yabbaryt
19.02.22, 21:06
Symbolem Unii Europejskiej w mojej w wsi jest tematyczny placyk zabaw dla dzieci. Powstał rok temu i dofinansowany był przez jakiś europejski fundusz operacyjny. Historia wygląda następująco:
Jakieś 9 lat temu zaraz po tym jak osiedliliśmy się na naszej wiosce pewna znajoma złożyła do gminy projekt w ramach budżetu obywatelskiego. Celem projektu było zagospodarowanie placyku który stał opustoszały. Kosztorys tego planu wynosił jakieś 70 tys PLN, co składało się na zakup niezbędnych dla dzieci zabawek typu huśtawka, karuzela, piaskownica czy zjeżdżalnia. I pewnie jakieś ścieżki. Ogólnie chodziło o zrobienie skromnego placyku, gdzie mógłby się bawić nasze maluchy. Projekt przepadł. To znaczy nie przepadł ale nasz platformiano-niezależny burmistrz miał inną wizję: placyk tak ale konkretny i za unijne pieniądze. No zapadła siedmioletnia cisza w tej sprawie. Żadnych konsultacji z mieszkańcami a sprawa gdzieś się mieliła. Jakieś dwa lata temu na placyku pojawiły się buldożery, które z rozmachem przekształcały ów placyk. Kosztorys tego już unijnego projektu to ponad 800 000 pln w czym 500 000 pln unijnego dofinansowania. W ramach tego nasze pociechy otrzymały cyt:.elementy rekreacyjne typowe dla placu zabaw jak np. karuzela, bujak na sprężynie, zabawkowa budka telefoniczna i stacja benzynowa a także szereg elementów edukacyjnych jak np. altana edukacyjna z tablicami, panel edukacyjny z zegarem i liczydłem, ścieżka zmysłów oraz planetarium. Dla miłośników aktywności na świeżym powietrzu będą bramki do piłki nożnej, słupki do siatkówki, urządzenia siłowni zewnętrznej i tor do jazdy na rolkach, deskorolkach i rowerach..
Fajnie ale dzieci nadal nie maja placyku gdzie jest normalna karuzela ( bo ta unijna jest do niczego), zjeżdżalnia, piaskownica czy huśtawka. Mamy natomiast na placu latarnie ale nie takie zwykłe tylko takie ekologiczno-unijne na ogniwa słoneczne. Fajne, tylko taki drobiazg bo jak świecą owe latarnie czyli po zmroku to na placu nikogo nie ma bo plac jest wtedy zamykany. Kosztowały pewnie dużo pieniędzy. Obecnie oświetlają siebie nawzajem i pilnują czy aby ich nie ukradł jakiś złomiarz. Generalnie z zabawek dostępnych dzieci za bardzo nie korzystają, bo te które są szybko się nudzą. Z boiska owszem korzystają ale już słupki od siatki mocna są przechylone podobnie zresztą jak słupki ogrodzeniowe. Ozdobą placu jest betonowy tor rowerowy wykonany z zatartego na gładko i zdylatowanego betonu. Na torze są narysowane różnego rodzaju znaki drogowe, przejścia dla pieszych i inne znaki drogowe. W sumie fajne miejsce aby uczyć się przepisów ruchu drogowego, albo zwyczajnie pojeździć na rowerze i rolkach. Dzieciaki całkiem fajnie tam się bawiły. Ostatnio wróciliśmy na ten placyk po zimowej przerwie. Poszliśmy tam ze zdalnie sterowanymi samochodami aby na betonowym torze urządzić wyścigi. Miałem okazje przyjrzeć się więc bliżej nawierzchni owego toru. Okazało się że po łagodnej zimie nie ma metra kwadratowego, który byłby wolny od powierzchniowych odprysków. Nie trzeba w sumie zgadywać co się stało. Jeżeli do mieszanki betonowej daje się zbyt dużo wody a za mało cementu to beton ma strukturę mocno porowatą a cykle zamrażania i rozmrażania powodują powierzchniowe rozwalenie struktury betonu. Inną bardziej zastanawiającą rzeczą były spękania betonu na całej wysokości warstwy. Nie tak liczne jak odpryski ale jednak mocno widoczne. Czyżby komuś udało się wyprodukować beton konstrukcyjny, który pęka pod wpływem intensywnego obciążenia wynikającego z ruchu rowerków dziecięcych? Tak mniej więcej wygląda symbol UE w naszej wsi.