kylax4
05.04.17, 20:00
Wygląda na to, że blisko związany z prawicowymi konserwatystami Bannona, założyciel Blackwater Erik Prince, został wysłany jako posłaniec Trumpa do spotkania z rosyjskimi urzędnikami bliskimi Putinowi. Pośrednikiem były Zjednoczone Emiraty Arabskie, a samo spotkanie miało miejsce na Seszelach.
Co jest w tym śmierdzącego?
1. Trump ma/miał tajny serwer w Pennsylwanii. 82% WSZYSTKICH kontaktów z tego serwera, to kontakty z rosyjskim Alfa Bankiem. Pozostałe 18% to kontakty z firmą Spectrum, należącą do męża Betsy DeVos, Dicka DeVos.
2. Betsy DeVos została sekretarzem edukacji. Jest ona siostrą Erika Prince'a.
3. Prywatyzacja Rosneftu miała objąć 19% udziałów. Nagle w styczniu 2017 pojawiła się liczba 19,5%. Czyżby te 0,5 objął Trump, w ramach podziękowania/motywacji do działania na korzyść Rosji?
4. Rex Tillerson został sekretarzem stanu. ExxonMobil, którego był CEO, miał kontrakt z Rosją warty setki miliardów USD, który został unieważniony po nałożeniu sankcji.
5. Rosja chce zniesienia sankcji
Co z tego wynika? Może nic, może tylko dyskutowali, a może Rosja zapłaciła Trumpowi za jego prorosyjskie działanie. Rodziny Prince i DeVos dostali stanowiska i kontrakty paramilitarne, a sam Trump masę pieniędzy.
Czy brzmi to prawdopodobnie? Może być skandal stulecia?
--
W Polsce tyle ksenofobii, rasizmu, nienawiści i homofobii, że aż się człowiek zastanawia, czy to kraj rzekomo kultury zachodniej, czy jednak zachodnia prowincja putlerystanu.