Gość: mama7-latka
IP: *.chello.pl
20.02.08, 01:34
Proszę o pomoc, mam synka w szkole podstawowej oddział O. Bardzo
lubi tam uczęszczać, lubi swoich kolegów i wychowawczynię (z
chodzeniem do przedszkola był dramat). Jednak mamy problem z jedną
upierdliwą mamuśką. Z tylko jej wiadomego powodu, prześladuje
(dosłownie) wychowawczynię. Nachodzi ją nie tylko w szkole, ale też
dybie na nią poza szkołą. Dziewczyna jest młoda i prawdopodobnie nie
ma doświadczenia z takimi babsztylami. Córka tej pani od chyba 3
miesięcy nie pojawiła się na zajęciach, ale sama mamusia i owszem,
robiąc awantury na szkolnym korytarzu. Wychowawczyni jest
roztrzęsiona, zdenerwowana, co w efekcie odbija się na naszych
dzieciakach. Nie chcę aby zmieniono wychowawcę, bo dzieci tą swoją
panią bardzo lubią. Dyrekcja szkoły twierdzi, że ma związane ręce, a
niezrównoważona psychicznie mamuśka wykrzykuje na korytarzu do
wychowawczyni, że ją zniszczy.
Należy to przerwać, tylko jak???
Jeśli ktoś ma wiedzę na ten temat, to bardzo proszę o odpowiedź. Czy
jest jakaś podstawa prawna, aby ta pani miała zakaz wejścia na teren
szkoły lub do wykreślenia jej dziecka z listy (bo i tak od 3 m-cy
jej dziecka w szkole nie ma, a przy tym jest spoza rejonu).