Gość: Andrzej
IP: *.waw.cdp.pl
19.04.02, 18:02
Jurgen Stroop, oficer:
W starym niemieckim mieście Warschau w 1942r. było strasznie, bałem się o swoje
życie. Zostałem wyznaczony do przywrócenia porządku w dzielnicy centralnej.
Terroryści aktywnie tam działali przeciwko władzom. Wkroczyliśmy tam z asystą
sił porządkowych i przywracaliśmy porządek. A terroryści strzelali i rzucali
bomby. Zwierzęta! Bombą w porządnych, uczciwych i praworządnych Niemców.
Posuwali się nawet do tego, że podpalali się w domach, żeby tylko nas o to
obwiniać. W ciągu miesiąca zabiliśmy 50 terorystów, którzy stawiali czynny
opór, a 20.000 tybylców wywieżliźmy na wieś do Poniatowej, pod Lublin, aby
wypoczęła tam od terrorystów. Niestety, nie ocaliliśmy wszystkich tubylców.
Terroryści zabili 50.000 dobrych tubylców i bezwstydnie nas o to obwinili.
Terrorystyczna bezczelność.