Dodaj do ulubionych

zabawne wyjaśnienia w sprawie wypadku :-)

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.05, 17:08
1.Wracając do domu podjechałem do złego domu i zderzyłem się z
drzewem,ˇktórego nie mam.
2.Inny samochód zderzył się z moim nie ostrzegając o swoich zamiarach.
3.Myślałem, że mam opuszczone okno jednak okazało się, że jest podniesione,
kiedy wystawiłem przez nie rękę.
4.Zderzyłem się ze stojącą ciężarówką nadjeżdżającą z drugiej strony.
5.Ciężarówka cofnęła się przez szybę prosto w twarz mojej żony.
6.Odholowałem swój samochód z jezdni, spojrzałem na teściową i uderzyłem w
nasyp.
7.Przechodzień uderzył we mnie i przeszedł pod moim samochodem.
8.Facet był na całej drodze i wiele razy próbowałem go wyminąć zanim
uderzyłem w niego.
9.Budka telefoniczna zbliżała się, kiedy próbowałem zjechać jej z drogi
uderzyła w mój przód.
10.Nie chcąc zabić muchy wjechałem w budkę telefoniczną.
11.Prowadziłem samochód już czterdzieści lat, kiedy zasnąłem za kółkiem i
miałem wypadek.
12.Broniąc się przed uderzeniem zderzaka samochodu przede mną uderzyłem
przechodnia.
13.Mój samochód był legalnie zaparkowany, kiedy wjechał w inny pojazd.
14.Mój samochód był prawidłowo zaparkowany w tyle innego samochodu.
15.Nagle znikąd pojawił się niewidoczny samochód, uderzył w mój samochód, po
czym zniknął.
16.Byłem pewien, że ten stary człowiek nie dotrze na drugą stronę
ulicy,ˇkiedy go stuknąłem.
17.Przechodzień nie miał żadnego pomysłu którędy uciekać, więc go
przejechałem.
18.Nie pamiętam dokładnie okoliczności wypadku, ponieważ byłem kompletnie
pijany. W celu uzyskania dalszych szczegółów proszę zwracać się do policji.
19.Kiedy wróciłam do samochodu to okazało się, że on umyślnie albo
nieumyślnie zniknął.
20.Jechałem do lekarza z chorym kręgosłupem, kiedy wypadł mi dysk, powodując
wypadek.
21.Nie wiedziałem, że po północy też obowiązuje ograniczenie prędkości.
22.Dałem sygnał klaksonem, ale nie działał, ponieważ został skradziony.
23.Pośrednią przyczyną wypadku był mały człowieczek w małym samochodzie z
dużą buzią.
24.Zdałem sobie sprawę, że może być nieciekawie. Golf jedzie nam w maskę.
Spojrzałem na zegarek - była 7:05.
25.W pewnym momencie drzewo dostało się między kabinę ciężarówki i przyczepę.
26.Jechałem sobie spokojnie, a tu nagle zaatakowała mnie wysepka tramwajowa.
27.Cały dzień byłem na zakupach - kupowałem rośliny. Gdy wracałem do domu, to
żywopłot wyrósł jak grzyb po deszczu, przysłaniając mi pole widzenia w taki
sposób, że nie zobaczyłem nadjeżdżającego samochodu.
28.Mój samochód przeleciał przez barierkę i wylądował w kamieniołomie. Mam
nadzieję, że spotka się to z państwa aprobatą.
29.Kiedy dojeżdżałem do skrzyżowania, nagle pojawił się znak drogowy w
miejscu, gdzie nigdy przedtem się nie pojawiał i nie zdążyłem zahamować.
30.Wjeżdżając na parking, uderzyłem w ogromną, plastikową mysz.
31.Ubezpieczony nie zauważył końca mola i wjechał do morza.
32.Jechałem powoli, usiłując dosięgnąć szmatki, aby wytrzeć okno, która
zaczepiła się o fotel. Kiedy ją pociągnąłem, uderzyłem się w twarz, straciłem
kontrolę nad kierownicą i wjechałem do rowu. Gdy przyjechałem z powrotem z
pomocą drogową, moje radio zniknęło.
33.Ostrożnie przyhamowałem, aby ta kobieta upadła jak najdelikatniej.
34.Zatrąbiłam na pieszego, ale on tylko się na mnie gapił, więc go
przejechałam.
35.Ten pieszy strasznie latał po szosie, musiałem kilka razy wykręcać, zanim
na niego wpadłem.
36.Źle osądziłem kobietę przechodzącą przez jezdnię.
37.Kierowca, który przejechał człowieka: "Podszedłem do leżącego pieszego i
stwierdziłem, że jest bardziej pijany ode mnie".
38.Poszkodowany przeze mnie obywatel jest teraz w szpitalu i nie chowa urazy.
Powiedział, że mogę korzystać z jego samochodu i wziąć jego żonę aż do czasu,
kiedy wyjdzie ze szpitala.
39.Zobaczyłem wolno poruszającego się starszego pana o smutnej twarzy, jak
odbił się od dachu mojego samochodu.
40.Motornicza tramwaju potrącona przez samochód podczas przestawiania
zwrotnicy: "Zostałam uderzona w tył mojej osoby i wywróciłam się na jezdnię".
41.Świadek potrącenia pieszego: "Zobaczyłem, że w powietrzu na wysokości 2 do
3 metrów leci, znany mi osobiście, mieszkaniec Orzechowa".
42.Piesza potrącona przez samochód: "Stwierdziłam, że nie mam butów na
nogach. Okazało się, że jeden but jest za kioskiem Ruchu, a drugi na dachu
kiosku".
43.Potrąciłam tego mężczyznę, który przyznał, że to jego wina, ponieważ już
poprzednio był poszkodowany.
44.Świadek potrącenia pieszego: "Usłyszałem jak Przemek krzyknął do
głuchoniemego Tokarczuka: STÓJ".
45.Samochód przede mną potrącił przechodnia, który jednak wstał, więc też na
niego wjechałem.
46.Pytanie: "Czy próbował pan dać ostrzeżenie?" Odpowiedź ubezpieczonego:
�Tak, klaksonem" Pytanie: "Czy druga strona próbowała dać ostrzeżenie?"
Odpowiedź ubezpieczonego: "Tak. Zrobiła muuuuuu"
47.Tego byka chyba ugryzła osa, bo rzucił się na moje auto.
48.Szczury rozmyślnie pożarły tapicerkę mojego wozu.
49.W moim samochodzie zaczęły się bić dwie osy i zostałem ukąszony, przez co
wjechałem w auto przede mną.
50.Wyrzuciło mnie z samochodu, kiedy zjechał z szosy. Dopiero potem znalazły
mnie w rowie dwie zabłąkane krowy.
51.Usiłując zabić muchę, wjechałem na słup telegraficzny.
52.Na samochód wpadła krowa. Później dowiedziałem się, że była trochę
przygłupia.
53.Ubezpieczony zostawił auto na polu. Kiedy wrócił, samochód zaatakowały
owce.
54.Wiedziałam, że pies jest zazdrosny o samochód, ale gdybym myślała, że coś
się stanie, nie prosiłabym go, żeby prowadził.
55.Doberman zjadł wnętrze samochodu, kiedy byłem w sklepie.
56.Kiedy jechałem przez park safari, mój samochód otoczyły małe, brązowe,
zezowate małpy. Gruba małpa zaczęła kręcić się na antenie mojego samochodu
zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara. Pomimo moich usilnych starań nie
chciała zaprzestać i mniej więcej w trzy minuty później zniknęła w poszyciu
leśnym z anteną w pysku.
57.Sprawca wypadku: "To jest niemożliwe, żebym jechał na piątym biegu.
Jechałem na pewno na czwartym albo na piątym biegu".
58.Ten pan jest bezstronnym świadkiem na moją korzyść.
59.Jedynym świadkiem była pewna córa Koryntu, która tam stała w bramie, ale
ona nie chciała podać swoich personaliów.
60.Dziewczyna w samochodzie obok wystawiła na widok swoje piersi i wtedy
wjechałem w auto przede mną.
61.Powiedziałem policjantce, że nic mi nie jest, ale kiedy zdjąłem kapelusz,
stwierdziła, że mam pękniętą czaszkę.
62.Co mogłem zrobić, aby zapobiec wypadkowi? Jechać autobusem?
Obserwuj wątek
    • adamwrrr Re: zabawne wyjaśnienia w sprawie wypadku :-) 16.06.05, 17:34
      :) he he dobre to
    • Gość: MJ Re: zabawne wyjaśnienia w sprawie wypadku :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.05, 21:24
      W tym z ciężarówką, która cofnęła w twarz gościa żony nic śmiesznego nie widzę,
      ale dobre. Tylko widać, że niektóre tłumaczone z angielskiego...
      • Gość: rambo bambo Re: zabawne wyjaśnienia w sprawie wypadku :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.05, 23:47
        mistrzowstwo swiata i calej galaktyki !!
    • saracen1608 Re: cos w tym samym stylu 17.06.05, 20:35
      Opis wypadku na budowie. Ubezpieczony stara sie wyjasnic dlaczego jego
      obrazenia sa tak rozlegle.

      Chcąc przetransportowac cegły ze strychu na parter budowanego domu,
      wlozylismy cegły do stalowej beczki , do ktorej zamocowalismy line.
      Jan Z. podal mi drugi koniec liny , uprzednio przewlekajac ja przez bloczek
      zawieszony na wsporniku przy dachu w/w budynku. Mialem zamiar asekurowac
      opuszczanie beczki z poziomu gruntu luzujac trzymany przeze mnie koniec liny ,
      który okreciłem sobie wokół dłoni. Jan Z. wysunął beczke z cegłami poza krawedz
      dachu i opuscil ja w dół.
      Niestety okazalo sie ze ciezar beczki wraz z ceglami jest znacznie wiekszy
      niz moj, wiec zostalem porwany do gory. W czasie mijania beczki doznalem
      rozlegych obrazen klatki piersiowej .Nastepnie doznalem złamania palców prawej
      dłoni , kiedy uderzyłem nia w bloczek przez ktory przewleczona byla lina.
      Przy uderzeniu o ziemie od beczki odpadlo dno , wiec cegly sie zniej
      wysypaly. Teraz okazalo sie ze moj ciezar jest znacznie wiekszy od pustej
      beczki , wiec zaczalem spadac w dół . Gdy mijałem beczke po raz drugi ,
      uderzyłem w nia miednica , powodujac jej stłuczenie . Nastepnie spadlem na
      rozsypane rumowisko z wysokosci II pietra doznajac zlamania prawego podudzia.
      Jan Z. widzac cale zdarzenie zbiegl do mnie aby udzielic mi pomocy.
      Odwiazal line zaplatana na mojej rece co spowodowalo , ze beczka wiszaca do tej
      pory nad nami zostala pozbawiona przeciwagi , przez co spadla na nas , poodujac
      tym samym wstrzas mózgu u Jana Z.

      Zbierznosc nazwisk i sytuacji jest jak najbardziej zamierzona.
      Orginalny tekst byl w jakiejs gazecie , ale niestety nie pamietam tytulu i
      numeru :P

      pzdr
      • Gość: MJ Re: cos w tym samym stylu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.05, 20:41
        A ja słyszałem o tym samym piosenkę po angielsku (chyba ze szkockim akcentem).
        Wszystkie szczegóły takie same, tylko tam koleś tłumaczył się szefowi, z jakiej
        przyczyny nie przyszedł do pracy. Myślę, że takie opowiadania są najwyżej
        inspirowane faktami. Chyba że na budowach takie wypadki sa powszechne we
        wszystkich krajach.
      • Gość: Jaski Re: cos w tym samym stylu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.05, 23:20
        A ja znam taką wersję :-)

        Szanowni Państwo!

        W raporcie z wypadku jako przyczynę podałem „próbę samodzielnego wykonania
        pracy”. W liście stwierdzili Państwo, ze powinienem podjąć pełniejsze
        wyjaśnienie, sądzę, że poniższe szczegóły będą wystarczające:

        Jestem z zawodu murarzem. W dniu wypadku pracowałem sam na dachu nowego
        trzypiętrowego budynku. Na fajrant stwierdziłem, że oprócz pacy, sztychówki,
        rajbetki i laubzegi mam około 40 porozrzucanych cegieł1. Zdecydowałem nie
        znosić ich na dół pojedynczo, lecz spuścić w beczce, używając liny na bloku
        przytwierdzonym do tregra na trzecim piętrze budynku. Po zabezpieczeniu liny na
        dole, wszedłem na dach i zawiesiłem na niej beczkę załadowaną cegłami. Potem
        zszedłem na dół i odwiązałem linę, a następnie trzymając ją mocno, zacząłem
        powoli opuszczać ciężar.

        W raporcie z wypadku napisałem, że ważę 80 kilogramów. Możecie sobie Państwo
        wyobrazić, jak duże było moje zaskoczenie nagłym szarpnięciem do góry –
        straciłem orientację, nie puściłem jednak liny. Nie muszę podawać, że ruszyłem
        do góry raczej w bystrym tempie, po ścianie budynku. W połowie drugiego piętra
        spotkałem się z opadającą beczką – to tłumaczy stłuczoną czaszkę oraz pęknięty
        obojczyk. Zwolniłem trochę z powodu beczki, ale kontynuowałem gwałtowne
        wciąganie, nie zatrzymując się, aż kostki mojej prawej ręki nie weszły w blok.
        Na szczęście pozostałem przytomny i byłem w stanie mocno trzymać linę pomimo
        bólu i ran. W tym samym czasie beczka z cegłami uderzyła o ziemię. W wyniku
        uderzenia jej dno pękło, a zawartość wypadła. Pozbawiona cegieł beczka ważyła
        już tylko 20 kilogramów. Przypominam, że ja ważę 80 kilogramów, wiec w tej
        sytuacji zacząłem gwałtownie spadać i w połowie drugiego pietra ponownie
        spotkałem się z beczką, która tym razem wznosiła się do góry. W efekcie mam
        pęknięcie kostki i rany szarpane nóg. Spotkanie to opóźniło mój upadek na tyle,
        że odniosłem mniej obrażeń przy upadku na stos cegieł – pęknięte tylko jedno
        żebro. Z przykrością muszę stwierdzić, że gdy leżałem obolały na cegłach, nie
        mogłem wstać ani się poruszać, a ponadto przestałem trzeźwo myśleć i puściłem
        linę. Pusta beczka ważąca mniej niż lina, spadła na dół i omal nie złamała mi
        nogi.

        Mam nadzieje, że udzieliłem Państwu wyczerpujących odpowiedzi potrzebnych do
        zakończenia postępowania w mej sprawie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka