Dodaj do ulubionych

żeby zrobić, a się nie narobić

24.10.07, 09:16
to jest podstawowe kryterium, którym się kieruję w domu, niestety smile
dlatego np dobry obiad to taki, który przygotowuje się krótko, a po
przygotowaniu do umycia jest jeden garnek, kiedy muszę szybko
sprzątnąć, w ruch idą chusteczki nawilżane dla niemowląt, dziecięce
ciuszki suszę w suszarce, zamiast prasować po dwóch stronach a
pościel za to ładnie rozwieszam do suszenia, za to nigdy nie widuje
krochmalu, magla ni żelazka.
proszę o Wasze patenty
Obserwuj wątek
    • popirna Re: żeby zrobić, a się nie narobić 24.10.07, 10:04
      :o)
      Czasem upraszczam, ale wydaje mi się, że dobre efekty uzyskuje się dzięki nakładowi pracy właśnie. Najbardziej lubię portawy, które, jak mówią Włosi, wymyślono z biedy. U nich jest to pizza, u nas żurek, barszcz czerwony, pierogi, itp. Wszystko niby proste, ale wymaga czasu i pracy.
      Podobnie jest ze sprzątaniem - albo szybko, albo dokładnie.
      Suszarka jest z pewnością dobrym patentem (cały czas zastanawiam się nad kupnem, ale nie mam na nia miejsca), podobnie jak zmywarka, dobra pralka i mocny nie puszczający w powietrze kurzu odkurzacz. Ale wszystkie te sprzety nie chcą tak czy siak działać same.
      No dobra, to teraz do konkretów. Jak chcę zrobic wrażenie że jest czysto, a nie pucowac wszystkiego dokładnie, to odkurzam, myję płytki mopem i wycieram do sucha jeżdżąc po nich ścierką (nie ma wtedy żadnych smug ani śladów, a one łapią taki pół-mat), myję widoczne lustra, umywalkę, zlew. Wrażenie jest że jest bardzo czysto, a takie sprzątanie całego mieszkania trwa około godzinysmile.
      • kanga_roo Re: żeby zrobić, a się nie narobić 24.10.07, 10:29
        ale podchodząc do sprawy realnie, właśnie czas jest tu największym
        problemem. jeśli spędza się poza domem 12 godzin dziennie
        codziennie, to mało komu marzy się lepienie pierogów po powrocie.
        ale już taki barszcz czy żurek można zrobić w 15 minut na jakiejś
        ugotowanej wcześniej zupce bazowej. a Włosi celują też w makaronach,
        makaron gotuje się około 8 minut, plus sos, znowu 15 minut.
        albo sprzatanie - kuchenny blat wykończony płytkami lata całę myłam
        gabką i ajaxem w płynie, a potem wycierałam na sucho, a teraz biorę
        preparat do psikania, ściereczkę gąbczastą za 2,5 zeta i efekt
        lepszy. okap ze stali nierdzewnej myłam analogicznie jak blaty,
        czasem nawet domestosem (tłuszcz), denaturatem (smugi) i czym się
        dało, a teraz biorę w/w chusteczkę dla niemowląt, potem papierowy
        ręczniczek, i okap lśni.
        oczywiście, że jestem też leniwa, ale nigdy nie marzyłam o byciu
        sprzataczką czy kucharką, ot co.
        • jagoda85 Re: żeby zrobić, a się nie narobić 24.10.07, 11:09
          Dlaczego pierogi są dla ciebie problemem? Ja robię dużą ilość ciasta
          pierogowego w wolnym czasie. Dzielę na jednorazowe porcje i
          zamrażam. Tak samo robię z farszem do pierogów, robię go dużo,
          dzielę na porcje jednorazowe i też zamrażam. Jak chcę mieć pierogi
          na obiad, to wieczorem wyciągam ciasto i farsz. Potem na drugi dzień
          pozostaje tylko samo zlepienie pierogów. To naprawdę nie zabiera to
          dużo czasu. A pierogi z mrożonego ciasta są super, ciasto jest takie
          aksamitne. Polecam ten sposób.
          • bri Re: żeby zrobić, a się nie narobić 24.10.07, 11:17
            Nie prościej zamrozić od razu gotowe pierogi? wink
          • undomestic_goddess pierogi 24.10.07, 13:14
            zawsze robie je w ilosciach hurtowych i mroze
            nie oplaca sie robic jednej porcji
          • truscaveczka Re: żeby zrobić, a się nie narobić 25.10.07, 11:20
            Nieśmiało zauważam, ze zagniecenie ciasta to chwila, ale klejenie to kilka
            godzin sad I 10 minut jedzenia uncertain
            • jagoda85 Re: żeby zrobić, a się nie narobić 25.10.07, 21:46
              Przepraszam, a ile ty robisz tych pierogów, że zajmuje ci to kilka
              godzin? Ja nie jestem szybka, ale 60 pierogów zlepiam w 15 minut.
              • hossa76 Re: żeby zrobić, a się nie narobić 26.10.07, 12:58
                Ale zrobienie ciasta, farszu, wałkowanie, lepienie, gotowanie,
                skrobanie zasyfiałego blatu, sprzątanie rozsypanej maki itp. itd. to
                w sumie trochę czasu daje. Nikt mi nie wmówi, że to jest szybki
                obiadbig_grinDD Szybki obiad to ja robię w 15 minut + 15 minut pieczenia i
                mam do umycia co najwyżej blaszkę i 2 talerze...
    • kostruszka Re: żeby zrobić, a się nie narobić 24.10.07, 13:44
      U mnie największym hitem w szybkim sprzątaniu są właśnie nawilżane chusteczki
      dla niemowląt - i zostaje jeszcze miły zapach smile

