malco1984
30.05.04, 00:28
Witam. Jesli mozecie pomozcie. Otoz mam gsxr1100. W suzi mam swiece NGK JR9B
i od jakiegos czasu pada mi swieca z lewego cilindra. Ale pada ona w dosc
dziwny sposob. Juz kilka razy wymienialem ja na nowa i za kazdym razem konczy
sie tak samo. Przejade ok 100 km i na drugi dzien gdy go chce odpalic (zimny
silnik, nieuruchamiany przez ok 24h) juz mi nie chodzi na jeden garnek. Po
wykreceniu swiecy i jej sprawdzeniu, stwierdzam ze ma przebicie. Jest to dosc
dziwne, a tym bardziej ze zwarcie nastepuje pomiedzy elektroda(chyba
grafitowa) a otaczajaca ja zaraz warstwa ( nastepny cilinderwk za elektroda,
potem jest przerwa i kolejny cylinderek z gwintem, sorki za ta "profesjonalna
terminologie " ale na swiecach sie nie znam ) Takie padanie swiecy jest chyba
dosc dziwne ?? Jeszcze dodam, ze pada ten cylinderek na ktory motocykl jest
przechylony kiedy opiera sie o boczna nozke. Jesli mozecie to pomozcie bo
niewiem co dalej robic :((