Dodaj do ulubionych

Bałagan w małym miekszaniu

08.02.08, 11:51
Przynaję się, nie daję rady. Mam bałagan w całym domu.
Muszę coś z tym zrobić, bo się wykończę nerwowo.
Przepraszam,bo może na forum są osoby, które nie mają alergię na
bałaganiarzy, ale może uratuje mnie to,że ja tak nie chcę być i
szukam rozwiązania.
Mam małe mieszkanie, 2 prace, męża cały dzień poza domem,
nastoletnie dzieci, które mają obowiązki, ale nie kładą rzeczy na
miejsce, 2 koty, które wszystko wywalają, i siebie, która tego nie
ogrania.
Marzy mi się poukłane wszystko na miejscu, ksiązka w reku i cisza. A
ja cały czas sprzątam.

Jestem złą Panią Domu, teściowa mi to dawno powiedziała. Mam tylko
argument w rękawie,że dobrze wychowałam dzieci ( oprócz nauczenia
porządku).
Na pewno trudniej mi jest, bo mamy mnóstwo książek, mąż znosi
dokumenty do domu, 3 pokoje są przejściowe( 45m2). Ale ludzie sobie
jakoś radzą.
Za półtora roku będę się przeprowadzała do większego mieszkania, ale
nie wiem, czy do tego czasu nie zwariuję.
Macie jakieś rady dla takich ciężkich przypadków?
Narazie pozbywam się dokumentów. Zmusiłam męża do kupna niszczarki.
Trochę pozbywamy książek. Na ciuchy mam duże szafy-ale też muszę
przejrzec. Coś nie tak podchodzę do sprzątania i kończy się tym,że
wywlekam wszsytko na środek i układam do rana( zdarzyło mi się
kiedyś całą noc sprzątać).
Jak sobie radzicie w małych mieszkaniach, moje jest jakiś złoty
środek,żeby nie było stery prania, garnków, książek.
Pomóżcie!!!

malinka
Obserwuj wątek
    • truscaveczka Re: Bałagan w małym miekszaniu 08.02.08, 12:01
      To ja tu sobie posiedzę i poczekam z Tobą na dobre rady. Chcesz popcornu?

      PS Teściowe tak mają wink
    • bri Re: Bałagan w małym miekszaniu 08.02.08, 12:10
      W cztery osoby + dwa koty w 45 metrach w dodatku każdy pokój
      przejściowy nie wyobrażam sobie się zmieścić. Na Twoim miejscu chyba
      bym się całkiem poddała.

      Może tak: za każdy nowy ciuch trzeba się pozbyć jakiegoś starego;
      tak samo z książkami. Nie posprzątane dokumenty/buty/ubrania itp. od
      razu wywalałabym do kosza, niech się martwi ten kto nie posprzątał.
      • wiedzma30 Re: Bałagan w małym miekszaniu 08.02.08, 15:27
        >Nie posprzątane dokumenty/buty/ubrania itp. od
        > razu wywalałabym do kosza, niech się martwi ten kto nie posprzątał.

        Tez tak zrobilabym. Jezeli jakas ukochana rzecz polecialaby do smietnika - moze
        w koncu komus "zaswiecilaby sie zaroweczka", ze cos jest nie tak, ze trzeba
        zaczac sprzatac swoje rzeczy.
        • turzyca Re: Bałagan w małym miekszaniu 08.02.08, 21:58
          Ja tam chce zobaczyc jak potem kurujecie dziecko, ktorego buty zimowe i jedyna
          zimowa kurtka znalazly sie w koszu, wiec niefrasobliwie poszlo do szkoly w
          jesiennej wiatrowce i trampkach. :]

          No i ta metoda konczy sie zazwyczaj, gdy raz nie polozycie czegos na miejscu.
          Jak sie nie jest absolutna pedantka, to sie jest to idealna metoda, zeby
          zalatwic sama siebie.
          Nie mowiac o szansach, ze dzieci nas znienawidza za wywalenie ukochanej
          torebki/spodni/ksiazki/dowolnej innej rzeczy. Nawet bardzo grzeczne nastolatki
          sa w stanie zrobic pieklo.

          Ale jak ktoras jest ryzykantka, to swietna metoda.
          • bri Re: Bałagan w małym miekszaniu 09.02.08, 18:18
            No dobra, powiedzmy, że najpierw ostrzegałabym, że zamierzam coś
            wyrzucić jeśli nie zostanie sprzątnięte wink
    • altu Re: Bałagan w małym miekszaniu 08.02.08, 12:58
      ja mam 48m2. nie mam dzieci i kotów.
      dzieci pozbyć się nie mozesz, ale koty?? hmm.. jak się kotów nie da wyeksmitować - to spróbuj je na czas waszej nieobecności w domu wpakować do jednego pokoju (łazienki?), tak, aby nie robiły bałaganu w calym mieszkaniu..
      książki - zostaw te, które są naprawdę dla ciebie cenne, przydatne.
      reszta - na allegro wink lub do jakiejś szkoły/domu dziecka..
      ubrania - te, których nie nosiłaś dłużej niż 2 sezony temu - albo na allegro (jak są mało używane) albo oddaj do jakiegoś domu pomocy społecznej - tam przydzielą je ludziom potrzebującym najbardziej..
      jakies durnostojki - też na allegro albo powydawaj znajomym - niech się martwią.
      kwiaty - też możesz rozdać..
      [allegro - przydziel dzieciakom do wykonania, niech mają czynny udział w porządkowaniu]
      w ten sposób oczyścisz nieco przestrzeń życiową.. najwazniejsze to miec jak najmniej zagracone mieszkanie. jak najmniej powierzchni, na których gromadzi się kurz, a których nie chce się sprzątać. jak najmniej rzeczy na wierzchu, a jak najwięcej pochowanych w szafach.

