > To straszne ale masz racje. Z pewnoscia w wielu zwiazkach tak jest
            ze skoro
            > zarabia wiecej mezczyzna to mimo wszystko kobieta ktora tyle samo
            godzin pracuj
            > e
            > jeszcze w domu haruje a jak piśnie slowo narzekania to zaczyna
            wypominac taki
            > dziad ze wiecej zarabia.
            > Dla mnie usprawiedliwieniem byloby owszem ze jeden partner
            pracuje na pol etat
            > u
            > i ma wieksza ilosc czasu wolnego od pracy jaka mozna poswiecic na
            prace w domu,
            > ale z pewnoscia nie zarobki... Takie podejscie to juz swinstwo
            moim skromnym
            > zdaniem byloby i chyba bym wykopala z domu takiego dziada z takim
            podejsciem!


            dokładnie. Tymbardziej, że bardzo często oni tyle zarabiają dzięki
            zonom, które ich odciażaja w sprawach domowych, dzieciach. Dzieki
            temu nie martwią sie o koszule, sprzątanie, obiady, dzieci- mogą
            tylko pracowac

            to sa zależności, które warto doceniać, a niektórzy panowie niestety
            nie potrafią
    • noemi123 Re: Pi....ę, nic nie robię 18.10.09, 13:01
      Jest zajefajnie, niedziela, gździmy się w łóżku cały dziń bez mycia,
      w piżamach, obiad zamówiony w pizzerii zaraz przyjedzie, zjemy go w
      łóżku, poleżymy, poczytamy książki a potem pójdziemy do biedronki po
      zakupy, mają tam smaczne jogurtywink
      Od przyszłego tygodnia więcej podróżowania, auto będzie naprawione.
      Miłego niedzielowaniasmile
      Niech sie dzieje co chce, nam jest fajnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka