Dodaj do ulubionych

Sukienki z tafty - pranie

15.09.08, 16:49
Czy wszelkiego rodzaju kiecki z tafty pierzecie same czy oddajecie
do czyszczenia chemicznego? Jeśli pierzecie same to ręcznie czy w
pralce?
Proszę o rady, bo mam dylemat wink
Obserwuj wątek
    • sadosia75 Re: Sukienki z tafty - pranie 15.09.08, 17:08
      biust.pl/pranie/pielegnacja_roznych_materialow.htm
      Z tego linka wynika, ze recznie mozna prac tylko tafte nylonowa.
      ale ja tam sie tym w ogole nie przejmuje smile piore recznie w szarym mydle albo w
      cypisku pozniej plukanie w plynie wywieszam i po problemie.
      nigdy zadnych zaciekow itp nie bylo.
    • joanka-r Re: Sukienki z tafty - pranie 15.09.08, 21:05
      Wiesz ja nawet zaryzykowałam i uprałam sama sukienke slubną z tafty. Dałam do pralni po ślubie, bo chciałam wstawic do komisu. Oddali prawie taka samą jak zaniosłam. Więc nic nie ryzykowałam , albo upiore z plamy po tłustym rosole i barszczyku i sprzedam , albo plamy zostaną i nie sprzedam.
      Włożyłam do wanny, nalałam wody, wlałam płynu do prania i wyprałam. Potem powiesiłam na wiszaku, spłukalam obficie prysznicem i była jak nowa.
      • gemini50 Re: Sukienki z tafty - pranie 20.09.08, 12:14
        Teraz się przyznam, że chodziło mi o suknię ślubną!
        Zdecydowałam się, że wypiorę ją sama. Nie oddam do pralni, bo po co
        mam wywalać 200 zł i nie mieć pewności czy dobrze upiorą tak, jak
        Tobie Joanko.
        I jaki efekt - super!!!
        Rano suknię namoczyłam w letniej wodzie, z dodatkiem proszku do
        prania białych rzeczy (ale niemiecki). Po przyjściu z pracy zaczęłam
        prać. Suknia nie miała plam, ale na dole była czarnabig_grin Zamiotłam nią
        cały parkiet, trawnik wokół budynku i jeszcze kilka innych "podłóg"
        hihi. W tej chwili nie ma śladu po tym brudzie! Tak na wszelki
        wypadek użyłam jeszcze mydełka do odplamiania Dr. Beckmann (do
        najbardziej zabrudzonych miejsc). Również spłukałam obfice wodą. Nie
        stosowałam płynu do płukania. Suknia nie straciła kształtu, materiał
        też nie jest uszkodzony.

        A najzabawniejsze jest to, że w trakce prania wpadłam na pomysł żeby
        spojrzeć na metkę. I co się okazało - zakaz prania chemicznego! Prać
        w wodzie w temp. 30 stopni! W dodatku wyczytałam gdzieś, że pranie
        chemiczne strasznie osłabia włókna materiału, więc tym bardziej
        jestem zadowolona, że sama zrobiłam prankosmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka