Szukam małego samochodu miejskiego dla siebie. Oczywiście chciałabym, ze była tani i dobry

po pierwszym właścicielu i bez pośredników. Ale rzeczywistość wygląda tak, że auta z nowszych roczników albo są sprowadzane przez handlarzy, albo sa z komisów. I tu właśnie się pojawiają wszyscy doradcy: nie kupuj z komisu, bo... klepany, lakierowany, składny z kilku, licznik kręcony, na pewno coś kręcą i ściemniają.
Moje pytanie, jakie macie doświadczenie z komisami samochodowymi? Czy faktycznie wszędzie kręcą? Czy to raczej rosyjska ruletka?