felusiak1
20.03.06, 19:28
Czytamy, że Ameryka wali się coraz bardziej.
Zajrzałem tu i ówdzie i znalazłem.
Jeszcze nie tak dawno tu na tym forum grzmiały głosy o rujnowaniu
amerykańskiej gospodarki. Wiemy kto rujnował. Zmniejszył wymiar obciażeń
podatkowych dla "najbogatszych" i dlatego gospodarka zaczęła upadać a deficyt
budżetowy rósł w szybkim tempie. Zapewne wzrost obciążeń podatkowych droga
analogii powoduje wzrost gospodarczy i brak deficytu. Wtedy pomyslałem sobie
dlaczego On taki głupi jest. Powinien był podnieść podatki od pierwszego dnia
a dzisiaj gospodarka kwitłaby, ludzie mieliby pracę i nie byłoby deficytu.
A tak mamy bryndzę.
W tym miejscu powstaje jednak pewien dylemat. Jesli zatrudnienie w USA spadło,
podatki zostały obniżone i ludzie zarabiają mniej niż przed kilku laty to siłą
rzeczy wplywy z tytułu podatków musiały sie zmniejszyc i zapewne stąd ten
deficyt. Jednak wpływy z podatków wzrosły i sa najwyższe w historii a zatem
coś tu nie gra. Albo ludzie płaca podatki od wyższych zarobków albo wiecej
ludzi pracuje albo jedno i drugie.
Oto jak wyglądały wpływy z podatków w poprzednich latach
1998...... 1,721 bln
1999...... 1,826 bln
2000...... 2,025 bln
2001...... 1,989 bln
2002...... 1,853 bln
2003...... 1,782 bln
2004...... 1,879 bln
2005...... 2,154 bln
Źródło: www.fms.treas.gov/mts/index.html