23.11.08, 11:52

Równo 45 lat temu, jakoś o tej porze (koło poludnia) na ulice
Warszawy wybiegli gazeciarze z popołudniówką "Express Wieczorny" i
okrzykami "Prezydent Kennedy nie żyje!". Tak POlska dowiedziała sięo
zamachu na JFK.

Był 23 listopada, słoneczna sobota (w którą wszyscy pracowali),
dzień następny po samym zamachu. Jako że nie było internetu -
agencje prasowe działały teleksami, telefonicznie z USA mozna się
było łączyć po kilku dniach oczekiwania, a jeszcze musiała całośc
przejśc przez cenzurę, uzyskać przemyslaną reakcję komunistycznych
władz - więc nieco to czasu zajęło.

Wieczorem roztrzęsiony Paul Anka wyszedł na scenę Sali Kongresowej
ipowiedział, że nie może śpiewać, bo jest załamany. Ludzie ze
zrozumieniem opuścili sale Pałacu Kultury nie doczekawszy się
uwielbianej "Diany", największej piesni tego czasu:
mr-kwaki.wrzuta.pl/film/u6Q2dE0htR/paul_anka_-_diana_57
Do dziś funkcjonuje pytanie "Co robiłeś w dniu, kiedy zabito
Kennedy'ego?" które określa ludzi tamtego pokolenia.

Teraz tę funkcję przejęły inne pytania, także w Polsce: Co robiłeś
13 grudnia? Co robiłeś 11 września?

A mnie ten Kennedy nie daje spokoju, bo tyle w nim było nadziei.
Pewnie iluzorycznej, ale jak tu żyć bez niej?

Pozdr.
Sentymentalny Wilk
Obserwuj wątek
    • xenocide Re: Kennedy. 23.11.08, 12:27
      To co dla jednych jest nadzieja dla innych moze byc smiertelnym zagrozeniem.
      Przy takich rocznicach pisze sie wiele hipotez, co by bylo gdyby przezyl zamach ...
      O jdnej sprawie jest bardzo cicho a mogla byc brzemienna w swoich skutkach. Jej
      45 rocznica minela 4 czerwca. Chodzi o rozkaz wykonawczy 11110. Prezydent
      Kennedy chcial odebrac prywatnemu systemowi FED prawo emisji dolara i przekazac
      je rzadowi USA. Dolar mial miec ponownie zabezpieczenie w srebrze. Bylo to
      uderzenie bez precedensu w elity finansowe. Zabieralo im prawo do pozyczania
      rzadowi USA pieniedzy na procent kreowanych z powietrza. Nawet wypuszczono do
      obiegu banknoty o nominale 2 i 5 $ z nadrukiem "United States Notes" zamiast
      "Federal Reserve Notes".
      Po zamordowaniu prezydenta banknoty wycofano z obiegu. Rozkaz natomiast
      rozplynal sie w zacisu bankierskich gabinetow.
      Rozne sa wersje dotyczace motywow tego zamachu jednak dla mnie ta jest
      najbardziej prawdopodobna. Prezydent Kennedy stal sie zbyt niebezpieczny dla
      rzadzacych elit.
      • felusiak1 Co za wierutne brednie 24.11.08, 00:58
        Teoryści konspiracji bzdurzą w nieskończoność a naiwni wierza w te bzdety jak w
        pańskie objawienie.
        EO 11110 dodał sekcję j w EO 10289 a to oznacza, że prezydent dodaje
        sekretarzowi skarbu nowy obowiązek wydawania "srebrnych certyfikatów"
        www.archives.gov/federal-register/codification/executive-order/10289.html
    • zoil44elwer Re: Kennedy. 23.11.08, 12:48
      Byłem już mocno dorosły w 63 i teraz dowiaduję się od wilka że komunistyczna
      cenzura robiła blokadę wiadomości o śmierci amerykańskiego prezydenta.Wiadomo że
      Podhale było i jest mocno antykomunistyczne,ale wycie wilków o komunistycznej
      cenzurze w sprawie śmierci JFK jest tylko antykomunistycznym wyciem.
      • wilk.podhalanski :) 23.11.08, 13:08

        Widać żyłeś po innej stronie.

        W 1963 żadna gazeta nie mogła opublikować jakiejkolwiek wiadomości,
        nie cytując PAP. (Stąd wykpiwana jednakowość informacji podawanych
        przez różne dzienniki, co do słowa).

        PAP był jedynym dostarczycoielem wszelkich newsów i nawet, jesli
        Trbuna Ludu miała przpadkiem swojego korespondenta na Śląsku, to
        najpierw musiała newsa przekazać PAP-owi, który nadawał newsowi
        status ogólnokrajowej dopuszczalności. Newsy ważnej rangi były
        cenzurowane dla PAP przez (wówczas) Główny Urząd Kontroli Prasy,
        Publikacji i Widowisk, a ten zasięgał opinii odpowiedniego
        sekretarza KC PZPR (w tamtym czasie był to Zenon Kliszko,
        odpowiedzialny z ideologię i szeroko rozumiane sprawy kultury i
        informacji). News musiał więc czekać, aż Kliszko po przyjściu do
        pracy rano go zaakceptuje we własciwym brzmieniu i stąd m.in. brak
        tego dnia wzmianki o śmierci JFK w porannych wydaniach Trybuny Ludu,
        Życia Warszawy czy Sztandaru Młodych, choć śmierć JFK wedle czasu
        polskiego nastąpiła o 20:00 poprzedniego dnia. Do 12:00 w dniu 23
        listopada nie podała tej wiadomości ani jedna polska stacja radiowa,
        ani jedyny wówczas program telewizyjny)

        Dodam, że inne teksty prasowe (reportaże, recenzje) były cenzurowane
        w trybie zwyczajnym, co trwało około tygodnia. W radio i telewizji
        ANI JEDNA audycja nie była prowadzona na żywo. Jedynie wiadomości
        były odczytywane przez lektorów na zywo z kartek, na których
        widniały stemple cenzury i dyrektorów programu. Pomyłka choćby
        jednego słowa groziła wyrzuceniem z pracy (co lata później spotkało
        redaktora Grzegorza Dziemidowicza, który odczytał wadliwie komunikat
        o podwyżce cen).

        W studio sąsiadującym z kabiną lektora siedział cenzor i odczytwał
        wiadomości równolegle z lektorem.

        Ja myślę, zoilu, że spokojniej byłoby zapytać "Czy nie wiesz wilku
        jak to się działo, bo mnie się wydaje, że było inaczej?" niż pisać
        bzdety o Podhalu, na które ze szlachetności odpowiadam, ale po raz
        ostatni.

        Pozdr.
        Wilk
        • zoil44elwer Re: :) 23.11.08, 13:15
          To mimozy rosną na Podhalu?A wydawało mi się że górale to twarde sztuki a tym
          bardziej wilki podhalańskie,a Ty co i rusz się obrażasz,jak pensjonarka.
          • wilk.podhalanski Re: :) 23.11.08, 13:25

            Jedynie usiłuję taktownie przywołać do rozumu ludzi, którzy się nim
            nie posługują. Jeśli będą uparci - szkoda mojego czasu na rozmowę.

            Możesz mieć krańcowo odmienne poglądy, ale:
            - musisz mieć wiedze, by zabrać głos.
            - musisz się oduczyć pisać ad personam, bo wtedy nie rozumujesz o
            problemie, ale o tym, jak odwarknąć.

            To proste, życzliwe rady.

            Nie szukaj epitetów. Napisz coś o Kennedym, bom ciekaw jak się wtedy
            czułeś.

            Wilk
            • zoil44elwer Re: :) 23.11.08, 13:30
              Po śmierci JFK poczułem wtedy ulgę.Dlaczego?Bo robił wtedy za światowego
              żandarma,ustawiał GI przy granicach CCCP a gdy Rosjanie chcieli zainstalować
              swych sołdatów na Kubie groził wojną atomową.Pamiętam atmosferę w Polsce,ludzie
              naprawdę bali się wojny atomowej.
              • wilk.podhalanski Re: :) 23.11.08, 13:49

                Muszę być znacznie młodszy od ciebie.
                Nie rozumiałem, że USA są żadarmem świata, pamiętam jak przez mgłę,
                że tak je nazywał Gomułka. Pamiętam, jak dźwigałem worki kartofli,
                bo myśleliśmy, że będzie koniec świata. Tak, pamiętam, że byliśmy
                przerażeni, przygotowywaliśmy piwnice.

                Myślę, co czuli Amerylkanie, kiedy armada sowieckich okrętów z
                rakietami uzbrojonymi w głowice atomowe płynęla w pobliże USA, by
                zainstalowac owe rakierty tuż pod ich nosem.

                Wydawało mi się, że mówiąc o Zachodnim Berlinie Kennedy mówił o nas,
                że będziemy wolni. Więc żałowałem, że zginął. Wiedziałem, że dał
                Murzynom szansę na równouprawnienie - więc go lubiłem. Pomyślałem,
                że już nigdy nic nas nie wyzwoli i że na zawsze będziemy
                niewolnikami komunizmu. Więc płakałem razem z moim ojcem, starym
                AKowcem.

                Popatrz, jaki świat jest barwny. Żyliśmy w tym samym kraju, w
                podobnym czasie, a tak różne mieliśmy oczekiwania :)

                Wilk
                • zoil44elwer Re: :) 23.11.08, 13:56
                  W Berlinie Zachodnim JFK powiedział że jest berlińczykiem.A wtedy określenie się
                  Niemcem przez Jankesa(ich bin berliner)nie było dla Polaków przyjemne,16 lat po
                  wojnie.
                  • felusiak1 Re: :) 24.11.08, 01:11
                    Gwoli ścisłości Kennedy rzekł "Ich bin ein berliner".
                    Ja odebrałem to jako "nie jestem wolnym człowiekiem" a nie "jestem niemcem"
                    No ale to chyba kwestia percepcji.
                    W 1963 roku znacznie mniej przyjemne dla Polaków w Polsce były
                    mowy towarzysza Wiesława o rzepaku ozimym.....
            • homosovieticus Dobrze by było usłyszeć jakie nadzieje pokładał 23.11.08, 13:31
              podhalański czworonóg w RFK, na co konkretnie liczył?

              • zoil44elwer Re: Dobrze by było usłyszeć jakie nadzieje pokład 23.11.08, 13:39
                Przecież najliczniejszą grupą etniczną Polaków przybywających za chlebem do USA
                byli górale z Podhala.Dopiero za nimi byli emigranci z Rzeszowszczyzny i
                Białostockiego.Fakt istotny,były (i są)to najbiedniejsze i najbardziej
                skatolicyzowane regiony Polski.Więc darzyli i darzą swą miłością amerykański raj.
                • homosovieticus JFK to wyjatkowy Prezydent i dlatego ciekawe 23.11.08, 13:47
                  jakie to nadzieje mógł, nasz podhalański czworonóg, pokładać w
                  przystojnym i fotogenicznym milionerze o nie całkiem czystych
                  korzeniach rodzinnych.
                  • zoil44elwer Re: JFK to wyjatkowy Prezydent i dlatego ciekawe 23.11.08, 13:51
                    JFK był dla wilka nadzieją że ten katolik,antykomunista wyzwoli Podhale spod
                    władzy niedobrych komunistów tak jak Bush Irakijczyków.Wyzwoli przy pomocy bomby
                    atomowej czy wodorowej?
                    • wilk.podhalanski Fuj. 23.11.08, 13:53

                      I na tym koniec rozmowy, zoil.

                      Wilk
                      • sclavus Re: Fuj. 23.11.08, 15:40
                        No i po co się wdajesz z elwrem w jakieś dyskusje???
                        Ja go nieco wcześniej oceniłem na "jesteś poza a nawet naprzeciw"...
                        Wtedy był jeszcze "elwrem pancerfaustem", czy kimś w tym rodzaju :)
                        Imć Zagłoba mawiał o takich: znaj proporcjum, mocium panie!
            • hrabia.mileyski Re: :) 23.11.08, 13:32
              Czy jak spojrzysz w górę to widzisz swoją głowę?
              Skąd u ciebie ta maniera nieustannego wywyższania się ponad innych?
              • homosovieticus Nie powiedziałbym,że wilk sie wywyższa.On jedynie 23.11.08, 13:43
                podkreśla,że wie znacznie więcej od wielu forowych dyskutantów. Jest
                bieglejszy w polemice słownej i starannie ukrywa swoje polityczne i
                publiczne zaangażowanie w przeszłości.
                Nie jest głupim zarozumialcem.Jest niemądrym pyszałkiem.
                • sclavus Re: Nie powiedziałbym,że wilk sie wywyższa.On jed 23.11.08, 15:42
                  Zupełnie, jakbyś mówił do lustra... do samego siebie, znaczy się :(
              • wilk.podhalanski Re: :) 23.11.08, 13:43

                Omijaj więc mnie z daleka :)

                A jeśli już wszedłeś na wątek o Kennedym - napisz coś o nim. Nie o
                Podhalu, polskiej emigracji, moim wywyższaniu - tylko o Kennedym.

                Użeram się z wami, bo nie umiecie pisać na temat. Nie oczekuj, że to
                wam wystawia wysokie noty.

                Pozdrówka, jakby co.
                Wilk
                • zoil44elwer Re: :) 23.11.08, 13:48
                  No to coś merytorycznego o JFK.Był katolikiem a to nie za bardzo pasowało do
                  USA,państwa liberalnego,niektórzy nawet piszą że USA to wzór wolności.
                  • wilk.podhalanski Re: :) 23.11.08, 13:52
                    Nie jest to ciekawe, że kraju na wskroś protestanckim wybrany został
                    katolik? Myślisz, że w Polsce możliwy jest wybór wyznawcy
                    prawosławia?

                    Myślę, że to jest jedna z przyczyn postrzegania podobienstwa Obamy
                    do JFK - obaj są wbrew dotychczasowym standardom. Podobnie zresztą,
                    jak JPII w Watykanie.

                    Pozdr.
                    Wilk
                    • yurek11111 Oby Obama nie skonczyl jak JFK ... 24.11.08, 00:39


                      Odpowiadasz na:
                      wilk.podhalanski napisał:

                      > Nie jest to ciekawe, że kraju na wskroś protestanckim wybrany
                      został
                      > katolik? Myślisz, że w Polsce możliwy jest wybór wyznawcy
                      > prawosławia?
                      >
                      > Myślę, że to jest jedna z przyczyn postrzegania podobienstwa Obamy
                      > do JFK - obaj są wbrew dotychczasowym standardom. Podobnie
                      zresztą,
                      > jak JPII w Watykanie.
                      >
                      > Pozdr.
                      > Wilk

                      ---------------------------------------------------------------
                • homosovieticus Kennedy to przeszłość. Był, żył i zabili Go. 23.11.08, 13:55
                  Nic interesujacego. Tzreba myśleć o przyszłosci, o dniu jutrzejszym
                  anie o wczorajszym.
                  Nie wiem czy był mądrym Amerykaninem czy największym "ogierem wsród
                  amerykańskich Prezydentów", nie wiem czy ulegał CIA czy raczej GRU.
                  Nie intetresuje się tym.Nikogo, nigdy, nie zdradził - nawet
                  Jacqueline-. Kochał Go ogłupiały lewacki motłoch na całum Świecie.
                  Szanował i CENIŁ nawet Chruszczow syn górnika.
                  • zoil44elwer Re: Kennedy to przeszłość. Był, żył i zabili Go. 23.11.08, 14:03
                    W końcu co takiego zrobił JFK w czasie swej krótkiej kadencji.Postraszył świat
                    wojną atomową i co więcej?Ale wtedy też zaczęła się tabloidyzacja
                    mediów.Przystojny milioner,uczestnik II wojny światowej(bohater z kontuzjowanym
                    kręgosłupem)i piękna żona.W sam raz na tytułową stronę Faktu.A poza tym.....
                    • homosovieticus Myślałem,że dowiemy się czegoś ważnego o Kennedym 23.11.08, 14:22
                      od wymownego czworonoga z Podhala. Niestety zwierze to nie jest już
                      pierwszej młodości, z kłów pozostały pniaki a z mózgu żydokomuna już
                      dawno wytworzyła "Miazgę".
                      Zanudzam nas przewlekłymi, pseudointeligenckimi rozmowami na
                      tematy ,o których ma pojecie tak zawężone a czasami fałszywe jak
                      prawie cała reszta rozmówców.

                      Próbuje z nim nawiazać rozmowę, ale były pismak chowa się za -
                      idiotycznym- rozumieniem własnej godności, której istnienie jest do
                      nie doudowodnienia w świetle Jego własnego światopoglądu.
                      • sclavus Bardzo musisz... 23.11.08, 15:47
                        nienawidzieć wilka...
                        A przecież, jakbyś nienawidził samego siebie co, przecież,
                        niemożliwym jest...
                        Takie spier..lone ego masz... dlatego próbujesz... i próbujesz...
                        Próbuj dalej!!
                        • homosovieticus Muszę jeść i pracować. Nic poza tym.Nie 23.11.08, 16:06
                          kieruje się nienawiścią podobnie jak i miłością do osób, których nie
                          znam. Słowo nienawiść wprowadził do politycznego zycia Michnik,
                          który miał w tym swój polityczny interes.
                          W przeciwieństwie do Michnika nie zajmuje się polityką w sposób
                          pragmatyczny.
                          Czesto natomiast zastanawia, się dlaczego nasze życie publiczne, w
                          tym także polityka, stają się amatorskim kabaretem.
                          Nie znajduję całej WINY w demokratyzacji. Dopatruje się innych
                          przyczyn zezwierzęcenia nasze kultury.
                          Czworonoga z Podhala zaliczam do nieświadomych apostołów nihilizmu
                          i i intelektualnego wstecznictwa.
                    • xenocide On jednak chcial cos zmienic w zyciu amerykanow. 23.11.08, 14:24
                      zoil44elwer napisał:

                      > W końcu co takiego zrobił JFK w czasie swej krótkiej kadencji.Postraszył świat
                      > wojną atomową i co więcej?Ale wtedy też zaczęła się tabloidyzacja
                      > mediów.Przystojny milioner,uczestnik II wojny światowej(bohater z kontuzjowanym
                      > kręgosłupem)i piękna żona.W sam raz na tytułową stronę Faktu.A poza tym.....

                      Powtorzyles dokladnie to czym zasypuja ludzi tabloidy na temat Kennedyego.
                      Pomija sie calkowitym milczeniem ogromna reforme finansow US jaka zaczal a nie
                      dane mu bylo ja dokonczyc.. Poczytaj ten blog a dowiesz sie znacznie wiecej.

                      dwagrosze.blogspot.com/2008/06/executive-order-11110.html
                      • zoil44elwer Re: On jednak chcial cos zmienic w zyciu amerykan 23.11.08, 14:31
                        Ja pamiętam i tylko to chcę pamiętać że wywołał światowy strach przed wojną
                        atomową.Tylko dlatego że Rosjanie chcieli umieścić rakiety na Kubie,tymczasem
                        sam umieszczał takie rakiety w Turcji,Niemczech.A to że ;chciał; naprawiać
                        gospodarkę USA to co to mnie obchodzi jako Polaka.
                        • xenocide Re: On jednak chcial cos zmienic w zyciu amerykan 23.11.08, 14:35
                          zoil44elwer napisał:

                          co to mnie obchodzi jako Polaka.
                          To duzy blad. Powinno cie interesowac, poniewaz to co dzieje sie w gospodarce US
                          ma przelozenie rowniez na gospodarke Polski czyli i twoje zycie.
                          Obecny kryzys zaczal sie w US a jednak dotarl i do nas. :-)
                          • zoil44elwer Re: On jednak chcial cos zmienic w zyciu amerykan 23.11.08, 14:39
                            Mnie jako Polaka obchodziło wtedy zagrożenie wojną atomową z powodu kowbojskiej
                            pychy JFK.A jakie jego ówczesne próby naprawienia amerykańskiej gospodarki mają
                            przełożenia na dzisiejszą polską rzeczywistość?Zerowe.
                          • sclavus To dziwne... 23.11.08, 15:50
                            po raz pierwszy napisałeś coś mądrzejszego niż zwykle...
                            Naprawdę dziwne!
                      • homosovieticus Znam opinię ekonomistów, ktorzy nie wahają się 23.11.08, 14:34
                        nazwać Kennediego "ojcem obecnego kryzysu w finansach".
    • dyl.sowizdrzal Re: Kennedy. 23.11.08, 15:01
      Nikt Ci nie każe żyć bez tej nadziei, wręcz przeciwnie - masz teraz,
      kto wie, może nawet doskonalsze wcielenie Kennedy'ego: Baracka Obamę.
      Myślę zresztą, że Obama może odegrać większą rolę, niż Kennedy -
      Kennedy był tylko zapowiedzią zmian roku 1968; ruch wokół Obamy za to
      doskonale przypomina poruszenie tzw. "pokolenia 68". Naprawdę, mało
      kto umie na razie docenić wagę tego, czego Obama już dokonał; mógłby
      nawet nie wygrać tych wyborów, a i tak przeorałby świadomość wielu
      ludzi.
      • zoil44elwer Re: Kennedy. 23.11.08, 15:08
        Atomerykanie,bombasadorzy pokoju między innymi w Iraku,muszą przeorać swą rolę
        światowego żandarma.
      • wilk.podhalanski Re: Kennedy. 23.11.08, 15:23

        Czasami też mam taką nadzieję.

        Pozdr.
        Wilk
        • zoro_wieczorowo_poro Żeś wilku wykrakał 23.11.08, 15:47
          gruzińskiego Oswalda prawie
          • zoil44elwer Re: Żeś wilku wykrakał 23.11.08, 15:50
            To był zamach(?)na gruzińskiego prezydenta,urodzonego w USA, z amerykańskim
            paszportem(obywatelstwem też).
    • wariant_b Ciasteczko z robaczkami. 23.11.08, 21:52
      Wilku,

      Urwała nam się dyskusja, a bardzo bym chciał, żebyś jeszcze
      spróbował skonfrontować to, co piszesz tu o Kennedy'm

      > A mnie ten Kennedy nie daje spokoju, bo tyle w nim było nadziei.
      > Pewnie iluzorycznej, ale jak tu żyć bez niej?

      z tym, co pisaliśmy w wątku "J.Kaczyński jak Owsiak i jak Urban /bf/"
      bo pewne aspekty wydają się dość podobne.
      • wilk.podhalanski Re: Ciasteczko z robaczkami. 23.11.08, 22:13

        Mam wrażenie, że obydwa wątki zostały zajechane. Przestałem w nich
        pisać, bo tak, jak bywa z reguły z fajnymi wątkami, tak i w nich po
        ogniu fajnej dyskusji do głosu doszli ludzie zapienieni, agrsywni,
        jak po anabolikach - i takich ja zostawiam, aby rozmawiali sami ze
        sobą.

        Z tematu "jak zapamiętałeś dzień, w którym..." wynikło
        pianotłuczenie na temat Kennedy'ego-imperialisty albo nie-
        imperialisty.

        Dziwne i stąd moje zniknięcie.

        Pozdr.
        Wilk
    • pla_cebo JFK- najwieksza medialna wydmuszka... 23.11.08, 21:57
      Jaka wyprodukowaly media kiedykolwiek. Na Kremlu
      zabrzmialo "Liberal" co w ich jezyku znaczy tchorz. Wiec zaczeli
      probowac i powstal swiat na krawedzi kryzysu kubanskiego. Dzisiaj
      kolejny Kennedy (kolejny liberal) bedzie stawiac czola kolejnym
      kryzysom...
    • naburmuszony Re: Kennedy. 23.11.08, 22:31
      Pamietam, że w tv była transmisja z pogrzebu JFK. Nie pamietam
      samego dnia zamachu, kiedy się o nim dowiedziałem ale tamtą
      transmisję pamiętam, była nad ranem.
      Myślę, że nadzieje pokładane w Kennedym były iluzoryczne ale to
      wiemy po latach. Jego wybór na prezydenta był tak naprawdę
      początkiem nowego porządku, powojennego. Ludzie na całym świecie
      pokładali ogromne nadzieje w młodym, przystojnym prezydencie. Po
      swoich poprzedniakach, miał ułatwione zadanie. W nich odbijało sie
      dziedzictwo wojny, on był nadzieją na lepszy świat.
      Dzisiaj wybór Obamy jest też takim oczekiwaniem, na zmianę świata,
      na sprawiedliwe i mądre rządzenie a w zasadzie współrządzenie.
      Amerykanie nie chcą być chyba żandarmem świata. Ale czy tego samego
      chcą ich elity?
      Kennedy okazał się kiepskim prezydentem, świetnym dziwkarzem a na
      dodatek zginął w taki sposób i w takim momencie, że pozostawił po
      sobie łzawe wspomnienia i tęsknotę za czymś czego nigdy nie byłby w
      stanie spełnić.
      Jak będzie z Obamą?
    • sobierobie swiat nie zauwazyl polskiego durnia. Czemu? 23.11.08, 23:13
      klamal , czy tez jest tak malo wazny dla swiata, ze ostrzeliwanie
      jego zasranego tylka nas nie interesuje?
    • man_sapiens Re: Kennedy. 23.11.08, 23:34
      Masz rację, że wielkością Kennedyego była nadzieja, którą dał Amerykanom. To
      także dzięki Kennedyemu zaczęły się szalone i genialne lata '60, to on dał
      Ameryce wiarę w siebie, która zaprowadziła człowieka na Księżyc.

      Poza tym był być może najgorszym prezydentem w historii, no może Cartera da się
      z nim porównywać. To on wmanewrował USA w wojnę wietnamską. To on nie zapobiegł
      w porę próbom Rosjan umieszczenia broni A na Kubie, to za jego prezydentury
      powstał mur berliński. Fakt, że mu Sowieci nie dali chwili wytchnienia i byli
      wyjątkowo agresywni od pierwszych dni jego rządów.
      Trochę wygląda na to, że Obamę czeka podobna rosyjska ofensywa. Oby Gruzja nie
      stała się nowym Wietnamem, następny podbój Kreml szykuje na Ukrainie - i diabli
      wiedzą, co tam jeszcze knuje wzorowy czekista Putin. Oby to było tylko
      czarnowidztwo...
      • wilk.podhalanski Skąd się więc wziął jego fenomen? 23.11.08, 23:51

        Skoro był złym prezydentem, Amerykanie musieli do odczuć lepiej, niż
        my, Polacy. Tymczasem postanowili go reinkarnować w osobie Roberta,
        który prezydenturę 1968 miał w kieszeni.

        Po zamordowaniu Roberta - przez wiele lat namawiano na prezydenturę
        Edwarda i wszystkie sondaże (aż do wypadku w Chappaquiddick) dawały
        mu zwycięstwo.

        Na czym polegał fenomen Kennedych? Tylko na zauroczeniu? Czy syn
        Tuska miałby szanse, bo ludzie ojca polubili?

        Musi w tym być coś innego. Została spełniona jakas potrzeba duchowa
        (mentalna?) wielu milionów ludzi.

        Wilk
        • wariant_b Re: Skąd się więc wziął jego fenomen? 24.11.08, 00:38
          Być może był to pierwszy prezydent mediów - nie tyle przywódca,
          co idol. Być może tylko symbolizował oczekiwania społeczne,
          odpowiadał na zapotrzebowanie, które pojawiło się, a jeszcze
          nie do końca zostało nazwane. I wybuchło niebawem.

          Ameryka miała chandrę i potrzebowała więcej optymizmu.
          Ameryka potrzebowała oddechu i więcej wolności.
          JFK był optymistyczny. JFK był dziki i wolny.

          Przypomnę tylko, że jego zwycięstwo wyborcze było jednym
          z najbardziej wymęczonych i nieznacznych, a podejrzenia
          o oszustwo wyborcze niemal tak duże, jak przy wyborze Busha.

          A poza tym, co tu dużo mówić - sympatyczny był.
          I nawet podobny do Szmajdzińskiego. Odpukać.
        • felusiak1 Re: Skąd się więc wziął jego fenomen? 24.11.08, 01:37
          Nie powiedziałbym, że JFK był złym prezydentem. Był nim zbyt krótko
          aby dokonać oceny. RFK nie miał prezydentury w kieszeni. Nie miał nawet
          nominacji swojej partii w kieszeni.
          RFK zamordowano w czerwcu 1968 a Chappaquiddick stał sie był w lipcu 1969.
          Najbliższe wybory prezydenckie odbyły się w 1972 roku czyli po
          "wypadku". Jakie zatem sondaże przed wypadkiem mogły dawać Edwardowi zwyciestwo?
          Edward wplatał sie był w wybory w 1980 roku ale przegrał walke o nominację z
          urzędujacym prezydentem.
          Fenomen Kennedych polegał przede wszystkim na sprzyjajacych im mediach. Wszak do
          dzisiaj JFK określany jest przez nie jako Camelot.
          Teraz Obama dostapił łaski mediów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka