20.08.05, 22:06
no prosze jakie to ekskluzywne miejsce na ziemi,ale jakie piekne. co prawda
mozna sie tam nacieszyc przez tydzien i z jeszcze wieksza radoscia opuscic to
szalencze miasto:))
kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,2873842.html
Obserwuj wątek
    • aaki Re: i love NY 20.08.05, 22:08
      znalazłem tam na ulicy jednocentówkę z 1935 roku.
      • i-love-2-bike Re: i love NY 20.08.05, 22:10
        aaki napisała:

        > znalazłem tam na ulicy jednocentówkę z 1935 roku.

        he,he ale nie wszystkie cenciaki sa wiecej warte niz centa:))
        ps. ja tam znalazlam zloty pierscionek z szafirem,ten chyba jest troche wiecej
        wart:))
        • aaki Re: i love NY 20.08.05, 22:14
          czyli wieść gminna,że pieniądze w ameryce leżą na ulicy nie kłamie...
          gdybym był dłużej to kto wie.... może by się one dollar uzbierał
          • i-love-2-bike Re: i love NY 20.08.05, 22:17
            aaki napisała:

            > czyli wieść gminna,że pieniądze w ameryce leżą na ulicy nie kłamie...
            > gdybym był dłużej to kto wie.... może by się one dollar uzbierał

            a co fakt,to fakt,my mamy sloj 5 litowy w domu,gdzie kazdy juz od lat wrzuca
            znalezione pieniazki i 3/4 juz zapelnione. kiedys jakis facet 60 letni
            przeliczyl pieniadze znalezione na ulicy, przez niego i jego rodzine i wyszlo mu
            40tys amrican dollars,a wiec prawda jest,ze pieniadze leza na ziemi,ja je
            znajduje wszedzie od afryki,po ameryke a nawet w Polsce:)))
      • wojcd Re: i love NY 20.08.05, 22:10
        aaki napisała:
        > znalazłem tam na ulicy jednocentówkę z 1935 roku.
        ---------------------------------------
        • i-love-2-bike Re: i love NY 20.08.05, 22:13
          wojcd napisał:

          > aaki napisała:
          > > znalazłem tam na ulicy jednocentówkę z 1935 roku.
          > ---------------------------------------
          • aaki Re: i love NY 20.08.05, 22:20
            ten subway nowojorski to i tak szczytem urody nie jest
            gpt.brinkster.net/images/Trips/Rtw/NY%20Subway_t.jpgsyf,kiła,mogiła.
            • i-love-2-bike Re: i love NY 20.08.05, 22:21
              aaki napisała:

              > ten subway nowojorski to i tak szczytem urody nie jest
              > <a
              href="gpt.brinkster.net/images/Trips/Rtw/NY%20Subway_t.jpgsyf,kiła,mogiła."
              target="_blank">gpt.brinkster.net/images/Trips/Rtw/NY%20Subway_t.jpgsyf,kiła,mogiła.</a>

              subway nie musi byc szczytem,musi dzialac a ten dziala.
    • grzegorz1948 Re: i love NY 20.08.05, 22:17
      Ja tez!!!!!!!!!!!!!A gdzie to jest ? W muzeum na mapach nie znalazlem tego jak
      i Izraela!
      • i-love-2-bike Re: i love NY 20.08.05, 22:18
        grzegorz1948 napisał:

        > Ja tez!!!!!!!!!!!!!A gdzie to jest ? W muzeum na mapach nie znalazlem tego jak
        > i Izraela!

        bo nie patrzales na BIG APPLE. grzesiu bo jeszcze pomysle,ze jestes wyjatkowym
        slazakiem:))
        • grzegorz1948 Re: i love NY 20.08.05, 22:24
          Jablka jak sa duze to jem ze smakiem.A potrafie sie tylko obchodzic z mapami
          pokladow gorniczych, dlatego jak jestem w obcym kraju to karze sie wozic innym.
          A tak na powaznie to USA nie interesuje mnie szczegolnie.W planie mialem Meksyk
          i Chiny ale okrutny los pokrzyzowal mi plany, dlatego lece teraz kolo Danki, a
          mze ta bestie spotkam.
          • i-love-2-bike Re: i love NY 20.08.05, 22:26
            grzegorz1948 napisał:

            > Jablka jak sa duze to jem ze smakiem.A potrafie sie tylko obchodzic z mapami
            > pokladow gorniczych, dlatego jak jestem w obcym kraju to karze sie wozic innym.
            > A tak na powaznie to USA nie interesuje mnie szczegolnie.W planie mialem Meksyk
            >
            > i Chiny ale okrutny los pokrzyzowal mi plany, dlatego lece teraz kolo Danki, a
            > mze ta bestie spotkam.

            no kochany to bedziesz mial co robic kolo NYC,bo w pobliskiej Pennsylwanii mamy
            prawdziwe kopalnie wegla,wlasnie mamy w planie je kiedys zwiedzic. Nigdy nie
            udalo mi sie to na slasku,choc kazdy pamieta "icka z pokladu idy":)) jedyna
            kopalnia jaka widzialam to wieliczka:))
            • grzegorz1948 Re: i love NY 20.08.05, 22:37
              Ach dwie kopalnie kupil tam za pieniadze ukradzione niemieckich podatnikow byly
              prezes RAG Prof Neipert.Powiem ci tak prawde zostaw ta kopalnie w spokoju bo
              bedziesz myslala ze wiesz cos o gornictwie a to jest tylko "pic na woda".Tak
              zwiedzajac kopalnie srebra i soli w Austrii to mowilem mojemu synkowi"Jak
              zobaczysz Wieliczke to ci szczeka opadnie".Tak tez bylo, a jak jeszcze jedna
              uczestniczka wycieczki z Angli odwalila solo w kaplicy Sw. Kingi to juz byl
              szczyt zadowolenia.
              • i-love-2-bike Re: i love NY 20.08.05, 22:41
                grzegorz1948 napisał:

                > Ach dwie kopalnie kupil tam za pieniadze ukradzione niemieckich podatnikow byly
                >
                > prezes RAG Prof Neipert.Powiem ci tak prawde zostaw ta kopalnie w spokoju bo
                > bedziesz myslala ze wiesz cos o gornictwie a to jest tylko "pic na woda".Tak
                > zwiedzajac kopalnie srebra i soli w Austrii to mowilem mojemu synkowi"Jak
                > zobaczysz Wieliczke to ci szczeka opadnie".Tak tez bylo, a jak jeszcze jedna
                > uczestniczka wycieczki z Angli odwalila solo w kaplicy Sw. Kingi to juz byl
                > szczyt zadowolenia.

                e tam ja juz niejedno widzialam i mam ochote zwiedzic prawdziwa kopalnie
                wegla,bo widzialam juz sliczne groty kolo nas i w missouri,tam,gdzie krecono
                przygody tomka sayera. wieliczka jest super,jest potwornie gleboka a to robi
                swoje wrazenie,jak rowniez te sliczne rzezby z soli i drewna.ja na gornictwie
                sie nie znam,ale kiedys musialam uczyc sie na pamiec skal i mineralow,to bylo
                ciezkie:))
                • grzegorz1948 Re: i love NY 20.08.05, 22:50
                  A jeszcze tak krotko. Kiedys tak z moim synem rozmawialismy na temat
                  szkolnictwa i mowilem mu ze z biologi musialem kuc na pamiec cale krolestwo
                  flory i fauny i wlasciwie poco to bylo? Jako elektronik musialem sie uczyc
                  wytrzymalosci materialow i teraz siedzac kolo mojego szefa na szkoleniu po
                  cichu zapytalem sie go jaka to jest metoda badania twardosci " Ja naprawde nie
                  wieM szef jest inzynierem budowy maszyn!
                  • i-love-2-bike Re: i love NY 20.08.05, 23:12
                    grzegorz1948 napisał:

                    > A jeszcze tak krotko. Kiedys tak z moim synem rozmawialismy na temat
                    > szkolnictwa i mowilem mu ze z biologi musialem kuc na pamiec cale krolestwo
                    > flory i fauny i wlasciwie poco to bylo? Jako elektronik musialem sie uczyc
                    > wytrzymalosci materialow i teraz siedzac kolo mojego szefa na szkoleniu po
                    > cichu zapytalem sie go jaka to jest metoda badania twardosci " Ja naprawde nie
                    > wieM szef jest inzynierem budowy maszyn!

                    a po co ci historia,czy te wszystkie meczarnie z literatury pieknej,ktore mnie w
                    zyciu byly do niczego,a elektoronik musi znac matemtyke ,fizyke etc. w koncu nie
                    kazdy wie co bedzie robil w zyciu,to juz blizsze niz znajomosc flory,czy
                    fauny,ale ta ci sie przyda,aby rozroznic rosliny trujace od tych nieco lepszych:))
                    • grzegorz1948 Re: i love NY 20.08.05, 23:25
                      Dobre pytanie ktore i on mi zadal! Odpowiedzialem " A poco ciebie jako medykowi
                      potrzebna wiedza o budowie poszczegolnych elektrowni atomowych2 Po prostu
                      naleza sie pewne sprawy do wiadomosci ogolnoksztalcacych.Tak samo mowie mu nie
                      podnos nosa ze masz wyksztalcenie, bo ten mniej inteligentny nie moze podniesc
                      sie do twojego poziomu ale ty mozesz znizyc sie do jego poziomu i to nalezy tez
                      do inteligencji.
                      • i-love-2-bike Re: i love NY 20.08.05, 23:28
                        grzegorz1948 napisał:

                        > Dobre pytanie ktore i on mi zadal! Odpowiedzialem " A poco ciebie jako medykowi
                        >
                        > potrzebna wiedza o budowie poszczegolnych elektrowni atomowych2 Po prostu
                        > naleza sie pewne sprawy do wiadomosci ogolnoksztalcacych.Tak samo mowie mu nie
                        > podnos nosa ze masz wyksztalcenie, bo ten mniej inteligentny nie moze podniesc
                        > sie do twojego poziomu ale ty mozesz znizyc sie do jego poziomu i to nalezy tez
                        >
                        > do inteligencji.

                        no jenteligentni ludzie ponoc musza miec rozlegla wiedze humanistyczna,bo jak
                        wiadomo humanisci nie maja najmniejszego pojecia o trybach,przekladniach
                        zebatych,tlokach silnikowych czy wytrzymalosci materialow,ktore to kazdy
                        normalny powienien rozumiec. ja bronie roslinek,bo jak ktos nie zna perukowca,to
                        jest gamoniem:))
                        • grzegorz1948 Re: i love NY 20.08.05, 23:39
                          A jak perukowiec nazywa sie po lacinie i czy sluzy na porost wlosow
    • j-k No hollera, wole Boston... 20.08.05, 23:20
      i nie to, zebym mial cos do NY...
      ceny parkingow "zajebiste"...
      (jak sie je w koncu znajdzie)
      to miasto troche za duze, na moj skromny gust...

      wybacz uwazam, ze Paryz i Londyn sa bardziej ludzkie...

      (mam nadzieje, ze o krytyke Ameryki mnie tu tez nikt nie posadza)...

      podobnie, jak nie lubie LA, lubie np. San Diego...


      • aaki no niech Bóg broni 20.08.05, 23:23
        aby cię ktoś śmiał o krytykę ameryki posądzić
        • i-love-2-bike Re: no niech Bóg broni 20.08.05, 23:24
          aaki napisała:

          > aby cię ktoś śmiał o krytykę ameryki posądzić

          nie jasio lubi dodge.
      • i-love-2-bike Re: No hollera, wole Boston... 20.08.05, 23:23
        j-k napisał:

        > i nie to, zebym mial cos do NY...
        > ceny parkingow "zajebiste"...
        > (jak sie je w koncu znajdzie)
        > to miasto troche za duze, na moj skromny gust...
        >
        > wybacz uwazam, ze Paryz i Londyn sa bardziej ludzkie...
        >
        > (mam nadzieje, ze o krytyke Ameryki mnie tu tez nikt nie posadza)...
        >
        > podobnie, jak nie lubie LA, lubie np. San Diego...
        >
        >
        e tam jasiu,boston jest ladny,ale rownie drogi,LA ma ladne pare ulic i
        rosarium,san diego akwarium,san francisko jest ladnie,chicago jest
        super,sl.louis jest rowniez calkiem,calkiem,ale NYC to przeciez broadway i
        sliczne dziewczyny jasiu.
        • j-k Ale nie zartujmy, Biki... 20.08.05, 23:30
          NY ma parszywy klimat i jest wielgi...

          w Bostonie podobnie, chociaz... latwiej sie zyje...

          bardziej jakos po ludzku...

          Podobnie z LA... Bewerly Hills, czy Santa Monica obejrzec, to cudo...
          ale zbyt rozlegle toto, by jedzic tam codziennie do pracy...
          zaprawde powiadam Ci, wolalbym te skromne San Diego...
          i na dziewczynki do Tihuana w Meksyku wpasc, raz na miesiac...
          (bo np. w Mexicali - to za drogo juz jest...)


          • i-love-2-bike Re: Ale nie zartujmy, Biki... 20.08.05, 23:32
            j-k napisał:

            > NY ma parszywy klimat i jest wielgi...
            >
            > w Bostonie podobnie, chociaz... latwiej sie zyje...
            >
            > bardziej jakos po ludzku...
            >
            > Podobnie z LA... Bewerly Hills, czy Santa Monica obejrzec, to cudo...
            > ale zbyt rozlegle toto, by jedzic tam codziennie do pracy...
            > zaprawde powiadam Ci, wolalbym te skromne San Diego...
            > i na dziewczynki do Tihuana w Meksyku wpasc, raz na miesiac...
            > (bo np. w Mexicali - to za drogo juz jest...)
            >
            >

            santa barbara jest ladniejsza niz santa monica,ale NYC nie jest taki straszny.
            latem jest troche wilgotno i goraco,ale to w wiekszosci stanow normalka.
            • j-k Re: Ale nie zartujmy, Biki... 20.08.05, 23:36
              dobrze, nie widzialem wszystkiego...
              Dobrze czujesz sie tym molochu?

              Przyznaje, ze ja, jako Warszawiak, jak i Ty, czulem sie lepiej w Bostonie,
              niz NY, lecz nie zamierzam, rzecz jasna, wrazen z paru dni przekladac na
              filozofie zyciowa...
              Zszkowaly mnie po prostu ceny parkingow w NY...
    • ben_shaprut Jest coś w ty, co piszesz. Akurat jestem gorącym 20.08.05, 23:56
      fanem porządnego kina, a nie Hollywoodzkiej chałtury, stąd przemawia do mnie
      nowojorski Woody Allen i cała reszta rozgadanych na temat literatury (a nie
      nowych majtek sąsiadki, jak w Beverly H.) sympatycznych gości. NY ratuje
      amerykańskie kino. Jeżeli ktoś chce chodzić na porządne wykłady z literatury,
      jedzie na któryś z KILKUDZIESIĘCIU uniwerków w NY.
      Poza tym ja mam stare Yiddish korzenie, a w NY jest ostatnie miejsce na świecie,
      gdzie się w tym języku czyta i pisze. I. B. Singer, który napisał swojego
      nieśmiertelnego "Szatana w Goraju" w 1935 roku w Polsce w jiddisz. Przeniósł się
      do jedynego miejsca w USA, gdzie niekomercyjna literatura "sprzedaje się" i tam
      publikował.
      Nie mi oceniać ekstremistów, ale trzeba być skończonym jełopem, żeby dokonać
      zamachu na najbardziej kosmopolityczne i otwarte na obce idee miasto USA.
      P.S.
      Woody Allen w "Ant Z" był znakomity, użyczając głosu psychicznie sfrustrowanej i
      przeintelektualizowanej mrówce...
    • bam_buko Re: i love NY 21.08.05, 02:03
      Spedzilem w tym miescie piec pierwszych lat emigracji.Przez pierwszy rok
      (poczatek lat 80tych) nienawidzilem to miasto , wlasciwie Brooklyn gdzie
      wyladowalem-to byl brud,smrod i...pierwsze objawy rasizmu.Po roku przenioslem
      sie na Queens i samopoczucie sie poprawilo.Kiedy opuszczalem NY robilem to z
      ciezkim sercem.
      Pozniej niejednokrotnie wpadalem na krotki tam pobyt i w latach 90 zmienil sie
      b.na korzysc-niestety 9/11 popsul ta atmosfere ale to inna sprawa.

      NY jest troche podobny do kobiety,mozna kochac lub nienawidziec,mozna rzucic i
      starac sie zapomniec co w obu przypadkach nie jest latwe
      kiedy sie jednak wraca, NY przyjmuje z owartymi ramionami-kobieta nie zawsze

      • ben_shaprut Jak Paryż: "Partir c'est mourir un peu" 21.08.05, 02:06
        • bam_buko Re: Jak Paryż: "Partir c'est mourir un peu" 21.08.05, 02:21
          Paryz mozna pokochac od "pierwszego wejrzenia", NY raczej nie....... chociaz sa
          tacy co twierdza ze to mozliwe

          To dwa zupelnie odmienne miasta-Paryz to historia,NY to komercja
          • ben_shaprut Washington DC a NY to inne rzeczy - przyznam, 21.08.05, 03:01
            że NY znam jedynie z filmów i książek, ale układa mi się w logiczny ciąg z moim
            ukochanym Londynem, Edynburgiem, Tuluzą, Carcassonne, Damaszkiem i
            Konstantynopolem (nie: Stambułem!)... (bez Paryża - cudowne miasto, ale wszawi
            ludzie...)
            • bam_buko Re: Washington DC a NY to inne rzeczy - przyznam, 21.08.05, 03:23
              hmm w Washingtonie dawno nie bylem ale w latach 80- tych ,wiekszosc bialych
              mieszkancow wyprowadzalo sie poza "beltway"(obwodnica)a na ich miejsce
              naplywali czarni .
              W zwiazku z tym Washington stal sie najbardziej"czarnym" miastem w Ameryce-czy
              to dobrze czy zle niech ocenia ci ktorzy tam mieszkaja

              a na filmach to wszystko wyglada kolorowo szczegolnie ze okres filmu niemego
              dawno minal,bialo czarnego rowniez
              • ben_shaprut Nie byłem w USA, Jestem smakoszem kina-rozumiesz 21.08.05, 03:26
                że Ny to dla mnie coś więcej...
                • i-love-2-bike Re: Nie byłem w USA, Jestem smakoszem kina-rozumi 21.08.05, 03:28
                  ben_shaprut napisał:

                  > że Ny to dla mnie coś więcej...

                  i dobrze, bo washington DC to zupelnie cos innego od NYC,gdzie kazdy powinien
                  choc raz zobaczyc broadway show:))
                  • ben_shaprut Mam nadzieję ... 21.08.05, 03:31
            • i-love-2-bike Re: Washington DC a NY to inne rzeczy - przyznam, 21.08.05, 03:27
              ben_shaprut napisał:

              > że NY znam jedynie z filmów i książek, ale układa mi się w logiczny ciąg z moim
              > ukochanym Londynem, Edynburgiem, Tuluzą, Carcassonne, Damaszkiem i
              > Konstantynopolem (nie: Stambułem!)... (bez Paryża - cudowne miasto, ale wszawi
              > ludzie...)

              wiesz NYC jest niesamowity,jest tam tyle rzeczy,ktore nie lubisz i tyle,ktore
              cie urzekaja,ale zawsze masz wrazenie,ze czegos tam nie zobaczyles i musisz
              koniecznie wrocic aby cos jeszcze zobaczyc. wbrew pozorom to jest bardzo
              przyjacielskie miasto,gdzie ludzie nie patrza kim jestes,jak wygladasz i w jakim
              jezyku mowisz,ale jak chodzisz po ulicach to czujesz sie jakbys tam nalezal. to
              miasto ma bardzo duzo do zaoferowania-wspaniale muzea,sliczne wystawy,cudowne
              teatry,perfect shows,sliczne widoki i cos co pasuje do kazdego. tu kazdy czuje
              sie dobrze niezaleznie od tego skad przyjechal.
              • ben_shaprut Nastrój, czar, legenda, genius loci... 21.08.05, 03:36
                każde pozostałe z moich ukochanych miast wyczułem bezbłędnie - Miasto tylu
                wspaniałych intelektualistów nie może być ułudą. Rachel - ze swej strony jak
                zechcesz, pokażę Co cuda na Bliskim Wschodzie i w Zachodniej Europie...
                • i-love-2-bike Re: Nastrój, czar, legenda, genius loci... 21.08.05, 03:39
                  ben_shaprut napisał:

                  > każde pozostałe z moich ukochanych miast wyczułem bezbłędnie - Miasto tylu
                  > wspaniałych intelektualistów nie może być ułudą. Rachel - ze swej strony jak
                  > zechcesz, pokażę Co cuda na Bliskim Wschodzie i w Zachodniej Europie...

                  nie watpie,ale ja kocham NYC i Afryke,jestem nia zupelnie zauroczona:)))
                  ps. na swiecie jest tyle slicznych miejsc,szkoda,ze ludzie tego nie rozumieja ben.
                  • ben_shaprut Szczerze potwierdzam! 21.08.05, 03:40
                    • i-love-2-bike Re: Szczerze potwierdzam! 21.08.05, 03:44
                      czy nie mozna zakochac sie w miescie,ktore tak wyglada:))
                      www.capetownskies.com/7908/18_tm_lh_city_wide.htm
                      • ben_shaprut Rachel - co ja się zdjęć naoglądałem... A i teraz 21.08.05, 03:48
                        jestem fanatycznym fanem googlemaps...
                        Pozdrowienia
                        I love the world I visit and I am going to
                        • i-love-2-bike Re: Rachel - co ja się zdjęć naoglądałem... A i t 21.08.05, 03:55
                          ben_shaprut napisał:

                          > jestem fanatycznym fanem googlemaps...
                          > Pozdrowienia
                          > I love the world I visit and I am going to

                          moge jedno powiedziec,ze rzeczywistosc jest 100 razy piekniejsza od
                          fotografii,szczegolnie jak masz ludzi,ktorzy ci pokaza to i tamto. swiat jest
                          przepiekny i taki urokliwy,jesli nie boisz sie pojechac w rozne strony.
                          • ben_shaprut Prawda - detale proponuję uściślić w mailach, ale 21.08.05, 03:59
                            na Biskim Wschodzie (oraz znanej Ci z wiarygodnych relacji Turcji) cudeńka są...
                            Kwestia dogrania towarzystwa. Split oniegdaj obiecał dołączyć...
                  • ben_shaprut Tak jak większość normalnych Amerykanów 21.08.05, 03:45
                    nie lubię polityki Busha i neo-cons. Ale jak czerwona szuja w stylu Tomsona vel
                    Che Guevary dostaje orgazmu z powodu śmierci "amerykansynów", to szlag mnie
                    trafia... Inaczej nas w domu uczyli...
                    • i-love-2-bike Re: Tak jak większość normalnych Amerykanów 21.08.05, 03:47
                      ben_shaprut napisał:

                      > nie lubię polityki Busha i neo-cons. Ale jak czerwona szuja w stylu Tomsona vel
                      > Che Guevary dostaje orgazmu z powodu śmierci "amerykansynów", to szlag mnie
                      > trafia... Inaczej nas w domu uczyli...

                      ben trzeba byc chorym psychicznie,by cieszyc sie ze smierci kogokolwiek. tu
                      niestety sporo takich i to po obu stronach.
                      • ben_shaprut Dlatego parę miesięcy temu wciągnąłem Cię 21.08.05, 03:50
                        w nagonkę na Tomsona, który - śmierdząca swołocz - po wakacjach w Miami -
                        podniecał się ofiarami w Iraku...
                        Gdzie ten elegancki i kurtuazyjny XIX wiek z wojnami gentlemenów?
                        • de_oakville Re: I love NY 21.08.05, 05:02
                          Londyn i Nowy Jork. Mozna dodac jeszcze Amsterdam. Jednyne miasta, gdzie
                          czlowiek moze sie poczuc "jak u siebie w domu" choc jest z daleka. Tolerancja i
                          zrozumienie dla roznorodnosci.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka