Gość: traianus
IP: 217.30.133.*
03.04.03, 11:07
Czytam własnie sztandarowe dzieło tego filozofa "501. Podbój trwa". To typowa
ksiązka z tezą: "Amerykański imperializm to największe zagrożenie dla
świata". Argumenty dobierane są stronniczo, jednostronnie, po to tylko, by
uzasadnić z góry postawiony wniosek.
Autor zarzuca m.in. USA ze nie postępował wobec ZSRR przyjaźnie tzn. ze nie
oddał np. Stalinowi kontroli nad zagłebiem Ruhry w Niemczech albo ze starał
sie zapobiec zwycięstwu komunistów we Włoszech..., albo ze stosując pewne
manewry gospodarcze doprowadziłdo upadku imperium sowieckiego itd. itp.
Rzeczywiscie okropna ta Ameryka
Zarzuca USA hipokryzję i terror gospodarczy, ale oczywiscie nic nie pisze o
zbrodniach Stalina, Castro i innych lewackich przywódców. Wylicza tylko
rezimy prawicy, wspierane przez USA... Pisze np. ze USA wobec Castro
zachowywało się nieelegancko stosując "agresję i terror" (???) Jak w takim
razie nazwac postepowanie ZSRR wobec Węgier w 1956 (o tym Chomsky nie pisze
bo i po co)
Jezeli ma się trochę wiedzy historycznej manipulacja jest widoczna, jednak
przecietny lewak nie za wiele czyta... (Nie ma czasu musi walczyć o nowy
lepszy świat tzn. jeżdzić po Europie i rzucać kamieniami w MC Donaldsa...)
I jeśli taki zapozna się z Chomskym to bedzie gotów potraktowac jego dzieła
jak biblię...