      Ostatnio kupiłam też w biedronce uniwersalne nawilżane chusteczki do sprzątania
      - są bardzo mocno nawilżone i świetnie nadają się IMHO do szybkiego czyszczenia
      np. podłóg (kafelków). No i są taniutkie.
    • luska1973 Re: żeby zrobić, a się nie narobić 24.10.07, 14:15
      W którymś wątku zastanawiałam się czy jestem niezorganizowana i
      dalej nie wiem jak jest naprawdę ale kilkoma patentami mogę się
      podzilić smile
      Tak właściwie to trudno mówić o patentach bo są to zwykłe rzeczy czy
      zachowania których staram się trzymać żeby nie zwariować we własnym
      domu smile
      Nie będę przy każdym dopisywać słowa staram się (bo oczywiście nie
      zawsze mi wychodzi).
      1. Minimum mebli - szafy, komody w sypialni, półki na książki w
      pokoju komputerowym, TV na ścianie i malutka półka na dekodery w
      dziennym, u dzieci - zamykane pudła na zabawki i mała szfka na
      ubrania.
      2. Minimu rzeczy na wierzchu - jak wyżej + w kuchni tylko to co nie
      zmieściło się do szafek lub musi byc pod ręką jak noże, przyprawy.
      3. Minimum otwartch półek (albo maximum zamykanych - jak kto woli).
      4. Max. fajnych środków do sprzątania - wszelkie ściereczki
      nasączane + microfibra, psikacze, które po 5 machnięciach gąbką myją
      całą kabinę prysznicową itp.
      5. Max. urządzeń które pracują za mnie w kuchni - mikser z miską do
      cist wszelakich, robot do przecierów, past, sałatek itp. oraz
      oczywiście niezastapiona zmywarka.
      6. Hurtowe zakupy (chemia, żywność typu makarony, ryże itd.)- bardzo
      duża oszczędność czasu i wbrew pozorom kasy również (korzystam z
      promocji)
      7. Zapas czystch rzeczy w szafce (dywaniki łazienkowe, narzuty na
      łóżko, na fotele itp.) na wypadek telefonu od znajomych "będziemy za
      pół godziny" - ze względu na dzieci nie zawsze mam idealne w użytku.
      8. Z tego samego powodu zapas w zamrażarce czegoś co da się w te pół
      godziny odgrzać/przygotować.
      9. Gotuję na 2 dni, dużo dań w piekarniku (nie trzeba mieszać),
      często mrożę na dni "bez sił" lub na wypadek pkt. 8

      Niestety nie mam suszarki i nie potrafię spać w niewyprasowanej
      pościeli (nawet z kory) i włożyć do szafy wymiętych rzeczy żeby je
      wyprasować później sad((
      • lady_in_the_shade Re: żeby zrobić, a się nie narobić 25.10.07, 00:10
        > Niestety nie mam suszarki i nie potrafię spać w niewyprasowanej
        > pościeli (nawet z kory) i włożyć do szafy wymiętych rzeczy żeby je
        > wyprasować później sad((

        zazdroszczę, dla mnie prasowanie jest największym problemem - zawsze mam jakies
        rzeczy lezace i czekajace na uprasowane (nawet tygodniami...).
        a co do tematu watku - dla mnie jedyna skuteczna metoda, zeby sie nie narobic,
        to systematycznosc. wlasnei tak! jesli np. sprzatam czesto lazienke, to
        wszystkie sanitariaty, wanna, nie sa tak brudne, zeby je szorowac z potem na
        czole, a wystarczy potraktowanie srodkiem czyszczacym i np. lekkie przetarcie.
        ach, zebym jeszcze to umiala zastosowac do prasowania...
        • luska1973 Re: żeby zrobić, a się nie narobić 25.10.07, 08:31
          he he nie ma czego, bo to że wkładam do szafy tylko rzeczy
          wyprasowane nie znaczy, że prasuję na bieżąco smile)))
          wręcz przeciwnie, chociaż lubię prasować - największe zaległości mam
          w wymiętych ciuchach sad(((
          leżą sobie w koszu na czystą bieliznę, albo wiszą na strychu na
          suszarkach po 2 tygodnie sad((
          Od poniedziałku codziennie prasuję po 5 koszul męża + po 2 rzeczy
          dzieci i po 1 mojej, ale niestety "końca nie widać", a jak będzie
          widać to pewnie dojdą 2 kolejne pralki i tak w kółko.
          Z prasowaniem rzeczywiście sobie nie radzę... a jednocześnie nie
          mogę zmienić mentalnie nastawienia na chodzenie w niewyprasowanym
          (nie znaczy że wymiętym, ale i tak nie potrafię).
          • popirna Re: żeby zrobić, a się nie narobić 25.10.07, 11:22
            A próbowałaś żelazka z parą pod ciśnieniem? Parę lat temu byłam we Włoszech, tam "sztuka prowadzenia domu" jest mocno rozwinięta, bo w wielu rodzinach zachował się tradycyjny podział pracy i dla kobiet dom jest podstwowym mniejscem aktywności. I tam prawie nie było już wtedy zwykłych żelazek czy takich ze zwilżaczem, tylko stojące na dużym zbiorniku wypełnionym wodą, z którego sprężona para leciała mocnym strumieniem na prasowaną rzecz. Po powrocie nabyłam takie żelazko na Allegro. Wówczas kosztowało ok. 300-400 złotych i był to zakup, który mogę porównać tylko ze zmywarką. Rewelacja.
            • luska1973 Re: żeby zrobić, a się nie narobić 25.10.07, 11:54
              he he dobre smile)))
              Ja też "sztuki prowadzenia domu" uczyłam się we Włoszech, a
              konkretnie na Sycylii, gdzie nasza A. mogłaby nabawić się kompleksów
              i mówię to z całym przekonaniem. Owszem w wielu domach, w których
              miałam okazję być - sprzątały dziewczyny z Polski (czyli włoskie
              Panie domu nie były idealne smile)))) ale w większości bywałam w
              domach/mieszkaniach prowadzonych przez młode, nie pracujące zawodowo
              mężatki, najczęściej z małymi dziećmi i nie mogło mi się pomieścić w
              głowie, że przy małych dzieciach można mieć sterylne mieszkanie,
              gotować wspaniałe obiady i kolacje i jeszcze mieć czas na
              kosmetyczkę, fryzjera i czytanie.
              Jeszcze większym szokiem było posprzątanie przez przyjaciółkę po 3
              daniowym (+ deser) obiedzie wszystkich talerzy i garów (z wytarciem
              zlewu na sucho) w czasie kiedy w kawiarce zdążyły zabulgotać 3
              filiżanki kawy.
              Jak zobaczyłam u tej dziewczyny szafkę ze środkami do sprzątania, to
              byłam pewna, że jest jakąś akwizytorką smile)))
              Codzienne sprzątanie (odkurzanie, mopowanie, przecieranie półek i
              tego co na nich) 100m mieszkania zajmowało jej niewiele ponad pół
              godziny.
              Wyjeżdżając do Polski wiedziałam, ze ja nigdy taka nie będę i
              wmawiałam sobie, ze one są po prosty tak zaprogramowane smile))

              PS. Niestety nie miałam okazji tam prasować, ani widzieć jak się
              prasuje sad(
              Moje, żelazko jest niezłe, lubię prasować, ale nie przeskoczę tego,
              że mąż codzinnie świeża koszula, dzieci po 2 zmiany ubrań, że już
              nie będę liczyć siebie, pościeli i ścierek kuchennych smile))
              • groszek2006 Re: żeby zrobić, a się nie narobić 26.10.07, 10:59
                1. psikacze do wszystkiego (drewna, metalu, szyb itp)
                2. oliwka na powierzchnie z metalu
                3. równe wieszanie rzeczy przy suszeniu, koszule na wieszakach itp
                4. codzinne odkurzanie i mycie podłogi (nieda sie inaczej przy
                ciemnych podłogach, małym dziecku i 2 kotach)
                5. pzyjemny zapach w domu (nawet jak jest nieporzadek to jest miło)
                6. koszyki na wszystko
                7. minimalna ilość durnostojek i kurzołapek
                8. pakowanie zakupów na zasadzie: kuchnia, łazienka
                9. porcjowanie przed zamrozeniem i mrożenie resztek sosów,
                makaronów, mięs (potem szybki obiad)
                • groszek2006 Re: żeby zrobić, a się nie narobić 26.10.07, 11:27
                  i jeszcze 10. krochmal w sprayu do prasowania koszul i pościeli
                • popirna Re: żeby zrobić, a się nie narobić 26.10.07, 12:24
                  Ad Groszek pkt 2)Nigdy na nic żadnej ilości oliwki. Z kurzem tworzą idealną powierzchnię impregnującą w kolorze cimno-szarym i zmyć się tego nie da za bardzo.
                  • kanga_roo Re: żeby zrobić, a się nie narobić 26.10.07, 12:41
                    ad groszek 10 - genialne! gdzie można kupić taki krochmal?
                    • groszek2006 gdzie kupić? 26.10.07, 13:01
                      na allegro! ja mam małe dziecko i nie chcadzam po sklepach (z
                      przekonanai, o szkodliwosci dla brzdąca), tak wiec jak nie wiem
                      gdzie to allegro, szybko i bezproblemowo, i do domu przyniosąsmile
                      krochale są niemieckie i ładnie pachną.

                      a co do oliwki, to stosuję taką dla niemowląt w całej kuchni: na
                      nierdzewnej kuchence, zmywarce i lodówce. Nie zostają ślady palców i
                      inne brudy i kurz też sie ich nie ima.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka