Dodaj do ulubionych

List otwarty premiera Belgii do antyglobalistów

IP: *.nv.nv.cox.net 23.10.02, 02:55
Dyskutowanie o globaliznie i antyglobalizmie wylacznie w
kategoriach handlowych wydaje mi sie niebezpiecznym
uproszczeniem. Subsaharyjska Afryka nie tylko przymiera glodem i
potrzebuje pomocy finansowej. Ona w dramatycznym tempie umiera!
Demografowie szacuja, ze w 2010 r. oczekiwana srednia zycia
spadnie tam do ok. 30 lat! (w Botswanie do 27, Swazilandzie do
33). Znaczy to, ze praktycznie nie bedzie tam ludzi w wieku
produkcyjnym, tylko dzieci i mlodziez. Jaka gospodarke rynkowa,
lub nierynkowa wykreuje tak mlodociana populacja? Dzis Afryka
potrzebuje przede wszystkim pomocy medycznej i oswiaty (w tym
seksualnej), ktora uchroni jej populacje od zaglady.
Wyksztalcone spoleczenstwo afrykanskie z niewielka pomoca sobie
poradzi.

Innym powaznym problemem globalizacji oraz liberalnej gospodarki
wolnorynkowej jest postepujaca pauperyzacja krajow dotad wysoko
rozwinietych. W USA wskutek eksportu pracy do krajow azjatyckich
w szybkim tempie kurczy sie klasa srednia, ktora zasila rosnace
zastepy ludzi bezrobotnych, biednych, pozbawionych opieki
medycznej, mozliwosci ksztalcenia, perspektyw. Udowodnily to
ostatnie doniesienia statystykow. Na wielka skale to dokonalo
sie tez w Ameryce Lacinskiej. Ci nowi biedni nie tylko przestaja
byc konsumentami, co powoduje kurczenie sie rynku, ale i
przestaja byc platnikami podatkow, wiec silnie kurczy sie buzdet
panstw. To pociaga za soba spadek wydatkow na szkolnictwo, nauke
i rozwoj, nie wspominajac juz o narastajacej grozbie rozruchow
spolecznych.

W globalnym rozliczeniu globalizacja nie sprawdzila sie i
walnie przyczynila sie do obecnego kryzyzu politycznego, ktory
zagraza calemu swiatu. Wydaje sie, ze duzo rozsadniejsze jest
inwestowanie w specyficzne gospodarki lokalne, ktore nie powinny
byc kontrolowane centralnie przez zagraniczny kapital. W koncu
piekno ludzkosci polega na jej egzotyce. Najwazniejszym
wyzwaniem dla ludzkosci na przyszle lata wydaje sie jednak
resocjalizacja osob, ktore nielegalnie, lub wrecz po zlodziejsku
zagarnely ponad 80 procent swiatowego kapitalu. To od nich
nalezy wymagac (i egzekwowac) odpowiedzialnosci za rozwoj i
dobrobyt swiata. A jesli beda sie uchylac, to spoleczenstwa maja
wypracowane odpowiednie metody korekcyjne.
Obserwuj wątek
    • Gość: ww Re: List otwarty premiera Belgii do antyglobalist IP: *.dpcdsb.org 23.10.02, 16:45
      Droga Anielko, czy bylabys laskawa wyjasnic, jakie to metody
      korekcyjne zostaly wypracowane przez spoleczenstwa? I kto te
      metody bedzie wprowadzal w zycie? I kto bedzie ustalal legalnosc
      czy zlodziejskie pochodzenie kapitalu?
      Czy w ramach obowiazujacego prawa, czy moze w
      drodze "rewolucyjnej" sprawiedliwosci i przymusowej,
      administracyjnej resocjalizacji. Taka organizacja
      resocjalizacyjna bylo zdaje sie "Glawnoje Uprawlienije
      Lagierow"!!! Poniewaz jedyne metody "resocjaluizacji" klasowej
      kojarza mi sie z sowieckimi lub kubansklimi badz koreanskimi
      obozami pracy, ciarki mnie przechodza, gdy czytam Twoje
      zalecenia rozwiazan.
      Anty-globalisci, delikatni i subtelni w swej milosci do rodzaju
      ludzkiego, starasznie latwo staja sie zamordystami w stosunku do
      spoleczenstw wysoko-rozwinietych. Na szczescie, na razie,
      ogranicza sie to do ulicznych burd i jalowych akademickich debat
      o "walce". Rewolucje, Anielko, zaczynaja czesto idealisci, ale
      koncza je tyrani, bo tylko oni zdolni sa do "konsekwentnych
      dzialan". Sadzilem w poprzedniej debacie, ze nie roznimy sie
      zbytnio, teraz widze, ze dzieli nas wiele!
      Z powazaniem WW
      • Gość: Anielka Re: do ww IP: *.nv.nv.cox.net 26.10.02, 02:39
        Gość portalu: ww napisał(a):

        > Droga Anielko, czy bylabys laskawa wyjasnic, jakie to metody
        > korekcyjne zostaly wypracowane przez spoleczenstwa? I kto te
        > metody bedzie wprowadzal w zycie? I kto bedzie ustalal
        legalnosc czy zlodziejskie pochodzenie kapitalu?
        > Czy w ramach obowiazujacego prawa, czy moze w
        > drodze "rewolucyjnej" sprawiedliwosci

        Ja uznaje tylko sprawiedliwoc prawa, pod warunkiem ze ono jest w
        pelni demokratyczne i nie chroni moznych kryminalistow. Chyba
        nie musze przytaczac przykladow tego ostatniego. W USA wlasnie
        tocza sie procesy przeciwko korporacyjnym przestepcom CEOs),
        ktorzy ograbili setki milionow ludzi na setki miliardow $$. Kara
        za to bedzie prawdopodobnie pelna konfiskata mienia + 20 lat
        wiezienia. To jest IMO wlasciwy wymiar sprawiedliwosci.


        > Taka organizacja > resocjalizacyjna bylo zdaje sie "Glawnoje
        Uprawlienije > Lagierow"!!! Poniewaz jedyne
        metody "resocjaluizacji" klasowej
        > kojarza mi sie z sowieckimi lub kubansklimi badz koreanskimi
        > obozami pracy, ciarki mnie przechodza, gdy czytam Twoje
        > zalecenia rozwiazan.

