Kiedyś miałem cholernego doła, umierał mi syn a ja nic nie mogłem poradzić. Płakałem wyłem czołgałem się po ziemi i Boga błagałem by mi Go oszczędził, by mi Go oddał. Nie było litości, zabrał mi syna. Dlaczego ? do tej pory się zastanawiam i uwierzcie że nie jest łatwe taki zamysł. Qrwa dwadzieścia dwa lata chować dziecko i stracić Go

to mnie ukamieniowało - zachartowało na przyszłość. Ale nie jestem beznamiętny nie, jestem.........cholernie uczuciowy. Dla Pawełka mojego kochanego

...........łzy