      wiem, ze nie będzie łatwo. ale wierzę, że się uda.smile
    • mywork Re: Bałagan w małym miekszaniu 08.02.08, 12:58
      Myślę,że w pojedynkę sobie z tym nie poradzisz. Może umów się z rodziną,że
      robicie w jakiś weekend porządki. Niech się z nikim nie umawiają i nie planują
      nic w tym czasie. Postanówcie np. że każdy przejrzy swoje ciuchy i posegreguje
      na to co zostaje i to, co trzeba oddać lub wyrzucić. Myślę, że w jeden dzień się
      z tym uporacie. Następnym razem zaplanujcie np. porządki w papierach czy
      książkach. Byle z tego zrobić akcję systematyczną, a w miesiąc się uporacie z
      bałaganem.
      No następną sprawą jest utrzymanie porządku, żeby nie wrócić do stanu
      pierwotnego. Pranie staraj się robić regularnie, jeśli nie ma cię w domu to
      przygotuj wieczorem pralkę, a dzieciaki niech włączą po powrocie do domu
      następnego dnia i rozwieszą. Zastanówcie się też, czy na wszystko macie miejsce.
      Bo może trzeba dorobić półki na książki,kosze na pranie są za mało pojemne, nie
      ma gdzie odkładać butów czy kurtek. No takie tam drobne problemy, które
      skumulowane robią wielki bałagan.
      Ale najważniejsze, weź rodzinę do galopu!!!! W końcu nie mieszkasz sama!!!! A
      dla lepszej motywacji obejrzyj sobie niedzielny odcinek Anthei (jeśli masz tvn
      style) wink. Powodzenia!
    • mrufka_lu Re: Bałagan w małym miekszaniu 08.02.08, 13:02
      Ja mam troche lepszą sytuacje bo mam 4 okoje i jest nas troje, ale
      nie wyobrażam sobie zebym to tyklo JA w domu odpowiadala za
      porządek. Jeśli przyzwyczailas dzieci, że za nie sprzatasz to musisz
      ich tego oduczyć, nie stresuj sie balaganem w ich pokoju, mysle że
      jak "zalegna" sie robaiki to wezma się za sprztąnie.

      Jesli masz zmywarke brudy od razu wkładaj do mycia
      U mnie problem stanowiły czyste ciuchy do prasowania walały sie
      wszędzie wię kupiłam sobie kosz na czystą bielizną i tam leży (ja
      prasuje raz na tydzień. Rzeczy, które prasowania nie wymagają
      składaj od razu.
      I ogólnie chyba nie należy zbierać i gromadzić rzeczy.
    • a.va Re: Bałagan w małym miekszaniu 08.02.08, 13:26
      Taaa, mam ten sam problem, więc też sobie posiedzę i poczekam na dobre rady wink
      Na razie udało mi się wygrać tylko ze stertami papierów - przestałam drukować,
      wszystko w kompie. Mąż musi, ale po pierwsze znacznie mniej niż ja drukowałam, a
      po drugie zamierzamy kupić mebelek z szufladami specjalnie na papiery i w ten
      sposób zwalczyć cholerstwo.
      No i o tyle mam łatwiej, że kot nie bałagani. Grzeczny jest, nie wiem, skąd mu
      się to wzięło, bo nie czyniłam żadnych działań w tym kierunku.
      No i mój mąż sprząta ze mną, zawsze to łatwiej we dwoje.
    • mmena Re: Bałagan w małym miekszaniu 08.02.08, 14:07
      Odkladam wszystko na miejsce, a nie na kupe.
      Co pare miesiecy wyrzucam wszystko to czego nie uzywalam od min. 2 lat.
    • panda74 Re: Bałagan w małym miekszaniu 08.02.08, 14:11
      Nie ukrywam, że jestem zwolenniczką pozbywania się większości niepotrzebnych
      rzeczy. To jest jedyne - wg mnie sensowne rozwiązanie, poza oczywiscie
      "wytresowaniem" rodziny.
      Jeśli chodzi o to wywalanie: masa książek (dla mnie zawsze była to świętość) to
      bezwartościowa makulatura. Pozbyć się i zostawić te faktycznie ukochane. Nie
      zbierać czasopism.
      Mąż nie musi mieć 15 par skarpetek - wystarczy kilka par + częste pranie. Jak
      kupuję coś z garderoby np. 3 pary majtek czy sweter - to tę samą ilość wyrzucam.
      Pościel - po kiego grzyba 15 kompletów? Mamy 2 na zmianę, córka jeden! (jak rano
      upiorę to do wieczora wyschnie), to samo z ręcznikami: mamy 6 sztuk.
      Kuchnia: mam tylko po 6 sztuk talerzy, kieliszków, kubków itd. Sztućców też.
      Więcej nie potrzebuję, bo i tak nie jestem w stanie podjąć większej liczby
      gości. Od wielkiego dzwonu (np. urodziny) kupuję plastikowe talerze i sztućce i
      robimy tzw. szwedzki bufet. Nie potrzebuję pięciu patelni i ośmiu garów. Nic nie
      leży i nie czeka na lepsze czasy. Chwila, moment - i już grata nie ma big_grinbig_grinbig_grin
      Czasem żartuję, że sterroryzowałam rodzinę - nie ma żadnego chomikowania!
      Zabawkami, którymi córka się nie bawi uszczęśliwiam inne dzieci bądź zanoszę do
      przedszkola. I nie dokupuję jak szalona kolejnych wink
      No i ostatnia rzecz, której nie cierpię: durnostojki. Nie mam ich i nigdy nie
      pozwolę, by ktoś mi to do domu znosił. Żadnych szydełkowanych serwetek, obrusów,
      bieżników, pamiątek z Krynicy, ciupag z Zakopca, szkatułeczek, ramek z muszelek
      i innych "ozdób". No nie trawię ich big_grin
    • katarzyna4511 Re: Bałagan w małym miekszaniu 08.02.08, 16:22
      Wszystko się da - my przez ładnych kilka lat mieszkaliśmy na
      niecałych 30 m2 (dwa pokoiki), z dzieckiem, obszerną biblioteką i
      firmą (czyt. mnóstwem dokumentów itd.) w jednym. I jeszcze do tego
      często gości miewaliśmy. I powiem Ci - dało się to jakoś opanować,
      chociaż łatwo nie było. Rzeczywiście - wymagana pełna mobilizacja
      sił rodzinnych, sprzątanie na bierząco (bo dwa swetry na wierzchu to
      już bałagan wink) i rozstawanie się z niepotrzebnym badziewiem. A na
      teściowe to po jakimś czasie człowiek się uodpornia smile)) Trzymaj
      się!
    • remontmam01 Re: Bałagan w małym miekszaniu 10.02.08, 10:01
      Kobitko, masz 2 prace, mieszkasz w małym mieszkaniu w 4 osoby, z dwoma kotami i
      jeszcze nikt Ci nie pomaga?
      Podziwiam Cię, że Ci się jeszcze chce myśleć o porządkach.
      Teściową się nie przejmuj, bo to tylko ... teściowa smile
    • pacynka27 Re: Bałagan w małym miekszaniu 10.02.08, 19:36
      Mam ten sam problem: 30m2 dla 3-ch osób (w tym hiper aktywnego pięciolatka) i
      długowłosego psa. Nie mogę tego ogarnąć sad
    • mrowka_r Re: Bałagan w małym miekszaniu 10.02.08, 19:59
      Nas co prawda jest troje dorosłych + szalejący po całym mieszkaniu kot na 59
      m2,ale też bywa ciężko z utrzymaniem porządku.
      Mamy niesamowita ilość rzeczy o czym przekonuję się za każdym razem kiedy biorę
      się za "generalne porządki" w szafach/szafeczkach itd.
      Podstawą jej moim zadaniem zastosowanie zasady Anthei - jeśli coś nie jest
      ładne, przydatne lub bardzo ważne ze względu na sentyment - pozbywam się tego.
      Nie koniecznie mówię o wyrzucaniu, ale np. oddaniu komuś potrzebującemu w moim
      przypadku znajomym którzy się dopiero urządzają.
      Staram się nie chomikować gazet, książek (właśnie wyprzedaję kilka pozycji na
      allegro jak nie sprzedam to oddam do biblioteki).
      Kupiłam kilka toreb greenbag i dzięki temu ilość reklamówek jednorazowych
      wysypujących się z szuflady znacznie się zmniejszyła.

      Życzę powodzenia w porządkowaniu przestrzeni i włączaniu rodziny w utrzymanie
      porządku w domku smile
    • danutaessen Malina 10.02.08, 21:04
      Spoko my jestesmy 2doroslych+2 malych dzieci.
      Mieszkanie 76 m.i tez w domu wiecznie balagan.
      Pozdrawaim.Danusia.
      • malinka123 Re: Bałgan w małym mieszkaniu 11.02.08, 12:55
        Przede wszystkim bardzo dziękuję za pozytywny odzew. Nikt mnie nie
        zganił ( tak jak robi to moja mama i teściowa) za bałagan i nie
        wzbudził jeszcze większego poczucia winy.
        Mam 2 prace, a mąż jedną, ale zajmującą dużo czasu, bo wzięliśmy
        kredyt na większe mieszkanie. Ta druga praca jest na tyle dobra, że
        mogę pracować w domu, ale umniejsza mi to czas , który mogę
        przeznaczyć na porządki. W dodatku, moja praca, to więcej książek i
        dokumentów.
        Dzieci dopóki były młodsze łatwiej było „zastać” w domu,
        przypilnować. Mają swoje obowiązki domowe, ale ponieważ mają też
        dużo zajęć dodatkowych i kursów schodzą się do domu koło 18:00, a
        potem nauka i odrabianie lekcji. Na porządki zostaje mało czasu.
        Sobota to u nas tzw. Hobby-day, a bo nie chcę zwariować, że mamy
        tylko sprzątać. Choć muszę to zweryfikować.
        Kiedyś koleżanka namówiła mnie na pomoc pani do sprzątania, bardzo
        tego nie lubię, bo mi głupio, że ktoś mi w moje kąty i brudy
        zagląda. Pani okazała się w porządku do porządkowania, ale muszę
        liczyć się z każdym groszem, bo odkładamy na wykończenie nowego
        mieszkania, więc nie przychodzi często. Uwielbiam prasować, ale nie
        mam na to czasu. Prasuję głównie koszule męża, a dzieci mają
        mundurki, resztę wieszam na wieszakach, i staram się składać i
        wieszam potem w dużych szafach ( te wielkie szafy okazały się
        błogosławieństwem). W tygodniu obiady jemy poza domem, tylko
        kolacje, a weekend gotuję na następny. Zmywa zmywarka ( „jedynie”
        trzeba ją zapełnić i opróżnić).
        Koty nie są aż tak bardzo absorbujące- „tylko” trochę zwalają-czasem
        kwiatki, czasem szklanki, czasem wszystko ze stołu. Ale w życiu się
        ich nie pozbędę- polecam wszystkim znerwicowanym KOTOTERAPIĘ.
        Przychodzi taki, siada na kolanach, karze się drapać i mruczy- stres
        ucieka .
        Myślę, że u nas problemem jest niekładzenie rzeczy OD RAZU na
        miejsce. Mamy tyle pracy i nauki w domu też, że położenie czegoś na
        miejsce jest zapominane. Ja z tym walczę, ale nie mam w rodzinie
        wsparcia. Wywalić bym mogła, ale jak to kiedyś zrobiłam, to nie
        przyniosło rezultatu. Odpuściłam.
        Myślę, że też powinnam się jakoś lepiej zorganizować i baczniej
        egzekwować obowiązki innych domowników.. Na pierwszy ogień na razie
        ograniczyłam zlecenia z drugiej pracy. Udało się nam wynieś książki
        do piwnicy, czekają tam na przeprowadzkę. Przejrzałam dokumenty,
        poukładałam koszulkach i segregatorach. Zrobiłam osobną półkę na
        książki, które możemy sprzedać na allegro ( mamy niezłą
        biblioteczkę). Ubrania zostawiłam do przeglądu na marzec, na razie
        niewiele dokupuję. Mam kłopot z płytami i filmami. Trochę udało się
        przegrać, zakupiliśmy taki duży, wąski mebel z szufladami, gdzie
        wchodzi z 1000 płyt CD. Ostatnio zmuszeni byliśmy też wymienić
        lodówkę, postarałam się, aby nowa miała duży osobny zamrażalnik-
        często robię więcej jedzenia i zamrażam. Jak mam więcej pracy-
        wyjmuję gotowe do rozmrożenia. Z braku czasu kupuję też gotowe.
        Uznałam, że ten rok do przeprowadzki trzeba przetrwać, nie będę się
        zarzynać jak teściowa, i robić wszystko sama ( nie może ścierpieć,
        że ja tak mało czasu poświęcam na dom, a tak dużo na pracę i pracę
        naukową-próbuję napisać pracę doktorską).
        Czytając Wasze wypowiedzi, trochę się pocieszyłam, że nie jestem
        sama. Może mi trudniej, bo mam wokoło w rodzinie pedantów i mi
        wytykają. Moja przyjaciółka od dawna mnie pociesza, że przy takiej
        ilości zadań i pracy jaką ja mam , to i tak sobie świetnie daję radę.
        Na razie wzięłam tydzień urlopu, bo muszę coś pilnego napisać, ale
        jak skończę, to wezmę się chyba za wywalania niepotrzebnych rzeczy.
        Dzieci mają ferie, to też będę mogła ich pogonić.
        Was tylko proszę dalej o wsparcie. Może ktoś się przyłączy do akcji –
        Wywalam zbędne rzeczy?
        Byłoby mi łatwiej, jakbym wiedziała, że ktoś też „walczy”.
        Walcząca z bałaganem
        Malinka
        • danutaessen Re: Bałgan w małym mieszkaniu 11.02.08, 14:17
          Ja walcze z bajzlem juz prawie 13 lat i narazie nie wygralamsmile
        • aagnieszkaa1 Re: Bałgan w małym mieszkaniu 11.02.08, 15:37
          Rok to sporo czasu, ale poczekaj na przeprowadzkę. Nic tak nie oczyszcza jak
          przeprowadzka. Wiem, bo w 8 miesięcy przezyłam dwie. Jak zaczyna Ci brakować
          kartonów na rzeczy i toreb na ciuchy to wyrzucenie części z nich staje się
          przyjemnościąsmile Poza tym człowiek odkrywa, że ma całe mnóstwo niepotrzebnych
          klamotów. Do chomików nie należę i raczej staram się wywalać zepsute rzeczy i
          nieużywane ciuchy, ale podczas każdej przeprowadzki znalazłam jeszcze coś co nie
          było mi potrzebne. Poza tym nowy dom to nowe zasady. Staraj sięprzyzwyczajac
          domowników do układania rzeczy na swoje miejsce. Argumentuj, że tu macie mało
          miejsca na bałaganiarstwo a z kolei tam będzie go tak dużo że zapomną co gdzie
          mają. Może poskutkujesmile W każdym razie mocno trzymam kciuki!
          • daisyka Re: Bałgan w małym mieszkaniu 16.02.08, 14:57
            >to wyrzucenie części z nich staje się
            > przyjemnościąsmile
            a nie powinnaś oddać potrzebującym w myśl Twojej zasady dzielenia
            sie z biednymi?
            ja w ten sposób wyrzucam chleb, jeśli zeschnie albo
            spleśnieje...Teraz rozumiesz?
        • zwierzchu Re: Bałgan w małym mieszkaniu 11.02.08, 15:41
          Malinka,
          niedawno skonczylam pisac doktorat, czekam na obrone,
          pracuje "tylko" na uczelni + troche zajec na zaocznych, nie mam
          dzieci, mam dwa koty (i meza wink) na 40 m2 i PODZIWIAM!, ze masz
          jeszcze sile na myslenie o porzadkach. Dla nas sukcesem jest
          ogarniecie mieszkania "z grubsza" raz w tygodniu. Co jakis czas
          nachodzi mnie szal sprzatania, ale jak widze te zwaly kurzu, ktore
          dzien po odkurzaniu i myciu podlogi znow zalegaja po katach, to na
          dlugo mi sie odechciewa... Doszlam do wniosku, ze na takim metrazu i
          przy tylu gratach (ksiazki, papiery, materialy do doktoratu i do
          zajec, dwa rowery itp.) i niemozliwosci wstawienia kolejnych szaf
          nie damy rady zapanowac nad tym wszystkim. Przeczekujemy do
          przeprowadzki - moze za rok, dwa. Wczoraj kupilismy najtansza szafke
          do kuchni w jedyne miejsce, gdzie jeszcze nic nie wisi, to samo
          zrobimy niebawem w lazience. I tyle.
          Wiec u mnie porzadek to najwyzej balagan poukladany w rowne kupki
          (cudne okreslenie!). W szafkach i szafach mam ladniutko, tylko ze do
          nich juz nic nie wejdzie, wiec reszta lezy na wierzchu.
          Marzy mi sie taki metraz szafkowo-polkowy, ze wszystko ma swoje
          miejsce i jeszcze jest zapas. I regaly na ksiazki od podlogi do
          sufitu ze szklanymi drzwiczkami - nie kurzyloby sie tak... Jak bede
          duza, to bede tak miala wink))
          • malinka123 Re: Bałgan w małym mieszkaniu 11.02.08, 16:47
            Ten mój doktorat, to chyba mi nie wyjdzie. Nawet nie ze względu na
            bałagan. Po prostu nie mam warunków,żeby go napisać a czas mi się
            skurczył.
            Długo szukaliśmy mieszkania, w nowym budownictwie, bo po 2
            przeprowadzkach do starych bloków, gdzie rury pękają, śmierdzi na
            klatce, stwierdziliśmy z mężem, że jak mamy brać kredyt do starości,
            to chcemy mieszkać wygodnie.
            Tak jak Zwierzchu napisała też dokupowaliśmy nowe
            szafki/regały/półki. Jakiś czas temu zabrakło miejsca pod ścianami i
            na ścianach. Mam wykorzystany najmniejszy cm2 w domu.Np w pokoju,
            szumnie zwanym "gabinetem", który ma niecałe 5 cm2 mieści się 2m
            szafa na ubrania i dokumenty, 2 regały z książkami,regał na CD,
            biurko z komputerem i cały sprzętem -drukarka, skaner, itp, oraz
            łóżko gościnne, Dziedci mają 8m2 pokój , każda ma swoje rozkładane
            łóżko, dużą szafę, biurko i 3 regały na książki. Wszystko na ścisk.O
            reszcie nie wspomnę, bo się przechodzi z pokoju przez pokój.A duży
            przejściowy pokój robi za sypialnię, salon, jadalnię, dorywczo pokój
            do pracy, suszarnię na bieliznę, prasowalnię.

            Nowe mieszkanie będzie miało około 100 m2 i prawie 20 m2 taras.
            Siedziałam chyba tydzień z koleżanką architektem,żeby poustawiać
            ściany(mam trochę skosów), do bólu ustawiałam kontakty, pralki,
            sprzęty, wywalczałam zamiast 3 ubikacji pralnię, a w wielkiej pralni
            zrobiłam garderobę.
            Strasznie fajnie tak planować, ale łapię się na tym,żeby znów każdy
            cm2 był wykorzystany,żeby schować bałagan.
            Zazdroszczę tym, co nie chomikują. Ja przez 10 lat małżeństwa miałam
            kłopoty z finansami, i jak ustaliła się nasza pozycja finasowa
            zaczęłam jak głupia kupować na zapas, żeby znowu nie zabrakło. Już
            się z tego wyleczyłam. Pooddawałm rzeczy i ubrania, miałam wiele
            starych sprzętów, oddałam na części, ale nijak nie mogę tego nauczyć
            dzieci i męża. Dziś sprzątają na swoich półkach, bo kupiliśmy im
            kilkanaście tomów Historii Powszechnej, bo interesujemy się
            rodzinnie historią, ale nie ma to miejsca, i awanturują się,że nic
            nie wyrzucą, bo wszystko się przyda, każdy papierem to świętość.
            Głupia jakaś jestem bo mam w pamięci 2 wydarzenia z życia rodziny,
            które udowodniły,żenie warto chomikować. Pierwsze to mój ś.p.
            dziadek, który miał 3 piwnice pełne świętości ( dla niego), po jego
            śmierci okazało się,że 2,5 piwnicy to graty i poszły na śmietnik,
            tylko pół jednej piwnicy to były rzeczywiście rzeczy cenne.
            A drugie to babcia, która nie pozwalała używać sztućców, były tylko
            od święta. A po babci śmierci NIKT nie chiał tych sztućców. Miały
            wartość tylko dla babci.
            Na domiar wsszystkiego mąż chce psa. Tam, gdzie będziemy mieszkać,
            będą wielkie tereny do spacerów,mnóstwo zileni, nawet dalej trochę,
            ale rzeka. Wiem,że psa małego lepiej wziąć na stare,i przyuczyć
            porządnictwa, a do nowego wprowadzać wytresowanego.
            Więc czeka mnie jeszcze mały szczeniak.
            Ponieważ koty są moje,kupione dla mnie, więc rozumiem męża.
            Tylko postrawiłam im warunek- że pies ma wejść do "odgruzowanego"
            mieszkania.
            Pozdrawiam serdecznie
            Malinka

            • magda.ost Re: Bałgan w małym mieszkaniu 11.02.08, 18:15
              Malinka,

              mam nadzieje, ze nie poczulas sie urazona, tym co napisalam.

              Jak to sie mowi - pisalam z mojej perspektywy...

              Bardzo sie ciesze, ze w nowym mieszkanku wszystko sobie
              zaplanowalas - to klucz do dobrego samopoczucia i spokoju w
              przyszlosci smile

              Mysle, ze jestes swietnie zorganizowana i moje rady na nic sie nie
              przydadza - to ja powinnam je przyjmowac od Ciebie!!!

              A wracajac do Twojej sytuacji: na mysl przychodzi mi jedynie
              odpowiednie odliczanie.... 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 i
              przeprowadzka smile

              Spróbuj w jakis sposob ten czas oczekiwania sobie skrocic, podzielic
              na etapy, tzn. nie czekaj na odbior kluczy tylko np. na swieta
              Wielkanocne, potem na urlop wakacyjny, potem na piekna polska
              jesień, potem zacznij sie rozgladac wstepnie za materialami
              wykonczeniowymi, zeby remont przebiegl sprawnie i mozna sie bylo
              szybko przeprowadzic.
              Znajdz sposob zeby nagradzac siebie, za to ze dajesz rade (!!! to
              naprawde wazne !!!) - prezentem nie musi byc rzecz, moze byc wolny
              czas, albo 'wolne' od czesci obowiazkow.

              Porozmawiac szczerze z mezem, moze przejmie czesc obowiazkow, albo
              moze niech pani Ci co jakis czas jednak pomaga, jesli dzieci sa zbyt
              obciążone.

              W kazdym razie szczerze trzymam kciuki i wiem, ze dasz rade, bo juz
              niedlugo bedziesz w swoim duuuuzym M.

              Bede mocno trzymac za Ciebie kciuki !!!

              Sciskam
              Magda



              • malinka123 Re: Bałgan w małym mieszkaniu 11.02.08, 19:53
                Ale Magdo.ost ja jestem bardzo wdzięczna za te rady. I wcale nie
                poczułam się urażona, wręcz odwrotnie. Rady, czy przykłady, które mi
                piszecie uzmysłowiły mi,że mam tyle zajęć,że nawet jeśli staram się
                być zorganizowana, to mi to umyka.
                Ja jestem też straszliwie przemęczona. Na męża nie mogę liczyć, bo
                on ma niezłą pracę, ale często wyjeżdża, i żeby wzmocnić swoją
                pozycję musi się uczyć i robić różne specjalizacje. Z dziećmi, to
                się słuchają, ale narazie same nie wpdaną,żeby wynieść śmieci, albo
                zrobić coś samemu, muszę zadania wyznaczać, lub powiedzieć,że się
                słuchają, nawet jak im to nie w smak.
                Dzisiaj postanowiłam,że wyjeżdżamy we dwoje na weekend, w głuszę, z
                dala od ludzi,żeby się wyciszyć. Oboje pracujemy wśród dużej ilości
                ludzi, i mimo,że uwielbiamy nasze prace potrzebujemy odpoczynku i
                wyciszenia. Są ferie, więc wywiozę dzieci na kilka dni do dziadków,
                będę miała spokój,żeby choć trochę napisać. Bo to jest priorytet.
                Potem się wyśpię, w weekend odpocznę z dala od bałaganu, a potem
                pozbieram myśli, i zapewne wykorzystam rady, które mi tu piszecie.
                Będę bardzo szczęśliwa,jeśli przydadzą się nie tylko mnie.
                Co do mam i teściowych, to mój mąż kiedyś powiedział,że on jest
                bałaganiarzem przez swoją mamę pedantkę, która cały tydzień
                pracowała, a piątek i sobotę, nigdzie nie wychodzili, bo było
                Wielkie Sprzątanie. I mój mąż woli teraz życie w bałaganie, ale ze
                szczęśliwą rodziną, z którą może gdzieś wyjśc, pojeździć,
                powygłupiać się, i nie zwracać uwagi,że coś się coś pobrudziło. To
                samo jeśli chodzi o zwierzęta. Nie mogliśmy mieć zwierzą, bo brudzą
                i kłaki zostają, więc my chyba z tymi zwierzętami przesadzimy.
                Teraz muszę się nagłówkować,żeby znależć złoty środek, w tym,żeby
                nie być pedantem,(dzieci u babci muszą myć zęby z budzikiem 3 minuty-
                SŁOWO), a bałaganem, gdzie pół życia tracę na szukaniu.
                No ale podejmę próbę. Nie takie walki w żyiu wygrywałam. Ta jest
                trudne, ale myślę,że do pokonania.
                pozdrawiam
                Malinka
        • mywork Re: Bałgan w małym mieszkaniu 11.02.08, 16:03
          Malinko, na tym forum to każdy z czymś walczy!!!!
          Z bałaganem, z praniem, z gotowaniem....co osoba to inny przypadek. Tak więc nie
          martw się. Mamy się tu przecież na wzajem wspierać i motywować.
          A jak zaczniesz się pakować do przeprowadzki to się zdziwisz ile gratów można
          wywalić smile. A teściową się nie przejmuj, ważne żeby mąż się czasem odezwał w
          twojej obronie. W końcu to wasza sprawa jak se życie układacie.
        • magda.ost Re: Bałgan w małym mieszkaniu 11.02.08, 16:40
          Malinka,

          to ja zamierzam z Toba robić porządki big_grinDD i postaram sie Ciebie wspierac i
          podtrzymywac na duchu! Przez 2,5 roku mieszkalam z mężem w maleńkiej kawalerce,
          w jednym pomieszczeniu mialam:
          - sypialnie,
          - kuchnie,
          - pokoj do pracy dla męża i
          - przechowywalnie rzeczy wszelkich wink.
          W sumie jest nas tylko 2, ale myśle, że wiem co Cię tak męczy.

          Jesli masz w planach perspektywe przeniesienia sie do większego M to poprostu
          staraj sie myslec, że to przeciez nie jest docelowe mieszkanie i juz teraz
          pomysl jak zagospodarujesz to nowe - zmień strategie! Niech Twoim celem stanie
          sie zaplanowanie NOWEGO mieszkanka, nie koncentruj sie juz na starym. Zrob sobie
          notes, w którym bedziesz zapisywac pomysly na aranżacje nowego. Polecam malutka
          książeczkę:

          "100 pomysłów na małe mieszkanie" Autor: Maria Tyniec, Wydawnictwo: Dom i Wnętrze

          znalazlam ja nawet na allegro:
          www.allegro.pl/item303247448_czasopisma_o_urzadzaniu_mieszkan_rozne.html
          Jest tez blizniacza ksiazeczka
          "100 pomysłów na małą kuchnie"

          Po przeczytaniu jej (max. 1h) uświadomilam sobie, że mozna wygodnie zyc nawet na
          30 m2, tylko trzeba tą przestrzen dostosowac do swoich potrzeb. Ciezko jest
          inwestowac w wynajmowane mieszkanie - sama to przeszlam. Dlatego juz teraz
          zacznij planowac nowe, i nie mysl juz o starym, to tylko niecaly rok -
          PRZETRWASZ, DASZ RADE smile))

          Jestem świeżo po przeprowadzce do nowego M, ale ze względu na brak czasu
          (praca) nie bylam w stanie zrobic porządków i segregacji z wszystkimi rzeczami
          przed przeprowadzka sad Przez to narobilam sie wiecej niz to bylo potrzebne.
          Teraz przymierzam sie do wielkich porządków.
          I tak zamierzam:

          1. Przejrzec wszystkie ubrania, przymierzyć KAZDE! jesli któres źle leży, jest
          potargane, nigdy nie było noszone (!) lub jest własnie znoszone - wywalic lub
          oddac do kontenera dla potrzebujących. Ktoś kiedys powiedzial, ze wystarczy jak
          kobieta ma maksymalnie 6 sztuk z każdego rodzaju garderoby, tzn 6 spodnic, 6
          garsonek, 6 par spodni, 6 żakietów itp... jak sie nad tym glębiej zastanowie, to
          ja i tak w kółko chodzę w tych 'ulubionych rzeczach', których jest w sumie
          niewiele smile
          2. Przejrzec zapasy kosmetyków i leków - ostatnio znalazlam Witaminy
          przeterminowane o 2 lata i paste która nie mogla 'wyjsc' z tubki, bo nie była
          dobrze dokrecona!!!
          3. Notatki ze studiow, do których nie zagladalam nigdy, a leza tylko dlatego, ze
          moze sie jeszcze przydadza, zapakowac do plastikowych pudel (zeby szczury nie
          zjadly) i zaniesc do piwnicy. Podobnie z książkami po ktore dawno nie siegalam.
          4. Sezonowe rzeczy (aktualnie nieuzywane) w plastikowych szczelnych pojemnikach
          umieszczac na górze szafy.
          5. Zrobic szczególową segregacje sprzetów w kuchni - to czego sie nie uzywa zbyt
          czesto - spakowac do pojemnika i wyniesc do piwnicy, jak sie nie bedzie chcialo
          po to tam zejsc, to znaczy, ze w gruncie rzeczy nie jest potrzebne. A to czego
          nie uzywalo sie wcale, badz raz zaraz po zakupie - oddac komus, lub sprzedac na
          allego - ludzie wszystko kupia smile

          To tak na poczatek - jak mi sie cos przypomni, to dopisze.


          Trzymam kciuki za zmiany, a przede wszystkim za poprawe nastroju smile !!!
          Wierze, że sie uda!!!
          Magda
          • barbarella10 Re: Bałgan w małym mieszkaniu 11.02.08, 18:37
            Malinko,znam ten ból.
            60m,trzy córki nastolatki i mąż.Myślałam,że gdy córki będą
            większe,pomogą i w domu będzie jak w pudełeczku.Mąż pracuje w firmie
            i w domu,ja pełny etat i jeszcze się uczę.Najstarsze dziecię
            przygotowuje się do matury,następna kończy gimnazjum i w wolnych
            chwilach "kręci" kolczyki lub inną biżuterię,mała namiętnie gra w
            siatkówkę.Wszyscy uwielbiają domowe obiadki i to w sporych
            ilościachsmile. Do mieszkania nie da się wejść.Ja wychowana przez matkę
            pedantkę dostaję szału,głównie rano,po wstaniu z łóżka.Wieczorem
            jest mi już wszystko jedno,padam na pysk.Kiedyś sobota była dniem na
            sprzątanie,teraz ten dzień też odpada.Najgorsze jest jeszcze to,że
            mąż jest tzw.chomikiem i wszystko mu się przyda.Ja tonę w tym
            wszystkim i ręce mi opadają.
            Teściowa już nas nie odwiedza,my jeździmy do niejsmile
            I jeszcze coś,rzucam palenie po 23 latach nałogu i moje nerwy są w
            strzępach,może i z bałaganem też się jakoś rozstanę.Pozdrawiam.Nie
            jesteś samasmile są tacy ,co mają gorzej.
            • malinka123 Mam taki plan: 18.02.08, 14:19
              Wróciłam z krótkiego urlopu, gdzie odpoczęłam patrząc na wysprzątane
              pokoje pensjonatu i pokryte śniegiem okolice i nabrałam ochoty na
              sprzątanie.
              Po powrocie rozejrzałam się, i jednak u nas najwięcej bałaganu
              stanowią książki, płyty i sterta dokumentów potrzebnych do pracy.
              Wzięłam sobie Wasze uwagi do serca i zaplanowałam tak:
              1.Wysłałam dzieci na ferie ( wcześniej kazałam im zebrać i
              uporządkować ich rzeczy, bo po to co zostanie na wierzchu wywalę-
              prawie im wyszło).
              2.Zaprosiłam panią do sprzątania, bo uznałam, że sama nie dam jednak
              rady. U mnie może bałagan jest, ale staram się ,żeby było czysto, i
              w szafkach poukładane. Sama nie dam rady segregować i pucować.
              3.Zakupiłam dodatkowe segregatory na moje i męża dokumenty, pudełka
              na płyty. Jak ja będę segregować je, to pani będzie myć okna i
              sprzątac po kątach oraz szafki w kuchni.
              4.Ciuchy już prawie przejrzałam z dziećmi w zeszłym tygodniu.
              Resztę, tę co głęboko pochowana, zostawiam na wiosenne sprawdzenie.
              5.Na końcu zrobię wielkie pranie ( uwielbiam prać i potem wieszać
              pachnące pranie). Kocham prasować, ale nie dam rady wszystkiego,
              więc poprasuję tylko koszule męża. Ścierki i inne proste zostawię
              dzieciom ( mam taki pojemnik na rzeczy do prasowania).
              6.Najgorzej będzie z rzeczami męża, ale mam 2 wielkie pudła, to mu
              to tam wsadzę i tak postawię, żeby było ciężko przechodzić. Pewnie
              kilka dni minie, zanim się za to weźmie, ale mam taki patent, że
              zastawiam jego rzeczami pokój w miejscu gdzie przeszkadza bardzo i
              że go tak to denerwuje ,że sprząta.
              7.Wywalę stare, rozkładane łóżko, na którym ciągle kładziemy rzeczy,
              to może zniknie problem z kupkami gazet itp.
              8.Popiorę łóżka i dywany zanim wrócą dzieci.
              9.Postaram się nie upaść na duchu jak mi coś nie wyjdzie.
              10.Jak mi się to uda w tym tygodniu zrobić, to jakoś siebie czymś
              nagrodzę, jeszcze nie wiem czym.


              Plan jest, mam nadzieję, że mi się uda. Najważniejsze, żeby na
              początek pozbyć się rzeczy. Jak już pisałam, mam naturę chomika-
              wszystko się przyda, muszę to zmienić.
              Trzymajcie za mnie kciuki, dam znać, jak mi idzie.
              Pozdrawiam
              malinka

              • irenazu Re: Mam taki plan: 18.02.08, 16:08
                Malinko123,tak trzymaj!Ja też staram się pozbyć przydasiów i już nawet w 4
                szufladach mi wyszło,Ale ja mam o wiele więcej schowków.I to wcale nie jest
                problem małych mieszkań.Ja mam dość duży dom i dlatego mojego bałaganu nie widać
                na pierwszy rzut oka.Ale jak się głębiej zajrzy.to dopiero jest na co popatrzeć.
              • magda.ost Re: Mam taki plan: 19.02.08, 11:36
                malinko,

                trzymam kciuki i ciesze sie niezmiernie, ze juz naplyną zapal do pracy, zmian w
                domu i lepszy humor!

                Powodzenia!
        • manuela77dede Re: Bałgan w małym mieszkaniu 20.04.08, 19:52
          ja tez ciagle walcze z balaganem, ale tez zarzynac sie nie mam
          zamiaru. nie jestes sama smile! pozdrawiam
    • a.va Re: Bałagan w małym miekszaniu 18.02.08, 16:19
      Malinka, trzymam kciuki smile
      Też mam tyle zajęć, co ty, z tym że nie mam jeszcze dzieci, więc mnie jest
      łatwiej ze sprzątaniem. A poza tym jakiś czas temu wrzuciłam na luz - co się da,
      to się da, a czego się nie da, to się nie da, i zarzynać się z tego powodu nie
      zamierzam. I, o dziwo, nie toniemy w brudzie.
    • joanna.ka Re: trzymam kciuki i... 18.02.08, 18:30
      ...podziwiam Cię malinko123!
      Jesteś Wielka, radzisz sobie dzielnie, tak trzymaj!
      A tu link do rad artdeco:

      artdeco.blox.pl/html/1310721,262146,14,15.html?2,2006
      w wolnej chwili możesz podejrzeć masę pomysłów.
      Pozdrawiam smile)
      • after.dark Re: trzymam kciuki i... 18.02.08, 20:49
        na pewno latwiej jest utrzymac porzadek w domu, spedzajac mniej czasu na forum
    • viochm1102 Re: Bałagan w małym miekszaniu 19.02.08, 01:03
      Rozumiem Twoje rozżalenie, sama ten etap przechodziłam. Moje poprzednie
      mieszkanie miało 52 m kw.: duża i bardzo "nieustawna" kuchnia + spiżarnia, 2
      pokoje 20 m kw i 16 m kw, maciupeńki przedpokój (dwie osoby nie mogły się minąć
      bez potrącenia), łazienka z WC razem ok. 2 m kw (nie było miejsca nawet na
      pralkę. Gdzie nie spojrzysz to drzwi, w samym przedpokoju szt 6, rury położone
      bezmyślnie i oczywiście na wierzchu. Szanownego projektanta zakwaterować tam za
      karę, dłużej niż 2 m-ce by nie wytrzymał. Rodzinka 2 + 2 (parka)+ owczarek.
      Tylko się pociąć z rozpaczy.
      Na pierwszy ogień poszła łazienka, poprzestawiane wszystko co możliwe i dało się
      ruszyć z posad oraz zamiana wanny na kabinę. Pawlacze nad drzwiami na całej
      długości (ręczniki, papier toal, proszki i inne niezbędne rzeczy w łazience.
      Dodatkowa korzyść wolne miejsce w szafie. W następnej kolejności zabrałam się za
      kuchnię. Przestawiłam ścianę i ze spiżarni (na szczęście miała okno) zrobiłam
      kuchnię. Najwięcej problemów dostarczyła instalacja wod.-kanal., ale z tym
      poradziliśmy sobie znakomicie. Panowie wykonawcy usłyszeli, że wynajęłam
      fachowców, a nie piekarzy (bez obrazy dla tych drugich), mają pomyśleć i zrobić
      to dobrze, zrobili. Meble wypatrzyłam w jakimś sklepie, ktoś zamówił w po
      zrobieniu nie odebrał. Nawet ich nie mierzyłam, tylko spojrzałam i stwierdziłam,
      że wejdą. Weszły idealnie, pojemne i wszystko miało swoje miejsce. Fakt, że gdy
      coś robiłam to wszystko miałam w zasięgu ręki, nawet nie musiałam 2 kroków
      wykonać, wystarczył 1. Tym sposobem zyskałam trzeci pokoik, ok 10 m kw na
      sypialnię dla nas. Początkowo dzieci zajmowały wspólnie pokój. Pomysł
      dostarczyła mi IKEA, łóżko piętrowe. U nas uległ modyfikacji i łóżka
      "powędrowały" do góry, pod nimi powstało miejsce na biurka, regały na książki.
      Na zabawki i inne "przydasie"dzieci otrzymały duże zamykane pojemniki. Do tego
      zamontowaliśmy 2 szafy KOMANDOR w kolejności: łóżko+ szafa do końca ściany. To
      samo na drugiej ścianie w odwrotnej kolejności. Tym sposobem, każde dziecko
      miało swoją część tylko dla siebie. Znalazło się jeszcze miejsce na dodatkową
      kanapę. Pokój był wygodny i niezagracony. Dzięki tym przeróbkom trzeci pokój był
      jadalnią (z konieczności, w kuchni nie było już miejsca) i pokojem dziennym,
      gdzie najczęściej przebywała cała rodzinka. Niestety ja też wykonuję zawód,
      który wymaga ode mnie pracy na komputerze i produkuje całą górę papierów.
      Problem rozwiązało multi biurko firmy VOX, miejsca do pracy ogrom (zwykłe biuro
      się chowa), gdy potrzeba zamyka się drzwiczki i wygląda jak fajna szafa,
      wszystko ukryte i w każdej chwili można otworzyć i wrócić do pracy, polecam.
      Miałam ten komfort, że mój szanowny małżonek na wszystko się godził, miał tylko
      jeden warunek. Tak mam to wszystko zorganizować, żeby jego w to nie angażować i
      żeby miał spokój. I jeszcze jedno, mam znajomego stolarza, który nie dość, że
      wszystko chyba umie zrobić, to jeszcze podpowie, rozumieliśmy się w lot. Bez
      niego bym sobie nie poradziła.
      Żeby zobrazować ilość miejsca, które zyskaliśmy muszę się pochwalić, że w razie
      potrzeby mogłam przenocować 10 osób, w tym 2 na 2-osobowym materacu. Żeby w tak
      małym mieszkaniu dało się w miarę normalnie funkcjonować, trzeba było dbać na
      bieżąco o porządek. Wymagało to wprowadzenia podziału obowiązków. W tygodniu
      dzieciaki (12 i 9 lat) sprzątały: śmieci, odkurzacz i w razie potrzeby umyć te
      parę naczyń, gdy nie zdążyłam przed wyjściem z domu. Na lodówce był grafik i
      same tego pilnowały. Gruntowniejsze porządki, pranie starałam się zrobić w
      piątek po pracy (teraz też tak robię), w sobotę kończyłam Dzięki temu niedziela
      była dla rodziny, czas na wycieczki na basen, do kina czy zwykły spacer.
      Wniosek, sama nie podołasz, dzieciom przyda się mała przerwa między zajęciami i
      mogą Cię wyręczyć w tygodniu w małych pracach domowych, nic im się nie stanie.
      Wszyscy na tym zyskacie, powodzenia.
      Teraz mieszkamy w "domku" 200 m kw + garaż 45 m kw. Sami utrzymujemy porządek,
      co nie jest wcale trudne. Mam chyba fobię, bo nie znoszę jak mi piasek gdzieś
      "trzeszczy" pod nogami, zaraz mnie trafia... i cały efekt porządku momentalnie
      znika. Zaraz łapię za zmiotkę i zbieram na szufelkę, bo chyba bym pękła ze
      złości, ku uciesze reszty domowników. Konsekwencja i upór z mojej strony
      przyniósł efekt, teraz "odcinam kupony" z poprzednich działań. Dzieciaki nadal
      mieszkają z nami, uczą się, syn dodatkowo pracuje, ale nikogo to nie zwalnia z
      dbania o porządek. Ale się rozpisałam...
    • babazygmunta Da się!! 19.02.08, 12:04
      Przez kilka lat mieszkałam w jeszcze mniejszym mieszkaniu. Miałam męża, dwóch
      synów, chomika na pełny etat i "dochodzącego" szynszyla. Prace też dwie i
      dowolną liczbę kolegów moich synów, którzy u nas najczęściej przesiadywali po
      lekcjach. Pokoje dwa: 16 i 11 metrów.
      Każdy, kto do nas wszedł zastanawiał sie, gdzie mam szafy i jak ja to robię, że
      mam posprzątane.

      Pierwsza zasada - nic nie może leżeć na wierzchu. Trzy rzeczy leżące przypadkowo
      na wierzchu na takiej przestrzeni, to już bałagan. Żadnych regałów, segmentów,
      czy otwartych półek. Na nich gromadzi sie cały cyrk. Jedyne odstępstwo od tej
      zasady, to książki. Zrobiłam na nie półki prawie do sufitu w "nieustawnej"
      części mieszkania. Nieużywane czy mniej cenne - dokładnie zabezpieczone poszły
      na zsyłkę do piwnicy albo na ludzi. Żadnych wystawek i durnostojek!!
      Wszystko inne zawsze było schowane.
      Moje "pracowe" szpargały do pudełek a la segregator - najbardziej praktyczne na
      niewymiarowe papierzyska.

      Druga zasada - kobieta dobrze ubrana nie musi mieć wywalających się szaf. Gdy
      chciałam sobie coś kupić - coś musiało wylecieć. Ciuch nie używany przez dwa
      lata, wylatywał z zasady. Jeżeli coś mi nie było potrzebne przez dwa lata, to
      znaczy, że nie jest mi potrzebne zupełnie. Tę sama zasadę stosowałam do garów i
      innych untensyliów domowych.

      Zamiast szaf - pawlacze. Nie zajmują powierzchni mieszkalnej. Buty i kurtki do
      szaf - to one dają wrażenie największego bałaganu i to zaraz po wejściu do domu.

      Sprzątałam codziennie. Przynajmniej dwa razy dziennie - rano i wieczorem,
      przeszłam całe mieszkanie i "ogarnęłam" go z różnych przydasiów. Zajmuje to
      moment, a ogromnie ułatwia gruntowne sprzątanie, bo nie robią się hałdy.

      Nic nie chomikowałam!! Czasy kartkowe minęły mam nadzieję bezpowrotnie, więc
      zawsze mogę iść i kupić potrzebną mi rzecz. Nic na zapas!

      Żadna "pamiątka" (no może kilka smile) nie jest tak cenna, żeby mi zajmować
      przestrzeń życiową. Zresztą nie jestem sentymentalna. Na "skarby" dziecięce były
      pudła.

      Byłam bardzo dumna ze swojej żelaznej konsekwencji wink) Do czasu przeprowadzki ;-(

      Podczas pakowania wyrzuciłam masę rzeczy. Po przeprowadzce drugie tyle. Później
      przez następne dwa lata - zgodnie ze swoją zasadą - też coś wylatywało.

      Człowiekowi do życia nie jest wcale dużo potrzebne!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka