Dodaj do ulubionych

Do Dany - znalazłem dziś w lesie

IP: *.acn.pl 07.09.03, 21:10
Znalazłem dziś w lesie na dróżce malutkiego zaskrońca, nie więcej niż 15 cm.

Pięknie odbijał światło, kiedy położyłem go na kępce mchu.


PS. W wątkach, w których wypowiada się kłamca, nie znajdziesz mojego komentarza. Wolę iść do lasu (parę minut od domu) - teraz jest ładnie, znalazłem dzisiaj nawet ładnego podgrzybka. Został dodany do sosu.

Zb* na pewno wyjaśni, co z tym domem. Ja, fakt, uwierzyłem w słowo pisane. Chyba tak jak on.

Niezależnie od wszystkiego, ścieżka jest niesłychanie wąska. Chodzenie po ostrzu noża.

C.
Obserwuj wątek
    • Gość: dana33 Re: Do Dany - znalazłem dziś w lesie IP: *.adsl.actcom.co.il 07.09.03, 21:42
      Gość portalu: CCCP napisał(a):

      > Znalazłem dziś w lesie na dróżce malutkiego zaskrońca,
      nie więcej niż 15 cm.
      >
      > Pięknie odbijał światło, kiedy położyłem go na kępce mchu.
      >
      >
      > PS. W wątkach, w których wypowiada się kłamca, nie
      znajdziesz mojego komentarza
      > . Wolę iść do lasu (parę minut od domu) - teraz jest
      ładnie, znalazłem dzisiaj
      > nawet ładnego podgrzybka. Został dodany do sosu.
      >
      > Zb* na pewno wyjaśni, co z tym domem. Ja, fakt,
      uwierzyłem w słowo pisane. Chyb
      > a tak jak on.
      >
      > Niezależnie od wszystkiego, ścieżka jest niesłychanie
      wąska. Chodzenie po ostrz
      > u noża.
      >
      > C.

      wlasnie dlatego, trzeba byc ostroznym. ja tez uwierzylam,
      bo nie pomyslalam przez sekunde, ze klamie. antysemita
      nie musi byc koniecznie klamca. ale jak otworzylam
      gazete, a otworzylam dzisiaj pozno, to policzylam te 7
      pieter, i liczylam, i liczylam i ciagle byl parter i dwa
      pietra. on jest bardzo wybiorczy, ten zb, jak chce
      dowiesc, ze nie mam racji, to sprawdza, jak chce miec
      racje, to nie sprawdza i jest szybko w oskarzaniu. nu,
      nie ze mna. antysemityzm jest dla mnie absolutnie do
      przyjecia, klamstwo nie. nie jak masz wiecej niz 5 lat.
      a grzybek pewnie pyszny. :)
      • Gość: CCCP Re: Do Dany - znalazłem dziś w lesie IP: *.acn.pl 07.09.03, 22:02
        Gość portalu: dana33 napisał(a):

        > Gość portalu: CCCP napisał(a):
        >
        > > Znalazłem dziś w lesie na dróżce malutkiego zaskrońca,
        > nie więcej niż 15 cm.
        > >
        > > Pięknie odbijał światło, kiedy położyłem go na kępce mchu.
        > >
        > >
        > > PS. W wątkach, w których wypowiada się kłamca, nie
        > znajdziesz mojego komentarza
        > > . Wolę iść do lasu (parę minut od domu) - teraz jest
        > ładnie, znalazłem dzisiaj
        > > nawet ładnego podgrzybka. Został dodany do sosu.
        > >
        > > Zb* na pewno wyjaśni, co z tym domem. Ja, fakt,
        > uwierzyłem w słowo pisane. Chyb
        > > a tak jak on.
        > >
        > > Niezależnie od wszystkiego, ścieżka jest niesłychanie
        > wąska. Chodzenie po ostrz
        > > u noża.
        > >
        > > C.
        >
        > wlasnie dlatego, trzeba byc ostroznym. ja tez uwierzylam,
        > bo nie pomyslalam przez sekunde, ze klamie. antysemita
        > nie musi byc koniecznie klamca. ale jak otworzylam
        > gazete, a otworzylam dzisiaj pozno, to policzylam te 7
        > pieter, i liczylam, i liczylam i ciagle byl parter i dwa
        > pietra. on jest bardzo wybiorczy, ten zb, jak chce
        > dowiesc, ze nie mam racji, to sprawdza, jak chce miec
        > racje, to nie sprawdza i jest szybko w oskarzaniu. nu,
        > nie ze mna. antysemityzm jest dla mnie absolutnie do
        > przyjecia, klamstwo nie. nie jak masz wiecej niz 5 lat.
        > a grzybek pewnie pyszny. :)

        W tym wypadku używając słowa "kłamca" miałem na myśli kogoś zupełnie innego.

        Na Zb* poczekam do jutra. W czasach intensywnej wojny informacyjnej trudno uchronić się przed niepewnymi, przekłamanymi informacjami. One są standardem. Znam na ten temat rosyjski kawał o babci, która przestała już wierzyć w słowo pisane.

        Podgrzybek dodał do sosu trochę woni lasu (było też parę zajączków).

        C.
        • Gość: dana33 Re: Do Dany - znalazłem dziś w lesie IP: *.adsl.actcom.co.il 07.09.03, 22:30
          Gość portalu: CCCP napisał(a):


          > W tym wypadku używając słowa "kłamca" miałem na myśli
          kogoś zupełnie innego.

          gdzies cie zgubilam: nie mam pojecia o kim mowisz.
          odpowiedziales na moj watek o klamstwei zbalansowanego.
          jego mialam na mysli. a kogo ty? nikt inny nie pisal o
          setce mieszkancow i 7 pieter. moze sie zbalansowanemu
          "pomylilo" wygodnie, bo za tym zburzonym domem stoi inny,
          wyzszy, tam nawet szyba nie wyleciala z okna......
          • wtracalski Re: Do Dany - znalazłem dziś w lesie 07.09.03, 22:45
            Wyczuwam u was pewien problem: połączenia rzeczowości z natchnieniem.


            • Gość: dana33 Re: Do Dany - znalazłem dziś w lesie IP: *.adsl.actcom.co.il 07.09.03, 22:50
              wtracalski napisał:

              > Wyczuwam u was pewien problem: połączenia rzeczowości z
              natchnieniem.
              >
              nu, dobrze wyczuwasz....
          • Gość: CCCP Re: Do Dany - znalazłem dziś w lesie IP: *.acn.pl 07.09.03, 22:56
            Gość portalu: dana33 napisał(a):

            > Gość portalu: CCCP napisał(a):
            >
            >
            > > W tym wypadku używając słowa "kłamca" miałem na myśli
            > kogoś zupełnie innego.
            >
            > gdzies cie zgubilam: nie mam pojecia o kim mowisz.
            > odpowiedziales na moj watek o klamstwei zbalansowanego.
            > jego mialam na mysli. a kogo ty? nikt inny nie pisal o
            > setce mieszkancow i 7 pieter. moze sie zbalansowanemu
            > "pomylilo" wygodnie, bo za tym zburzonym domem stoi inny,
            > wyzszy, tam nawet szyba nie wyleciala z okna......


            Proste, do wątku, o ktorym mowa, włączył się kłamca. Więc mnie tam nie będzie.

            To proste.

            Nie po drodze mi.

            A Wy - jak chcecie. W końcu nie ma przymusu.

            C.
            • chebzie-radzionkow Re: Do Dany - znalazłem dziś w lesie 07.09.03, 23:07
              Gość portalu: CCCP napisał(a):

              > Gość portalu: dana33 napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: CCCP napisał(a):
              > >
              > >
              > > > W tym wypadku używając słowa "kłamca" miałem na myśli
              > > kogoś zupełnie innego.
              > >
              > > gdzies cie zgubilam: nie mam pojecia o kim mowisz.
              > > odpowiedziales na moj watek o klamstwei zbalansowanego.
              > > jego mialam na mysli. a kogo ty? nikt inny nie pisal o
              > > setce mieszkancow i 7 pieter. moze sie zbalansowanemu
              > > "pomylilo" wygodnie, bo za tym zburzonym domem stoi inny,
              > > wyzszy, tam nawet szyba nie wyleciala z okna......
              >
              >
              > Proste, do wątku, o ktorym mowa, włączył się kłamca. Więc mnie tam nie
              będzie.
              >
              > To proste.
              >
              > Nie po drodze mi.
              >
              > A Wy - jak chcecie. W końcu nie ma przymusu.
              >
              > C.




              Jorgus Andersen jest cygon ?

              Ni moga uwierzyc, Prawie Jorgus ?
            • Gość: dana33 Re: Do Dany - znalazłem dziś w lesie IP: *.adsl.actcom.co.il 07.09.03, 23:30
              Gość portalu: CCCP napisał(a):

              > Proste, do wątku, o ktorym mowa, włączył się kłamca.
              Więc mnie tam nie będzie.
              >
              > To proste.
              >
              > Nie po drodze mi.
              >
              > A Wy - jak chcecie. W końcu nie ma przymusu.

              jasne, ze nie ma, ale ty taki tajemniczy, nie wiem o kogo
              ci chodzi.... daj winka :)
              • chebzie-radzionkow Re: Do Dany - znalazłem dziś w lesie 07.09.03, 23:35
                Gość portalu: dana33 napisał(a):

                > Gość portalu: CCCP napisał(a):
                >
                > > Proste, do wątku, o ktorym mowa, włączył się kłamca.
                > Więc mnie tam nie będzie.
                > >
                > > To proste.
                > >
                > > Nie po drodze mi.
                > >
                > > A Wy - jak chcecie. W końcu nie ma przymusu.
                >
                > jasne, ze nie ma, ale ty taki tajemniczy, nie wiem o kogo
                > ci chodzi.... daj winka :)


                Dzilcha, dziolcha !

                Juz sie traca.
                • Gość: dana33 Re: Do Dany - znalazłem dziś w lesie IP: *.adsl.actcom.co.il 07.09.03, 23:41
                  chebzie-radzionkow napisał:

                  > Gość portalu: dana33 napisał(a):
                  >
                  > > Gość portalu: CCCP napisał(a):
                  > >
                  > > > Proste, do wątku, o ktorym mowa, włączył się kłamca.
                  > > Więc mnie tam nie będzie.
                  > > >
                  > > > To proste.
                  > > >
                  > > > Nie po drodze mi.
                  > > >
                  > > > A Wy - jak chcecie. W końcu nie ma przymusu.
                  > >
                  > > jasne, ze nie ma, ale ty taki tajemniczy, nie wiem o kogo
                  > > ci chodzi.... daj winka :)
                  >
                  >
                  > Dzilcha, dziolcha !
                  >
                  > Juz sie traca.

                  nu, chebzie, ja nie slazaczka, ja lodzianka, nic nie
                  rozumiem po slasku. ja do cccp "gwara" niemiecka, bo on
                  znajuszczy, wink to nie winko.... :)
    • Gość: uwazny A GDZIE SKLAMALA NASZA DANKA? :-D IP: *.sabrna01.az.comcast.net 07.09.03, 23:19
      a gdzie sklamala nasza danka?

      danka twierdzila, ze ONZ NIGDY NIE ZAPROTESTOWALO, KIEDY ARABOWIE W 48
      zaatakowali izrael. nasz nieoceniony mirmilek podal danie linka do rezolucji,
      gdzie sie arabom grozi sankcjami lub/i interwencja. klamstwo wyszlo na jaw.

      oszczedzaj wiec danka zbalansowanego, bo sama robisz to samo. podobnie jak sie
      wysmiewalas z innych ze robia bledy ort i robilas je sama, albo tez uzalalas
      sie, ze jestes na tym forum obrazana, sama czesto i gesto uzywajac slow w
      polsce uznanych za obrazliwe...
      • Gość: dana33 Re: A GDZIE SKLAMALA NASZA DANKA? :-D IP: *.adsl.actcom.co.il 07.09.03, 23:34
        Gość portalu: uwazny napisał(a):

        > a gdzie sklamala nasza danka?
        >
        > danka twierdzila, ze ONZ NIGDY NIE ZAPROTESTOWALO,
        KIEDY ARABOWIE W 48
        > zaatakowali izrael. nasz nieoceniony mirmilek podal
        danie linka do rezolucji,
        > gdzie sie arabom grozi sankcjami lub/i interwencja.
        klamstwo wyszlo na jaw.
        >
        > oszczedzaj wiec danka zbalansowanego, bo sama robisz to
        samo. podobnie jak sie
        > wysmiewalas z innych ze robia bledy ort i robilas je
        sama, albo tez uzalalas
        > sie, ze jestes na tym forum obrazana, sama czesto i
        gesto uzywajac slow w
        > polsce uznanych za obrazliwe...

        nu, forget it, ja szowinistka, okupantka, klamczucha,
        morderczyni, kurwa, stara, codziennie rano zabijam co
        najmniej jedno palestynskie dziecko. reszty juz nie
        pamietam. ale taka jak ja nikogo nie oszczedza.
        szczegolnie ze ja zydowka i israelka, to wogle litosci i
        zrozumienia u mnie nie ma. dla nikogo, tylko dla takich
        parszywcow jak ja. a tych parszywcow, to ja nawet lubie.
        bardzo.
        • ehemm czy nie za ostro danka? 07.09.03, 23:39
          kolega (jak to po czesci udowodnilas na w ponizszym
          texcie) tylko stwierdzil, ze jestes:

          1. klamczucha
          2. robisz bledy ortograficzne
          3. uzywasz inwektyw i wulgaryzmow

          wszystko to zgodne z prawda, wiec skad te nerwy?



          > nu, forget it, ja szowinistka, okupantka, klamczucha,
          > morderczyni, kurwa, stara, codziennie rano zabijam co
          > najmniej jedno palestynskie dziecko. reszty juz nie
          > pamietam. ale taka jak ja nikogo nie oszczedza.
          > szczegolnie ze ja zydowka i israelka, to wogle litosci i
          > zrozumienia u mnie nie ma. dla nikogo, tylko dla takich
          > parszywcow jak ja. a tych parszywcow, to ja nawet lubie.
          > bardzo.
          • Gość: dana33 Re: czy nie za ostro danka? IP: *.adsl.actcom.co.il 07.09.03, 23:43
            ehemm napisał:

            > kolega (jak to po czesci udowodnilas na w ponizszym
            > texcie) tylko stwierdzil, ze jestes:
            >
            > 1. klamczucha
            > 2. robisz bledy ortograficzne
            > 3. uzywasz inwektyw i wulgaryzmow
            >
            > wszystko to zgodne z prawda, wiec skad te nerwy?

            nu, emku, jakie nerwy? u mnie? chybas upadl na glowe w
            mlodosci i powtorzyles akcje ostatnio znow. ja zadne
            nerwy, ja bawie sie wysmienicie. i to za darmoche.
            takiego teatru to juz dawno nie mialam. no i mozna
            powiedziec, ze siedze w lozy....
            • ehemm stara taktyka - stara plyta - ale i tak nie odwroc 07.09.03, 23:55
              nie odwrocisz uwagi od faktow :-)



              Gość portalu: dana33 napisał(a):

              > ehemm napisał:
              >
              > > kolega (jak to po czesci udowodnilas na w ponizszym
              > > texcie) tylko stwierdzil, ze jestes:
              > >
              > > 1. klamczucha
              > > 2. robisz bledy ortograficzne
              > > 3. uzywasz inwektyw i wulgaryzmow
              > >
              > > wszystko to zgodne z prawda, wiec skad te nerwy?
              >
              > nu, emku, jakie nerwy? u mnie? chybas upadl na glowe w
              > mlodosci i powtorzyles akcje ostatnio znow. ja zadne
              > nerwy, ja bawie sie wysmienicie. i to za darmoche.
              > takiego teatru to juz dawno nie mialam. no i mozna
              > powiedziec, ze siedze w lozy....
              • Gość: dana33 Re: stara taktyka - stara plyta - ale i tak nie o IP: *.adsl.actcom.co.il 08.09.03, 00:05
                ehemm napisał:

                > nie odwrocisz uwagi od faktow :-)
                >
                nu, o jakich faktach mowisz? o twoich? jasne, ze nie
                odwroce, przeciez one sa ta jedyna prawda. ja sie z
                wiatrakami nie bije....
          • Gość: dana33 Re: czy nie za ostro danka? IP: *.adsl.actcom.co.il 07.09.03, 23:48
            ehemm napisał:

            > kolega (jak to po czesci udowodnilas na w ponizszym
            > texcie) tylko stwierdzil, ze jestes:
            >
            > 1. klamczucha
            > 2. robisz bledy ortograficzne
            > 3. uzywasz inwektyw i wulgaryzmow

            taaak, ta sruba/sroba nie dawala mi tez spokoju. wiec
            sprawdzilam w slowniku.. zgadza sie, robie bledy
            ortograficzne.... sruba jednak przez u. nu, zdarza sie w
            najlepszych rodzinach, w mojej tez.... nu, i tak niezle,
            po 30 latach poza polska i rzadko uzywajac polskiego, nie?
    • Gość: zbalansowany Re: Do Dany - znalazłem dziś w lesie IP: *.mel.dialup.connect.net.au 08.09.03, 05:55
      Gość portalu: CCCP napisał(a):

      > Znalazłem dziś w lesie na dróżce malutkiego zaskrońca, nie więcej niż 15 cm.
      >
      > Pięknie odbijał światło, kiedy położyłem go na kępce mchu.
      >
      >
      > PS. W wątkach, w których wypowiada się kłamca, nie znajdziesz mojego
      komentarza
      > . Wolę iść do lasu (parę minut od domu) - teraz jest ładnie, znalazłem
      dzisiaj
      > nawet ładnego podgrzybka. Został dodany do sosu.
      >
      > Zb* na pewno wyjaśni, co z tym domem. Ja, fakt, uwierzyłem w słowo pisane.
      Chyb
      > a tak jak on.
      >
      > Niezależnie od wszystkiego, ścieżka jest niesłychanie wąska. Chodzenie po
      ostrz
      > u noża.
      >
      > C.


      O co ci chodzi?
      Zdjecie tego budynku bylo na pierwszej stronie Haaretza i artykul takze - skad
      jakies watpliwosci?
      • Gość: jojo Re: Do Dany - znalazłem dziś w lesie IP: *.proxy.aol.com 08.09.03, 06:06
        on znalazl polackie gowno ......z grzybem jadalnym mylac........heheheheh
      • Gość: dana33 Re: Do Dany - znalazłem dziś w lesie IP: *.jazo.org.il 08.09.03, 07:30
        Gość portalu: zbalansowany napisał(a):

        > O co ci chodzi?
        > Zdjecie tego budynku bylo na pierwszej stronie Haaretza i artykul takze -
        skad
        > jakies watpliwosci?

        nieee, zadnych watpliwosci, pewnosc. ja tez widzialam to zdjecie, nie w haaretz
        ale w yedioth. 7 poieter tam nikak nie bylo. chyba, ze jest tam 5 pieter pod
        ziemia... daj link to zdjecia, zeby wszyscy mogli policzyc, bo ja w matematyce
        nigdy dobra nie bylam, oczy dzisiaj tez juz nie to co kiedys, wiec moze
        okularki mi sie zacmily...
      • Gość: CCCP Do Dany IP: *.acn.pl 08.09.03, 07:48
        Gość portalu: zbalansowany napisał(a):

        > Gość portalu: CCCP napisał(a):
        >
        > > Znalazłem dziś w lesie na dróżce malutkiego zaskrońca, nie więcej niż 15 c
        > m.
        > >
        > > Pięknie odbijał światło, kiedy położyłem go na kępce mchu.
        > >
        > >
        > > PS. W wątkach, w których wypowiada się kłamca, nie znajdziesz mojego
        > komentarza
        > > . Wolę iść do lasu (parę minut od domu) - teraz jest ładnie, znalazłem
        > dzisiaj
        > > nawet ładnego podgrzybka. Został dodany do sosu.
        > >
        > > Zb* na pewno wyjaśni, co z tym domem. Ja, fakt, uwierzyłem w słowo pisane.
        >
        > Chyb
        > > a tak jak on.
        > >
        > > Niezależnie od wszystkiego, ścieżka jest niesłychanie wąska. Chodzenie po
        > ostrz
        > > u noża.
        > >
        > > C.
        >
        >
        > O co ci chodzi?
        > Zdjecie tego budynku bylo na pierwszej stronie Haaretza i artykul takze - skad
        > jakies watpliwosci?


        Trochę poszukałem:

        Link do Konsulatu Generalnego ILa w San Francisco:


        The army later blew up the seven-story building where the gunbattle took place, and some 100 Palestinians had lived.


        israelemb.org/sanfran/News&Media/full/03/sep/05.htm

        Haaretz:


        The army later blew up the seven-story building
        where the incident took place, and some 100
        Palestinians had lived....

        ...The building was blown up more than six hours
        after the gunbattle had ended because the
        military believed some militants might have
        remained hiding on top floors, said Maj. Sharon
        Feingold, an army spokeswoman. Feingold didn't
        know if additional fire had been directed at
        Israeli troops after the gunbattle ended.

        Israeli troops had ordered about 100 residents
        to evacuate the structure, which housed 15
        apartments, before the start of the raid. As it
        exploded, the building disappeared behind large
        brown clouds of dust and debris that covered
        the neighborhood.


        www.haaretz.com/hasen/spages/337214.html


        Chicago Tribune:


        NABLUS, West Bank
        • Gość: dana33 Re: Do Dany IP: *.jazo.org.il 08.09.03, 08:42
          to byla pierwsza wiadomosc. u nas w radio tez. wiadomo z doswiaczenia, ze te
          pierwsze wiadomosci nie zawsze sa dokladne. juz ja sama wpadlam kiedys na
          forum, bo wzielam ta pierwsza wiadomosc jako ostateczna. ale doswiadczenie
          uczy. wszystkie zdjecia, ktore byly we wczorajszych gazetach pokazuja dom 2
          pietrowy z parterem. jesli by sie to zdarzylo komus innemu, to pewnie bym tylko
          sprostowala wiadomosc, bo kazdy moze wpasc na pomylke lub niedokladnosc. ale
          nie zbalansowany. ten nic nie robi tylko szuka "dowodow" zbrodniczej
          dzialanosci israela i mojej. nu, zoll zejn. wiem ze go lubisz, ja go tez
          lubilam, ale juz dawno zaczal przesadzac.
          • Gość: zbalansowany Re: Do Dany IP: *.mel.dialup.connect.net.au 08.09.03, 08:51
            Gość portalu: dana33 napisał(a):

            > to byla pierwsza wiadomosc. u nas w radio tez. wiadomo z doswiaczenia, ze te
            > pierwsze wiadomosci nie zawsze sa dokladne. juz ja sama wpadlam kiedys na
            > forum, bo wzielam ta pierwsza wiadomosc jako ostateczna. ale doswiadczenie
            > uczy. wszystkie zdjecia, ktore byly we wczorajszych gazetach pokazuja dom 2
            > pietrowy z parterem. jesli by sie to zdarzylo komus innemu, to pewnie bym
            tylko
            >
            > sprostowala wiadomosc, bo kazdy moze wpasc na pomylke lub niedokladnosc. ale
            > nie zbalansowany. ten nic nie robi tylko szuka "dowodow" zbrodniczej
            > dzialanosci israela i mojej. nu, zoll zejn. wiem ze go lubisz, ja go tez
            > lubilam, ale juz dawno zaczal przesadzac.



            Budynek wysadzili wasi dzielni wojacy w piatek. Masz tu SOBOTNIE wydanie
            Haaretu i przestan bajdurzyc.

            www.haaretzdaily.com/hasen/spages/337214.html
            • Gość: dana33 Re: Do Dany IP: *.jazo.org.il 08.09.03, 09:16
              Gość portalu: zbalansowany napisał(a):

              > Gość portalu: dana33 napisał(a):
              >
              > > to byla pierwsza wiadomosc. u nas w radio tez. wiadomo z doswiaczenia, ze
              > te
              > > pierwsze wiadomosci nie zawsze sa dokladne. juz ja sama wpadlam kiedys na
              > > forum, bo wzielam ta pierwsza wiadomosc jako ostateczna. ale doswiadczenie
              >
              > > uczy. wszystkie zdjecia, ktore byly we wczorajszych gazetach pokazuja dom
              > 2
              > > pietrowy z parterem. jesli by sie to zdarzylo komus innemu, to pewnie bym
              > tylko
              > >
              > > sprostowala wiadomosc, bo kazdy moze wpasc na pomylke lub niedokladnosc. a
              > le
              > > nie zbalansowany. ten nic nie robi tylko szuka "dowodow" zbrodniczej
              > > dzialanosci israela i mojej. nu, zoll zejn. wiem ze go lubisz, ja go tez
              > > lubilam, ale juz dawno zaczal przesadzac.
              >
              >
              >
              > Budynek wysadzili wasi dzielni wojacy w piatek. Masz tu SOBOTNIE wydanie
              > Haaretu i przestan bajdurzyc.
              >
              > www.haaretzdaily.com/hasen/spages/337214.html

              nic nie bajdurze. nie twierdze, ze nie pombardowalismy, owszem. ale nie 7
              pietrowy budynek. i bombardowalismy za slabo, jak wyszedl z tego z zyciem.
              nie tylko, zburzone zostalo tylko jedno pietro, drugie i parter zostalo cale.
              szkoda, trzeba bylo wyrownac z ziemia. spotkala sie tam smietanka hamasu. daj
              link ze zdjeciem, niech popatrze na ten ziedmipoetrowy budynek, to przestane
              bajdurzyc i przeprosze, ze nazwalam cie klamca.
              • Gość: zbalansowany Re: Do Dany IP: *.mel.dialup.connect.net.au 08.09.03, 09:19
                Rece opadaja!
                • Gość: dana33 Re: Do Dany IP: *.jazo.org.il 08.09.03, 09:23
                  Gość portalu: zbalansowany napisał(a):

                  > Rece opadaja!

                  aha, niech zostana na dole. jak jeszcze palce ci zdretwieja, to wogole
                  amechaje...
    • didjeridu Re: Do Dany - znalazłem dziś w lesie 08.09.03, 12:57
      Zamiast "UP"

      o wąsatym kapralu
      Przyszła raz Śmierć do żołnierza
      I czarne zęby wyszczerza,
      Gnatami wśród nocy chrzęści,
      A kosę ma w pięści.

      "Wstawajże prędko, człowiecze!,
      Bo deszcz mnie zimny tu siecze,
      Roboty jeszcze mam wielo,
      A szukam cię dwie niedziele".

      Zdumiał się kapral wąsaty,
      Na żółte patrzy jej gnaty:
      "Gdzieś cię widziałem, cholero!"
      "Widziałeś � pod Somosierra!...

      Szukałam dla ciebie kuli,
      Widziałam krew na koszuli,
      Głowę z żelaza masz, diabla,
      Tylko jęknęła pod szabla.

      Lecz mi nie ujdziesz, kapralu,
      Na moim zatańczysz balu,
      A ja dla większej uciechy
      Wąsów obetnę ci wiechy!"

      Zegził się kapral, psia jucha,
      Gniew krwisty na twarz mu bucha.
      Nie jej się bo jął, a ino!
      To ciebie strach mu, dziewczyno!

      Trzy Włoszki, Hiszpanki cztery
      Swietne w nim czciły maniery,
      Sześć Polek zwiedzionych w pląsach
      W owych kochało się wąsach.

      A markietanka w obozie
      Syna mu wiozła na wozie,
      Starym się bawił giwerem
      I darł się z wiwlampererem!

      Wstyd będzie, hańha i śmiechy.
      Gdy mu obetną te wiechy,
      Gdy go piekielna ta jędza
      Podobnym zrobi do księdza.

      Przyjdzie do nieba tak ścięty,
      A Pieter zdumieje święty:
      "Ha" � z miną krzyknie mu wsciekłą �
      "Kapral bez wasów?! Marsz w piekło!"

      Więc wściekł się jak wszyscy diabli,
      Do starej porwał się szabli;
      W śmiech ona, za brzuch się trzyma:
      "Mnie się żelazo nie ima!"

      Spąsowiał jako rabaty,
      Za żółte chwyta ja gnały
      I krzyczy, choć się wydziera:
      "Pójdziemy do lamperera!"

      Cesarz, skończywszy paradę.
      Na bębnie pił czekoladę,
      A grzał mu ją przy ognisku
      Rustan, czort czarny na pysku.

      "Verdo!" zakrzyknie mu warta
      Wiodą ich do Bonaparta:
      "Kto ten, co tak się ośmiela,
      I kto jest ta marmusela?"

      Cnś krzyknie jak z głebi dzwonu:
      "Kapral piątego szwadronu!
      Krzyż Legii i bez obrazy
      Ranny trzydzieści sześć razy

      Nazwy, kto ciekaw, niech idzie
      Szukać jej na piramidzie,
      Bo tam ją wyryłem klingą,
      A drugi raz w San Domingo!"

      A potem raport Mu skłnda,
      Jakby to byłi parada,
      Że Śmierć bezecnie zamierza
      Zhańbić polskiego żołnierza.

      Pod Śmiercią zgięły się nogi,
      Gdy cesarz spoglądał srogi,
      Na gębie zrobił się blady,
      Z oczu dwie trysły mu szpidy

      "Psiakrew! Kto sobie pozwala
      Hańbić polskiego kaprala?
      Kapral! Wal w pysk ją, a tęgo
      Bij mocno jak pod Marengo!

      A żeś jest z babą w obozie,
      Trzy doby posiedzisz w kozie.
      W tył zwrot! marsz! sprawa .skończona
      Z podpisem Napolijona".

      Kapral w dłoń splunął, a sporo,
      Zębów jej wybił kilkoro,
      I tłukł tak długo tę żmiję,
      Aż wrzasła: "Cesarz niech żyje!"


      Kornel Makuszyński

      • Gość: dana33 do didjeridu IP: *.jazo.org.il 08.09.03, 13:27
        nu, wierszyk sliczny, dzieki.
        duzo was w tej rodzinie, musze przyznac...... :)
      • Gość: Jerzy Re: CCCP znajduje borowika... IP: *.02-11-6c756e2.cust.bredbandsbolaget.se 08.09.03, 15:36
        Gdyby kaszubski "kulturtrager", CCCP, poszedl w glab lasu i nie zwracal uwagi
        na podgrzybki i zaskronca dotarlby w koncu do niewielkiej polany. U jej skraju,
        zaraz przy lesnym ruczaju, stoi dab rozlozysty , na ktorym siaduje czasami
        bialy orzel. Miejscowi opowiadaja, ze kiedys nad ta polana, zwana dzis Polana
        Narodowa, szybowaly sokoly, pasly sie gonne konie ale zostaly one przegonione
        przez zlego bialego orla z orlatkami - dlatego musialy sie przeniesc w inne
        miejsce.
        Czego dzis specjalnie nie zaluja.

        U stop debu moglby CCCP, gdyby las dokladnie przeszukal i polane odnalazl,
        natrafic na kufer pokaznych rozmiarow, misternie rzezbiony a zamczysty. Po
        podniesieniu klapy (kufer jest, o dziwo, otwarty dla kazdego szczesliwego
        odkrywcy) ujrzalby rulony pozolklych pergaminow, najwyrazniej pochodzacych z
        dawnych czasow oraz calkiem pokazny stosik nowszych-juz na pierwszy rzut oka -
        papierow, przewiazanych bialo-czerwona wstazeczka.

        Gdyby byl czlowiekiem pozadajacym prawdy ( sa to jednak wymagania, dla
        niektorych ludzi, za wysokie)to po rozwiazaniu bialoczerwonej kokardki,
        znalazlby pod stosem dokumentow tyczacych sie lat "Polski Ludowej", jakies
        maszynopisy z okresu II w.sw.
        Po przerzuceniu stosika musialby natrafic na bardzo interesujacy dokument -
        raport kpt. Bernarda Drzyzgi, dowodcy "Zagra-linu", specjalnej komorki AK,
        dzialajacej w skladzie "Kosy" - oddzialow dyspozycyjnych, przeznaczonych do
        dywersji na terenie Rzeszy a dzialajacej przy Komendzie Glownej.
        Czy mozemy liczyc na to, ze przeczytawszy ten dokument, CCCP opowiedzialby nam
        co w nim wyczytal?
        Chyba nie , ale rozumiemy tego powod. Musimy wie4c zapoznac sie dokumentem sami.

        Otoz opowiada sie w meldunku kpt. Drzyzgi do Komendy Glownej o akcji AK w
        Berlinie, ktorej celem byl zamach bombowy na dworzec kolejowy, Friedrichbanhof
        przy ulicy o tej samej nazwie- a wiec Friedrichbanhofstrasse.
        Kpt.Drzyzga raportuje:

        "Nastepnego dnia zespol udal sie pociagiem do Berlina, gdzie wysiadl na
        Friedrichstrassebanhof i przygotowal bombe, zestawiona z 2 kilogramow trotylu,
        200 gramow plastyku i 2 kilogramow gwozdzi jednocalowych oraz polaczyl
        mechanizm zegarowy z bateriami. Przygotowanie bomby odbywalo sie w W.C. Na
        dworcu. Po jej przygotowaniu i dokladnym nastawieniu na czas nadejscia dwoch
        pociagow z dwu roznych kierunkow, zespol wyszedl na peron. Celem sabotazu bylo
        zdemoralizowanie Niemcow w samym sercu Rzeszy."

        Ofiarami zamachu byly, jak zawsze, osoby cywilne, pare kobiet i dzieci - ranni
        i zabici . W sumie kilkadziesiat osob.
        Podobna bomba wybuchla na dworcu we Wroclawiu. Byl kwiecien, 1943. Gen "Grot"
        w raporcie do Rzadu RP w Londynie donosil nieco wczesniej, bo w marcu 1943 r.,
        ze zadaniem Ak, "…bylo uruchomienie komorki terrorystycznej".

        "(…) dwa kilogramy trotylu, 200 gramow plastyku, 2 kilogramy gwozdzi…(…)" -
        technika terrorystow nie poszla zbytnio do przodu, chociaz szahidzi uzywaja
        innych zapalnikow - z przyczyn wiadomych.

        Akcja "Zagra-lin" byla akcja czysto terrorystyczna, skierowana swym ostrzem,
        przede wszystkim, przeciwko cywilnym Niemcom. Z militarnego
        i "demoralizacyjnego " punktu widzenia byla to akcja zupelnie chybiona - nie
        przyblizyla konca wojny nawet o mikron ani nie przerazila Niemcow - jezdzili
        pociagami az do konca wojny.Oceniajac zas te akcje z pkt. Widzenia moralnego-
        byla akcja wyjatkowo niskiego lotu. Byla akcja brutalna, krwawa i podstepna-
        niegodna takiej organizacji, jak AK.
        Byl rok 43-ci : w Europie alianci panowali w powietrzu i rozpoczelo sie
        bombardowanie Niemiec o nieporownywalnej skali. Na wschodzie Niemcy
        przygotowywaly sie do ostatniej ofensywy pod Kurskiem. W takiej sytuacji celem
        akcji powinny byc, przede wszystkim, transporty kolejowe .
        Ale minie jeszcze rok i inny general AK, "Bor" i sklaniajace sie coraz bardziej
        ku totalizmowi dowodztwo AK wywola Powstanie Warszawskie, do ktorego wciagnie
        sie cala ludnosc Warszawy.

        Akcje takie jak powyzsza, dzieki Bogu nie weszly na stale do arsenalu dzialan
        AK, ale dowodza totalizacji postaw ludzkich w czasie wojny - z czym nalezy
        walczyc i ostro sie przeciwstawiac.Wlasnie dla zachowania czlowieczenstwa.
        Pewnym, niewielkim zreszta usprawiedliwieniem, moze byc terror hitlerowcow
        wobec Polakow.
        A jakie usprawiedliwienie maja samobojcze zamachy szahidow? Czy morduje sie
        Arabow tak jak to robili Niemcy z Polakami? Czy zamyka sie im szkoly?
        Uniemozliwia w jakikolwiek sposob kulturalny rozwoj?
        Stale dygawacje tego kaszubskiego "kulturtragera" na temat terroru
        w "Palestynie" oraz wypowiedzi jego giermka, "Zbalansowanego" na tenze sam
        temat, zaczynaja nuzyc swoja jednostronnoscia.
        Chca bowiem uzasadnic cos, czego zadnym sposobem uzasadnic sie nie da i co
        wreszcie z opoznieniem dostrzegla Europa.
        I chyba to jest, mimo wszystko, dobrym prognostykiem na przyszlosc.
        (J)
        • chebzie-radzionkow Andersen sprobuj moze 08.09.03, 16:42
          Gość portalu: Jerzy napisał(a):

          > Gdyby kaszubski "kulturtrager"...........

          popisywac sie w przyszlosci piszac:

          "Kulturtraeger"
          • werw Re: Andersen sprobuj moze 08.09.03, 17:40
            Lolu, jeszcze ci sie nie znudziło? Polskich koncówek
            teutońsa wersja Worda nie łapie, to z jakiej racji
            mielibyśmy mieć względy dla niemieckich, hę?
          • werw Do CCCP 08.09.03, 17:42
            Prawdę mówiąc, miałem niejaką nadzieję zobaczyć Twój wpis
            na wątku poświeconym współpracy UJ z uczelnią (powiedzmy)
            w Hebronie.
            • eu_lola Do Kaszuba 08.09.03, 22:07
              werw napisał:

              > Prawdę mówiąc, miałem niejaką nadzieję zobaczyć Twój wpis
              > na wątku poświeconym współpracy UJ z uczelnią (powiedzmy)
              > w Hebronie.


              Czy Ty naprawde nie domyslasz sie dlaczego takiego wpisu nie bylo ?
              • werw Re: Do Kaszuba 08.09.03, 22:34
                No przyznam że nie.

                PS. Czy chciałabyś, zebym nazywał Cię Tyrolischevolkfrau?
                • eu_lola Re: Do Kaszuba 08.09.03, 22:39
                  werw napisał:

                  > No przyznam że nie.
                  >
                  > PS. Czy chciałabyś, zebym nazywał Cię Tyrolischevolkfrau?

                  Mysle, ze juz dlugo tutaj nie zabawie ale chcialabym Cie przynajmniej w tym
                  ostatnim okresie nazywac tak jak lubisz.
                  Zdradz mi jak chcialbys byc nazywany.

                  PS
                  Jak sie nie domyslasz to chyba Ci nie bede mogla pomoc.
                  • werw Re: Do Kaszuba 08.09.03, 22:46
                    Going away czy znudziło ci się?
                    • eu_lola Re: Do Kaszuba 08.09.03, 23:00
                      werw napisał:

                      ) Going away czy znudziło ci się?

                      Tu masz post, ktory uwazam za typowy:

                      Hans Christian Andersen


                      Bałwan ze śniegu

                      Taki mróz rozkoszny, że aż coś we mnie trzeszczy - powiedział bałwan ze
                      śniegu. - Wiatr potrafi tchnąć życie. Ale jakże rozżarzone jest "to" w górze,
                      jak wytrzeszcza swoje gały. - Miał na myśli słońce; właśnie zachodziło. - Nie
                      zmusi mnie do mrugania, będę mocno zaciskał moje skorupki.

                      Zamiast oczu miał dwa duże, trójkątne kawałki dachówek, usta miał zrobione z
                      kawałka starych grabi, posiadał więc i zęby.

                      Przyszedł na świat wśród radosnych okrzyków dzieci, powitany brzęczeniem
                      dzwonków sanek i trzaskaniem z bicza. Słońce zaszło, wzeszedł księżyc w pełni,
                      okrągły i wielki, jasny i piękny w błękitnym powietrzu.

                      - Znowu wyszło po drugiej stronie - powiedział bałwan ze śniegu. Był
                      przekonany, że słońce się znów pokazało. - Odzwyczaiłem je od gapienia się.
                      Może sobie tam być i świecić, abym tylko mógł oglądać siebie samego. Gdybym
                      tylko wiedział, jak trzeba się ruszyć z miejsca. Tak chętnie poruszałbym się.
                      Gdybym potrafił, zszedłbym teraz poślizgać się po lodzie, widziałem jak to
                      robili chłopcy; ale nie potrafię biegać.

                      - Precz, precz! - zaszczekał stary podwórzowy pies na łańcuchu; był trochę
                      zachrypnięty. Miał chrypkę od czasu, gdy przestał być pokojowym pieskiem i już
                      nie leżał pod piecem. - Słońce nauczy cię biegać. Widziałem, co się działo
                      zeszłego roku z twymi poprzednikami, a dawniej z ich poprzednikami. Precz,
                      precz! Wszyscy oni poszli sobie precz.

                      - Nie rozumiem cię, kolego - powiedział bałwan ze śniegu - to, co jest w górze,
                      ma mnie nauczyć biegać? - Miał na myśli księżyc. - On sam, kiedy mu się dobrze
                      przyjrzę, posuwa się naprzód: teraz skrada się z drugiej strony.

                      - Nic nie wiesz - powiedział podwórzowy pies. - Dopiero niedawno cię ulepiono.
                      To, na co teraz patrzysz, nazywa się księżycem; to, które przedtem odeszło,
                      było słońcem, jutro rano znowu wróci, ono już cię nauczy, jak stoczyć się do
                      rowu. Wkrótce zmieni się pogoda, czuję to po rwaniu w lewej tylnej łapie.
                      Pogoda zmieni się.

                      - Nie rozumiem go - powiedział bałwan ze śniegu - ale mam wrażenie, że mi
                      powiedział coś nieprzyjemnego. To, co się tak na mnie gapi i potem odchodzi,
                      to, co pies nazywa słońcem, nie jest dla mnie przyjaźnie usposobione, czuję to.

                      - Precz, precz! - ujadał pies, okręcił się w kółko trzy razy i ułożył się w
                      swej budzie do spania.

                      Pogoda zmieniła się istotnie. Nad ranem gęsta, wilgotna mgła pokryła całą
                      okolicę; kiedy dniało, zawiał wiatr, wziął ostry mróz; ale cóż to za widok
                      ukazał się gdy słońce wzeszło. Wszystkie drzewa i krzaki stały w szronie;
                      wyglądało to jak las z białego koralu, wszystkie gałęzie były jakby obsypane
                      lśniącym białym kwieciem. Widać było nieskończenie wiele gałęzi i gałązek, w
                      lecie zupełnie niewidocznych pod liśćmi; była to błyszcząca, biała koronka,
                      zdawało się, że z każdej gałęzi promieniuje oślepiający blask.

                      Płacząca brzoza chwiała się na wietrze, pełna była życia jak drzewa w lecie.
                      Było to niezrównanie piękne. A kiedy zaświeciło słońce, wszystko zabłysło jak
                      pokryte diamentowym pyłem, a na śnieżnej powłoce ziemi błyskały wielkie
                      diamenty; można sobie było też wyobrazić, że płoną tam niezliczone, maleńkie
                      światełka jeszcze bielsze od białego śniegu.

                      - Jakie to cudownie piękne - powiedziała młoda dziewczyna, która weszła z
                      młodzieńcem do ogrodu. Stanęli tuż koło bałwana i stąd oglądali błyszczące
                      drzewa. - Nawet w lecie nie można mieć piękniejszego widoku - powiedziała
                      dziewczyna i oczy jej zaświeciły.

                      - A takiego jegomościa jak ten nie ma wcale w lecie - dodał młodzieniec i
                      wskazał na bałwana. - Jest wspaniały.

                      Dziewczyna zaśmiała się, kiwnęła głową bałwanowi i tańczyła ze swym
                      przyjacielem po śniegu, który skrzypiał pod nogami, jak gdyby stąpali po
                      krochmalu.

                      - Kto to byli ci dwoje? - spytał bałwan psa. - Jesteś na podwórku dłużej ode
                      mnie, czy znasz ich?

                      - Rozumie się, że ich znam - odpowiedział podwórzowy pies. - Ona mnie
                      pogłaskała, a on podarował mi kość; nie ugryzę ich.

                      - Ale co oni tu robią? - spytał bałwan.

                      - Zakochana para - powiedział podwórzowy pies. - Zamieszkają w jednej budzie i
                      będą razem gryźli kości. Precz, precz!

                      - Czy tych dwoje może się równać ze mną i z tobą? - spytał bałwan ze śniegu.

                      - To państwo - odrzekł pies. - Kiedy się dopiero wczoraj przyszło na świat, wie
                      się doprawdy niewiele, widzę to po tobie. Jestem stary i doświadczony, znam tu
                      wszystkich w obejściu, a były czasy, kiedy nie stałem tu na zimnie, przywiązany
                      na łańcuchu. Precz, precz!

                      - Zimno jest rozkoszne - zauważył bałwan. - Opowiadaj, opowiadaj. Ale nie
                      brzęcz łańcuchem, bo we mnie coś trzeszczy.

                      - Precz, precz! - ujadał pies. - Byłem młodym pieskiem, oni mówili, że małym i
                      ślicznym; wówczas leżałem w pokoju na pluszowym fotelu, spoczywałem na kolanach
                      pani i pana, całowano mnie w pyszczek i wycierano mi łapki haftowaną
                      chusteczką; nazywano mnie "najpiękniejszym pieskiem, piesiulkiem", ale potem
                      stałem się dla nich za duży, podarowali mnie gospodyni; powędrowałem do
                      sutereny. Z miejsca, gdzie stoisz, możesz tam zajrzeć; możesz zobaczyć tę
                      komórkę, gdzie traktowali mnie po pańsku; gdyż tak się do mnie odnosiła
                      gospodyni; było tam wprawdzie skromniej niż na górze, ale przytulniej; dzieci
                      nie ciągnęły mnie i nie drażniły jak tam, na górze. Karmili mnie równie dobrze,
                      ale jeszcze o wiele obficiej. Miałem własną poduszkę i był tam także piec, a o
                      tej porze roku jest to najmilsza rzecz na świecie. Właziłem pod sam piec tak,
                      że znikałem pod nim. Często jeszcze śnię o piecu. Precz! Precz!

                      - Czyż piec wygląda tak pięknie? - spytał bałwan ze śniegu. - Czy jest podobny
                      do mnie?

                      - Wygląda zupełnie jak twoje przeciwieństwo. Jest czarny jak węgiel, ma długą
                      szyję i mosiężną trąbę. Pożera drzewo, aż ogień bucha mu z ust. Trzeba trzymać
                      się jego boku, tuż koło niego lub pod nim, to niezwykła przyjemność. Możesz go
                      zobaczyć przez okno z tego miejsca, gdzie stoisz.

                      Bałwan ze śniegu zajrzał w okno sutereny i zobaczył rzeczywiście czarny,
                      polerowany przedmiot z mosiężną rurą; ogień błyszczał w dole. Bałwan ze śniegu
                      miał dziwne uczucie, z którego sam nie zdawał sobie dobrze sprawy: ogarnęło go
                      coś takiego, czego nie znał, ale co znają wszyscy ludzie, o ile nie są
                      bałwanami ze śniegu.

                      - I dlaczego "ją" opuściłeś? - spytał bałwan. Wydawało mu się, że piec musi być
                      istotą żeńskiego rodzaju. - Jakże mogłeś opuścić takie miejsce?

                      - Musiałem - odpowiedział pies - wyrzucili mnie i przywiązali do łańcucha.
                      Ugryzłem służącego w nogę, gdyż zabrał mi kość, którą obgryzałem; kość za kość,
                      my siałem sobie. Ale wzięli mi to za złe i od tego czasu przymocowano mnie do
                      łańcucha i straciłem mój piękny głos, posłuchaj no, jaki jestem zachrypnięty:
                      precz, precz! Taki był koniec.

                      Bałwan ze śniegu nie słuchał już więcej, patrzał bezustannie w okno sutereny,
                      do gospodyni, patrzał w głąb pokoju, gdzie stał piec na swych czterech
                      żelaznych nogach i był tej samej wielkości co bałwan ze śniegu.

                      - Coś tak dziwnie we mnie trzeszczy - powiedział. - Czyż nigdy się tam nie
                      dostanę? Przecież to niewinne życzenie, a nasze niewinne życzenia spełniają się
                      zazwyczaj. Jest to moje najskrytsze życzenie, moje jedyne życzenie; byłoby to
                      niesprawiedliwie, gdyby się nie ziściło. Muszę tam się dostać, muszę się do
                      niego przytulić, nawet gdybym miał stłuc szybę w oknie.

                      - Nigdy tam nie wejdziesz - powiedział pies. - A kiedy zbliżysz się do pieca,
                      znikniesz, precz, precz.

                      - I tak już prawie mnie nie ma - odrzekł bałwan. - Wydaje mi się, że się
                      rozpadam.

                      Przez cały dzień bałwan ze śniegu stał i patrzał przez okno; w zmierzchu pokój
                      wyglądał jeszcze bardziej zachęcająco; z pieca rozchodził się taki miły blask,
                      księżyc ani słońce nigdy nie potrafią tak błyszczeć jak piec, kiedy pali się
                      ogień w jego wnętrzu. Kiedy drzwic
              • werw Re: Do Kaszuba 08.09.03, 22:43
                Mam co prawda taka teorię, ze CCCP jest cały czas
                pochłoniety tym zaskrońcem, jak na rasowego warszawiaka
                przystało. Czy wiesz np., że zdarza się, iz niektóre
                dzieci warszawskie są święcie przekonane, że krowy są
                fioletowe, tak jak w reklamach Milki? Warszawa to obecnie
                takie mniejsze city, z drapaczami chmur i metrem (od
                Bankowego do Kabat).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka