Dodaj do ulubionych

40 lat minęło jak z bicza trzasł

26.04.26, 00:29
Czarnobyl 26 kwietnia 1986 rozmiękczył betonowe struktury władzy radzieckiej. To był bardzo poważny krok na drodze do likwidacji ZSRR i pogrążenia światowej klasy robotniczej w nieutulonym żalu.
Igor odłożył wtedy łyżwy i hokejki na bok i zwiał na zachód.
Obserwuj wątek
    • oszol-lom-z-rm Re: 40 lat minęło jak z bicza trzasł 26.04.26, 08:02
      Piłem płyn Lugola jak dziecko wtedy . Tego okropnego smaku nie zapomnę do końca życia
      • boomerang Re: 40 lat minęło jak z bicza trzasł 26.04.26, 09:05
        Mnie wiele wtedy ominęło, bo już wtedy byłem tylko obserwatorem z Antypodów.
      • bmc3i Re: 40 lat minęło jak z bicza trzasł 26.04.26, 16:04
        oszol-lom-z-rm napisał:

        > Piłem płyn Lugola jak dziecko wtedy . Tego okropnego smaku nie zapomnę do końca
        > życia


        Mi gębę wtedy wykręciło z tego smaku, tak że połowa wyciekła mi kącikami.
        • igor_2025 bmc3i, tylko nie obarz sie, to zart..... 26.04.26, 16:06
          bmc3i napisał:

          > Mi gębę wtedy wykręciło z tego smaku, tak że połowa wyciekła mi kącikami.

          I dlatego jestes polglowkiem? :-)
    • opa34 Re: 40 lat minęło jak z bicza trzasł 26.04.26, 09:15
      Co to jest 40 lat ?
      Calcium 137 promieniuje 300 lat a lezy tam tego od groma
      • igor_2025 Re: 40 lat minęło jak z bicza trzasł 26.04.26, 11:21
        opa34 napisał(a):

        > Co to jest 40 lat ?
        > Calcium 137 promieniuje 300 lat a lezy tam tego od groma

        I tym nie mniej w okolicach elektrowni kipi zycie. Przyroda, pozbywszys ludzi, odrodzila sie. Lasy pelne zwierzyny, rzeki ryb. A i ludzi,nazywaja ich samosioly ktorych tam rowniez zyje calkiem sporo, od dziesiatkow lat zyja, i co ciekawe, calkiem niezle sie czuja, chociaz maja juz sporo lat. Byli wsrod nich przeprowadzone badania, ktore wykazali, ze ich stan zdrowia jest lepszy niz tych, kto mieszka zdala od miejsca katastrofy. Niektorze z naukowcow nawet zobaczyli pozytywny wplyw podwyszonej radiacji na zdrowie ludzkie, ale im szybko zamkneli geby.
        • opa34 Re: 40 lat minęło jak z bicza trzasł 26.04.26, 12:12
          Swiecisz nocami?
        • mateusz572 Re: 40 lat minęło jak z bicza trzasł 26.04.26, 15:44
          igor_2025 napisał:


          > I tym nie mniej w okolicach elektrowni kipi zycie. Przyroda, pozbywszys ludzi,
          > odrodzila sie. Lasy pelne zwierzyny, rzeki ryb. A i ludzi,nazywaja ich samosiol
          > y ktorych tam rowniez zyje calkiem sporo, od dziesiatkow lat zyja, i co ciekawe
          > , calkiem niezle sie czuja, chociaz maja juz sporo lat. Byli wsrod nich przepro
          > wadzone badania, ktore wykazali, ze ich stan zdrowia jest lepszy niz tych, kto
          > mieszka zdala od miejsca katastrofy. Niektorze z naukowcow nawet zobaczyli po
          > zytywny wplyw podwyszonej radiacji na zdrowie ludzkie, ale im szybko zamkneli
          > geby.

          I mamy Igorkowi naszemu uwierzyć, że ludzie tam mieszkają i czują się świetnie bo Igorek badania przeprowadził.
          Czują się tam ludzie obok tego Czarnobyla tak dobrze, że nic tylko podwyższona radiację stosować.
          Naukowiec Igorek stwierdził.
          • igor_2025 Re: 40 lat minęło jak z bicza trzasł 26.04.26, 16:00
            mateusz572 napisał:


            > I mamy Igorkowi naszemu uwierzyć


            Macius, ty kochany podgryzacz moich piet, alez nikt nie musi mnie w niczym wierzyc. Wystarcze sprawdzic to co ja pisze.
            O skutkach awarii dla zdrowia:

            www.medonet.pl/choroby-od-a-do-z/choroby-nowotworowe,czarnobyl-a-nowotwory--czy-wybuch-spowodowal-epidemie-raka-,artykul,48553630.html
            A tu o ludziach, ktore powrocili do strefy zamknietej:


            • mateusz572 Re: 40 lat minęło jak z bicza trzasł 26.04.26, 18:38
              Jednakże żadnych miarodajnych badań na tej bardzo nielicznej grupie ludzi, która tam powróciła nie prowadzono. Na co ona wymierała i wymiera do końca nie wiadomo z resztą to jest zbyt mała próbka populacji na takowe badania.
              Natomiast kilkaset tysięcy ludzi stamtąd ewakuowano.
              Ofiary śmiertelne natomiast były wśród tych narażonych na radiację radioaktywnego jodu to znaczy konkretnie na zeszli raka tarczycy i tutaj właśnie jakoweś badania naukowe były prowadzone bo zasięg jego działania objął duże obszary.
              Oczywiście ci którzy tam pracowali zaraz po wybuchu przy zabezpieczaniu uszkodzonego reaktora także ucierpieli znacznie i część z nich po prostu zmarła na wskutek napromieniowania.
              Tak więc z powyższego wynika, że napromieniowanie to nic dobrego dla ludzkiego organizmu, ale ty przecież doskonale o tym wiesz boś nie jest pajac tylko wielce mądry Igor z Anglii.
              • igor_2025 Re: 40 lat minęło jak z bicza trzasł 26.04.26, 18:51
                mateusz572 napisał:


                > Tak więc z powyższego wynika, że napromieniowanie to nic dobrego dla ludzkiego
                > organizmu,

                Wszystko dobre, co z umiarem. Jest oczywistym, ze silne promieniowanie jest smiertelne, ale szkodliwosc promieniowania slabego nie jest jednoznacznie zla, czy dobra:

                "Temat wpływu niskich dawek promieniowania jonizującego na organizm człowieka jest przedmiotem debat naukowych, a opinie na ten temat są podzielone.
                Kluczowe wnioski z badań:
                Teoria hormezy radiacyjnej: Niektórzy naukowcy sugerują, że małe dawki promieniowania (niskie dawki) mogą działać stymulująco na mechanizmy naprawcze komórek, co określane jest mianem hormezy radiacyjnej. Może to potencjalnie redukować ryzyko niektórych nowotworów, działając podobnie jak szczepionka lub wysiłek fizyczny, który w małych dawkach wzmacnia organizm.
                Mniejsze ryzyko zachorowań: Badania osób zawodowo związanych z przemysłem jądrowym wykazały, że w grupach narażonych na lekko podwyższone promieniowanie śmiertelność z powodu nowotworów była nawet o 20% niższa niż w grupach nienarażonych."
                • mateusz572 Re: 40 lat minęło jak z bicza trzasł 27.04.26, 10:34
                  igor_2025 napisał:

                  > mateusz572 napisał:
                  >
                  >
                  > > Tak więc z powyższego wynika, że napromieniowanie to nic dobrego dla ludz
                  > kiego
                  > > organizmu,
                  >
                  > Wszystko dobre, co z umiarem. Jest oczywistym, ze silne promieniowanie jest smi
                  > ertelne, ale szkodliwosc promieniowania slabego nie jest jednoznacznie zla, czy
                  > dobra:

                  Czyli zakładasz, że ci którzy tam wrócili wiedzieli, że promieniowanie jest na takim poziomie, które zapewni im zdrowie i długie lata życia. :-)


                  >
                  > "Temat wpływu niskich dawek promieniowania jonizującego na organizm człowiek
                  > a jest przedmiotem debat naukowych, a opinie na ten temat są podzielone.
                  > Kluczowe wnioski z badań:
                  > Teoria hormezy radiacyjnej: Niektórzy naukowcy sugerują, że małe dawki promieni
                  > owania (niskie dawki) mogą działać stymulująco na mechanizmy naprawcze komórek,
                  > co określane jest mianem hormezy radiacyjnej. Może to potencjalnie redukować r
                  > yzyko niektórych nowotworów, działając podobnie jak szczepionka lub wysiłek fiz
                  > yczny, który w małych dawkach wzmacnia organizm.
                  > Mniejsze ryzyko zachorowań: Badania osób zawodowo związanych z przemysłem jądro
                  > wym wykazały, że w grupach narażonych na lekko podwyższone promieniowanie śmier
                  > telność z powodu nowotworów była nawet o 20% niższa niż w grupach nienarażonych
                  > ."
                  >


                  Nawet radioterapia ma to do siebie, że może pomagać na jedno na przykład na raka, ale może zaszkodzić innym komórkom więc nie jest to rzecz zero jedynkowa.
                  Jednakże zakładam, że reklamujesz nam tutaj metody moskiewskie leczenia promieniowaniem. Jak leczyć to od razu z grubej rury. To, że będą ofiary śmiertelne to jedno jednak reszta będzie wyjątkowo zdrowa z perspektywą życia stu lat.;-)
                  • igor_2025 Re: 40 lat minęło jak z bicza trzasł 27.04.26, 10:41
                    mateusz572 napisał:


                    > Czyli zakładasz, że ci którzy tam wrócili wiedzieli, że promieniowanie jest na
                    > takim poziomie, które zapewni im zdrowie i długie lata życia. :-)

                    Ja nic nie zakladam, ja po prostu podzielilem sie ogolnie znanym faktem. Co motywowalo tych ludzi, ktore postanowili wrocic do swoich domow, nie mam pojecia, i nic o tym nie wspominalem. Wiec swoje wymysly nie przypisuj mnie.
        • boomerang Re: 40 lat minęło jak z bicza trzasł 26.04.26, 23:35
          > Niektorze z naukowcow nawet zobaczyli pozytywny wplyw podwyszonej radiacji na zdrowie ludzkie

          To się nazywa hormeza promieniotwórcza. Małe dawki promieniowania przedłużają życie (zabijają bakcyla śmierci, jak to niektórzy określają). Najmłodsza córka Marii Curie, Ewa, żyła 102 lata. Dostawała w niemowlęctwie małe dawki promieniowania alfa od lampki z polonem ustawionej przez mamusię przy łóżeczku dziecka.
          • igor_2025 Dzieki boomerang 26.04.26, 23:38
            boomerang napisał:

            > To się nazywa hormeza promieniotwórcza. Małe dawki promieniowania przedłużają ż
            > ycie (zabijają bakcyla śmierci, jak to niektórzy określają). Najmłodsza córka M
            > arii Curie, Ewa, żyła 102 lata. Dostawała w niemowlęctwie małe dawki promieniow
            > ania alfa od lampki z polonem ustawionej przez mamusię przy łóżeczku dziecka.

            I chociaz ja juz cos o tym wspominalem, niesienie prawdy forumowym niedowiarkom nigdy nie bywa z nadmiarem.
            • boomerang Re: Dzieki boomerang 27.04.26, 00:54
              Nie zauważyłem twojego wpisu nim wysłałem swój.

              Chciałbym jeszcze dodać jak niefrasobliwie podchodzili pionierzy nauki do zagadnienia promieniotwórczości. Piotr Curie, dla odmiany, robił sobie "opatrunki" z radu, a później na wykładzie ściągał "opatrunek" i pokazywał studentom jak rad wypala.
            • boomerang Re: Dzieki boomerang 27.04.26, 01:04
              Dobrym przykładem hormezy radiacyjnej są ci mieszkańcy Hiroszimy, którzy znaleźli się w sporej odległości od wybuchu. Żyją ponad 100 lat.
              • stefan4 Re: Dzieki boomerang 27.04.26, 09:45
                boomerang:
                > Dobrym przykładem hormezy radiacyjnej są ci mieszkańcy Hiroszimy, którzy znaleźli się
                > w sporej odległości od wybuchu.

                Czyli mieszkańcy nie Hiroszimy, tylko dalekich jej okolic. A jak dalekich?

                boomerang:
                > Żyją ponad 100 lat.

                Rozumiem, że masz na myśli tych Japończyków, którzy w momencie wybuchu jądrowego mieli co najmniej 20 lat, a jeszcze nie umarli? No tak, ci istotnie żyją ponad 100 lat...

                Jednak wg tego, co podaje np. Wiki, hipoteza hormezy jest niepotwierdzona trudna do liczenia, a na pewno nie daje odpowiedzi, jak wybuchać bomby lub elektrownie jądrowe, żeby korzyści przeważyły nad klęskami.

                - Stefan
    • igor_2025 Poczulem sie wezwany :-) 26.04.26, 11:14
      polendwic napisał:

      > Czarnobyl 26 kwietnia 1986 rozmiękczył betonowe struktury władzy radzieckiej.

      Rozmiekczyl jeszcze Chruszczow.


      > To był bardzo poważny krok na drodze do likwidacji ZSRR i pogrążenia światowej k
      > lasy robotniczej w nieutulonym żalu.

      I to nie jest zgodne z rzeczywistoscia, dzialania Gorbaczowa i tych kto za nim stal, przyczynili sie do rozpadu ZSRR.


      > Igor odłożył wtedy łyżwy i hokejki na bok i zwiał na zachód.

      I to jest chyba tym jedynym, co mnie zainteresowalo. :-)
      Dla przypomnienia. Ja nie ucieklem na Zachod, a tylko wyjechalem do PRL na przelomie 1989 -90 lat, ze wzgledow osobistych (zakochalem sie, ozenilem sie i plany byli calkiem inne odnosnie miejsca zamieszkania). Moje znajomi w ZSRR mowili do mnie: po cholere jedziesz do tej Polski? Przeciez tam nie ma nic dobrego. A ja wtedy poznalem Polske naprawde wolna, gdzie ludzi mieli odwage, byli szczere i ja wsrod nich czulem sie jak w domu. Polska wtedy nie byla obrazkiem kolorowym, jak dzis, ale miala wlasna twarz. Bardzo mnie podobalo sie, gdy mlodziez szla do kosciola pomodlic sie, przed jakas wyprawa w plenery. To byla Polska, ktorej juz nie ma. Dzisiejsza Polska to gorsza wersja Niemiec. Ale to da sie jakas zniesc. Gorzej, ze ludzi zmieniaja sie. Co raz mniej szczerosci, coraz mniej serdecznosci, ale pelno sztucznych usmiechow, zastepujacych troske i wspolczucie. Ale i tak Polacy sa nadal o wiele bardziej ludzki, niz powiedzmy Anglicy.
      Od 20 lat mieszkam w Anglii, Polske odwiedzam bardzo czesto, ze wzgledu na rodzicow i nadal robie to bardzo chetnie i jak juz wspominalem na forum, wkrotce przeprowadzimy sie z zona na stale do kraju, ktory dla mnie stal drugim domem.

      A co dotyczy okraglej rocznicy awarii w Czarnobylu. Tam powinno postawic najwiekszy pomnik na swiecie ludzkiej glupocie. Bo do awarii doszlo wylacznie dlatego, ze bylo zrobiono wszystko, zeby do niej doszlo. Tak zawsze bywa, gdy politycy, nie znajace sie na niczym, daja rozkazy fachowcom, zmuszajac ich do dzialan, ktore bardzo czesto doprowadzaja do katastrof.
      Same reaktory w Czarnobylu byli swietne, to calkiem nowa technologia na tam te czasy.Mozna bylo budowac te reaktory wprawie tasmowo. Byli tanie i budowali sie bardzo szybko. I takie reaktory z powodzeniaem pracuja po dzien dzisiejszy na innych elektrowniach przez dziesiacielecia,bez zadnych awarii. Wystarczylo zamontowac systemy, chroniace reaktory przed glupota ludzka.
      • malkontent6 Re: Poczulem sie wezwany :-) 26.04.26, 13:29
        igor_2025 napisał:

        > To byla Polska, ktorej juz nie ma. Dzisiejsza Polska to gorsza wersja Niemiec.

        Widać, że jesteś już stary. :) Starzy ludzie lubią gadać, że świat był lepszy gdy oni byli młodzi.

        Mnie bardziej podoba się współczesna Polska.
        • igor_2025 Re: Poczulem sie wezwany :-) 26.04.26, 14:27
          malkontent6 napisał:

          > Mnie bardziej podoba się współczesna Polska.

          Tobie podoba sie kolorowy cukrowy obrazek, a nie Polska. Polska traci na swojej identycznosci.
          • malkontent6 Re: Poczulem sie wezwany :-) 26.04.26, 14:38
            igor_2025 napisał:

            > Tobie podoba sie kolorowy cukrowy obrazek, a nie Polska. Polska traci na swojej identycznosci.

            Wpółczesna Polska jest ciekawym, dosć bogatym krajem. Dobrze pamietam PRL więc mogę porównać to co było z tym co jest.
            • igor_2025 Re: Poczulem sie wezwany :-) 26.04.26, 14:57
              malkontent6 napisał:

              > Wpółczesna Polska jest ciekawym, dosć bogatym krajem. Dobrze pamietam PRL więc
              > mogę porównać to co było z tym co jest.

              Ja tez pamietam PRL. Ja nie twierdze, ze wtedy bylo ladniej, ale bardziej jakas przytulnie. Trudno to okreslic, bo kazdy to rozumie po swojemu. Ja pokochalem Polske z tam tych lat, chociaz i widzialem szarosc, zle drogi, ale to byla Polska, wjezdzajac do ktorej czlowiek nie mial watpliwosci - jestem, jak to sie mowi, w domu. Sadze, ze ty nie lubil nigdy Polske, dlatego z niej uciekles. I tylko nie pisz do mnie, ze ja tez ucieklem. Ja nie mialem tego w planach, to moja ojczyzna uciekla ode mnie w niebyt.
              • malkontent6 Re: Poczulem sie wezwany :-) 26.04.26, 15:09
                igor_2025 napisał:

                > Sadze, ze ty nie lubil nigdy Polske, dlatego z niej uciekles.

                Ja uciekłem z PRL a nie z Polski. Z dzisiejszej Polski raczej bym nie wyjeżdżał.
                • igor_2025 Re: Poczulem sie wezwany :-) 26.04.26, 15:40
                  malkontent6 napisał:

                  > Ja uciekłem z PRL a nie z Polski. Z dzisiejszej Polski raczej bym nie wyjeżdżał.

                  Spotkalem w Polsce ludzi, a co tam prosto ludzi,moj szwagier po wielu latach, spedzonych w Kanadzie, po zmianach ustrojowych wrocil do Polski. Minelo juz 35 lat, to ogromny kawal czasu dla czlowieka, a tacy jak Ty, nadal kochacie Polske z daleka. Ja nie osadzam nikogo, kazdy ma prawo zyc tam, gdzie jemu jest najlepiej. Ale nie trzeba wtedy wyznawac milosc do kraju, do ktorego nie masz zamiaru wrocic.

                  • malkontent6 Re: Poczulem sie wezwany :-) 26.04.26, 16:20
                    igor_2025 napisał:

                    > Ale nie trzeba wtedy wyznawac milosc do kraju, do ktorego nie masz zamiaru wrocic.

                    Dlaczego?

                    Jestem typowym imigrantem lojalnym w stosunku do USA i cały czas związanym z Polską.

                    Na stałe do Polski nie wrócę, bo w USA mam córkę a ona ma dwoje dzieci. Córka dobrze zna Polskę, bo podróżuje tam od dzieciństwa. Zięciowi też się w Polsce podoba, przyznał, że oczekiwał czegoś innego gdy leciał do Polski po raz pierwszy. Teraz opowiada zajomym, że Polska to bardzo ciekawy kraj.
                    • igor_2025 Re: Poczulem sie wezwany :-) 26.04.26, 16:32
                      malkontent6 napisał:

                      > Dlaczego?

                      Bo to przypomina hipokryzje.

