okrutny_mariuszek
22.05.05, 11:38
Ostatnim razem czekałem aż palant zacznie walczyć całą noc i...
nie walczył. Dostał wpier..., a ja miałem zmarnowany dzień (bo raz że się nie
wyspałem - to mogłbym przeboleć, zaden kłopot, dwa - liczyłem ze wykorzysta
szanę) - kij mu w oko.
Dziś nauczony przeszłością naszego Endrió spałem jak zwierzę (dzikie)
rano wstałelm wyspany i ochotą do życia, Jola jeszcze słodko spała na moim
ramieniu, więc nie ruszałem się, czekałem aż sie obudzi (trwało to troszkę)
Zbliza się pora obiadowoa to wlazłem na onet i co!?
53 sekundy porażki! Krócej niż sex rozprawiczanego! Mam nadzieję, ze Endrió
już nigdy nie stanie na ringu. Nie chce się wstydzic za kogos kto tak daje
du*y (normalnie gorzej jak zieony)