Dodaj do ulubionych

komisy samochodowe

11.02.14, 20:07
Szukam małego samochodu miejskiego dla siebie. Oczywiście chciałabym, ze była tani i dobry big_grin po pierwszym właścicielu i bez pośredników. Ale rzeczywistość wygląda tak, że auta z nowszych roczników albo są sprowadzane przez handlarzy, albo sa z komisów. I tu właśnie się pojawiają wszyscy doradcy: nie kupuj z komisu, bo... klepany, lakierowany, składny z kilku, licznik kręcony, na pewno coś kręcą i ściemniają.
Moje pytanie, jakie macie doświadczenie z komisami samochodowymi? Czy faktycznie wszędzie kręcą? Czy to raczej rosyjska ruletka?
Obserwuj wątek
    • b-b1 Re: komisy samochodowe 11.02.14, 22:51
      Kupowałam ostatnio samochód-prywatnych ogłoszeń prawie nie ma-miałam wrażenie, że wszelkie prywatne dobre okazje(np z Polskiego salonu) wykupowane są przez komisy.

      Wyszukiwałam oferty w necie-ustawiałam trasę i codziennie oglądaliśmy po max trzy sztuki-bo obowiązkowo trzeba wjechać na kanał(jeden komis ma kanał inny nie i trzeba do stacji diagnostycznej podjechać i nie ma opcji kupowania samochodu bez fachowca , oczywiście miernik lakieru to podstawowy sprzęt. Oglądaliśmy kilkanaście samochodów-koszmar totalny, w kontakcie telefonicznym każde auto super hiper broń boże nie wypadkowe, na żywo zamiast lakieru kit, silnik poprzesuwany, masakra totalna. Samochody odpicowane, właściciele komisu w żywe oczy kłamią-gdyby nie mój spec-wtopiłabym na pewno.
      Samochody z Polski też nie lepsze-zajechane, malowane (lakier podstawowy 80, a na samochodzie 1600).
      Uzbrój się w cierpliwość, podejdź do tego na luzie, inaczej wyjdziesz z siebie i staniesz obok.
      Mnie się w końcu udało kupić bezwypadkowe, niemalowane, z dobrym przebiegiem(książka serwisowa prowadzona do końca), ale byłam już prawie gotowa kupić nówkę big_grin
    • claratrueba Re: komisy samochodowe 12.02.14, 06:34
      Moje doświadczenie z komisami jest "od drugiej strony" czyli osoby, która sprzedawała właścicielowi komisu. Ponieważ były to samochody faktycznie bez zarzutu- żaden z nich nie trafił "na plac" czyli do normalnej sprzedaży. Wszystkie zostały sprzedane znajomym, krewnym właściciela, którzy wcześniej zgłosili się do niego, żeby im fajne auto znalazł.
      Moim zdaniem, z takich "zamówień" utrzymują się komisy a nie z tego, co stoi miesiącami na placu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka