meerkat1
18.03.05, 19:20
Mialem zaszczyt i honor poznac Kennana blisko cwierc wieku temu.
Kennan, podobnie jak inny Matuzalem amerykanskiej dyplomacji i polityki
zagranicznej, Paul Nitze, ucznili wiecej niz ktokolwiek inny, by jasno i
dobitnie wytlumaczyc izolacjonistycznej wowczas Ameryce, i jej rownie
izolacoanistycznym powojennym rzadom, dlaczego grozby komunizmu nie mozna
ignorowac i dlaczego ekspansja Zwiazu Sowieckiego i jego zbrodniczego systemu
musi zostac powstrzymana.
Doktryna Kennana i Dyrektywa Nitzego w nieublaganie logiczny
sposob wskazywaly amerykanskim decydentom co sie stanie, jesli zagrozenie ze
strony dla swiata stwarzane przez sowiecki komunizm zostanie zignorowane.
Podczas pierwszej kadencji Reagana, kiedy mialem przyjemnosc przeprowadzic z
Kennanem dlugi wywiad majacy byc podsumowaniem jego dzialalnosci politycznej
i filozofii zyciowej, Kennan nie sadzil juz by powtrzymywanie (containment)
ktore bylo podstawa jego Doktryny- wystarczylo. I przychylal sie, podobnie
jak Nitze, do pogladu owczesnego prezydenta, ze kierunek marszu sowieckiego
komunizmu powinien zostac odwrocony, a Imperium Zla - zniszczone, wszelkimi
srodkami z wylaczeniem wojny, zwlaszcza nuklearnej.
Mam nadzieje, ze George Kennan, podobnie jak zmarly kilka lat temu Paul
Nitze, odszedl z tego swiata majac satysfkacje, ze jego diagnoza i doktryna
nie tylko okazaly sie sluszne, ale ze przyniosly dlugofalowo rezultaty, w
ktore w czasie gdy je stawial i formulowal nikt w zastraszonej Europie, a
nawet w parafianskim wowczas Waszyngtonie - nie wierzyl: rozpad Sowieckiego
Imperium.
Ilu z nas bedzie dane odchodzic z tego padolu lez z podobna satysfakcja
dobrze spelnionego zycia? Baaardzo niewielu.