Dodaj do ulubionych

Dymisja sędzi sądu najwyższego USA może zmienić...

01.07.05, 18:19
> Zdaniem większości ekspertów sąd zdelegalizuje wówczas aborcję, która stała
> się w USA legalna w 1973 r. właśnie dzięki decyzji kontrolowanego wówczas
> przez liberałów sądu najwyższego.

I oby tak się stało. Mordowanie nienarodzonych dzieci jest praktyką na wskroś barbarzyńską i powinno
być karane z całą surowością prawa.
Obserwuj wątek
    • wielkipolskislask Dymisja sędzi sądu najwyższego USA może zmienić... 01.07.05, 18:23
      sąd zdelegalizuje aborcję? no i dobrze,
      ale władza sądownicza która delegalizuje
      jakby wydawała jakąś ustawę
      trochę przypomina tyranię
      czy aborcji nie powinien
      delegalizować parlament.
    • canadol Czy USA dogoni Polske? 01.07.05, 18:28
      Bo dotychczas Polska stara sie dogonic i malpowac USA.
      Otoz stosunek do takich spraw jak aborcja, homoseksualizm i religia grupuje
      kraje. I tak USA, Polska, Nigeria i kraje muszulmanskie sa w jednej grupie....

      A ty szaranski, to ten sam co walczyl w bylej CCCP o wolnosc i prawa czlowieka,
      a teraz minister u Szarona, "jastrzab" - za kolonizacja i gnojeniem innych
      ludzi?
      Moge ci spokojnie pluc w morde!!!
    • gspnstr Re: Dymisja sędzi sądu najwyższego USA może zmien 01.07.05, 18:39
      > I oby tak się stało. Mordowanie nienarodzonych dzieci jest praktyką na
      > wskroś barbarzyńską i powinno być karane z całą surowością prawa.

      Pewnie ze tak. Lepiej zeby te dzieci zdychaly z glodu w pelnym majestacie
      prawa. Nastolatki ktorym 'przydarzy' sie ciaza niech wiedza, ze kara ich nie
      ominie. Tym bardziej ofiary gwaltu, bo przeciez jakby sie nie zachowywaly
      prowokujaco to nie bylyby zgwalcone, prawda?
      • manny_ramirez Re: Dymisja sędzi sądu najwyższego USA może zmien 01.07.05, 18:41
        no oczywiscie to daje licencje na morderstwo
        wiec czemu po prostu nei wymordowac wszyskich beidnych , chorych i
        niedorowinietych a wtedy reszta bedzie sie mogla p........ z kim chce, gdzie
        chce i jak chce
        • gspnstr Re: Dymisja sędzi sądu najwyższego USA może zmien 01.07.05, 18:48
          Oczywiscie probujesz absurdalnie zmienic temat na zabiajanie ludzi po
          urodzeniu. Typowa demagogia pozbawiona racjonalnego rozumowania.

          Po prostu - aborcja to nie morderstwo, przynajmniej w pierwszym trymestrze. Sam
          nie pochwalam tzw. late-term abortion o ile nie wskazuja na to wzgledy
          medyczne, ale zakazywanie calkowite, tym bardziej na podstawie jakiegos
          zabobonu to juz obraz nedzy i rozpaczy.
          • gspnstr Sprostowanie 01.07.05, 18:51
            Wdarl mi sie chochlik i wycial czesc tekstu.
            Chodzilo mi, ze aborcja to nie morderstwo i nie mozna go do niego przyrownywac.
            Nie jestem jej przeciwnikiem, przynajmniej w pierwszym trymestrze.
          • manny_ramirez Re: Dymisja sędzi sądu najwyższego USA może zmien 01.07.05, 18:53
            no tak po w pierwszym trymestrze to nie czlowiek tylko co????????
            Latwo jest skazywac na smierc tych co sie nie tylko nie moga bronic ale nawet w
            zaden sposb upomniec o swoje prawa
            • gspnstr Re: Dymisja sędzi sądu najwyższego USA może zmien 01.07.05, 19:01
              To nie kwestia tego czym jest a czym nie jest plod po pierwszym trymestrze. To
              tylko i wylacznie, w moim mniemaniu, kwestia odpowiedzialnosci matki. Jesli
              ciaza jest przypadkowa i niechciana, to kobieta powinna byc w stanie ja usunac
              od razu po jej wykryciu. Jezeli zdecyduje sie ja zatrzymac tak dlugo, a potem
              zmienia zdanie, to juz co innego. Zreszta nie bylbym za zakazem prawnym, tylko
              ewidentnie taka kobieta potrzebuje wsparcia i pomocy, aby nie przerywac
              zaawansowanej ciazy w chwili slabosci. Roznie w zyciu bywa.

              I przestan tluc o "skazywaniu na smierc". To tani chwyt i zupelnie nie na
              miejscu.
              • i-love-2-bike Re: Dymisja sędzi sądu najwyższego USA może zmien 01.07.05, 19:04
                gspnstr napisał:

                > To nie kwestia tego czym jest a czym nie jest plod po pierwszym trymestrze. To
                > tylko i wylacznie, w moim mniemaniu, kwestia odpowiedzialnosci matki. Jesli
                > ciaza jest przypadkowa i niechciana, to kobieta powinna byc w stanie ja usunac
                > od razu po jej wykryciu. Jezeli zdecyduje sie ja zatrzymac tak dlugo, a potem
                > zmienia zdanie, to juz co innego. Zreszta nie bylbym za zakazem prawnym, tylko
                > ewidentnie taka kobieta potrzebuje wsparcia i pomocy, aby nie przerywac
                > zaawansowanej ciazy w chwili slabosci. Roznie w zyciu bywa.
                >
                > I przestan tluc o "skazywaniu na smierc". To tani chwyt i zupelnie nie na
                > miejscu.

                a przepraszam,ze spytam,gdzie tu odpowiedzialnosc meska? jak wiadomo manny
                zostawia te kobiety samym sobie,a chlopw oczywiscie rozgrzesza,bo ich tak czy
                tak nie ma. zostawmy sprawy moralnosci i wiary w Koscile,bo one nie naleza do
                panstwa,ani do mankow,ktorzy tak czy tak pomagac w niczym tym niechcianym
                dzieciom nie beda.
                • gspnstr Re: Dymisja sędzi sądu najwyższego USA może zmien 01.07.05, 19:13
                  i-love-2-bike napisała:

                  > a przepraszam,ze spytam,gdzie tu odpowiedzialnosc meska? jak wiadomo manny
                  > zostawia te kobiety samym sobie,a chlopw oczywiscie rozgrzesza,bo ich tak czy
                  > tak nie ma. zostawmy sprawy moralnosci i wiary w Koscile,bo one nie naleza do
                  > panstwa,ani do mankow,ktorzy tak czy tak pomagac w niczym tym niechcianym
                  > dzieciom nie beda.

                  To w takim razie uwaga do manny'ego, nie do mnie. Oczywiscie, ze mezczyzna jest
                  odpowiedzialny i jesli dziecko sie urodzi, to jest to odpowiedzialnosc prawna.
                  Jezeli obydwoje nie chca lub nie moga wziac na siebie tej odpowiedzialnosci,
                  wyjsciem jest wlasnie aborcja. Kwestia scigania 'deadbeat dads' po urodzeniu
                  dziecka to co innego - ale sa oni scigani prawnie a nie pozostawiani sami sobie.
                  Moralnosci i wiary w to nie wciagam, wrecz przeciwnie.
              • manny_ramirez Re: Dymisja sędzi sądu najwyższego USA może zmien 02.07.05, 13:32
                to zaden tani chwyt tylko absolutnie cale sedno sprawy. Zeszta ja nie jestem az
                takim absolutysta w tej dziedzinie. w koncu kazdy bedzie sie musial tlumaczyc
                ze swoich zyciowych postepkow jednak sa tu sprawy dwie
                1. Jesli panstwo przyjmuje stanowisko ze ludzkie zycie w jakimkolwiek stadium
                jest niewazne to w jakis sposob wplywa to na wzrost przemocy w spoleczenstwie.
                2. Aborcja nie moze byc pokrywana z pieniedzy podatnikow ani w zaden inny
                sposob fundowana przez panstwo
            • baby1 Re: Dymisja sędzi sądu najwyższego USA może zmien 01.07.05, 19:02
              manny_ramirez napisał:

              > no tak po w pierwszym trymestrze to nie czlowiek tylko co????????
              zygota

              > Latwo jest skazywac na smierc tych co sie nie tylko nie moga bronic ale nawet
              w
              >
              > zaden sposb upomniec o swoje prawa
    • b-52 Re: Dymisja sędzi sądu najwyższego USA może zmien 01.07.05, 18:56
      Silne argumenty przedmowcy !
      Mozna ustanowic w Polsce prawo,ze zydowki i cyganki
      musza usuwac ciaze !
      Pozbedziemy sie darmozjadow !
      • gspnstr Re: Dymisja sędzi sądu najwyższego USA może zmien 01.07.05, 19:02
        Nie wiem czy to do mnie, ale wypowiedz jest cokolwiek absurdalna.
        • b-52 Re: Dymisja sędzi sądu najwyższego USA może zmien 01.07.05, 19:05
          Wypowiedz jest adekwatna do twojej !
          • gspnstr Re: Dymisja sędzi sądu najwyższego USA może zmien 01.07.05, 19:14
            Brak zakazu nie jest rowny nakazowi, zebys nie wiem jakiej logiki chcial uzyc.

            • b-52 KOLEGA GINEKOLOG ??? 01.07.05, 19:22
              Interes rozwija ?
              Nie tymi metodami prosze !
              • gspnstr Re: KOLEGA GINEKOLOG ??? 01.07.05, 19:27
                b-52 napisał:

                > Interes rozwija ?
                > Nie tymi metodami prosze !

                Kolega oszolom? Szuka naiwnych zeby sie wyzywac? Waldzy nad ludzmi sie
                zachciewa?
    • piotrpsp aborcja 01.07.05, 19:20
      Dyskusje o aborcji ciazy sa nieco dziwne jak na moj gust. Oto ciagle sie
      dyskutuje prawne zakazy aborcji ale nigdy sie nie dyskutuje przyczyn dla
      ktorych ludzie podejmuja decyzje o aborcji. Rowniez jakos w tych dyskusjach
      ludzie nie wykazuja troski o dzieci niechciane czy wrecz porzucone. Wydaje mi
      sie ze jezeli zakazuje sie aborcji to powinno sie ulatwic w zamian oddawanie
      dzieci do adopcji. A nie byloby lepiej zeby slowo "bekart" nie nioslo za soba
      pogardy, zeby zaden rodzic i zadna rodzicielka nie mieli prawa dzielic dzieci
      na legalne i nielegalne i zeby nie mogli pozostawiac niektore ze swoich dzieci
      bez srodkow do zycia ... ale jakos cisza o tych sprawach ... "jak na poczatku
      bylo tak i na wieki wiekow niechaj zawsze bedzie" ...
      • gspnstr Re: aborcja 01.07.05, 19:31
        No bo oni chca wrocic jesli nie do Sredniowiecza, to do czasow Inkwizycji.
        A jesli jakas dziewczyna czy kobieta przypadkowo zaszla w ciaze, to niech ma za
        kare. To jest taki typ myslenia. Tylko nie przychodzi im do glowy, ze bardziej
        na tym ucierpi wlasnie takie dziecko.
        • meerkat1 O czy wy rozmawiacie? 01.07.05, 19:38
          Stany Zjednoczone i ich Sad Najwyzszy maja szereg wazniejszych problemow do
          rozwazenia niz aborcja i jej status.

          I to nie ona, podobnie jak nie status homoseksualistow, zaprzata obsesyjnie
          uwage amerykanskiego spoleczenstwa.
      • manny_ramirez Re: aborcja 02.07.05, 13:33
        zgadzam sie z Toba. I tu lezy sedno sprawy. zamaist zezwalac na ta ohydna
        praktyke panstwo powinno brac aktywny udzial w pomocy dla tych niechcianych
        dzieci. w sytaucji kiedy naszej cywilizacji grozi zapasc demograficzna staje
        sie to problemem numer jeden. Jak na razie jestesmy na szybkiej drodze do
        samounicestwienia
    • tadeuszosinski48 Ameryką rządzą sędziowie-czytaj w Przekroju nr 25! 01.07.05, 19:21
      Stany Zjednoczone Sędziów taki jest tytuł wstrząsajacego artykułu w numerze 25
      tygdnika Przekrój - gdzie czytamy min:
      1.Ameryką rządzą sędziowie.Mogą pisać prawo,dyktować wartości i zmieniać
      obyczaje.GeorgeW.Bush potrzebuje ich,by dokończyli jego rewolucję moralną.
      Dlatego powołuje do sądów samych konserwatystów
      2.Dziewięciu najsprawiedliwszych ludzi Ameryki,gdyby zechcieli ci sędziowie
      sądu najwyzszego mogliby przywrocić segregację rasową
      3.Do konca kadencji Bush wymieni jedna trzecią składu sądu najwyższego.
      Jego wybory na dziesięciolecia zaważą na amerykańskim prawie
      • colombina co to za bzdury 01.07.05, 20:42
        albo cos nabzdurzyli w przekroju albo cos zle zrozumiales.

        Wlasciwie zadne zdanie ktore napisales nie jest 100% prawda, takze idzi do
        biblioteki albo google i doczytaj sie w tekstach zrodlowych.
    • grzeslaff Powtórz to... 02.07.05, 12:20
      ...w twarz 13-letniej dziewczynie zgwałconej przez własnego ojca, troglodyto!
    • felusiak1 W pulapce aborcji 02.07.05, 15:22
      Wyrok w sprawie Roe v. Wade odebral stanom mozliwosc regulacji prawnej aborcji
      i uznal proceder za PRAWO. USA to jedyny kraj na swiecie gdzie aborcja nie jest
      regulowana przez ustawy. Prawo do aborcji wedlug Sadu Najwyzszego wynika z
      konstytucyjnego prawa do prywatnosci orzekli sedziowie. A jesli ktos jest
      dociekliwy i chce poszukac gdzie prawo do prywatnosci jest zapisane w konstytucji
      zycze duzo zdrowia, gdyz takiego zapisu w konstytucji nie ma.
      Jesli ktos glosi, ze aborcja w USA zostanie zdelegalizowana to oznacza, ze albo
      nie wie albo zostal opropagandowany.
      Jesli sad najwyzszy uzna wyrok w sprawie Roe v. Wade za niewazny to aborcja
      powroci pod jurysdykcje stanow i legislatury stanowe okresla w formie ustawy co
      jest a co nie jest dozwolone. W tym miejscu musze koniecznie nadmienic, ze
      aborcja byla legalna w 39 stanach, dopuszczalna w wyjatkowych wypadkach w 9
      stanach a calkowi nielegalna w 2 stanach przed 1973 rokiem.
      • pariasenty Re: W pulapce aborcji 03.07.05, 18:24
        Edukacja, Edukacja,Edukacja. 6 godz. religii !!!, 4 godz.np. biologii w całym
        trzyletnim cyklu gimnazjalnego nauczania (w liceum nie inaczej).
        Efekt-"niepoczęte mózgi", które za parę lat będą decydować o naszej przyszłości.
        Przytaczam jeden z artykułów na ten temat: (autora "nie pomnę" za co z góry
        przepraszam.

        "Człowiek ze 120 komórek"

        Dyskusja religii i nauki ma sens jedynie wówczas, gdy obie strony zgodzą się, że
        będą prowadzić dialog na ten sam temat i na równych prawach. Naukowcy chcieliby,
        aby ich obiektywne obserwacje stymulowały interpretacje wizji religijnych. Prą
        do przodu, a w religiach przeważa konserwatyzm. W Kościele rzymskokatolickim od
        1968 r. niewiele w tej dziedzinie się zmieniło. W stosunku do badań nad ludzkimi
        zarodkami i zastosowań odkryć w praktyce panuje zgodna niechęć: nie i amen. Stąd
        zwątpienie wielu ludzi nauki, czy dialog nauki i katolicyzmu przetrwa początki
        XXI w.

        Naukowa wizja poczęcia człowieka, mniej tajemnicza niż wizje religijne, nie
        szuka odpowiedzi na pytanie o cel opisywanego zjawiska, lecz odpowiada na
        pytanie, jak i dlaczego ono zachodzi. Według współczesnej biologii samo
        połączenie obu komórek rozrodczych nie musi być równoznaczne z nadaniem zygocie
        statusu istoty ludzkiej. Kryteriów w wyznaczaniu początku nowego życia może być
        wiele. Dla biologa uznanie w pełni nowego życia może wymagać przykładowo
        całkowitej koordynacji genów nowego osobnika.

        Jednokomórkowy zarodek – zygota – zawiera dwa oddzielne jądra komórkowe zwane
        przedjądrzami. Pochodzą one z komórki jajowej i plemnika. Przez pierwszy dzień
        rozwoju zygoty ludzkiej jej genetyczny materiał dziedziczny nie dość, że jest
        rozdzielony w obu przedjądrzach (męskim i żeńskim), to do tego jest nieaktywny.
        Dopiero podczas pierwszego podziału zarodka, tj. około 24 godziny po
        zapłodnieniu, dochodzi do połączenia się DNA pochodzącego z komórki jajowej i
        plemnika. Wówczas geny matki i ojca zarodka po raz pierwszy utworzą jedną grupę.
        Jednak jeszcze przez co najmniej cztery dni pozostają one w stanie nieaktywnym.
        W tym czasie życie kilkukomórkowego zarodka ludzkiego podtrzymywane jest
        wyłącznie przez produkty genów matczynych zgromadzonych jeszcze w
        niezapłodnionej komórce jajowej. Dlatego z punktu widzenia biologii interwencje
        na tym etapie rozwoju (badania na wczesnych zarodkach, wyprowadzanie linii
        zarodkowych komórek macierzystych, aborcja wczesnoporonna) nie mają takiego
        samego charakteru jak w starszych stadiach rozwojowych.

        Nie każda zygota jest potencjalnym człowiekiem. Wiele zarodków obumiera dość
        szybko z przyczyn naturalnych. Na przykład z powodu aberracji genetycznych z
        niektórych zarodków rozwijają się groźne nowotwory. Czy w momencie poczęcia
        również i one uzyskały człowieczeństwo? Jeśli tak, to kiedy i w jaki sposób je
        tracą?

        Innym kryterium człowieczeństwa zarodka może być wyodrębnienie się grupy
        komórek, które utworzą organizm. Następuje to w stadium blastocysty, liczącym
        około 120 komórek. Prawie połowa komórek blastocysty tworzy w trakcie rozwoju
        błony płodowe i pozazarodkowe tkanki płodowe. Podtrzymują one życie płodu
        wspólnie z tkankami matki. Po narodzeniu nie pozostaje po nich żaden ślad.

        Za podstawowe dla człowieczeństwa płodu uznane być może również wykształcenie
        się przyszłych organów ciała ludzkiego. Jednak procesy te przebiegają stopniowo.
        Czy za moment przełomowy należy uznać chwilę, w której rusza akcja serca, czy
        też wykształcenie się mózgu i układu nerwowego? Skoro za moment śmierci osobnika
        uważa się zanik akcji mózgu, to może za początek życia należałoby uznać moment,
        gdy neurony zaczynają przekazywać pierwsze bodźce nerwowe?

        Dusza do podziału

        Osobny problem dla biologa stanowi nieostra granica jedności człowieka jako
        osobnika, co teolog zapewne nazwie uzyskiwaniem duszy. Bliźnięta jednojajowe
        powstają przez rozdzielenie zarodka na dwie autonomiczne części. Tworzą się dwa
        identyczne genetycznie, ale nie fizycznie (naukowcy mówią, że są one „różne
        fenotypowo”) osobniki – naturalne klony. Może nastąpić to w różnych stadiach
        wczesnego rozwoju. Jeśli od momentu poczęcia zarodek taki posiadał duszę, to czy
        bliźnięta dzielą ze sobą jedną duszę, czy też każde z nich posiada własną i
        rozmnożyły się one w momencie podziału zarodka na dwie części?

        Zarodki mogą również łączyć się ze sobą, tworząc chimery. Czy tak powstały
        osobnik ma jedną, czy dwie dusze? Czy jego człowieczeństwo zaczęło się w
        momencie poczęcia, czy też w momencie połączenia obu składowych jego ciała? W
        dodatku mogą być to składowe różnopłciowe – męska i żeńska, w zależności od płci
        każdego z łączących się ze sobą zarodków. Na pytania te biolog nie ma co szukać
        bezpośredniej odpowiedzi, a i teologowie chyba nie mają recepty.

        W dialog religii i nauki włącza się nieuchronnie polityka. Dla polityków rządy
        dusz będące w naturalny sposób w gestii duchownych są wymarzonym środkiem do
        sprawowania władzy. Także dysponowanie osiągnięciami nauki, tak przydatne w
        dziedzinach militarnych, ale również w biologii, medycynie czy informatyce, jest
        dla polityków nie do pogardzenia.

        Pokusa używania przez polityków zarówno religii jak i nauki do swych celów jest
        ogromna. Przykładowo, polskie partie narodowo-katolickie czerpią swą popularność
        z obrony przyswojonych sobie w dość dowolnej formie katolickich wartości. Ich
        samozwańczy katolicyzm uznać zresztą należy za pozytyw – gdyby działali bowiem z
        namaszczenia Kościoła, jak w dawnych czasach bywało, nie wróżyłoby to dobrze
        przyszłości ani kraju, ani Kościoła właśnie. Również obecny prezydent USA nie
        stroni od mesjanistycznych wezwań i przekonuje do obowiązku wypełniania misji
        cywilizacyjnej na amerykańską modłę. A że amerykańska cywilizacja opiera się
        głównie na tradycji protestanckiej, to jakże łatwo o konflikt z pozostałymi
        religiami i wyznaniami.

        Religijność George’a Busha ma też ogromny wpływ na funkcjonowanie nauki. W
        sierpniu 2001 r. prezydent USA wstrzymał finansowanie z funduszy federalnych
        badań nad ludzkimi zarodkowymi komórkami macierzystymi, ponieważ powodują
        unicestwianie pewnej liczby nadliczbowych zarodków uzyskiwanych podczas zabiegów
        zapłodnienia in vitro. W liście opublikowanym przez prasę amerykańską 21 czerwca
        br. 48 noblistów oskarża Busha o działanie na szkodę nauki amerykańskiej.
        Opowiadają się oni za kandydatem demokratów Johnem Kerrym, który obiecuje
        uwolnienie polityki naukowej USA z ideologicznego gorsetu. Tak drastyczna akcja
        propagandowa świadczy o głębokim niezadowoleniu uczonych amerykańskich z jakości
        dialogu z obecnym prezydentem.

        Zarówno nauce jak i religii potrzebna jest wolność dostarczana przez mądrą
        politykę. A wolność to nic innego jak stan równowagi dynamicznej pomiędzy
        tolerancją i przymusem. Zapewnienie takiej równowagi w państwie jest jednak nie
        lada sztuką. Dlatego politycy powinni pamiętać, że mimo licznych i łatwych pokus
        powinni trzymać się z daleka od religii i nie używać nauki jako politycznego
        narzędzia. Czyż można jednak oczekiwać od nich takiego samoograniczenia? To
        akurat chyba nie leży w ich naturze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka