azarel
11.04.05, 14:45
A bylo tak fajnie od 11 wrzesnia 2001. Jeszcze w ostatnim wrzesniu bylo ich
malo i we Francji i we Wloszech. A teraz bylem znow w Toskanii i zaraza jest
z powrotem. Krzykliwi, z nieprzyjemnymi akcentami, tlusci, wulgarni. Najgorzej
w restauracjach jak sie glosno dopytuja o wszystko (po angielsku!). Zeby ich
cholera - odbieraja mi spora czesc przyjemnosci z wakacji. Musi byc jakas
metoda kontroli, inna niz wypadki samolotowe na Manhattanie. Mam tylko
nadzieje, ze dolar spadnie jeszcze nizej i znow beda siedziec u siebie. A jak
nie, to moze chociaz by im tak zaszywac usta przy wjezdzie do Europy?