        Nie moge odpowiadac za czyjes ciarki, dla uspokojenia zaznaczam
        jednak, ze jestem osoba lagodna. Uwazam, ze nie mozna porownywac
        tych spraw. W przypadkach, ktore przytaczasz chodzilo o wladze i
        o usuniecie niewygodnych przeciwnikow. Ja mowie o czyms takim
        jak zwykla ludzka sprawiedliwosc spoleczna, w ramach ktorej
        zlodzieja, ktoremu udowodni sie przestepstwo, kaze sie w
        wymiarze prawa. Do tego potrzebne sa sprawiedliwe prawa oraz
        niezawisle sady ze spolecznymi lawnikami. Ta sprawiedliwosc
        wymaga rowniez, zeby ci, ktorzy zagarneli 80% swiatowego
        kapitalu byli zmuszani do odpowiedzialnosci za tworzenie miejsc
        pracy i utrzymywanie przy zyciu pozostalych czlonkow ludzkiego
        rodu.

        > Anty-globalisci, delikatni i subtelni w swej milosci do
        rodzaju ludzkiego, starasznie latwo staja sie zamordystami w
        stosunku do > spoleczenstw wysoko-rozwinietych.

        Na razie ja widze, ze to raczej globalisci stali sie swiatowymi
        antysocjalami i zamordystami. To oni ustanawiaja neokolonializm
        w biednych krajach i puszczaja z torbami narody dotad zamozne
        lub srednio zamozne (vide USA i A, Lacinska, Polska, Rosja). Z
        perspektywy ostatnich lat nie widac prawie zadnych pozytywow
        globalistycznej dzialalnosci, tylko spustoszenia ekonomiczne i
        polityczne. Niewolnictwo ludzi, zwlaszcza dzieci i kobiet,
        szalejacy AIDS, ktory pustoszy cale kontynenty, to tez robota
        globalistow. Nie slyszalam natomiast zadnym przypadku szkodzenia
        spolecznego antyglobalistow. Wprost przeciwnie, ich ruch oporu
        stanowi pewna zapore przez calkowita dewastacja swiata przez
        arogancki i egostyczny globalizm. Nawet sami globalisci z WTO i
        IMF czasem to przyznaja.

        >Rewolucje, Anielko, zaczynaja czesto idealisci, ale
        > koncza je tyrani, bo tylko oni zdolni sa do "konsekwentnych
        > dzialan". Sadzilem w poprzedniej debacie, ze nie roznimy sie
        > zbytnio, teraz widze, ze dzieli nas wiele!
        > Z powazaniem WW

        Zgadzam sie. Tylko ja sie pytam, jak sie nazywaja ci, ktorzy
        dokonuja jawnej grabiezy milionow lub miliardow ludzi, ktorzy
        wymuszaja na innych poddanstwo i uwazaja, ze tak to jest OK? Czy
        taka dzialalnosc to tylko przedsiebiorczosc? Mam nieco inne
        zrozumienie sprawiedliwosci i inne wizje postepu swiata, ale
        zdaje sobie sprawe z tego, ze ludzie sie roznia. I to jest OK.
        Pozdrawiam,
        Anielka
        • Gość: echo Re: do ww IP: *.sympatico.ca 19.04.03, 22:21
          Przesadzasz z ta kradzieżą. Ci CEOs którym wytoczono sprawy robili tak jak
          wszyscy inni robią w USA i Kanadzie.
          A ze ktoś chlapnął nie tam gdzie trzeba to musieli kogoś posadzić dla przykładu
          żeby uspokoić inwestorów i opinie publiczna.
          W zasadzie to cala afera z ENRON zaczęła się po publicznym oświadczeniu
          premiera Kanady ze nie będzie on kandydował w następnych wyborach (premier ten
          ma mocne powiązania z Chinami). Do tego oświadczenia doszło po naciskach
          obecnego rządu USA i opozycji kanadyjskiej.
          I choć istnieją zasadnicze różnice polityczne miedzy rządem kanadyjskim i
          amerykańskim to oba te rządy nigdy nie przekraczały pewnych granic - Bush
          przegiął z premierem Kanady i zaczął się bałagan.

          Tych granic nigdy nie przekraczano gdyż zarówno dla USA jak i dla Kanady są
          ważne wskaźniki zatrudnienia, przyrostu gospodarczego które są brane pod uwagę
          nie tyko przez inwestorów ale i komisje ONZ tu badające np. zdolności rozwoju
          człowieka w tych krajach co ma wpływ na popularność tych krajów w środowiskach
          emigracyjnych na których tym krajom zależy.

          Postępowanie korporacji i ich CEO ma swoje korzenie w propagandzie jaka tu na
          północy faszeruje się konsumentów i wszystkich zainteresowanych tymi krajami.
          Do propagandy tej należą miedzy innymi badania statystyczne na temat np.
          zatrudnienia czy przyrostu gospodarczego.
          Nikt nie bada wiarygodności tego typu informacji gdyż jedyną instytucją która
          ma dostęp do źródła tych informacji jest rząd.
          Tu rząd robi co chce i podaje takie informacje jakie są dla nich wygodne.
          Przykład idzie z góry stąd trudno jest winić CEOs za cos co jest normalne na
          północy.
          I póki rząd USA i Kanady nie ureguluje w/w kwestii będziemy faszerowani
          kłamstwami każdego dnia.
          Nie tylko przez CEOs ale i przez rząd.
    • Gość: Henryk Smolnicki Re: List otwarty premiera Belgii do antyglobalist IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.10.02, 23:55
      TERRORYZM TO DZIECKO MUTANT, OJCA DEWIANTA BYĆ I MATKI MIEĆ
      „konflikty między różnymi punktami widzeń, to cena całej
      ludzkości za naszą różnorodność kreatywności. Ta bolesna cena u
      podstaw psychiki wynika z nierównowagi sił psychicznych
      uosabianych w postaci idei materialistycznych ( urodzone by
      kupować Amoz Oz str.71 ramka „GDY IDEA") i idei
      humanistycznych. To nic innego jak znane popularne hasło „mieć
      czy być", swego czasu wypowie-dziane i lansowane przez prof.
      Kotarbińskiego. (patrz str.73).
      Moim zdaniem, należy jednak spojrzeć na tak postawioną kwestię w
      tamtych czasach, jako na obronę własnych idei rodzących się „z
      być". Ponieważ brak zrozumienia sił psychicznych prowadzi do
      przejaskrawienia ideologii i wypaczenia jej (patrz str.
      72 „Atrybutem kultury jest umiar"), to takie pojmowanie
      humanizmu doprowadziło do zapóźnienia cywilizacyjnego z wiadomym
      skutkiem do dzisiaj. Tak więc należy podkreślić, że tylko
      względna równowaga tych sił prowadzi do rozwoju człowieka.
      Jakakolwiek mocno dominująca nierównowaga opcji, wybitnie nie
      sprzyja rozwojowi. Gdzie znajduje się optymalna granica tych
      sił psychicznych tego nikt nie wie. Bowiem to jest odwieczny
      konflikt twórczy między racjonalizmem (w skrajności to logika
      komputera) a emocją (hierarchia wartości). Ten model sił
      psychiki wyraźnie obserwujemy (jeśli tylko zechcemy) na codzień,
      gdy porównamy postawę zachowania bankowca czy matematyka i dla
      kontrastu np. księdza. Bankowiec udzielając kredytu musi
      wyłącznie liczyć, nie mieszając do tego emocji np. współczucia
      czy altruizmu. A więc co robi? Uruchamia percepcję czysto
      logiczną, która jest postawą wynikającą z materializmu
      przełożoną na symboliczne „mieć". Nie ma zdolności spłaty - nie
      ma kredytu! Zbyt długo jednak tak nie mógłby funkcjonować bo tak
      pracuje komputer a nie człowiek. Dlatego poza swą pracą, w
      kontaktach z ludźmi używa dwóch percepcji otoczenia. Jaką ma
      dominującą opcję postaw (skrzywienia zawodowe) może określić
      fachowiec - wyrachowaną czy humanistyczną. Inaczej jest z
      księdzem lub z artystą, którzy używają w przewadze emocji a
      wyrachowanie postrzegają jako hipokryzję. Tak jest również z
      całym ludzkim światem, który dziś z racji globalnej wioski bywa
      wypadkową wszystkich zachowań. Zauważmy, że terroryzm to
      ostatnia faza konfliktu między „mieć" - (w postawie zaborczej
      poprzez materializm - dominacja psychiczna), - a „być" -
      realizować swój ideał. Opcja „mieć" to USA, Izrael, Anglia,
      Hiszpania itd. („wyścig szczurów świata") czyli funkcja
      abstrakcji a więc materializm. Przeciwstawna opcja to „być"-
      (emocje) a więc religia, ideały czy utopie (IRA, ETA, Hamas
      itp.). Dla przypomnienia to funkcje obu półkul mózgowych. Lecz
      niestety, gdyby siły świata ludzkiego (także każdego człowieka)
      były w idealnej równowadze to postęp zatrzymałby się w miejscu a
      napięcie twórcze natychmiast znikło. Takim znamiennym przykładem
      równowagi psychiki jest stoicki spokój pustelnika, który
      niczego nie tworzy a jedynie jest. Być może wtedy osiągnęlibyśmy
      upragniony ideał taki jak w raju Adama i Ewy. To jednak wielka
      mrzonka w naszym globalnym materialnym świecie. Dziś nam
      pozostaje tylko wdrożenie idei finansisty George Sorosa to
      znaczy „społeczeństwa otwartego" ( patrz str.25), by
      najprawdopodobniej stanąć na wyższym stopniu rozwoju i rozwijać
      swe dążenia.
      Życie samo dostarcza nam przykładów na różne opcje „być czy
      mieć", i takim doskonałym przykładem ilustrującym opcję „być",
      może zostać znany portugalski pisarz, nagrodzony najwyższą
      nagrodą literacką Nobla - Jose` Saramago.
      Saramago nienawidzi władzy, egoizmu możnych, świata silniejszych
      a to jest właśnie kwintesencja opcji „być". I tu jest wszystko
      jedno, czy chodzi o władzę biskupa, cesarza, ministra czy
      korporacji finansowej. W licznych wywiadach mówi on tak;
      „Władza ekonomiczna zajęła miejsce władzy politycznej, ...tzn.
      spółki wielonarodowe, nie będą potrzebowały pośredników
      politycznych i zapanują nad światem. Neoliberalizm jest nowym
      totalitaryzmem przebranym za demokrację i zachowującym pozory.
      Żyjemy w świecie, w którym wyzysk osiągnął mefistofeliczną,
      diabelską doskonałość. ... Wszystko mogłoby wyglądać inaczej,
      gdyby posiadający władzę nie troszczyli się tylko o materialny
      zysk.
      Jose` Saramago Pisarz, myśliciel, krytyk liberalnej cywilizacji
      zachodu, laureat literackiej nagrody Nobla.
      Cytaty pochodzą z GW 2.03.2002 r. artykuł „Pepe mówi jak
      Papież".
      Wynika z tego jaskrawie jednoznaczna postawa realizującego się
      idealizmu tego myśliciela, a więc realizować własne ego bycia
      ideałem w wartościach powstałych z emocji. Te skłonności do
      lewicowania, oznaczają, że „komunizm" Saramago daje nową drogę
      do utopii globalnej solidarności. Czyż więc nie mamy do
      czynienia z kryzysem państwa w skali globalnej? A może dla
      równowagi opcji, świat nasz potrzebuje obok globalizacji
      wszystkich obszarów działalności człowieka, również utopii
      globalnej solidarności?
      Ponadto warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden fakt mówiący o
      konkurencyjnej walce wśród samej opcji „być". Otóż, W obozie
      Islamskiego Ruchu Uzbekistanu, dziennikarze po wojnie znaleźli
      broszurę, która opisywała „wielkie zagrożenie dla bezpieczeństwa
      Ameryki i Europy, jakie wywołał fenomen ruchu Beatlesów i
      hipisów". Fundamentaliści islamscy, tak daleko doszli w swej
      patologii, że zachodni model życia nawet tak wyidealizowany jaki
      przedstawiali The Beatles, uważają za nastawiony przeciwko Bogu,
      twierdząc -„jedyna siła pochodzi od Allaha". Czy taką patologię
      zwalcza się karabinem? No proszę odpowiedzieć.
      ...i powstaje błędne koło biedy
      (...Wśród intelektualistów z Trzeciego świata przez lata
      popularny był i do dziś jest pogląd, że za biedę ich krajów
      odpowiedzialne są bogate kraje. W krajach latynoamerykańskich
      pogląd ten przybierał formę nienawiści do Jankesów. ... Niechęć
      ta jest w dużej mierze irracjonalna i dlatego trudno z nią
      walczyć. ... Problemem w wielu krajach arabskich jest znaczny
      analfabetyzm obejmujący od kilkunastu do kilkudziesięciu procent
      społeczeństwa ( w bogatej Arabii Saudyjskiej - 40%).
      Analfabetyzm jest świadectwem archaicznych stosunków
      społecznych. Obniża jakość życia niezależnie od statystycznego
      wyliczonego bogactwa przypadającego na głowę mieszkańca. Ale
      problemów nie da się rozwiązać z zewnątrz. Wymaga on zmiany
      miejscowych obyczajów, przede wszystkim zgody na
      równouprawnienie kobiet.
      Większość funduszy pomocowych trafia do instytucji rządowych lub
      publicznych. Badania pokazują nieefektywność tych instytucji w
      wielu krajach. Co więcej, zagraniczna pomoc raczej zastępuje niż
      uzupełnia krajowe oszczędności.) (Red.- nie inwestują)
      GW 28.10.2001r. Witold Gadomski - ekonomista
      Przecież cywilizacja to nie tylko zdobycze technologii. To
      również system wartości który tworzy podstawy, to różnorodne
      obyczaje kulturowe. A dla nikogo nie powinno być tajemnicą, że
      bieda powiela się poprzez system wartości i powstaje błędne
      koło. Zrodzony głęboki stan nierównowagi świata a w nim siły
      utożsamiane z humanizmem, gwałtownie wystąpią w obronie swoich
      idei i nie będzie innego wyjścia jak unicestwić „przeciwnika".
      Właśnie teraz w konfrontacji dwóch opcji w sposobie na życie -
      tzn. materializmu i azjatyckiej wersji humanizmu (religia),
      również między religiami - niebezpiecznie blisko zbliżyliśmy się
      do ślepego zaułku, z którego może nie być wyjścia. Sądzę, że
      jeszcze w najbliższych latach zwycięży ekspansja materializmu
      (dominacja), pogłębiając jeszcze bardziej rozdźwięk
      między „ być czy mieć". To jest wyraźny ślepy zaułek o którym
      głosi Papież Jan Paweł II, przestrzegając ludzkość która słucha
      z niedowierzaniem i błogim
      lekceważeniem, w nie
    • Gość: Henryk Smolnicki Re: List otwarty premiera Belgii do antyglobalist IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.10.02, 00:02
      TERRORYZM TO DZIECKO MUTANT, OJCA DEWIANTA "BYC" I MATKI "MIEĆ"
      „konflikty między różnymi punktami widzeń, to cena całej
      ludzkości za naszą różnorodność kreatywności. Ta bolesna cena u
      podstaw psychiki wynika z nierównowagi sił psychicznych
      uosabianych w postaci idei materialistycznych ( urodzone by
      kupować Amoz Oz str.71 ramka „GDY IDEA") i idei
      humanistycznych. To nic innego jak znane popularne hasło „mieć
      czy być", swego czasu wypowie-dziane i lansowane przez prof.
      Kotarbińskiego. (patrz str.73). Spotkałem się z rozumieniem tej
      koncepcji psychiki, jako pranie mózgu przez komunistów abyśmy
      nie przywiązywali wagi do naturalnych skłonności
      materialistycznych u człowieka.
      Moim zdaniem, należy jednak spojrzeć na tak postawioną kwestię w
      tamtych czasach, jako na obronę własnych idei rodzących się „z
      być". Ponieważ brak zrozumienia sił psychicznych prowadzi do
      przejaskrawienia ideologii i wypaczenia jej (patrz str.
      72 „Atrybutem kultury jest umiar"), to takie pojmowanie
      humanizmu doprowadziło do zapóźnienia cywilizacyjnego z wiadomym
      skutkiem do dzisiaj. Tak więc należy podkreślić, że tylko
      względna równowaga tych sił prowadzi do rozwoju człowieka.
      Jakakolwiek mocno dominująca nierównowaga opcji, wybitnie nie
      sprzyja rozwojowi. Gdzie znajduje się optymalna granica tych
      sił psychicznych tego nikt nie wie. Bowiem to jest odwieczny
      konflikt twórczy między racjonalizmem (w skrajności to logika
      komputera) a emocją (hierarchia wartości). Ten model sił
      psychiki wyraźnie obserwujemy (jeśli tylko zechcemy) na codzień,
      gdy porównamy postawę zachowania bankowca czy matematyka i dla
      kontrastu np. księdza. Bankowiec udzielając kredytu musi
      wyłącznie liczyć, nie mieszając do tego emocji np. współczucia
      czy altruizmu. A więc co robi? Uruchamia percepcję czysto
      logiczną, która jest postawą wynikającą z materializmu
      przełożoną na symboliczne „mieć". Nie ma zdolności spłaty - nie
      ma kredytu! Zbyt długo jednak tak nie mógłby funkcjonować bo tak
      pracuje komputer a nie człowiek. Dlatego poza swą pracą, w
      kontaktach z ludźmi używa dwóch percepcji otoczenia. Jaką ma
      dominującą opcję postaw (skrzywienia zawodowe) może określić
      fachowiec - wyrachowaną czy humanistyczną. Inaczej jest z
      księdzem lub z artystą, którzy używają w przewadze emocji a
      wyrachowanie postrzegają jako hipokryzję. Tak jest również z
      całym ludzkim światem, który dziś z racji globalnej wioski bywa
      wypadkową wszystkich zachowań. Zauważmy, że terroryzm to
      ostatnia faza konfliktu między „mieć" - (w postawie zaborczej
      poprzez materializm - dominacja psychiczna), - a „być" -
      realizować swój ideał. Opcja „mieć" to USA, Izrael, Anglia,
      Hiszpania itd. („wyścig szczurów świata") czyli funkcja
      abstrakcji a więc materializm. Przeciwstawna opcja to „być"-
      (emocje) a więc religia, ideały czy utopie (IRA, ETA, Hamas
      itp.). Dla przypomnienia to funkcje obu półkul mózgowych. Lecz
      niestety, gdyby siły świata ludzkiego (także każdego człowieka)
      były w idealnej równowadze to postęp zatrzymałby się w miejscu a
      napięcie twórcze natychmiast znikło. Takim znamiennym przykładem
      równowagi psychiki jest stoicki spokój pustelnika, który
      niczego nie tworzy a jedynie jest. Być może wtedy osiągnęlibyśmy
      upragniony ideał taki jak w raju Adama i Ewy. To jednak wielka
      mrzonka w naszym globalnym materialnym świecie. Dziś nam
      pozostaje tylko wdrożenie idei finansisty George Sorosa to
      znaczy „społeczeństwa otwartego" ( patrz str.25), by
      najprawdopodobniej stanąć na wyższym stopniu rozwoju i rozwijać
      swe dążenia.
      Życie samo dostarcza nam przykładów na różne opcje „być czy
      mieć", i takim doskonałym przykładem ilustrującym opcję „być",
      może zostać znany portugalski pisarz, nagrodzony najwyższą
      nagrodą literacką Nobla - Jose` Saramago.
      Saramago nienawidzi władzy, egoizmu możnych, świata silniejszych
      a to jest właśnie kwintesencja opcji „być". I tu jest wszystko
      jedno, czy chodzi o władzę biskupa, cesarza, ministra czy
      korporacji finansowej. W licznych wywiadach mówi on tak;
      „Władza ekonomiczna zajęła miejsce władzy politycznej, ...tzn.
      spółki wielonarodowe, nie będą potrzebowały pośredników
      politycznych i zapanują nad światem. Neoliberalizm jest nowym
      totalitaryzmem przebranym za demokrację i zachowującym pozory.
      Żyjemy w świecie, w którym wyzysk osiągnął mefistofeliczną,
      diabelską doskonałość. ... Wszystko mogłoby wyglądać inaczej,
      gdyby posiadający władzę nie troszczyli się tylko o materialny
      zysk.

      Jose` Saramago Pisarz, myśliciel, krytyk liberalnej cywilizacji
      zachodu, laureat literackiej nagrody Nobla.
      Cytaty pochodzą z GW 2.03.2002 r. artykuł „Pepe mówi jak
      Papież".

      Wynika z tego jaskrawie jednoznaczna postawa realizującego się
      idealizmu tego myśliciela, a więc realizować własne ego bycia
      ideałem w wartościach powstałych z emocji. Te skłonności do
      lewicowania, oznaczają, że „komunizm" Saramago daje nową drogę
      do utopii globalnej solidarności. Czyż więc nie mamy do
      czynienia z kryzysem państwa w skali globalnej? A może dla
      równowagi opcji, świat nasz potrzebuje obok globalizacji
      wszystkich obszarów działalności człowieka, również utopii
      globalnej solidarności?
      Ponadto warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden fakt mówiący o
      konkurencyjnej walce wśród samej opcji „być". Otóż, W obozie
      Islamskiego Ruchu Uzbekistanu, dziennikarze po wojnie znaleźli
      broszurę, która opisywała „wielkie zagrożenie dla bezpieczeństwa
      Ameryki i Europy, jakie wywołał fenomen ruchu Beatlesów i
      hipisów". Fundamentaliści islamscy, tak daleko doszli w swej
      patologii, że zachodni model życia nawet tak wyidealizowany jaki
      przedstawiali The Beatles, uważają za nastawiony przeciwko Bogu,
      twierdząc -„jedyna siła pochodzi od Allaha". Czy taką patologię
      zwalcza się karabinem? No proszę odpowiedzieć.
      Przecież cywilizacja to nie tylko zdobycze technologii. To
      również system wartości który tworzy podstawy, to różnorodne
      obyczaje kulturowe. A dla nikogo nie powinno być tajemnicą, że
      bieda powiela się poprzez system wartości i powstaje błędne
      koło. Zrodzony głęboki stan nierównowagi świata a w nim siły
      utożsamiane z humanizmem, gwałtownie wystąpią w obronie swoich
      idei i nie będzie innego wyjścia jak unicestwić „przeciwnika".
      Właśnie teraz w konfrontacji dwóch opcji w sposobie na życie -
      tzn. materializmu i azjatyckiej wersji humanizmu (religia),
      również między religiami - niebezpiecznie blisko zbliżyliśmy się
      do ślepego zaułku, z którego może nie być wyjścia. Sądzę, że
      jeszcze w najbliższych latach zwycięży ekspansja materializmu
      (dominacja), pogłębiając jeszcze bardziej rozdźwięk
      między „ być czy mieć". To jest wyraźny ślepy zaułek o którym
      głosi Papież Jan Paweł II, przestrzegając ludzkość która słucha
      z niedowierzaniem i błogim
      lekceważeniem, w niezachwianej wierze w swój ludzki genialny
      umysł.
      (..."To samo działo się w Europie przed 150-200 laty, a dziś
      dzieje się na skalę globalną. Na co czekamy? ......Być może po
      raz pierwszy w naszych trudnych dziejach nakaz moralny i
      instynkt samozachowawczy w tym samym kierunku wskazują.")
      Prof. Zygmunt Bauman socjolog.
      Wywiad „Droga do Dublina" GW 10.11. 2001r. Rozmawiał W.Gadomski.
      Zastanówmy się zatem co będzie, gdy w 2011 roku (patrz str.
      88 Fukuyama oraz prognoza astrologiczna str.90) te
      wszelkie „zdobycze materialnej cywilizacji", zaczną w szybkim
      tempie się realizować. Mam tu na myśli eutanazję, aborcję,
      klonowanie człowieka, inżynieria genetyczna, rewolucja
      techniczna, prawo do przymusu w imię praw człowieka, dominację
      ekonomiczną, nasilenie światowej globalizacji.
      Jesteśmy w fazie nieposkromionej żarłoczności materializmu. Być
      może starczy ludzkości swej mądrości, by wiedzieć, że jest to
      choroba, chocia
      • Gość: ww do H.S. IP: proxy / *.cpe.net.cable.rogers.com 29.10.02, 02:28
        Przeczytalem z duzym zainteresowaniem, zwlaszcza analize pogladów
        portugalskiego noblisty. Ciekawe obserwacje w zakresie "miec czy byc".
        Caly problem z intelektualna reakcja na wypaczenia codziennosci bierze sie z
        faktu, iz staje sie ona podstawa dogmatycznego opisu oraz równie dogmatycznych
        wskazówek, jak zlikwidowac czesto trafnie zdefiniowany problem spoleczny.

        Na marginesie dyskusji, z moich obserwacji; Mówimy czesto o promowaniu
        demokracji, o historycznym triumfie liberalnej demokracji. Tymczasem nic nie
        stoi w miejscu, i obecny system sprawowania nadzoru nad wladza, bo przecierz
        nie wladzy, przeistacza sie. W Ameryce i Kanadzie da sie obecnie zauwazyc
        powazne oslabienie demokracji przedstawicielskiej. (przy ucieczce od przekazu
        wiadomosci w przekaz rozrywkowy nazywam to zartobliwie "demokracja rozrywkowa",
        gdzie widz ma byc informacja bawiony, a nie edukowany)
        Apatia, cynnizm wyborców nie bierze sie z niczego. Korupcja wladzy czy wplyw
        wielkich pieniedzy to inna kwestia, polityka zawsze byla
        domena "posiadajacych".
        Z jednej strony polityka nie jest dzis miejscem wykuwania idei, raczej domena
        zarzadzania. W konsekwencji tematy "managerskie", specjalistyczne, wywoluja
        duzo slabszy odzew spoleczny, zrozumienie "decydowanych" opcji gospodarczych
        jest slabe.
        Po drugie, nastepuje ciekawy proces przejmowania prerogatywy "ludu" - procesu
        prawodawczego - z rak parlamentów przez sady. Ta prawdziwa rewolucja zmienia
        bardzo powaznie klimat polityczny oraz zaweza pole kontroli spolecznej.
        Polityk, w ostatecznosci, jest usuwalny po uplywie kadencji, sedzia jest poza
        kontrola spoleczenstwa.

        11/09 wykazal chyba dowodnie pewna iluzorycznosc obaw o oslabienie wladzy
        politycznej na rzecz wielkich miedzynarodowych korporacji. To tak moze
        wygladac, ze Enron czy inny gigant "moze kupic" polityke, ale do czasu.
        Prawdziwa walka po 11/09 rozegrala sie na gieldzie, i polityka miala tu wiele
        do powiedzenia, aby uratowac przychylny klimat gospodarczy, nie dopuszczajac do
        paniki rynkowej, na co byc moze liczyli zamachowcy.

        Temat zderzenia kalkulacji i moralnosci stanowi historie, doprawdy fascynujaca,
        ksztaltowanis ie relacji gospodarczych w Europie, na przelomie Sredniowiecza i
        renesansu. Wystarczy przesledzic koscielne wysilki kontrolowania operacji
        kredytoych, zawsze i wszedzie napietnowanych odium "wyzysku". Do czasów
        Calvina, od niego zaczelo sie powolne rozgraniczenie domeny moralnosci od
        ekonomii, aby doprowadzic do dzisiejszej akceptacji rachunu ekonomicznego, jako
        rozgrywajacego sie poza sfera moralnej(religijnej) oceny. W tych kategoriach
        prof. Taylor slusznie okreslil K.Marksa jako ostatniego "scholastyka", z jego
        definicja wartosci dodatkowej "zagrabionej" przez kapitaliste!

        pozdrawiam rodzinny Wroclaw
        ww
    • Gość: Henryk Smolnicki Re: List otwarty premiera Belgii do antyglobalist IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.10.02, 00:19
      TERRORYZM TO DZIECKO MUTANT, OJCA DEWIANTA BYĆ I MATKI MIEĆ
      „konflikty między różnymi punktami widzeń, to cena całej
      ludzkości za naszą różnorodność kreatywności. Ta bolesna cena u
      podstaw psychiki wynika z nierównowagi sił psychicznych
      uosabianych w postaci idei materialistycznych ( urodzone by
      kupować Amoz Oz str.71 ramka „GDY IDEA") i idei
      humanistycznych. To nic innego jak znane popularne hasło „mieć
      czy być", swego czasu wypowie-dziane i lansowane przez prof.
      Kotarbińskiego. (patrz str.73).
      Ponieważ brak zrozumienia sił psychicznych prowadzi do
      przejaskrawienia ideologii i wypaczenia jej (patrz str.
      72 „Atrybutem kultury jest umiar"), to takie pojmowanie
      humanizmu doprowadziło do zapóźnienia cywilizacyjnego z wiadomym
      skutkiem do dzisiaj. Tak więc należy podkreślić, że tylko
      względna równowaga tych sił prowadzi do rozwoju człowieka.
      Jakakolwiek mocno dominująca nierównowaga opcji, wybitnie nie
      sprzyja rozwojowi. Gdzie znajduje się optymalna granica tych
      sił psychicznych tego nikt nie wie. Bowiem to jest odwieczny
      konflikt twórczy między racjonalizmem (w skrajności to logika
      komputera) a emocją (hierarchia wartości). Ten model sił
      psychiki wyraźnie obserwujemy (jeśli tylko zechcemy) na codzień,
      gdy porównamy postawę zachowania bankowca czy matematyka i dla
      kontrastu np. księdza. Bankowiec udzielając kredytu musi
      wyłącznie liczyć, nie mieszając do tego emocji np. współczucia
      czy altruizmu. A więc co robi? Uruchamia percepcję czysto
      logiczną, która jest postawą wynikającą z materializmu
      przełożoną na symboliczne „mieć". Nie ma zdolności spłaty - nie
      ma kredytu! Zbyt długo jednak tak nie mógłby funkcjonować bo tak
      pracuje komputer a nie człowiek. Dlatego poza swą pracą, w
      kontaktach z ludźmi używa dwóch percepcji otoczenia. Jaką ma
      dominującą opcję postaw (skrzywienia zawodowe) może określić
      fachowiec - wyrachowaną czy humanistyczną. Inaczej jest z
      księdzem lub z artystą, którzy używają w przewadze emocji a
      wyrachowanie postrzegają jako hipokryzję. Tak jest również z
      całym ludzkim światem, który dziś z racji globalnej wioski bywa
      wypadkową wszystkich zachowań. Zauważmy, że terroryzm to
      ostatnia faza konfliktu między „mieć" - (w postawie zaborczej
      poprzez materializm - dominacja psychiczna), - a „być" -
      realizować swój ideał. Opcja „mieć" to USA, Izrael, Anglia,
      Hiszpania itd. („wyścig szczurów świata") czyli funkcja
      abstrakcji a więc materializm. Przeciwstawna opcja to „być"-
      (emocje) a więc religia, ideały czy utopie (IRA, ETA, Hamas
      itp.). Dla przypomnienia to funkcje obu półkul mózgowych. Lecz
      niestety, gdyby siły świata ludzkiego (także każdego człowieka)
      były w idealnej równowadze to postęp zatrzymałby się w miejscu a
      napięcie twórcze natychmiast znikło. Takim znamiennym przykładem
      równowagi psychiki jest stoicki spokój pustelnika, który
      niczego nie tworzy a jedynie jest. Być może wtedy osiągnęlibyśmy
      upragniony ideał taki jak w raju Adama i Ewy. To jednak wielka
      mrzonka w naszym globalnym materialnym świecie. Dziś nam
      pozostaje tylko wdrożenie idei finansisty George Sorosa to
      znaczy „społeczeństwa otwartego" ( patrz str.25), by
      najprawdopodobniej stanąć na wyższym stopniu rozwoju i rozwijać
      swe dążenia.
      Życie samo dostarcza nam przykładów na różne opcje „być czy
      mieć", i takim doskonałym przykładem ilustrującym opcję „być",
      może zostać znany portugalski pisarz, nagrodzony najwyższą
      nagrodą literacką Nobla - Jose` Saramago.
      Saramago nienawidzi władzy, egoizmu możnych, świata silniejszych
      a to jest właśnie kwintesencja opcji „być". I tu jest wszystko
      jedno, czy chodzi o władzę biskupa, cesarza, ministra czy
      korporacji finansowej. W licznych wywiadach mówi on tak;
      „Władza ekonomiczna zajęła miejsce władzy politycznej, ...tzn.
      spółki wielonarodowe, nie będą potrzebowały pośredników
      politycznych i zapanują nad światem. Neoliberalizm jest nowym
      totalitaryzmem przebranym za demokrację i zachowującym pozory.
      Żyjemy w świecie, w którym wyzysk osiągnął mefistofeliczną,
      diabelską doskonałość. ... Wszystko mogłoby wyglądać inaczej,
      gdyby posiadający władzę nie troszczyli się tylko o materialny
      zysk."
      Jose` Saramago Pisarz, myśliciel, krytyk liberalnej cywilizacji
      zachodu, laureat literackiej nagrody Nobla.
      Cytaty pochodzą z GW 2.03.2002 r. artykuł „Pepe mówi jak
      Papież".
      Wynika z tego jaskrawie jednoznaczna postawa realizującego się
      idealizmu tego myśliciela, a więc realizować własne ego bycia
      ideałem w wartościach powstałych z emocji. Te skłonności do
      lewicowania, oznaczają, że „komunizm" Saramago daje nową drogę
      do utopii globalnej solidarności. Czyż więc nie mamy do
      czynienia z kryzysem państwa w skali globalnej? A może dla
      równowagi opcji, świat nasz potrzebuje obok globalizacji
      wszystkich obszarów działalności człowieka, również utopii
      globalnej solidarności?
      Ponadto warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden fakt mówiący o
      konkurencyjnej walce wśród samej opcji „być". Otóż, W obozie
      Islamskiego Ruchu Uzbekistanu, dziennikarze po wojnie znaleźli
      broszurę, która opisywała „wielkie zagrożenie dla bezpieczeństwa
      Ameryki i Europy, jakie wywołał fenomen ruchu Beatlesów i
      hipisów". Fundamentaliści islamscy, tak daleko doszli w swej
      patologii, że zachodni model życia nawet tak wyidealizowany jaki
      przedstawiali The Beatles, uważają za nastawiony przeciwko Bogu,
      twierdząc -„jedyna siła pochodzi od Allaha". Czy taką patologię
      zwalcza się karabinem? No proszę odpowiedzieć.
      Przecież cywilizacja to nie tylko zdobycze technologii. To
      również system wartości który tworzy podstawy, to różnorodne
      obyczaje kulturowe. A dla nikogo nie powinno być tajemnicą, że
      bieda powiela się poprzez system wartości i powstaje błędne
      koło. Zrodzony głęboki stan nierównowagi świata a w nim siły
      utożsamiane z humanizmem, gwałtownie wystąpią w obronie swoich
      idei i nie będzie innego wyjścia jak unicestwić „przeciwnika".
      Właśnie teraz w konfrontacji dwóch opcji w sposobie na życie -
      tzn. materializmu i azjatyckiej wersji humanizmu (religia),
      również między religiami - niebezpiecznie blisko zbliżyliśmy się
      do ślepego zaułku, z którego może nie być wyjścia. Sądzę, że
      jeszcze w najbliższych latach zwycięży ekspansja materializmu
      (dominacja), pogłębiając jeszcze bardziej rozdźwięk
      między „ być czy mieć". To jest wyraźny ślepy zaułek o którym
      głosi Papież Jan Paweł II, przestrzegając ludzkość która słucha
      z niedowierzaniem i błogim
      lekceważeniem, w niezachwianej wierze w swój ludzki genialny
      umysł..
      Zastanówmy się zatem co będzie, gdy w 2011 roku (patrz str.
      88 Fukuyama oraz prognoza astrologiczna str.90) te
      wszelkie „zdobycze materialnej cywilizacji", zaczną w szybkim
      tempie się realizować. Mam tu na myśli eutanazję, aborcję,
      klonowanie człowieka, inżynieria genetyczna, rewolucja
      techniczna, prawo do przymusu w imię praw człowieka, dominację
      ekonomiczną, nasilenie światowej globalizacji.
      Jesteśmy w fazie nieposkromionej żarłoczności materializmu. Być
      może starczy ludzkości swej mądrości, by wiedzieć, że jest to
      choroba, chociaż lekarstwa nie znamy. Jeśli jednak tej mądrości
      braknie, może to być choroba śmiertelna dla ogromnej części
      świata - tak jak w idei „Władcy pierścieni".
      Musimy zrozumieć, że naturalna potrzeba bezpieczeństwa rodzi
      lęk przed nowością a potrzeba wolności poszukuje wciąż tego co
      nowe. To są dwie siły psychiczne i obie niezbędne nam, byśmy ani
      nie grzęźli w stagnacji beznadziejności - gdyby tylko potrzeba
      bezpieczeństwa nami rządziła, ani nie ginęli w lekkomyślnych
      działaniach, nie myśląc co się zdarzyć może, - gdyby potrzeba
      wolności całkiem w nas dominowała. Kiedy cały obszar naszych
      czynności duchowych jest ujęty w te karby, zauważmy, że samo
      poję
    • Gość: Henryk Smolnicki Re: List otwarty premiera Belgii do antyglobalist IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.10.02, 00:41
      TERRORYZM TO DZIECKO MUTANT, OJCA DEWIANTA BYĆ I MATKI MIEĆ
      „konflikty między różnymi punktami widzeń, to cena całej
      ludzkości za naszą różnorodność kreatywności. Ta bolesna cena u
      podstaw psychiki wynika z nierównowagi sił psychicznych
      uosabianych w postaci idei materialistycznych ( urodzone by
      kupować Amoz Oz str.71 ramka „GDY IDEA") i idei
      humanistycznych. To nic innego jak znane popularne hasło „mieć
      czy być", swego czasu wypowiedziane i lansowane przez prof.
      Kotarbińskiego. (patrz str.73).
      Jakakolwiek mocno dominująca nierównowaga opcji, wybitnie nie
      sprzyja rozwojowi. Gdzie znajduje się optymalna granica tych
      sił psychicznych tego nikt nie wie. Bowiem to jest odwieczny
      konflikt twórczy między racjonalizmem (w skrajności to logika
      komputera) a emocją (hierarchia wartości). Ten model sił
      psychiki wyraźnie obs... Bankowiec udzielając kredytu musi
      wyłącznie liczyć, nie mieszając do tego emocji np. współczucia
      czy altruizmu. A więc co robi? Uruchamia percepcję czysto
      logiczną, która jest postawą wynikającą z materializmu
      przełożoną na symboliczne „mieć". Nie ma zdolności spłaty - nie
      ma kredytu! ... tak nie mógłby funkcjonować bo tak pracuje
      komputer a nie człowiek. .....w kontaktach z ludźmi używa dwóch
      percepcji otoczenia. Jaką ma dominującą opcję postaw
      (skrzywienia zawodowe) może określić fachowiec - wyrachowaną czy
      humanistyczną. Inaczej jest z księdzem lub z artystą, którzy
      używają w przewadze emocji a wyrachowanie postrzegają jako
      hipokryzję. Tak jest również z całym ludzkim światem, który dziś
      z racji globalnej wioski bywa wypadkową wszystkich zachowań.
      Zauważmy, że terroryzm to ostatnia faza konfliktu między „mieć" -
      (w postawie zaborczej poprzez materializm - dominacja
      psychiczna), - a „być" - realizować swój ideał. Opcja „mieć" to
      USA, Izrael, Anglia, Hiszpania itd. („wyścig szczurów świata")
      czyli funkcja abstrakcji a więc materializm. Przeciwstawna
      opcja to „być"- (emocje) a więc religia, ideały czy utopie
      (IRA, ETA, Hamas itp.). Dla przypomnienia to funkcje obu półkul
      mózgowych. Lecz niestety, gdyby siły świata ludzkiego (także
      każdego człowieka) były w idealnej równowadze to postęp
      zatrzymałby się w miejscu a napięcie twórcze natychmiast
      znikło. ... znamiennym przykładem równowagi psychiki jest
      stoicki spokój pustelnika, który niczego nie tworzy a jedynie
      jest. ... To jednak wielka mrzonka w naszym globalnym
      materialnym świecie. Dziś nam pozostaje tylko wdrożenie idei
      finansisty George Sorosa to znaczy „społeczeństwa otwartego" (
      patrz str.25), by najprawdopodobniej stanąć na wyższym stopniu
      rozwoju i rozwijać swe dążenia. ................
      Saramago nienawidzi władzy, egoizmu możnych, świata silniejszych
      a to jest właśnie kwintesencja opcji „być". I tu jest wszystko
      jedno, czy chodzi o władzę biskupa, cesarza, ministra czy
      korporacji finansowej. W licznych wywiadach mówi on tak;
      „Władza ekonomiczna zajęła miejsce władzy politycznej, ...tzn.
      spółki wielonarodowe, nie będą potrzebowały pośredników
      politycznych i zapanują nad światem. Neoliberalizm jest nowym
      totalitaryzmem przebranym za demokrację i zachowującym pozory.
      Żyjemy w świecie, w którym wyzysk osiągnął mefistofeliczną,
      diabelską doskonałość. ... Wszystko mogłoby wyglądać inaczej,
      gdyby posiadający władzę nie troszczyli się tylko o materialny
      zysk." laureat literackiej nagrody Nobla. Cytaty pochodzą z
      GW 2.03.2002 r. artykuł „Pepe mówi jak Papież".
      Wynika z tego jaskrawie jednoznaczna postawa realizującego się
      idealizmu tego myśliciela, a więc realizować własne ego bycia
      ideałem w wartościach powstałych z emocji. Te skłonności do
      lewicowania, oznaczają, że „komunizm" Saramago daje nową drogę
      do utopii globalnej solidarności. Czyż więc nie mamy do
      czynienia z kryzysem państwa w skali globalnej? A może dla
      równowagi opcji, świat nasz potrzebuje obok globalizacji
      wszystkich obszarów działalności człowieka, również utopii
      globalnej solidarności?
      .....Przecież cywilizacja to nie tylko zdobycze technologii. To
      również system wartości który tworzy podstawy, to różnorodne
      obyczaje kulturowe. A dla nikogo nie powinno być tajemnicą, że
      bieda powiela się poprzez system wartości i powstaje błędne
      koło. Zrodzony głęboki stan nierównowagi świata a w nim siły
      utożsamiane z humanizmem, gwałtownie wystąpią w obronie swoich
      idei i nie będzie innego wyjścia jak unicestwić „przeciwnika".
      Właśnie teraz w konfrontacji dwóch opcji w sposobie na życie -
      tzn. materializmu i azjatyckiej wersji humanizmu (religia),
      również między religiami - niebezpiecznie blisko zbliżyliśmy się
      do ślepego zaułku, z którego może nie być wyjścia. Sądzę, że
      jeszcze w najbliższych latach zwycięży ekspansja materializmu
      (dominacja), pogłębiając jeszcze bardziej rozdźwięk
      między „ być czy mieć". To jest wyraźny ślepy zaułek o którym
      głosi Papież Jan Paweł II, przestrzegając ludzkość która słucha
      z niedowierzaniem i błogim
      lekceważeniem, w niezachwianej wierze w swój ludzki genialny
      umysł..
      Zastanówmy się zatem co będzie, gdy w 2011 roku (patrz str.
      88 Fukuyama oraz prognoza astrologiczna str.90) te
      wszelkie „zdobycze materialnej cywilizacji", zaczną w szybkim
      tempie się realizować. Mam tu .....Jesteśmy w fazie
      nieposkromionej żarłoczności materializmu. Być może starczy
      ludzkości swej mądrości, by wiedzieć, że jest to choroba,
      chociaż lekarstwa nie znamy. Jeśli jednak tej mądrości braknie,
      może to być choroba śmiertelna dla ogromnej części świata - tak
      jak w idei „Władcy pierścieni".
      Musimy zrozumieć, że naturalna potrzeba bezpieczeństwa rodzi
      lęk przed nowością a potrzeba wolności poszukuje wciąż tego co
      nowe. To są dwie siły psychiczne i obie niezbędne nam, byśmy ani
      nie grzęźli w stagnacji beznadziejności - gdyby tylko potrzeba
      bezpieczeństwa nami rządziła, ani nie ginęli w lekkomyślnych
      działaniach, nie myśląc co się zdarzyć może, - gdyby potrzeba
      wolności całkiem w nas dominowała. Kiedy cały obszar naszych
      czynności duchowych jest ujęty w te karby, zauważmy, że samo
      pojęcie prawdy jako zgodności z rzeczywistością, jest zbyteczne
      i mylące, by móc się rozwijać. Wystarczają reguły........
      Na przykład słynny tekst dezyderaty. Co więcej, bezużyteczna
      staje się sama idea rzeczywistości, do której docieramy poprzez
      nasz wysiłek poznawczy, naukę, i rozpada się sens, ongi
      dostarczany nam przez religię i metafizykę - system wartości.
      Wtedy, sens istnienia, sens świata, sens cierpienia, wszystko to
      odesłane zostaje do śmietnika przesądów i w rzeczy samej nie
      nadaje się do rekonstrukcji w kategoriach chemii, genetyki czy
      fizyki. To właśnie dziś nam grozi unicestwieniem, jak nigdy
      dotąd w historii człowieka.
      A więc - mieć czy być? Fragment mojej książki „Apokalipsa
      czy... fikcja".
      Henryk Smolnicki który może wysłać gratis książkę na płytce
      CD. Kontakt : henieks@eko.wroc.pl. lub ani@poczta.gazeta.pl
    • Gość: Ryba Re: Nie chciałbym twierdzić, że ten premier to debil, IP: 212.76.37.* 19.04.03, 20:55
      Nie chciałbym twierdzić, że ten premier to debil, ale wydaje mi
      się że coś jest na rzeczy, gdy on mówi, że wolny handel nie
      wystarczy aby wyrwać tych biednych ludzi z biedy.

      Przecież oni tkwią w tej biedzie właśnie dlatego, że tam nie ma
      wolnego handlu.

      W Polsce była wolność i wszystko się rozwijało - teraz wolność
      gospodarcza została ograniczona przez republikę kolesiów i
      dzieci w wiejskich szkołach głodują żyjąc w Polsce w centrum
      Europy za 1 dolara dziennie, a Chińczycy śmieją się z białych
      murzynów Europy :-))

      No ale i Belgia sama się niedługo rozpadnie na Flandrię i
      Walonię, więc skoro pan premier tego nie widzi, to cóż może
      dostrzec w procesach globalizacji zachodzących na całym świecie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka