polski_francuz
14.10.11, 21:47
Partia socjalistyczna we Francji zdecydowala sie na odwazny krok i zrobila prawybory aby wybrac kandydata na prezydenta z jej szeregow.
Po kilkumiesiecznych obserwacjach tego eksperymentu trzeba stwierdzic, ze jest udany. Poznalismy dosc dobrze kandydatow, ktorzy sie niekiedy niezbyt roznili ideologicznie ale bardzo roznili charakterologicznie.
Szanse prezentacji swoich pogladow dostali mlodsi kandydaci (Wals i Montebourg) i te szanse wykorzystali.
Kilka debat telewizyjnch pozwolilo poznac poglady partii i kandydatow dosc dobrze i te poglady rozwazyc.
W koncu, ludzie poszli do urn przedwyborczych (ponad 2 mln obywateli) by swoje preferencje wyrazic.
Najwieksza zalete widze w przezroczystosci. Zamiast tego, ze Donek z Grzeskiem, Angie z Horstem czy Martine z François ustalaja przy wodce, piwie czy winie kto ma kandydowac, obywatele maja wplyw na wydarzenia od samego poczatku. I czuja sie wlaczeni w proces demokratyczny.
Nasz Naboleon Sarkozy sie przeliczyl, liczyl na klotnie publiczne bedace w kontrascie z dynamicznym prezydentem a wyszedl maly dyktatorek, ktory sie boi wyniesc dyskusje na swiatlo dzienne.
PF