igor-z.uk
03.03.14, 17:48
SŁOŃ I MOPSIK.
Słonia na pokaz po mieście wodzono.
Toż dziwowisko wielkie w naszych stronach!
Przeto za Słoniem chodził gapiów tłum.
Ni stąd ni zowąd, Mopsik, wielki chwat,
W gromadę wpadł.
Ujrzawszy Słonia, nuż czynić nań rum:
Dziamać, jazgotać, ujadać,
Miotać się, skakać, dopadać.
Niemal za trąbę go ima!
No, wprost do walki wyzywa olbrzyma!
„Przestań się hańbić, koleżko" — rzekł szpic —
„Na Słonia-ż, porywać się tobie?
Patrz, jużeś ochrypł, on zaś idzie sobie
Jakby nigdy nic.
Nawet twych dziamań wcale nie spostrzega".
„Ech, ech!" — odrzecze Mopsik-kolega —
„To mi też właśnie dodaje otuchy,
Że bez bitki policzon będę między zuchy.
Niechże wszystkie psy mówią: Aj, Mopsik malusi!
Skoro szczeka na Słonia, jak silny być musi!"