tocqueville
02.01.05, 00:16
Antyamerykanizm jest obecnie postawą bardzo popularną. W pewnych środowiskach
do dobrego tonu należy podkreślanie negatywnego stanowiska wobec amerykańskiej
polityki, kultury, sposobu życia. Dla niektórych antyamerykanizm jest po
prostu nową modą. Dla innych stanowi swoistą namiastkę religii. Posiada swoich
proroków (Noam Chomsky, Jean Baudrillard, Arundhati Roy), „święte” pisma,
sztywne dogmaty. Daje proste odpowiedzi na trudne pytania. Po ostatecznej
kompromitacji komunizmu grupy zagubionych marksistów poszukują nowej prawdy.
Antyamerykanizm wychodzi naprzeciw ich potrzebom. Nadaje ich życiu sens.
Antyamerykanizm szczególnie szybko rozprzestrzenia się w Europie. Zyskuje
tutaj bezkrytycznych wyznawców. Europejczycy dość łatwo zapominają o daninie
krwi złożonej przez Amerykanów, by zakończyć bratobójczą rzeź na obszarze
Starego Świata. Zapominają, że tylko dzięki obecności amerykańskich wojsk
dzieci w Kolonii czy Brukseli nie musiały uczyć się dogmatów leninizmu i
wznosić peanów pochwalnych na część Stalina. Zapominają, że bez Stanów
Zjednoczonych, bez ich pieniędzy, rakiet, bombowców nie byłoby dzisiaj Unii
Europejskiej. W takich okolicznościach slogany o amerykańskim zagrożeniu,
które można usłyszeć w paryskich kawiarniach i uczelniach są przejawem
dziwnego dwójmyślenia.
całość:
www.rubikkon.pl/Numer2/swiat-dlaczegoameryka.htm