wiahor 24.04.08, 11:00 www.bircza.pl/asp/start.asp?page=artykul&tytul=Aktualności&dzial=Aktualnosci&menu=&nr=45 Co za język, i co za odporność na fakty. Szerszą odpowiedź napisałam na forum Birczy. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
piotrzr Re: Pan Piotrowski o Borownicy 24.04.08, 16:32 "butni Ukraińcy podnosili głowy" hmmmm a gdyby tak rykoszetem odpisać "o butnych Polakach podnoszących głowy we Lwowie", "niosących płomień zagłady w Pawłokomie", "żagwie mordu w Zawadce Morochowskiej" czy "rzeź niosący wśród niewinnych Ukraińców podleżąjskich" ??? Odpowiedz Link Zgłoś
mariusz9959 o sposobie opisywania wydarzeń 26.04.08, 09:17 Nie o Borownicy ale tez o sposobie opisywania wydarzenia. Kpt. Szczepan Mateja członek AK tak opisuje w książce "W ich pamięci" wyd. 2004 r. pewne wydarzenie z walk polsko-ukraińskich w marcu i kwietniu 1944 roku. „W sobotę przyszedł goniec z meldunkiem, że na naszą placówkę ma być organizowany napad przez bandę UPA od strony miejscowości Ulhówek. Dowódca nasz wyznacza mnie i Karpińskiego na dowódców plutonu grupy operacyjnej, do której przydziela 20 ochotników. O świcie w Niedzielę Palmową wyruszamy na walkę z bandami UPA. Szczęśliwie odparliśmy atak UPA bez własnych strat. Zadowoleni z udanej akcji wracamy do naszej placówki…” (Zachowałem ciągłość opisu , bez skrótów) Pytanie: kto tu był bandą (używając terminologii autora), kto atakował a kto był atakowany, Dlaczego atakowani Ukraińcy ponieśli klęskę a żaden z „bohaterskich obrońców” z AK nie zginął. Czyżby w Ulchówku nie było „bandy UPA” a „bohaterowie” z AK wystrzelali cywilna ludność tej wioski. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: o sposobie opisywania wydarzeń 26.04.08, 10:49 mariusz9959 napisał: > Pytanie: kto tu był bandą (używając terminologii autora), kto > atakował a kto był atakowany, Dlaczego atakowani Ukraińcy ponieśli > klęskę a żaden z „bohaterskich obrońców” z AK nie zginął. Czyżby w > Ulchówku nie było „bandy UPA” a „bohaterowie” z AK wystrzelali cywilna ludność tej wioski. To o czym mówisz to typowy sposób opisywania tamtych niewątpliwie tragicznych wydarzeń ze strony polskiej (ale też i myślę, że w części po stronie ukraińskiej). Ze strony polskiej - Ukraińcy, UPA to krwawi najeźdźcy których jedynym celem jest zabijanie Polaków i jeśli ich nawet my Polacy zabijamy to dlatego aby uniemożliwiać im, Ukraińcom realizację krwawych planów. Zapomina się przy tym, że tylko część upowców pochodziła z ukraińskiej części "zakierzonia" patrząc od strony polskij. Po wiekszej części byli to przecież tutejsi Galicjanie którzy bronili się przed wysiedleniami ,napadami i agresją strony polskiej. Mit o rzekomej obcości Upowców w Bieszczadach - powtarzał m.in. Gerhard i w książce i w filmie "Ogniomistrz Kaleń" gdzie Zubryd grany przez Janusza Kłosinskiego negocjując z Hryniem granym przez L.Niemczyka... wypomina mu że przyszedł na polskie tereny bo mu Rosjanie na wschodzie skórę przetrzebili. A przecież walka UPA na polskim "zakierzoniu" to była walka nie o zabór tych terenów , a raczej obrona rodaków - tutejszych Ukraińców przed wysiedleniami trwającymi od 1945 roku, rabunkiem mienia, napływem Polaków na zrabowane mienie i polskim odwetem. Bowiem jaki mógłby to byc zabór gdy doborowe wojska rosyjskie stały nad łabą a na terenach polskich gęsto było od powracających z frontu obytych w walce oddziałów WP i nowotworzonych formacji UB,KBW itp Odpowiedz Link Zgłoś
mariusz9959 Re: o sposobie opisywania wydarzeń 26.04.08, 12:09 Tak, ten bzdurny zarzut o przybyciu UPA z terenów obecnej Ukrainy powtarzany jest do dzisiaj. Szczególnie śmiesznie brzmi to w odniesieniu do II Odcinka Taktycznego „Bastion” obejmującego swoim działaniem pow. Jarosław, Lubaczów i część Tomaszów Lub. Działał tam kureń „Zalizniaka” który mjr.I.Szpontak stworzył od pierwszej sotni do ostatniej z mieszkańców tych powiatów. Dziwne przy tym, że jakoś nikt nie zarzuca 27 Wołyńskiej Dywizji AK że przyszła na Lubelszczyznę a przecież jej żołnierze pochodzili z Wołynia. Tak naprawdę dziwne by było gdy jakiś oddział UPA wybrał się do Wielkopolski, ale że oddział UPA przybył na teren Bieszczadów, gdzie od wieków mieszkali Ukraińcy, dziwić może tylko ciężko kojarzących fakty i okoliczności Odpowiedz Link Zgłoś
cudowianek O sposobie opisywania wydarzeń 26.04.08, 19:38 mariusz9959 napisał: > Tak, ten bzdurny zarzut o przybyciu UPA z terenów obecnej Ukrainy > powtarzany jest do dzisiaj. Nie bujaj Mykola: "Zarowno w areszcie sledczym w Rzeszowie, jak i w trakcie procesu Szpontak czesto manifestowal swoja "slowackosc". Nawet wlasne nazwisko, ktorym podpisywal sie kazdorazowo pod protokolami przesluchan czy tez pozniej pod oficjalnymi pismami skierowanymi do sadu, zapisywal w jezyku slowackim ........ W liscie tym Szpontak powiadamial rodzine ogrozacej mu karze smierci , ktora jednak gotow byl przyjac z godnoscia. Wyraznie podkreslal swoja niewinnosc i fakt , ze walczyl za "cudza sprawe", za krzywde innych, okreslajac sie mianem Janosika, legendarnego bohatera slowackiego , czym niewatpliwie po raz kolejny dal wyraz swego przywiazania do slowackiej tradycji, historii i kultury.... oswiadczenie , w ktorym odzegnywal sie od ukrainskosci, wywolalo konsternacje wsrod przemyskich Ukraincow." M. Zajaczkowski, Kulisy procesu Jana Szpontaka "Zalizniaka" ,w: Sluzby bezpieczenstwa Polski i Czechoslowacjiwobec Ukraincow, Warszawa 2005, str. 161 i dalsze Odpowiedz Link Zgłoś
tawnyroberts Kilka uwag do tekstu Pana Piotrowskiego 25.04.08, 14:15 "63 rocznica mordu mieszkańców wsi Borownica" Z inicjatywy rodzin pomordowanych, władz samorządowych Gminy Bircza, ks. proboszcza parafii Borownica, w dniu 20 kwietnia br. w miejscowym kościele parafialnym odbyła się Msza św. poświęcona pomordowanym mieszkańcom Borownicy. Pod pomnikiem upamiętniającym bestialski mord 20 kwietnia 1945 roku przez nacjonalistów Ukraińskich spod znaku UPA, rodziny pomordowanych, mieszkańców Borownicy, władze samorządowe Gminy Bircza w osobach: Przewodniczący Rady Gminy Zbigniew Urban, Wójt Gminy Bircza Józef Żydownik zapalili znicze, złożyli wieńce i wiązanki kwiatów oddając hołd pomordowanym. Z kart historii wiemy, że w 1939 roku sama wieś Borownica posiadała wówczas 135 numerów. Wieś cicha i spokojna - w okresie okupacji stała się terenem zaciętych walk (wrzesień 1939 r.), ponosząc przy tym dość duże straty materialne. Początkowo wieś przeżywała okupację sowiecką, od 1941 roku okupację niemiecką, by znów latem 1944 roku powrócić pod okupację sowiecką. W tych warunkach politycznych nasilały się różnice na tle narodowościowym, a butni Ukraińcy podnosili coraz bardziej głowy, czując nienawiść do mieszkańców Borownicy, jako oazy polskości na tym terenie. Wzajemna nienawiść osiągnęła punkt kulminacyjny na przełomie roku 1944-1945. Wówczas to o świcie 20 kwietnia 1945 roku banderowcy otoczyli wioskę ze wszystkich stron i na dany sygnał rozpoczęli strzelaninę, paląc jednocześnie domy i mordując mieszkańców. W ten sposób zginęło ok. 70 osób. Żywcem w oborach spłonęło 60 krów, 50 jałówek i cieląt, 12 koni oraz znaczna ilość drobiu, prosiąt, zboża i odzieży. Spłonęło całkowicie ponad 100 domów i tyle samo stodół. Wieś praktycznie przestała istnieć, a dzieła zniszczenia dokonali Ukraińcy spod znaku UPA, pozostawiając do dzisiaj widoczne ślady swego mordu i barbarzyństwa. Na pomniku upamiętniającym pomordowanych mieszkańców wsi Borownica widnieje napis: "Zginęli - bo byli Polakami" "Potomni: Winniście im pamiętać i modlitwę" Pamięć o tych mieszkańcach nigdy nie powinna zaginąć, winna być wiecznie żywa. Myślę, że takie czasy nigdy nie wrócą. Czas leczy rany, ale nie może przechodzić w zapomnienie. Należy mówić prawdę. Redaktor Naczelny "Wiadomości Birczańskie" Józef Piotrowski ***** Właściwie do tekstu Pana Piotrowskiego można mieć te same uwagi co do autora podobnego artykułu, dotyczącego ataku UPA na Witryłów, Hłomczę i Łodzinę. Brakuje tutaj jakiegoś szerszego kontekstu, dotyczącego stosunków między Polakami i Ukraińcami na tym terenie w tamtym czasie. O działalności bandy Kotwickiego "cicho sza", a przecież wiadomo, nawet z publikacji polskich historyków, że ludność Borownicy niezasłużenie ucierpiała z powodu wyczynów "Ślepego" i jego, nie mniej zaślepionych w nienawiści do Ukraińców, towarzyszy. To był odwet za mordy i grabieże na ludności ukraińskiej w Pawłokomie, Brzusce, Bachowie, Sufczynie. Zemsta nie była ślepa, ale została skierowana konkretnie w to gniazdo antyukraińskiego bandytyzmu. Przy okazji zginęli niewinni ludzie, mieszkańcy Borownicy, którzy zginąć nie powinni. Im z pewnością należy się hołd i wieczna pamięć, dlatego uważam, że takie obchody, jak te w Borownicy, mają sens. Szkoda tylko, że przy tej okazji powstają takie "kwiatki", jak te Pana Piotrowskiego, ze stwierdzeniami w stylu: "butni Ukraińcy podnosili coraz bardziej głowy". Na koniec artykułu pada sentencja: "Należy mówić prawdę". Szkoda, że Pan Piotrowski mówi tylko prawdę połowiczną. Bo żeby pisać prawdę o tamtych wydarzeniach trzeba patrzeć na nie z pozycji pradawnego mieszkańca tych ziem, szanującego prawa innych bez względu na narodowość, a nie przez pryzmat pseudonarodowych ambicji. Ziemia Birczańska była także, a właściwie przede wszystkim, ojczyzną Ukraińców. O tym Pan Piotrowski, redaktor naczelny "Wiadomości Birczańskich", chyba zapomniał. P.S. Już niedługo spotkam się ze świadkiem tamtych wydarzeń, dawnym mieszkańcem Borownicy i spróbuję dowiedzieć się kilku ciekawych rzeczy. O owocach spotkania poinformuję na forum. Odpowiedz Link Zgłoś
darino Re: Kilka uwag do tekstu Pana Piotrowskiego 25.04.08, 16:00 No to z niecierpliwością czekam na informacje. Pozdrawiam ! Odpowiedz Link Zgłoś
birczanin7 Re: Kilka uwag do tekstu Pana Piotrowskiego 25.04.08, 21:44 Spotkałem się z takim wcześniej. Dla zwykłych ludzi ,bez politycznego kukuryku to był mord. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Kilka uwag do tekstu Pana Piotrowskiego 25.04.08, 21:44 Prześledziłem cały wątek na Birczy związany z Borownicą i zamieszczane tam fragmenty tekstów...i muszę powiedzieć ze Piotrowski zastosował dość powszechną technikę kresowiacką - eksponowanie własnych krzywd bez obiektywanego określenia związków przyczynowo-skutkowych pomiędzy działalnością Kotwickiego i spółki (który działał przecież identycznie jak ów Wołyniak w Leżajszczynie) a odwetem zmobilizowanych oddziałów UPA. Odpowiedz Link Zgłoś
mariusz9959 Re: Kilka uwag do tekstu Pana Piotrowskiego 26.04.08, 12:42 Józef Piotrowski napisał : "butni Ukraińcy podnosili coraz bardziej głowy". Zapewne nie podobało mu się to, że Ukraińcy w II RP obywatele drugiej czy trzeciej kategorii przez lata chodzili pokornie ze zgiętym karkiem a w okresie II WŚ mieli czelność unieść głowę i poczuć się równymi z Polakami. No tak jacy ci Ukraińcy bezczelni. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr uwagi do tekstów 26.04.08, 13:20 Wszystkie tu cytowane przez Mariusza i Tawny czy Darka teksty są bardzo ciekawe - jeśli nawet obarczone wadą tendencyjności, zbędnymi epitetami. Barwność tych tekstów i ich zaleta - to chęć przedstawienia atmosfery tamtych dni. Stąd gdzieś to wymknęło mi się porównanie do "Dzikiego zachodu" i barwności opowieści westernowych. I mówiłem o tym wcale nie żartem. Ta krwawa malowniczość pogranicza polsko-ukraińskiego lat 1930 - 1947 powinna być dziś rozpatrywana wyłącznie pod kątem "oddawania atmosfery" a nie rozrachunków kto komu więcej wymordował. Ktoś z was linkował do zdjęć Polaków - członków samoobrony której ze wsi. na zdjęciu był m.in. młody chłopak z karabinem pod pachą, z granatami uwieszonymi u pasa, w jasnej koszuli, upozowany na tle krzaków. Dla mnie ten widok tego chłopaka to wcale nie przykład krwawego Polaka który mógł zabijać Ukraińców czy to w obronie własnej czy odwecie. To dla mnie nawpół romantyczny "bohater pogranicza" !!! :) Ale nie nazywałbym go bohaterem polskim walk polsko ukraińskich - bo nie wiem ilu Ukraińców wymordowal, ile dewczat pogwałcił. Jego nie nazwałbym polskim bohaterem - raczej uczestnikiem pewnej historii w której nie chciałbym się po każdej ze stron. Gdzieś tam publikowane są zdjęcia chłopaków z wojsk KBW pacyfikujących ukraińską wioskę - w czapkach -rogatywkach odwróconych daszkami do tyłu, z podwiniętymi rękawami, bluz mundurowych, karabinami luzacko niesionymi pod pachami. I oglądający się na strzechy ruskich hyż które pewno chwilę wcześniej podpalił. W gruncie rzeczy wojak mógł się czuć fajnie - męska przygoda - no nie?? W tym przypadku taki wojak to uczestnik wydarzeń historycznych - ale w gruncie rzeczy bandyta, podpalacz, terrorysta!! Dlatego żądnej ze stron nie nazywałbym "bandami", "bandytami" "rezunami" - i Polacy i Ukraińcy robili to do czego przymuszały ich okreslone sytuacje. I na Wołyniu i na Podolu i na Zakierzonii. A jakiś czas temu telewizja lokalna pokazała reportaż ze wspomnieniami ówczesnych chłopcow z podrzeszowskich wsi - dzisiaj staruszków którzy uczestniczyli na ochotnika w akcjach żniwnych w Bieszczadach - gdzie zbierali zboże z pól zasianych przez Ukraińców (bojków czy łemków). Zero refleksji w ich wypowiedziach że rabowali cudze!!! Jeden z nich wspominał że wszedł do opuszczonej (jak mu sie wydawało) chaty i wyczuł zapach świeżego chleba , który rzeczywiście był w piecu. i junak ów w panice uciekł . A po akcji do domu zawieźli podarowane im worki z ziarnem. Rabusie czy uczestnicy historii, bierni uczestnicy historii czy szabrownicy żerujący wraz z ówczesną władzą na cudzej krzywdzie??? Odpowiedz Link Zgłoś
warszawa17 Re: uwagi do tekstów 26.04.08, 20:47 O jakiego Kotwickiego i jak spółkę chodziło w czasie trzech napadów na Birczę? Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: uwagi do tekstów 26.04.08, 21:12 warszawa17 napisał: > O jakiego Kotwickiego i jak spółkę > chodziło w czasie trzech napadów > na Birczę? Oj chyba mylisz wydarzenia i postacie. Kotwicki i spółka to raczej napady na szereg ukraińskich wiosek w Birszczaninie szukaj.gazeta.pl/szukaj/0,52001.html?slowo=kotwicki Bądź łaskaw sobie poczytać to nie boli a wyrobić opinię na tą postać Tobie pozwoli Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: uwagi do tekstów 26.04.08, 21:19 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23313&w=49011574&a=49900642 Odpowiedz Link Zgłoś
lokis1271 Do Pani Wiahor o Borownicy 02.05.08, 20:34 Szanowna Pani Wiahor ! Za "Wiadomościami Birczańskimi" z Forum Bircza podaję relację i opinię członka rodziny Kozłowskich o eksterminacji mieszkańców wsi Borownica , cyt.: "Witam na forum dotyczącym tematu Borownica. Mój Dziadek Jan Kozłowski z najmłodszym 12 letnim Józiem zostali zwyczajnie zabici a ich dom, zabudowania, cały inwentarz spalone, zrównane z ziemią, aby nie mogli wrócić. Jestem pokoleniem, które zaczyna budzć się z uśpienia i chce poznać prawdę, chce uczić iejsce pochówku. Jednak nie chcę, aby poznawanie prawdy budziło emacje zła, nienawiści, czy odwetu nawet słownego). Większości świadków tamtych tragicznych wydarzeń już nie ma pośród nas żyjących. Przez wiele lat milczeli bo wspomnienie tamtych dni bolesnej tragedii utraty najbliższych, utraty domów, mienia, napawa ich bólem i przerażeniem. Rodzina moich Dziadków była liczna 8-ro dzieci. Był to pierwszy atak na Borownicę. Uratowani mieszkańcy Borownicy musieli uciekać, ponieważ Borownica, która jak napisał Pan redaktor była "ostoją polskości" miała być całkowicie zniszczona. Wielu, którzy wówczas zginęli nie zostali pochowani. Min. mój Dziadek, w miejscu, w którym zginął ( przy swoim domu), został zaledwie przysypany ziemią przez sąsiada, któremu udało się ujść z życiem. Po wojnie władze PRL-u nie pozwoliły na prezeniesienie zwłok na cmentarz. Pytam się DLACZEGO?! I dziś On i myślę, że wielu Polaków nie a swojego grobu, swojego miejsca pochówku, na którym ktoś zapaliłby znicz, odmówił modlitwę za tych, którzy zginęli i za tych, którzy zbrodni się dopuścili. W latach 70- tych, nie było Borownicy na żadnej mapie Polski, pomimo, że część jej rdzennych mieszkańców wróciło, aby odbudować swoje domy, ale wielu z nich pozostało w rozproszeniu w różnych częściach Polski i Świata. Dziękujemy wszystkim, którzy przyczynili się, aby zachować PAMIĘĆ o tych strasznym dniu 20 kwietnia 1045 roku spalenia i mordu na mieszkańcach Borownicy, aby jak wypisano na tablicy Pomnika ku czci pomordowanym, aby zachować PAMIĘĆ i MODLITWĘ. Uczyniono to dopiero w roku 1996 !!! Na pewno było to możliwe dzięki innemu tragicznemu wydarzeniu rocznicy bitwy 17 Pułku Piechoty z oddziałami niemieckimi, która miała miejsce w Borownicy w dniu 12 września 1939 roku. To Borowniczanie byli świadkami "trzyktotnego huuraa" polskich żółnierzy, które oznaczałało, że aż trzy razy żołnierze 17 Pułku szli na bagnety, walczyli do ostatniego tchu. Jakim prawem Panie Wiahor stawiasz takie bezpodstawne oskarżenia mieszkańcom Borownicy, którzy stali się ofiarami. Czy to Cię dziwi, że Borownica była ostoją polskości w 1945? To okres, gdy los wojny był już zprzesądzony - przypomijmy 9 maja 1945 roku podpisano kapitulację Niemiec. To rodziny polskie w Borownicy, udzialały pomocy poskim żołnierzom, polscy policjańci, wójtowie, sołtysi, to byli rdzenni Polacy, patrioci, którzy strzegli dziedzictwa Polski, strzegli polskości, ale nie mordowali kobiet w stanie błogosławionym, matek, żon, dzieci, niemowląt. Dobrze, że są tablice pamiątkowe, ale nie ma na nich wszystkich jeszcze nazwisk i wielu już mieć nie będzie, dlatego trzeba pamiętać i modlić się. Trzeba poznawać prawdę ale z miłością i przebaczeniem. Trzeba odaleźź świadków tamtych wydarzeń, abyśmy kolejnym pokoleniom przekazali fakty a nie mity. Pragnę podziękować redaktorowi "Wiadomości Birczańskich" Panu Józefowi Piotrowskiemu za artykuł zatytuowany: "63 rocznica mordu mieszkańców wsi Borownica" w imieniu Rodziny śp. Jana i Rozali Kozłowskich z Borownicy." Szanowna Pani ! Ma Pani (oraz kompanioni - Darino i Piotrzr) wyjątkowy dar zrażania i mieszania z błotem krewnych ofiar ukraińskich nacjonalistów. "Gratuluję" Pani języka, stylu i odporności na fakty. Informuję, że wypowiedź Pana Terglo, spadkobiercy rodziny Kozłowskich jezt zamieszczona pod linkiem, zob.: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23313&w=78766754&a=79073603 L. Bodio Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Do Pani Wiahor o Borownicy 02.05.08, 21:16 Czytam i nie mam nic przeciwko tym slowom : To rodziny polskie w Borownicy, udzialały pomocy poskim > żołnierzom, polscy policjańci, wójtowie, sołtysi, to byli rdzenni > Polacy, patrioci, którzy strzegli dziedzictwa Polski, strzegli > polskości, ale nie mordowali kobiet w stanie błogosławionym, matek, > żon, dzieci, niemowląt. Dobrze, że są tablice pamiątkowe, ale nie ma > na nich wszystkich jeszcze nazwisk i wielu już mieć nie będzie, > dlatego trzeba pamiętać i modlić się. Trzeba poznawać prawdę ale z > miłością i przebaczeniem. Koniec cytatu - oprócz jednego - ta ostoja polskości to było gniazdo kolejnego obłakanego z nienawiści "Slepego" wołyniaka który "utrwalał polskość" wyprawami łupeżczo - morderczymi na ukraińskie wioski nadsannia. Nalezy współczuć rodzinom Polaków zabitym w Borownicy ale nalezy też pamiętac - kto sieje wiatr ten zbiera burzę. W warunkach wojny domowej i wszechobowiązującej zasadzie akcji odwetowo-ofensywnych - los tych miszkańców Borownicy nie był niczym nadzwyczajnym. Kolejny epizod z historii walk polsko-ukraińskich, wojen pogranicza. Kto dziś poamięta o osadnikach anglosaskich zabitych na pograniczu terytoriów indianskich Odpowiedz Link Zgłoś