szyszkaaa
12.10.04, 15:02
Religia, świętość, Allah – te słowa coraz częściej stają się dla muzułmanów
wygodną wymówką usprawiedliwiającą dosłownie wszystko. Tłumaczą każdy ich
czyn w każdych okolicznościach. Odpierają każdy zarzut, jaki im się stawia.
Uchylają od odpowiedzialności za wszelkie zło i zbrodnie.
Gdy Amerykanie lub Izraelczycy w Palestynie, Iraku czy Afganistanie zabiją
przypadkowo niewinnych muzułmanów, wyznawcy islamu natychmiast głośno
krzyczą: zbrodnia! I domagają się sądu międzynarodowego. A gdy jakiś
zaślepiony żądzą krwi i widokiem boskich ciał siedemdziesięciu dwóch hurys
palestyński terrorysta wejdzie do żydowskiej restauracji lub autobusu,
rozrywając ciała mężczyzn, kobiet i dzieci, wtedy słychać tylko: Inszallah...
Człowiek jest niewinny, Bóg tak chciał.
Przywódca Autonomii Palestyńskiej, Jaser Arafat, zawsze gdy wzywa swoich
rodaków do zabijania Żydów, powołuje się na Allaha. Podobnie czynią rzesze
szejków, imamów i szeryfów wygłaszając kazania w podległych im meczetach. Za
pośrednictwem kontrolowanej przez Arafata telewizji kazania te w każdy piątek
docierają do palestyńskich domów. Oto fragmenty zaledwie kilku z nich:
„Hadis mówi: <<Żydzi będą was zwalczać, ale wasze rządy zostaną nad nimi
ustanowione>>. Czy może być coś piękniejszego? <<Żydzi będą was zwalczać>> -
to znaczy, Żydzi zaczęli nas zwalczać. <<wasze rządy zostaną nad nimi
ustanowione>> - kto ustanowi nasze rządy nad Żydami? Allah... „Do czasu, gdy
Żyd będzie się ukrywał za skałą i drzewem. Ale skała i drzewo powiedzą: <<O
muzułmaninie, o sługo Allaha, Żyd ukrywa się za mną, przyjdź i zabij go>>” –
mówił imam szejk Ibrahim Madhi w meczecie szejka Ijlina w Gazie 12 kwietnia
2002 r.
„Musimy wychowywać nasze dzieci w miłości do dżihadu dla dobra Allaha i uczyć
ich miłości do walki dla dobra Allaha” – mówił imam szejk Ibrahim Madhi w
meczecie szejka Ijlina w Gazie 6 lipca 2001 r.
„Nie walczymy za pomocą wielkiej armii ani siły. Walczymy tylko za pomocą tej
religii, którą pobłogosławił nas Allah” – mówił mufti szejk Ikrimeh Sabri w
meczecie Al-Aksa w Jerozolimie 25 maja 2001 r.
„Błogosławieństwo każdemu, kto wzniecił dżihad dla dobra Allaha;
błogosławieństwo każdemu, kto dokonywał napadu dla dobra Allaha;
błogosławieństwo każdemu, kto założył na siebie bądź na swojego syna pas z
materiałem wybuchowym i wszedł pośród Żydów wołając: <<Bóg jest wielki, nie
ma Boga nad Allaha, a Mahomet jest jego wysłannikiem>>” – mówił imam szejk
Ibrahim Madhi w meczecie szejka Ijlina w Gazie 8 czerwca 2001 r.
Nie ma terrorystów. Są tylko święci męczennicy. Nie ma krwawej jatki. Jest za
to święta wojna.
Wręcz kuriozalna sytuacja ma miejsce w Wielkiej Brytanii. Tamtejszy Scotland
Yard jest przekonany o nieuchronności zamachu na Londyn i robi wszystko, by
mu zapobiec. Wielu cennych informacji mógłby udzielić policji szejk Omar
Bakri, lecz... nie może. Religia mu zabrania. Co więcej, w marcu podczas
obławy na fundamentalistów islamskich na Wyspach, sam wydał fatwę
zabraniającą muzułmanom współpracy z władzami przeciw innym muzułmanom!
Człowiek ten co tydzień odbiera 300 funtów zasiłku socjalnego, a policja
twierdzi, że nie może nic zrobić. Bo religia...