banderowcom-nie
23.02.16, 22:00
Why the Arabs don’t want us in Syria
They don’t hate ‘our freedoms.’ They hate that we’ve betrayed our ideals in their own countries — for oil.
"Nasza wojna przeciwko Baszarowi el-Asadowi rozpoczęła się nie od pokojowych protestów obywatelskich "arabskiej wiosny" w 2011 roku. Zaczęła się w 2000 roku, kiedy Katar zaproponował, aby zbudować gazociąg o wartości 10 miliardów dolarów przez Arabie Saudyjska, Jordanie, Syrię i Turcję
W 2013 roku sunnickie monarchii zaproponowali Waszyngtonowi pokrycie kosztów, jeśli USA obalą syryjskiego przywódce. "W rzeczywistości, niektóre z nich stwierdził, że jeśli USA są gotowe do pracy, jak robiliśmy to wcześniej w innych miejscach (w Iraku), to oni wezmą na siebie koszta" - przyznał sekretarz stanu USA John Kerry na przesłuchaniach w kongresie. Katar, który najbardziej był zainteresowany w obaleniu Asada, włożył w przygotowanie powstańców 3 mld dolarów i zaprosił Pentagon szkolić bojowników na swoim terytorium.
"Bez względu na dominujący w mediach obraz umiarkowanego arabskiego powstania przeciwko tyranowi Asada, stratedzy amerykańskiego wywiadu wiedzieli od początku, że działają rekami radykalnych dżihadystów, które, prawdopodobnie, stworzą dla siebie nowy islamski kalifat z sunnickich regionów Syrii i Iraku".
Dla amerykańskich naftowych i gazowych interesów CIA używała dżihadystów do zmiany reżimów na Bliskim Wschodzie praktycznie od samego powstania z 1947 roku,pisze Kennedy.Jego zdaniem amerykańskie kierownictwo uważało radykalne religijne siły za niezawodną przeciwwagę wpływom ZSRR. Już w 1957 roku Amerykanie bezskutecznie próbowali dokonać zamachu stanu w Syrii i obalenia demokratycznie wybranego świeckiego rządu i nie zatrzymali się na tym. Powstanie "naftowej grupy przestępczej" ISIS było wynikiem długiej historii amerykańskiej interwencji - tak twierdzi Kennedy i ma w tym 100% racji.