stranger.pl
30.04.05, 16:35
W czasie okupacji Polski przez sowiecki aparat terroru (NKWD, UB i milicja) w
Jedwabnem postawiono pomnik w formie dużego kamienia, na którym zawisła
tablica z informacją, że 10 lipca 1941 r. Niemcy zabili tam 1600 Żydów.
Faktycznie nigdy w tej miejscowości tylu Żydów nie było.
Zginęli oni w stodole podpalonej przez Niemców, którzy użyli w tym celu około
400 litrów benzyny, która wówczas nie była dostępna dla Polaków. W ogniu
znalazła śmierć bliżej nie określona ilość ofiar. Ludzie ci są do dziś
pochowani w dwóch grobach, jednym wykopanym w klepisku stodoły i w drugim
wzdłuż stodoły, gdzie znajdują się nadpalone zwłoki, które Niemcy z powodu
wydzielanego przez nie zapachu kazali zakopać w rowie na zewnątrz spalonego
budynku. Jedynie kompletna ekshumacja i badania medycyny sądowej mogą ustalić
liczbę ofiar i powód śmierci każdej z nich. Takich badań brak z powodu
protestu rabina, podczas gdy w tym samym czasie rabini w Nowym Jorku
sprzedają stare żydowskie cmentarze na parkingi przy centrach handlowych.
(...)
Całość pod adresem:
www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20050430&id=my11.txt