                      A to co dalej piszesz, jest bardzo mile ujmujace, ale to nie zmienia faktu, ze do swojego kraju nie masz zamiar wrocic.
                      A jak to mowia stare emigranci: Mieszkac moze lepiej za granica, ale umierac trzeba w swojej ojczyznie.
                      • malkontent6 Re: Poczulem sie wezwany :-) 26.04.26, 16:35
                        igor_2025 napisał:

                        > malkontent6 napisał:
                        >
                        > > Dlaczego?
                        >
                        > Bo to przypomina hipokryzje.

                        ???


                        > A to co dalej piszesz, jest bardzo mile ujmujace, ale to nie zmienia faktu, ze
                        > do swojego kraju nie masz zamiar wrocic.

                        Nie, do Polski nie mam zamiaru wrócić. Za dużo się w moim życiu zmieniło.

                        > A jak to mowia stare emigranci: Mieszkac moze lepiej za granica, ale umierac trzeba w swojej ojczyznie.

                        Dlaczego?
                        • igor_2025 Re: Poczulem sie wezwany :-) 26.04.26, 16:50
                          malkontent6 napisał:


                          > Nie, do Polski nie mam zamiaru wrócić. Za dużo się w moim życiu zmieniło.

                          U nas z zona rowniez sporo sie zmienilo. My tu kupili dom, ktory urzadzili pod swoje gusty i potrzeby. Syn tu sie ozenil,urodzil sie nam wnuk, i tez kupil syn dom. I tym nie mniej my z zona zawsze wiedzieli, ze wyjedziemy do Polski, gdy tylko osiagniemy wiek emerytalny.
                          Ale jak pisalem - kazdy sam wybiera to, gdzie chce zyc i w jakiej ziemi spoczac. Ja nie mam zadnego prawa osadzac ani ciebie, ani zadnego innego czlowieka.
                          • malkontent6 Re: Poczulem sie wezwany :-) 26.04.26, 18:55
                            igor_2025 napisał:

                            > U nas z zona rowniez sporo sie zmienilo. My tu kupili dom, ktory urzadzili pod
                            > swoje gusty i potrzeby. Syn tu sie ozenil,urodzil sie nam wnuk, i tez kupil syn dom.

                            U nas jest to samo.

                            Różnica jest taka, że o ile wiem mieszkasz w Anglii więc do Polski jest blisko. Nasza córka mieszka w USA, dość daleko od nas ale samolotem leci się tyle samo co z Londynu do Warszawy. A do Polski to jednak 8 godzin i zmiana czasu.
                            • igor_2025 Re: Poczulem sie wezwany :-) 26.04.26, 19:07
                              malkontent6 napisał:


                              > Różnica jest taka, że o ile wiem mieszkasz w Anglii więc do Polski jest blisko.
                              > Nasza córka mieszka w USA, dość daleko od nas ale samolotem leci się tyle sam
                              > o co z Londynu do Warszawy. A do Polski to jednak 8 godzin i zmiana czasu.

                              Rozumiem Ciebie, sam bardzo czesto zostanawiam sie nad tym, ze wnuk bedzie dorastal, a ja jego bede widziec tylko sporadycznie. Wiec plun i zapomnij co ja pisalem wczesniej.
                      • j-k Pociesze Cie, Igor: 27.04.26, 20:29
                        igor_2025 napisał:
                        > A jak to mowia stare emigranci: Mieszkac moze lepiej za granica, ale umierac t
                        > rzeba w swojej ojczyznie.


                        Pociesze Cie Igor.

                        mam piekne mieszkanie w kraju i bywam tam - kiedy zechce.

                        wiec umrzec w kraju zawsze moze mi sie przytrafic :)

                        a nie wracam (na stale) TYLKO z jednego powodu:

                        - wiek robi swoje i tu mam o niebo lepsza opieke medyczna...

                        jak to mowia starzy gorole : - wyzej xuja - nie podskoczysz" :)






      • mateusz572 Re: Poczulem sie wezwany :-) 26.04.26, 15:39
        igor_2025 napisał:

        >
        > I to jest chyba tym jedynym, co mnie zainteresowalo. :-)
        > Dla przypomnienia. Ja nie ucieklem na Zachod, a tylko wyjechalem do PRL na prze
        > lomie 1989 -90 lat, ze wzgledow osobistych (zakochalem sie, ozenilem sie i plan
        > y byli calkiem inne odnosnie miejsca zamieszkania). Moje znajomi w ZSRR mowili
        > do mnie: po cholere jedziesz do tej Polski? Przeciez tam nie ma nic dobrego. A
        > ja wtedy poznalem Polske naprawde wolna, gdzie ludzi mieli odwage, byli szczere
        > i ja wsrod nich czulem sie jak w domu. Polska wtedy nie byla obrazkiem kolor
        > owym, jak dzis, ale miala wlasna twarz. Bardzo mnie podobalo sie, gdy mlodziez
        > szla do kosciola pomodlic sie, przed jakas wyprawa w plenery. To byla Polska, k
        > torej juz nie ma. Dzisiejsza Polska to gorsza wersja Niemiec. Ale to da sie ja
        > kas zniesc. Gorzej, ze ludzi zmieniaja sie. Co raz mniej szczerosci, coraz mnie
        > j serdecznosci, ale pelno sztucznych usmiechow, zastepujacych troske i wspolczu
        > cie. Ale i tak Polacy sa nadal o wiele bardziej ludzki, niz powiedzmy Anglicy.
        > Od 20 lat mieszkam w Anglii, Polske odwiedzam bardzo czesto, ze wzgledu na rodz
        > icow i nadal robie to bardzo chetnie i jak juz wspominalem na forum, wkrotce pr
        > zeprowadzimy sie z zona na stale do kraju, ktory dla mnie stal drugim domem.


        Czyli Igorek wyjechał z tej wspaniałej Polski w 1990 roku i teraz opowiada duby smalone, że ta Polska obecna jest be. Igorek mieszka w Anglii ale wie z daleka o Polsce, że ludzie okropni w tej Polsce bo pełno sztucznych uśmiechów itp. To po co Igorek do Polski chce wracać? Lepiej będzie gdy do korzeni swoich wróci czyli do państwa moskiewskiego bo tam raj przecie. My Polacy nie chcemy takich Igorków siejących moskiewską propagandę. Niech Igorek sieje ją w państwie Moskali. Tam będzie mile widziane Igorkowe propagowanie półprawd i kłamstw o świetlanym kraju ze stolicą w Moskwie.


        >
        > A co dotyczy okraglej rocznicy awarii w Czarnobylu. Tam powinno postawic najwie
        > kszy pomnik na swiecie ludzkiej glupocie. Bo do awarii doszlo wylacznie dlatego
        > , ze bylo zrobiono wszystko, zeby do niej doszlo. Tak zawsze bywa, gdy polityc
        > y, nie znajace sie na niczym, daja rozkazy fachowcom, zmuszajac ich do dzialan,
        > ktore bardzo czesto doprowadzaja do katastrof.
        > Same reaktory w Czarnobylu byli swietne, to calkiem nowa technologia na tam te
        > czasy.Mozna bylo budowac te reaktory wprawie tasmowo. Byli tanie i budowali sie
        > bardzo szybko. I takie reaktory z powodzeniaem pracuja po dzien dzisiejszy na
        > innych elektrowniach przez dziesiacielecia,bez zadnych awarii. Wystarczylo zamo
        > ntowac systemy, chroniace reaktory przed glupota ludzka.

        Ogromne szczęście, że takich reaktorów nie instalowaliśmy w Polsce.
        Teraz będziemy mieć o niebo lepsze reaktory.

        P.S. O Polsce w której mieszkam od urodzenia powiem, że bardzo się zmieniła na lepsze wręcz na dużo lepsze. Mało tego, zmienia się dalej na jeszcze lepsze. Wystarczy aby Moskwa nam w tym nie przeszkadzała jak ongiś bywało.

        • igor_2025 Re: Poczulem sie wezwany :-) 26.04.26, 15:42
          mateusz572 napisał:

          > Czyli Igorek wyjechał z tej wspaniałej Polski w 1990 roku i teraz opowiada duby
          > smalone
          Macius, ile miales z matematyki w szkole. Wyjechalem do PRL powiedzmy w 1990 roku. W UK mieszkam 20 lat. Dzis mamy rok 2026. Czy tak trudno policzyc w ktorym roku ja wyjechalem z Polski?

          Dziwna sporawa, jak ktos jest rusofobem, to koniecznie jest niewyksztalconym pajacem.
          • mateusz572 Re: Poczulem sie wezwany :-) 26.04.26, 16:05
            Drogi Igorku ja w Polsce mieszkam tyle, że nie wiem czy ty tyle mieszkałeś tutaj i w innych krajach razem.
            PRL znałem od podszewki i późniejszą, a także obecną Polskę także.
            Jeżeli coś to ci powie to w stanie wojennym byłem w LWP siłą wcielony do tejże, aby zbytnio nie podskakiwać w cywilu w opozycji. Takie to metody wtedy stosowano.
            Tamże w tej smutnej armii miałem także okazję poznać jeszcze smutniejsza armie moskiewską podczas poligonów w Żaganiu. Dlatego powtarzam zawsze: jak najdalej od Moskwy, które to państwo specjalizuje się w produkcji mięsa armatniego teraz i w przeszłości także i na tym opierało i opiera swoje aspiracje .
            • igor_2025 Re: Poczulem sie wezwany :-) 26.04.26, 16:17
              mateusz572 napisał:

              > Drogi Igorku ja w Polsce mieszkam tyle...

              A co to ma do tej glupoty, co ty napisales w poprzednim poscie. Przyznanie sie do bledu, jest bardzo dobra cecha kazdego czlowieka. W dyskusji ze mna boomerang napisal cos glupiego, na co ja jemu wskazalem, i on od razu przyznal sie do bledu, i od tam tej pory on dla mnie stal czlowiekiem, zaslugujacym na szacunek. Jest oczywistym, ze tobie jest obojetnie co ja o tobie mysle, ale to nie zmienia faktu, ze jestes tylko pajacem.
            • stefan4 Re: Poczulem sie wezwany :-) 26.04.26, 17:22
              mateusz572:
              > Jeżeli coś to ci powie to w stanie wojennym byłem w LWP siłą wcielony do tejże,
              > aby zbytnio nie podskakiwać w cywilu w opozycji. Takie to metody wtedy stosowano.

              Miejmy nadzieję, że już nigdy do tego nie powrócimy. Jednak na świecie nadal to się dzieje; nadal ludzie są siłą wcielani do wojska i wysyłani do popełniania zbrodni.

                  Так я жил, как умел, никому не назло...
                  Здесь я вам поневоле солдат —
                  жизнь мою мне украли и дали ружьё.
                  Путин! Ты будь проклят!


              - Stefan
              • mateusz572 Re: Poczulem sie wezwany :-) 26.04.26, 18:45
                stefan4 napisał:


                > Miejmy nadzieję, że już nigdy do tego nie powrócimy. Jednak na świecie nadal t
                > o się dzieje; nadal ludzie są siłą wcielani do wojska i wysyłani do popełniania
                > zbrodni.
                >
                >     Так я жил, как умел, никому не назло...
                >     Здесь я вам поневоле солдат —
                >     жизнь мою мне украли и дали ружьё.
                >     Путин! Ты будь проклят!

                >
                > - Stefan
                >

                No ale drogi Stefanie przecież widzisz co się dzieje?
                Mamy na wschodzie państwo zła ze stolicą w Moskwie.
                Dlatego cała Europa zbroi się, Polska także więc te czasy wracają wielkimi krokami.
    • malkontent6 Re: 40 lat minęło jak z bicza trzasł 26.04.26, 13:31
      Najwiekszym problemem było to, że władze ZSRR niepotrzebnie opóźniły podanie informacji na ten temat. Jakiś sowiecki dziennikarz tłumaczył w amerykańskiej telewizji, że nikt nie udzielił informacji od razu, bo był weekend.
      • igor_2025 Re: 40 lat minęło jak z bicza trzasł 26.04.26, 14:34
        malkontent6 napisał:

        > Najwiekszym problemem było to, że władze ZSRR niepotrzebnie opóźniły podanie in
        > formacji na ten temat. Jakiś sowiecki dziennikarz tłumaczył w amerykańskiej te
        > lewizji, że nikt nie udzielił informacji od razu, bo był weekend.

        I to prawda, nie bylo jasnosci do konca, co sie stalo. Kierownictwo elektrowni balo sie podac ogrom katastrofy, obawiajac sie o swoje stolki. Dopiero gdy, jak to sie mowi, Moskwa wtracila sie, to zaczal sie ruch. O tym, ze kierownictwo Ukrainy nie zdawalo sobie sprawy z problemu daje znac, ze 1 maja ono bylo na trybunach w centrum Kijowa.
        • malkontent6 Re: 40 lat minęło jak z bicza trzasł 26.04.26, 14:42
          igor_2025 napisał:

          > O tym, ze kierownictwo Ukrainy nie zdawalo sobie sprawy z problemu daje znac, ze 1 maja ono bylo na t
          > rybunach w centrum Kijowa.


          Aaaa, to wina Ukraińców!!! :)

          Czy ten pan też był Ukraińcem?

          "Churkin's performance was filled with denials, deflections and whataboutist rhetoric"

          en.wikipedia.org/wiki/Vitaly_Churkin
          • igor_2025 Re: 40 lat minęło jak z bicza trzasł 26.04.26, 15:02
            malkontent6 napisał:

            > Aaaa, to wina Ukraińców!!! :)

            To nie ma zadnego znaczenia kto i jakiej narodowosci byl w kierownictwie Ukrainy, ono samo wystawilo sie na promieniowanie, mie zdajac sobie sprawy z powaznosci sytuacji.

            > Czy ten pan też był Ukraińcem?

            Byl Rosjaninem, a jakie to ma znaczenie? Czy to on dal rozkaz przerwac eksperyment i wznowic prace reaktora?
            • malkontent6 Re: 40 lat minęło jak z bicza trzasł 26.04.26, 15:11
              igor_2025 napisał:

              > Byl Rosjaninem, a jakie to ma znaczenie? Czy to on dal rozkaz przerwac eksperym
              > ent i wznowic prace reaktora?

              Chodzi o to, że nie mówił prawdy w Kongresie.
              • igor_2025 Re: 40 lat minęło jak z bicza trzasł 26.04.26, 15:43
                malkontent6 napisał:

                > Chodzi o to, że nie mówił prawdy w Kongresie.

                A co on mowil w kongresie?
                • igor_2025 OK, juz wiem o czyn mowil 26.04.26, 15:52
                  Czurkin w kongresie USA, przemawiajac w 1986 roku w maju, powiedzial prawde - sytuacja znajduje sie pod kontrola. Wtedy sytuacja juz zostala opanowana. Przeprowadzone dzialania pozwolili uniknac najgorszego, co moglo sie stac.
                  Ja wiem, ze trudny to dla ciebie temat, ale dzialania obcnych wladz radzieckich, po likwidacji skutkow tej katastrofy, byli maksymalnie optymalne.
                  • malkontent6 Re: OK, juz wiem o czyn mowil 26.04.26, 16:30
                    "He was questioned about the Chernobyl nuclear accident and asked to explain why Moscow waited for days before alerting its neighbors about the disaster"

                    Pamietam, że Polacy byli oburzeni tym, że władze ZSRR czekały kilka dni z informacją o tej katastrofie.

                    www.nbcnews.com/news/world/russian-ambassador-united-nations-dies-suddenly-n723311
                    • igor_2025 Re: OK, juz wiem o czyn mowil 26.04.26, 16:34
                      malkontent6 napisał:

                      > Pamietam, że Polacy byli oburzeni tym, że władze ZSRR czekały kilka dni z infor
                      > macją o tej katastrofie.

                      Zaczynami krecic sie w kolko. Przeciez juz ten temat zostal obgadany.
                      • igor_2025 Pytanie do forumowicze 26.04.26, 16:59
                        Tytul tego watku brzmi nastepujaco: "40 lat minęło jak z bicza trzasł". Do tej pory znalem wylacznie taka forme:
                        " jak z bicza strzelil". Czy slowo " trzasł" jest synonimem slowa "strzelil"?
                        • malkontent6 Re: Pytanie do forumowicze 26.04.26, 18:51
                          igor_2025 napisał:

                          > Czy slowo " trzasł" jest synonimem slowa "strzelil"?

                          Może być. Ja też słyszałem to przysłowie tylko w wersji "strzeli".
                    • stefan4 Re: OK, juz wiem o czyn mowil 26.04.26, 18:27
                      malkontent6:
                      > Pamietam, że Polacy byli oburzeni tym, że władze ZSRR czekały kilka dni
                      > z informacją o tej katastrofie.

                      My (na Wybrzeżu) o tej katastrofie dowiedzieliśmy się... od Szwedów. To oni szukali kontaktu z uniwersytetem, żeby potwierdzić podwyższoną gęstość cząsteczek radioaktywnych w powietrzu. Ale taki był wtedy układ wiatrów, że wyniki ich pomiarów już waliły po oczach, a u nas jeszcze panowały słońce i harmonia. Dość szybko to się jednak zmieniło; a dopiero kilka dni później nadeszło oficjalne potwierdzenie katastrofy.

                      - Stefan
                      • malkontent6 Re: OK, juz wiem o czyn mowil 26.04.26, 18:52
                        stefan4 napisał:

                        > My (na Wybrzeżu) o tej katastrofie dowiedzieliśmy się... od Szwedów.

                        Tak, Szwedzi pierwsi to zauważyli. A Rosjanie przez kilka dni udawali, że nic się nie dzieje.
                  • bmc3i Re: OK, juz wiem o czyn mowil 27.04.26, 03:31
                    igor_2025 napisał:

                    > Ja wiem, ze trudny to dla ciebie temat, ale dzialania obcnych wladz radzieckich
                    > , po likwidacji skutkow tej katastrofy, byli maksymalnie optymalne.


                    Tak, zwłaszcza ukrywanie skali katastrofy przed mieszkańcami Prypeci przez 36 godzin, a przed mieszkańcami pozostałych miejscowości w 30-kilometrowej strefie do 2–7 maja było optymalne.
                    • igor_2025 Bumcyk wlaczyl katarynke 27.04.26, 09:14
                      bmc3i napisał:


                      > Tak, zwłaszcza ukrywanie skali katastrofy przed mieszkańcami Prypeci przez 36 g
                      > odzin, a przed mieszkańcami pozostałych miejscowości w 30-kilometrowej strefie
                      > do 2–7 maja było optymalne.

                      Ja pisze o dzialaniach zapobiegajacych wiekszej katastrofie, a Ty nadal o ukrywaniu skalo katastrofy. Zanim oglaszac skale , trzeba ja poznac. To potrzebuje czasu, i woli politycznej. Co Japoncy zrobili po katatsrofie w Fukusimie? Najpierw wszystko dobrze przeanalizowali, i dopiero po jakims czasie, bardzo niechetnie zaczeli wydawac informacje malymi dawkami.

            • bmc3i Re: 40 lat minęło jak z bicza trzasł 27.04.26, 03:23
              igor_2025 napisał:

              > malkontent6 napisał:
              >
              > > Aaaa, to wina Ukraińców!!! :)
              >
              > To nie ma zadnego znaczenia kto i jakiej narodowosci byl w kierownictwie Ukrai
              > ny, ono samo wystawilo sie na promieniowanie, mie zdajac sobie sprawy z powazno
              > sci sytuacji.

              A jak mieli sobie zdawać sprawę, skoro najwyższe kierownictwo ZSRR oficjalnie przyznało, że wydarzyła się katastrofa dopiero 14 maja, ustami Gorbaczowa? Od dnia katastrofy 26 kwietnia władze radzieckie aktywnie ukrywały zdarzenie, a świat dowiedział się o tym dopiero 28 kwietnia, gdy Szwedzi podali to do publicznej wiadomości, bo fala radiacji dotarła do nich.



              > > Czy ten pan też był Ukraińcem?
              >
              > Byl Rosjaninem, a jakie to ma znaczenie? Czy to on dal rozkaz przerwac eksperym
              > ent i wznowic prace reaktora?


              Cała Wasza kultura techniczna oparta była na kłamstwie i zatajaniu istotnych informacji. Dośc podobna sytuacja miała miejsce na sowieckim okręcie podwodnym K-19. Jego dowódca kapitan I rangi Mikołaj Władymirowicz - nomen omen - Zatajew, przed wyjściem w feralny patrol zataił w swoim raporcie skoki ciśnienia w reaktorze do 400 atm, aby nie drażnić władzy, skutkiem czego śmierć poniosło od 28 do 32 osób. Jak pisał historyk dr Gary E. Weir, który prowadził badania nad życiem załóg radzieckich okrętów podwodnych, badał rosyjskie archiwa oraz przeprowadził wiele rozmów z członkami ich załóg: Częste w marynarce radzieckiej były przypadki wymyślania danych, fałszowania raportów, zatajania istotnych faktów technicznych, czy nawet awarii – jak w przypadku dowódcy K-19. K-19 wyszedł w związku z tym na patrol z uszkodzonym i osłabionym systemem chłodzenia reaktora. I natychmiast zemściło się to.

              Katastrofa w Czarnobylu wpisuje się w ten sam ogólny schemat.

              • igor_2025 Katarinka bumcykcyka dzialaby byc zlosliwym, i 27.04.26, 09:25
                bmc3i napisał:


                > A jak mieli sobie zdawać sprawę, skoro najwyższe kierownictwo ZSRR oficjalnie p
                > rzyznało, że wydarzyła się katastrofa dopiero 14 maja, ustami Gorbaczowa?


                Moglby byc zlosliwym, i napisac ze Gorbaczow byl ahentem zachodu, czyli waszym, wiec wszystkie pretensje do siebie. Ale napisze ja to robi sie w swiecie, gdzie rzadza politycy odpowiedzialni.
                otoz, zanim lider jakiegos panstwa cos oglosi oficjalnie, musi miec wszystkie dane sprawdzone wielokrotnie. A to zajmuje sporo czasu. Oprocz tego, zeby uniknac paniki, pierwsze dzialnia zawsze przez odpowiedzialnych rzadzacych prowadza sie w tajemnice. Bo jesli zaczac cos robic bez przygotowania, to dzialania ratunkowe moga byc bardziej szkodliwe, niz przeprowadzone w tajemnice i bez pospiechu. Ale todla Ciebie jest zbyt trudne do zrozumienia.
                Juz po latach, jak okazalo sie, ze cala ta katastrofa nie byla az tak grozna w skutkach dla zdrowia ludzkiego, i przeprowadzone dzialania, w tym ewakuacja ludnosci, okazali sie zbedne. O tym pisze sie w artykule, ktory ja zalinkowalem w tym watku. Tekst w jezyku polskim, i mam nadzieju, ze jestes wstanie go ogarnac.
                Dalsze twoje majaczenia komentowac nie bede. Nie jestem psychiatra, i mnie nie placa za leczenie twoich kompleksow.
                • bmc3i Re: Katarinka bumcykcyka dzialaby byc zlosliwym, 27.04.26, 11:11
                  igor_2025 napisał:

                  > bmc3i napisał:

                  > Dalsze twoje majaczenia komentowac nie bede. Nie jestem psychiatrą i mnie nie
                  płacą za leczenie twoich kompleksów.

                  Te kompleksy polegają na tym, że przez całą zimną wojnę Amerykanie mieli dwa wypadki jądrowe w morzu. Tymczasem do końca pierwszej dekady XXI wieku, Wy mieliście ponad 110 takowych. W tym niektóre atomowe okręty podwodne tonące nawet parokrotnie. Że śmierć była na waszych aop tak powszechna, że kwestią nie było, czy, lecz jedynie za którym razem się nie powróci.

                  Że jak Hyman Rickover złożył wraz z Nixonem wizytę w ZSRR i w Leningradzie odwiedził lodołamacz atomowy Lenin, to wrócił tak roztrzęsiony, że natychmiast utajnił wszystkie amerykańskie prace nad reaktorami atomowymi, anulował sprzedaż atomowych okrętów podwodnych Kanadzie i Holandii. Bo jak stwierdził "father of the nuclear navy" po wizycie na Leninie, "w konstrukcji ich reaktorów widać wyraźną przewagę fizyków nad inżynierami".


                  • bmc3i Re: Katarinka bumcykcyka dzialaby byc zlosliwym, 27.04.26, 11:26
                    Jedno bardzo wiąże się z drugim, bo reaktory jądrowe dla aop i dla zastosowań cywilnych opracowywane były przez jeden i ten sam przemysł. Te same instytuty. I o ile Amerykanie przez dziesięciolecia , przez trzy generacje atomowych okrętów podwodnych, pływali na okrętach wyposażonych w ten sam niezawodny typ reaktora S5W, tak Rosjanie opracowywali nowy reaktor niemal dla każdego ze swoich niezaliczonych typów aop. I jak byli w tym naprawdę bardzo innowacyjni, tak zasady bezpieczeństwa traktowali po macoszemu. Co spowodowało śmierć tysięcy pływających na tych aop marynarzy.
                    • igor_2025 Bumcykcyk, nie osmieszaj sie 27.04.26, 11:31
                      bmc3i napisał:

                      > Jedno bardzo wiąże się z drugim, bo reaktory jądrowe dla aop i dla zastosowań c
                      > ywilnych opracowywane były przez jeden i ten sam przemysł.


                      Tylko twoja calkowita ignoracja w sprawach technicznych nie pozwola tobie zrozumiec, jaka glupote ty napisales.
                      • bmc3i Re: Bumcykcyk, nie osmieszaj sie 27.04.26, 18:04
                        igor_2025 napisał:

                        > bmc3i napisał:
                        >
                        > > Jedno bardzo wiąże się z drugim, bo reaktory jądrowe dla aop i dla zastos
                        > owań c
                        > > ywilnych opracowywane były przez jeden i ten sam przemysł.
                        >
                        >
                        > Tylko twoja calkowita ignoracja w sprawach technicznych nie pozwola tobie zrozu
                        > miec, jaka glupote ty napisales.


                        Wiem na ten temat więcej niż większość Rosjan.
                        • igor_2025 Re: Bumcykcyk, nie osmieszaj sie 27.04.26, 18:09
                          bmc3i napisał:


                          > Wiem na ten temat więcej niż większość Rosjan.

                          Byc moze, ale w porownaniu z mojej wiedza, nie wiesz nic.
                          • bmc3i Re: Bumcykcyk, nie osmieszaj sie 27.04.26, 18:12
                            igor_2025 napisał:

                            > bmc3i napisał:
                            >
                            >
                            > > Wiem na ten temat więcej niż większość Rosjan.
                            >
                            > Byc moze, ale w porownaniu z mojej wiedza, nie wiesz nic.

                            Gdzieżbym śmiał porównywać się z Tobą.
                            • igor_2025 Re: Bumcykcyk, nie osmieszaj sie 27.04.26, 18:41
                              bmc3i napisał:

                              > Gdzieżbym śmiał porównywać się z Tobą.

                              Dowcipna odpowiedz. Doceniam. Potrafiles, gdy chciales.
                  • igor_2025 Katarinka bumcykcyka dziala bez zaklocen 27.04.26, 11:29
                    Dyskusja trwa o katastrofie w Czarnobylu, a bumcykcyk pisze:

                    > Że jak Hyman Rickover złożył wraz z Nixonem wizytę w ZSRR i w Leningradzie odwi
                    > edził lodołamacz atomowy Lenin, to wrócił tak roztrzęsiony, że natychmiast utaj
                    > nił wszystkie amerykańskie prace nad reaktorami atomowymi, anulował sprzedaż at
                    > omowych okrętów podwodnych Kanadzie i Holandii. Bo jak stwierdził "father of th
                    > e nuclear navy" po wizycie na Leninie, "w konstrukcji ich reaktorów widać wyraź
                    > ną przewagę fizyków nad inżynierami".

                    Co to ma do katastrofy w Czarnobylu jest slodka tajemnica bumcykcyka.
                    Ale jak juz wspomnial o tym lodolomaczu, to trzeba znac kilka faktow:
                    1.To byl pierwszy na swiecie statek z napednem atomowym. To byla rewolucja w budowie stosunkowo malych reaktorow atomowych.
                    2, Sposob zabezpeczenia zalogi lodolomacza okazal sie tak dobry, ze przez wszystkie lata ekspluatacji nie bylo zadnego powaznego przypadku awarii.
                    3. Ten lodolomacz praktycznie bez przerwy pracowal przez 30 lat, chocoaz w duzym stopniu byl eksperementalny, ale okazalo sie, ze eksperyment byl bardzo udany.
                    4. Dzieki temu lodolomaczowi, ZSRR nakopil ogromne doswiadczenie w budowie okretow o napedzie atomowym, i na dzien dzisiejszy jest liderem w budowie lodolomacze o napedzie atomowym.
                    5. Dzis ten lodolomacz sluzy za muzeum, i kazdy moze go odwiedzic, w tym i bumcykcyk pod adresem:
                    плавпричал а/л «Ленин», Портовый пр-д, 25, Мурманск, Мурманская обл., Россия, 183038

                    p.s. nie wiem jak dobrym Hyman Rickover byl admiralem, ale na pewno nie mial zadnego pojecia o budowie okretow, i tym bardziej atomowych. Bo przy budowie ostatnich to wlasnie fizycy maja najwiecej do gadania.

                    • igor_2025 Znalazlem co nie co z katarynki bmc 27.04.26, 12:45
                      "After his return home, Rickover testified behind closed doors to a deeply interested joint committee. He thought work on the Lenin was not moving fast; he thought the United States, if it put sufficient effort into the Long Beach could have the world’s first nuclear surface ship. But on a deeper level Rickover was disturbed by the impression he gained, not of the Lenin but of Russian society. He intensely disliked its form of government, but it could decide on a course of action and quickly mobilize the necessary resources. In nuclear propulsion the Americans held the position of leadership; however, there were no grounds for complacency. Convinced that the Russians were far behind, but were able and determined, Rickover saw more reason than ever to protect the technology."

                      Co w jezyku polskim brzmi nastepujaco:

                      Po powrocie do domu Rickover zeznawal za zamknietymi drzwiami przed odpowiednia komisja. Uwazal, ze prace nad "Leninem" postepuja powoli; uwazal, ze Stany Zjednoczone, jesli doloza wystarczajacych staran, aby zbudowac "Long Beach", moga otrzymac pierwszy na swiecie atomowy statek nadwodny. Ale na glebszym poziomie Rickover martwil sie wrazeniem, jakie wywarlo na nim nie sam " Lenin", ale o spoleczenstwie rosyjskim. Bardzo nie lubil formy rzadu w Rosji, ale zdolnosc przy okresleniu kierunku dzialan i sposobnosc szybko zmobilizowac niezbedne zasoby. W dziedzinie broni jadrowej Amerykanie zajmowali czolowe pozycje; nie bylo jednak podstaw do samozadowolenia. Przekonany, ze Rosjanie sa daleko w tyle, ale zdolni i zdeterminowani, Rickover widzial powody, by bronic technologii bardziej niz kiedykolwiek wczesniej.

                      openlibrary.org/books/OL2215887M/Rickover_and_the_nuclear_navy
                      p. 177

                      Wiec z powyzszego wynika, ze cale przerazenie tego admirala polegalo na tym, ze jego ogarnal strach, ze Rosjanie maja mozliwosci wyprzedzic Stany w budowie broni nuklearnej i okretow z napedem atomowym. Wiec dlatego zalecil wszystkie prace amerykanskie objac scisla tajemnica, i nikomu nic nie sprzedawac.
                      Bumcykcyk, jak zwykle, nie zbyt wiele wie. Cos tam slyszal, ale gdzie i o czym, nie wie zbyt duzo.
                    • bmc3i Re: Katarinka bumcykcyka dziala bez zaklocen 27.04.26, 18:10
                      igor_2025 napisał:

                      > p.s. nie wiem jak dobrym Hyman Rickover byl admiralem, ale na pewno nie mial za
                      > dnego pojecia o budowie okretow, i tym bardziej atomowych. Bo przy budowie osta
                      > tnich to wlasnie fizycy maja najwiecej do gadania.


                      Hyman Rickover, polski Żyd wywieziony przez rodziców do USA, był inżynierem atomowym, odpowiedzialnym za kierowanie całym amerykańskim programem napędu nuklearnego. I robił to przez większość okresu zimnej wojny. Kierował amerykańskim programem okrętów atomowych, począwszy od USS Nautilus, aż po atomowe okręty podwodne typu Los Angeles. Miał pozycję tak silną, że mimo że od dawna powinien być już na emeryturze, nadal kierował tym programem w Bureau of Ships, aż musiał prezydent Reagan osobiście zmusić go do przejścia na emeryturę.
                      • igor_2025 Re: Katarinka bumcykcyka dziala bez zaklocen 27.04.26, 18:21
                        bmc3i napisał:

                        > Hyman Rickover, polski Żyd wywieziony przez rodziców do USA....

                        I co to ma do tego, co ja napisalem? Przeciez kazdy wie, ze to fizycy maja najwiecej do gadania przy budowie reaktorow jadrowych. Inzenerowie moga to wcielic w metal, ale bez wiedzy fizykow, nic nie potrafia zrobic.
                        • igor_2025 Kiedys w TV ogladalem program 27.04.26, 18:41
                          Chodzilo o radziecki program oswojenia kosmosu. Otoz, tam wypowiadal sie jeden amerykanski naukowiec, pracujacy przy programie Sojuz - Apollo, on mowil, ze to co zobaczyl w zakladach razdzieckich, jego przerazilo. Amerykanie te pomysly, ktore wcielili w metal Rosjanie, odrzucali od razu, albo jak niewykonalne, albo jak nie dzialajace. I jego zdiwil ten fakt, ze u Rosjan to pracowalo i to bardzo dobrze. I najczesciej kosztowalo tylko ulamek tego, co bylo u Amerykanow dla tych samych zadan.
                          I juz taka ciekawostka.
                          W swoim czasie, przed wyslaniem czlowieka w kosmos, Amerykanie mieli duzy problem z prowadzeniem notatek w kosmosie przez astronautow. Zwykly dlugopis nie pisze w stanie niewazkosci, a olowki krusza sie, i grafit zaczyna krazyc po kabinie. Wiec wydali bardzo duza kase, wymyslajac odpowiedni dlugopis, ktory umozliwial pisanie w stanie niewazkosci. Gdzies czytalem, ze taki dlugopis mogl kosztowac nawet 1 mln baksow. A Rosjanie swojemu kosmonautu dali zwykly olowek kopiowy, wartoscia 35 kopiejek. Taki olowek mozna bylo poslinic lub w inny sposob nawilzyc, i on zaczynal pisac. Co najsmieszniej, olowek kopiowy zostal wymyslony przez Amerykanina Edsona Clarka jeszcze w 19 wieku.
                          • bmc3i Re: Kiedys w TV ogladalem program 27.04.26, 21:57
                            igor_2025 napisał:

                            > W swoim czasie, przed wyslaniem czlowieka w kosmos, Amerykanie mieli duzy probl
                            > em z prowadzeniem notatek w kosmosie przez astronautow. Zwykly dlugopis nie pis
                            > ze w stanie niewazkosci, a olowki krusza sie, i grafit zaczyna krazyc po kabini
                            > e. Wiec wydali bardzo duza kase, wymyslajac odpowiedni dlugopis, ktory umozliwi
                            > al pisanie w stanie niewazkosci. Gdzies czytalem, ze taki dlugopis mogl kosztow
                            > ac nawet 1 mln baksow. A Rosjanie swojemu kosmonautu dali zwykly olowek kopiow
                            > y, wartoscia 35 kopiejek. Taki ołówek można było posłanieć lub w inny sposób nawilżyć, i on zaczynał pisać. Co najsmieszniej, olowek kopiowy zostal wymyslony p
                            > rzez Amerykanina Edsona Clarka jeszcze w 19 wieku.


                            Tak, tak, znana historia z tym ołówkami. Tymczasem Amerykanie świadomie odrzucili ołówki, ze względów bezpieczeństwa. Tymczasem Rosjanie nigdy nie przejmowali sie bezpieczeństwem. W stanie nieważkości miękki rdzeń ołówka kopiowego łatwo się kruszy pod naciskiem, a odłamki mogą dostać się do oczu, mogą dostać się do elektroniki, z uwagi na barwniki mogą być łatwopalne.
                            • igor_2025 I znow to samo 27.04.26, 22:10
                              bmc3i napisał:

                              >Tymczasem Amerykanie świadomie odrzuci
                              > li ołówki, ze względów bezpieczeństwa.

                              O to i chodzilo, ze byli oni calkowicie bezpeczne. Oni nie byli grafitowe, a tylko z glinki nasaczonej barwnikiem. Dopoki byli suche, nie mozna bylo nic nimi napisac, a gdy zmoczy sie, to wtedy pismo bylo bardzo trwale. Ty i w tym wykazujesz sie brakiem wiedzy. I nie ominiesz zadnej szansy opluc Rosjan. Tylko opluwasz siebie, wykazujac sie niewiedza.
                        • bmc3i Re: Katarinka bumcykcyka dziala bez zaklocen 27.04.26, 21:47
                          igor_2025 napisał:

                          > bmc3i napisał:
                          >
                          > > Hyman Rickover, polski Żyd wywieziony przez rodziców do USA....
                          >
                          > I co to ma do tego, co ja napisalem? Przeciez kazdy wie, ze to fizycy maja najw
                          > iecej do gadania przy budowie reaktorow jadrowych. Inzenerowie moga to wcielic
                          > w metal, ale bez wiedzy fizykow, nic nie potrafia zrobic.


                          Właśnie dlatego po wizycie na Leninie powiedział, że w jego siłowni jądrowej widać wyraźną przewagę fizyków nad inżynierami. I zapewne dlatego właśnie w US Navy zatonęły jedynie 2 atomowe okręty podwodne: USS Scorpion i USS Nautilus, a w Wojenno-Morskom Fłocie kilkanaście. Zaś służba na Novemberach i Alfach, wiązała sie ze świeceniem w ciemnościach do końca (krótkiego) życia.

                          • igor_2025 Bumcykcyk,dlaczego to robisz? 27.04.26, 22:06


                            Tylkocoucieszylem sie, ze potrafisz pisac cos dowcipnego,a tu znow wyskakujesz z glupotami.

                            Napisales:

                            > W Wojenno-Morskom Fłocie kilkanaście.

                            Ogolna liczba na swiecie straconych nuklearnych okretow podwodnych to 9 jednostek, i masz racje 2 amerykanskie i 7 radzieckich, w tym 2 juz w czasach po rozpadzie ZSRR. I tylko jeden okret K-27 mial problemy z reaktorem, przy tym on nie zatonal, a byl zatopiony, po ewakuacji zalogi. Wiec gdzie tekilkanascie.
                            O swieceniu sie zalog, o ktorych wspominasz nizej, wspominac nie widze sensu. To kolejna glupota wynaleziona przez ciebie w necie.
                            Co dotyczy Rickovera, to wkleilem tobie link do zrodla. Wejdza na strone tej biblioteki, zaloguj sie, nawet kontem facebooka, zeby bylo prosciej i bedziesz miec darmowy dostep do bardzo powaznej literatury, a nie do tych bzdur, ktore odnajdujesz w necie. Korzystam z tej internetowej biblioteki od ladnych paru lat, nigdy mnie nie zawiodla. Wszystko bez wiekszych klopotow tam odnajdziesz. Ale musisz znac jezyk angielski.


                            • bmc3i Re: Bumcykcyk,dlaczego to robisz? 27.04.26, 23:39
                              igor_2025 napisał:


                              > Ogolna liczba na swiecie straconych nuklearnych okretow podwodnych to 9 jednost
                              > ek, i masz racje 2 amerykanskie i 7 radzieckich, w tym 2 juz w czasach po rozpa
                              > dzie ZSRR. I tylko jeden okret K-27 mial problemy z reaktorem, przy tym on nie
                              > zatonal, a byl zatopiony, po ewakuacji zalogi. Wiec gdzie tekilkanascie.
                              > O swieceniu sie zalog, o ktorych wspominasz nizej, wspominac nie widze sensu. T
                              > o kolejna glupota wynaleziona przez ciebie w necie.
                              > Co dotyczy Rickovera, to wkleilem tobie link do zrodla. Wejdza na strone tej bi
                              > blioteki, zaloguj sie, nawet kontem facebooka, zeby bylo prosciej i bedziesz mi
                              > ec darmowy dostep do bardzo powaznej literatury, a nie do tych bzdur, ktore odn
                              > ajdujesz w necie. Korzystam z tej internetowej biblioteki od ladnych paru lat,
                              > nigdy mnie nie zawiodla. Wszystko bez wiekszych klopotow tam odnajdziesz. Ale m
                              > usisz znac jezyk angielski.

                              Tą ksiażkę (Rickover and the nuclear navy, i nie tylko) ja mam na półce w papierowym wydaniu z twardą okładką od kilkunastu lat już, a Ty do niej nawet nie zajrzałeś. Ba, nawet nie słyszałeś o takim nazwisku, dopóki ja tu nie wspomniałem o Rickoverze. Podobnie zresztą jak nie słyszałeś o Waszych, Siergieju Kowaljewie, czy Igorze Spasskim - radzieckich konstruktorach. Sięgnij naprawdę do swojej internetowej biblioteki, może czegoś się dowiesz.

                              BTW, niektóre radzieckie okręty podwodne nie tylko zatonęły, ale nawet dwukrotnie zatoneły.
                              • bmc3i Re: Bumcykcyk,dlaczego to robisz? 27.04.26, 23:40
                                bmc3i napisał:

                                > Tą ksiażkę (Rickover and the nuclear navy, i nie tylko) ja mam na półce w papie
                                > rowym wydaniu z twardą okładką od kilkunastu lat już, a Ty do niej nawet nie za
                                > jrzałeś.
                                • igor_2025 Juz wiem dlaczego felus nazwal ciebie bumcykem 28.04.26, 09:19
                                  Bo gdy z toba dyskutuje sie, caly czas slyszno bum.cyk cyk,bum cyk cyk. :-)

                                  Ja wklejam Tobie cytat, i co najwazniejsze pisze o wniosku, ktory z tego tekstu wyciagnal,a ty mnie wklejasz zdjecie ktore Ty albo sam zrobiles w domy, lub w bibliotece, a moze sciagneles z neta. Dla mnie to nie ma zadnego znaczenia. A to, ze ty ani slowem nie wspomniales o tym cytacie, ani slowem nie odniosles sie do mojego wniosku,jest dla mnie wazne. Bo wlasnie tego w dyskusji oczekuje sie. Zamiast tego ty piszesz do mnie, chyba jako argument ostateczny, ze twoja ksiazka ma twarda oprawe.
                                  Kolejna sprawa, napisales glupote, podajac liczbe wyssana z palca.Po mojemu sprostowaniu trzeba bylo lub podtwieidzic swoja liczbe, lub po prostu napisac, ze cos tobie pokrecilo sie, i uzyc zwyklego slowa - pomylilem sie. Ty zamiast tego wywalasz na mnie kolejny stek bzdur.
                                  I w ten sposob nasza dyskusja sprowdzila sie do twojego bumcykania.
                                  Wiec Felus, ktorego szanuje, mial pelne prawo nazwac ciebie bumcykiem. Widac nie jedna podobna "dyskusje" on mial z toba.

                                • razdwanic Re: Bumcykcyk,dlaczego to robisz? 29.04.26, 02:03
                                  Ciekawym zbiegiem okoliczności współautor książki nazywa się Allen (a dodatkowo na imię ma Thomas). Sic!
                        • bmc3i Re: Katarinka bumcykcyka dziala bez zaklocen 28.04.26, 18:43
                          igor_2025 napisał:

                          > bmc3i napisał:
                          >
                          > > Hyman Rickover, polski Żyd wywieziony przez rodziców do USA....
                          >
                          > I co to ma do tego, co ja napisalem? Przeciez kazdy wie, ze to fizycy maja najw
                          > iecej do gadania przy budowie reaktorow jadrowych. Inzenerowie moga to wcielic
                          > w metal, ale bez wiedzy fizykow, nic nie potrafia zrobic.


                          I na odwrót. Nie przychodzi Ci to do głowy? Opinia najmłodsza Rickovera była taka, że w konstrukcji siłowni na Leninie widać wyraźną przewagę fizyków nad inżynierami. Fizyk będzie wiedział, jak zrobić, aby z jadra atomowego wyciągnąć energię, ale inżynier potrzebuje, aby zrobić to bezpiecznie i aby to razem działało.
                          • igor_2025 Re: Katarinka bumcykcyka dziala bez zaklocen 28.04.26, 19:26
                            bmc3i napisał:

                            > Fizyk będzie wiedział, jak zrobić, aby z jadra atomowego wyciągnąć ene
                            > rgię, ale inżynier potrzebuje, aby zrobić to bezpiecznie i aby to razem działało

                            W ideale to powinno dzialac jak jeden organizm. Rickover, przyzwyczajonyj do zachodniej szkoly inzeneryjnej mogl ocenic to co zrobili Rosjanie, wylacznie na podstawie jakichs zewnetrznych oznak, i porownywac to z tym, do czego byl nauczony,i przyzwyczjony. On nie wiedzial jak to bedzie dzialac, on mogl tylko widziec, ze to jest cos innego, niz on sam chcialby miec.
                            Ja nie przypadkiem wspomnialem w dyskusji z Toba program Sojuz - Apolo, i opinie amerykanskiego inzyniera o tym, jak radziecki program kosmiczny wygladal w jego oczach. Nieprzypakowo wspomnialem o olowku kopiowym. Moge jeszcze wspomniec czolg T-34 , najlepszy, bijacy na glowe kazdy inny sredni czolg z czasow II WS. Kiedys ogladalem program, mowiacy o czolgach II WS, i miedzy innym o T-34 wypowiadal sie jakis fachowiec z Niemiec. On wtedy mowil, ze jesli patrzyc na ten czolg oczami niemieckiego inzyniera, to mozna byloby dostac drgawek, na tyle on jest zle wykonany z niemieckiego punktu widzenia. Niemiecki T-4, z punktu widzenia inzyniera, byl o wiek do przodu w stosunku do T-34, i tym nie mniej radziecki T-34 w warunkach bojowych byl o wiele lepszy niz niemiecki T-4 . Bo on byl wykonany przez inzynierow innej szkoly -szkoly inzeneryjnej radzieckiej.
                            I trzeba wiedziec, ze ta szkola przygotowywala specjalistow do pracy w warunkach ograniczonych resursow, jak materialnych, tak i ludzkich. Kazdy produkt musial byc tani w produkcji, i na tyle skomplikowany, zeby wczorajszy kolchoznik mogl go obsluzyc. I w tym radziecka szkola inzeneryjna osiagnela tak dobrych wynikow, do ktorych zadna inna szkola i blisko nie potrafila zblizyc sie.
                            Wiec podsumowujac - to ze cos nie podobalo sie przedstawicielu zachodniej szkoly inzeneryjnej, jest czyms absolutinie normalnym, bo z punktu widzenia tej szkoly, wszystko co produkowala szkola radziecka, nie miala prawo dzialac, a jednak to dzialalo, i nawet bardzo dobrze. Oczywiscie bywalo roznie, cos bylo bardziej udane, cos mniej. Cos bylo najlepsze na swiecie, a cos najzwyklejszy bubel. Ale tak samo bylo i z tym, co wychodzilo z zachodniej szkoly inzeneryjnej.
                            Wiec gdy krytykujesz cos produkcji radzieckiej -rosyjskiej, bierz pod uwage, ze to zazwyczaj oryginalne inzeneryjne opracowania, ktore byc moze wyglada gorzej, ale moze dzialac tak samo, a nie raz i lepiej, niz produkt zachodni.
                            • bmc3i Re: Katarinka bumcykcyka dziala bez zaklocen 29.04.26, 02:46
                              igor_2025 napisał:

                              > bmc3i napisał:
                              >
                              > > Fizyk będzie wiedział, jak zrobić, aby z jadra atomowego wyciągnąć ene
                              > > rgię, ale inżynier potrzebuje, aby zrobić to bezpiecznie i aby to razem d
                              > ziałało
                              >
                              > W ideale to powinno dzialac jak jeden organizm. Rickover, przyzwyczajonyj do za
                              > chodniej szkoly inzeneryjnej mogl ocenic to co zrobili Rosjanie, wylacznie na p
                              > odstawie jakichs zewnetrznych oznak, i porownywac to z tym, do czego byl nauczo
                              > ny,i przyzwyczjony. On nie wiedzial jak to bedzie dzialac, on mogl tylko widzie
                              > c, ze to jest cos innego, niz on sam chcialby miec.
                              > Ja nie przypadkiem wspomnialem w dyskusji z Toba program Sojuz - Apolo, i opi
                              > nie amerykanskiego inzyniera o tym, jak radziecki program kosmiczny wygladal w
                              > jego oczach. Nieprzypakowo wspomnialem o olowku kopiowym. Moge jeszcze wspomnie
                              > c czolg T-34 , najlepszy, bijacy na glowe kazdy inny sredni czolg z czasow II W
                              > S. Kiedys ogladalem program, mowiacy o czolgach II WS, i miedzy innym o T-34
                              > wypowiadal sie jakis fachowiec z Niemiec. On wtedy mowil, ze jesli patrzyc na t
                              > en czolg oczami niemieckiego inzyniera, to mozna byloby dostac drgawek, na tyle
                              > on jest zle wykonany z niemieckiego punktu widzenia. Niemiecki T-4, z punktu
                              > widzenia inzyniera, byl o wiek do przodu w stosunku do T-34, i tym nie mniej ra
                              > dziecki T-34 w warunkach bojowych byl o wiele lepszy niz niemiecki T-4 .


                              To samo mówili o amerykańskich Shermanach. Tylko gdy Tygrys czy Panthera wymagały godziny obsługi co pięć godzin jazdy, Shermany co 20 godzin jazdy. Natomiast rosyjski T-34 nigdzie by nie pojechał, gdyby nie amerykańskie aluminium, z którego wykonane były bloki silników 80% T-34.


                              Bo on
                              > byl wykonany przez inzynierow innej szkoly -szkoly inzeneryjnej radzieckiej.
                              > I trzeba wiedziec, ze ta szkola przygotowywala specjalistow do pracy w warunkac
                              > h ograniczonych resursow, jak materialnych, tak i ludzkich. Kazdy produkt musia
                              > l byc tani w produkcji, i na tyle skomplikowany, zeby wczorajszy kolchoznik mog
                              > l go obsluzyc. I w tym radziecka szkola inzeneryjna osiagnela tak dobrych wyni
                              > kow, do ktorych zadna inna szkola i blisko nie potrafila zblizyc sie.
                              > Wiec podsumowujac - to ze cos nie podobalo sie przedstawicielu zachodniej szkol
                              > y inzeneryjnej, jest czyms absolutinie normalnym, bo z punktu widzenia tej szko
                              > ly, wszystko co produkowala szkola radziecka, nie miala prawo dzialac, a jednak
                              > to dzialalo, i nawet bardzo dobrze. Oczywiscie bywalo roznie, cos bylo bardzie
                              > j udane, cos mniej.


                              Tak jak reaktor OK-550 na K-64. Super duper chłodzony ciekłym metalem - eutektykiem bizmutu i ołowiu, bo co tam, amerykańskie PWR chłodzone wodą były zbyt prymitywne dla Rosjan. K-64 wyszedł z portu, doszło do wycieku ciekłego metalu chłodzącego rdzeń reaktora, który zalał całą siłownię i stwardniał.


                              Cos bylo najlepsze na swiecie, a cos najzwyklejszy bubel. A
                              > le tak samo bylo i z tym, co wychodzilo z zachodniej szkoly inzeneryjnej.
                              > Wiec gdy krytykujesz cos produkcji radzieckiej -rosyjskiej, bierz pod uwage, ze
                              > to zazwyczaj oryginalne inzeneryjne opracowania, ktore byc moze wyglada gorze
                              > j, ale moze dzialac tak samo, a nie raz i lepiej, niz produkt zachodni.

                              Akurat radzieckich okrętów podwodnych nigdy nie krytykuję, no pod wieloma względami były lepsze od amerykańskich. Ale właśnie kosztem bezpieczeństwa. Bo wasi władcy nigdy nie liczyli się z życiem własnych obywateli. Ludiej u nas mnoga. Jak w USA panowała dyktatura Rickovera (stąd tytuł jednej z książek na zdjęciu – "Rickover; geniusz i kontrowersje") i jego monopol na konstrukcje aop, tak w ZSRR panowała konkurencja. Biura konstrukcyjne Malachit, Rubin, biuro Antypina, CKB-16, Lazurit – wszystkie one konkurowały ze sobą, stąd rodziły się projekty supernowoczesnych aop – czasem wyprzedzające swój czas. Podczas gdy konstrukcje Rickovera były bardzo konserwatywne. Ale Rickover miał bardzo konserwatywne konstrukcje właśnie ze względów bezpieczeństwa, a Rosjanie bezpieczeństwem na aop się nie przejmowali.

                              Co z tego, gdy ruskie były tak trudne w obsłudze, że Rosjanie musieli pójść w daleko zakrojoną automatyzację, bo nie byli w stanie zaopatrzyć swoją marynarkę wojenną w odpowiednią liczbę wysoko wykształconych i wykwalifikowanych marynarzy. Specjalnie w tym celu, Rosjanie utworzyli nawet Stowarzyszenie Naukowo-Produkcyjne Aurora w Leningradzie, którego głównym zadaniem było zapewnienie odpowiedniego poziomu automatyzacji radzieckich aop. Rickover natomiast świadomie odrzucał automatyzację, stojąc na stanowisku, że człowiek jest pewniejszy od maszyny. W systemie radzieckim, najważniejsi konstruktorzy wierzyli, iż usunięcie czynnika ludzkiego z najistotniejszych elementów okrętu jest kluczem do zwiększenia bezpieczeństwa jednostki – było to podejście dokładnie odwrotne niż w przypadku amerykańskim.

                              Radzieckie okręty SSN projektu 945 (NATO: Sierra) obsługiwane były przez 60 osób – mniej niż połowę liczby osób obsługujących odpowiadające im okręty amerykańskie. Amerykańskie SSN typu Los Angeles miały załogę składającą się ze 141 osób. Tymczasem radzieckie jednostki projektu 971 (NATO: Akuła) miały załogę 73 osoby, mimo nawet o 3000 ton większej wyporności nawodnej Akuł.


                              Co tam który Amerykanin powiedział, ma podobne znaczenie jak zeszłoroczny śnieg. Amerykańscy marynarze ciągle narzekali na okręty Rickovera, że rosyjskie zanurzają się na 1000 metrów i pływają z prędkością 50 węzłów, podczas gdy amerykańskie są powolne i zanurzają się na 1/4 tej głębokości. A jeszcze że amerykańska torpeda z głowicą jądrową Mark 41 ma kill-ratio 1:1 - że zabija i cel, i własny okręt, z którego została wystrzelona. I niemal nic z tego nie było prawdą.

                              Na 1000 metrów zanurzały się tylko pojedyncze sztuki - jak nieszczęsny K-278 Komsomolec, reszta to bajki. Bo już po zakończeniu zimnej wojny okazało się, że ruskie Alfy nie mogą zanurzać się na głębokość większą niż 400–600 metrów. A przy swojej maksymalnej prędkości hałasują tak, że słychać je na całym oceanie.

                              Tymczasem po katastrofie amerykańskiego Threshera Rickover administracyjnie wprowadził zakaz zanurzania się na głębokość większą niż 250 metrów i zakazał budowy okrętów mogących zanurzać się na 400 metrów. Mimo że amerykańskie stocznie dysponowały już zdolnością do obróbki stali HY-100, podczas gdy wykonany ze słabszej HY-80 okręt testowy USS Dolphin skutecznie testował wystrzeliwanie torped konwencjonalnych Mk. 48 z głębokości 914 metrów. Amerykanie zrezygnowali wówczas z torped nuklearnych Mk. 45 Astor, twierdząc, że obojętnie na jaką głębokość zanurzy się sowiecki okręt podwodny, Mk. 48 i tak go tam dopadnie.
                              • igor_2025 To nigdy nie bedzie miec konca 29.04.26, 09:00
                                Ja nie mam zamiaru trowadzic dyskusje, ktora nigdy nie bedzie miec konca, i ktora nie ma zadnego sensu. Gdy tylko sprostuje jedne bzdury, ty, bumcykcyk, wywalasz tone kolejnych.
                                Okazuje sie, ze radziekie T-34 bez amerykanskiego aluminium nie mogli jezdic. I znow cos slyszales, ale co i o czym, nie masz pojecia. Silniki W-2, ktore w zamiarze projektowali sie dla lotnictwa, rzeczywiscie robili sie ze stopa aluminium. Ale pozniej, gdy aluminium zaczelo brakowac, w zwiazku z bardzo duzym zapotrzebowanie do produkcji samolotow, silniki dla czolgow zaczeli robic z zeliwa. Minus tego - wiekszy ciezar. Plus - mniej wymagan z chlodzeniem.

                                bmc3i, na tym koniec tej dyskusji. Chetnie pogadam na inny temat.
                                • bmc3i Re: To nigdy nie bedzie miec konca 29.04.26, 13:23
                                  igor_2025 napisał:

                                  > Ja nie mam zamiaru trowadzic dyskusje, ktora nigdy nie bedzie miec konca, i kto
                                  > ra nie ma zadnego sensu. Gdy tylko sprostuje jedne bzdury, ty, bumcykcyk, wywal
                                  > asz tone kolejnych.
                                  > Okazuje sie, ze radziekie T-34 bez amerykanskiego aluminium nie mogli jezdic. I
                                  > znow cos slyszales, ale co i o czym, nie masz pojecia. Silniki W-2, ktore w za
                                  > miarze projektowali sie dla lotnictwa, rzeczywiscie robili sie ze stopa alumin
                                  > ium. Ale pozniej, gdy aluminium zaczelo brakowac, w zwiazku z bardzo duzym zapo
                                  > trzebowanie do produkcji samolotow, silniki dla czolgow zaczeli robic z zeliwa.
                                  > Minus tego - wiekszy ciezar. Plus - mniej wymagan z chlodzeniem.
                                  >
                                  > bmc3i, na tym koniec tej dyskusji. Chetnie pogadam na inny temat.


                                  Nic z tego, na kłamstwach daleko nie zajedziesz. Cała Lend Lease droga wschodnią przez Pacyfik oparta była w dużej mierze na dostawach aluminium z USA i odkąd dostawy aluminium z LL osiągnęły odpowiednią skalę, każdy jeden rosyjski czołg, nie tylko T-34, jeździł na silniku wykonanym z amerykańskiego Al. To, że w Twoich rosyjskich szkołach nie informują Cię o tym, nikogo nie zaskakuje. Kązdy o tym wie, że przecietny Rosjanin nie wie o paliwie lotniczym na którym ruskie Jaki i Ławoczkiny doleciały do Berlina, podobnie jak o ciężarówkach, butach z Ameryki, a nawet o paskach do spodni którymi wiązali sie czerwonoarmiejcy, aby spodnie im z dupy nie zleciały.
                                  • igor_2025 Opowiem tobie bumcykcyk taki kawal 29.04.26, 14:05
                                    Mlody agronom oglada sad i poucza wlasciciela:
                                    - Pan ciagle pracuje starymi metodami. Bede zdziwiony, jesli z tego drzewa uda sie panu uzbierac chocby 10 kg jablek.

                                    Na to wlasciciel:

                                    - Ja tez bede zdziwiony, gdyz zawsze zbieralem z niego gruszki.


                                    Teraz kolej na twoj kawal.
        • borrrka Igorku, powiedz jak czekista czekiście 27.04.26, 01:53
          Pozwalają Ci odwiedzać Matuszkę za wierną służbę, czy Pan Rezydent w Londynie ciągle uważa że jeszcze zdrady i ucieczki do Pszeków nie odkupiłeś?
          • obrotowy objasnie cie , borrka:) 27.04.26, 20:33
            borrrka napisał:

            > Pozwalają Ci odwiedzać Matuszkę za wierną służbę, czy Pan Rezydent w Londynie c
            > iągle uważa że jeszcze zdrady i ucieczki do Pszeków nie odkupiłeś?


            objasnie cie , borrka:)
            Igor mieszkal na Ukrainie - wiec pan Prezydent nie calkiem mogl go ustawiac do pionu :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka