Dodaj do ulubionych

Zakrety nie kłamią

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.06, 21:47
Dziś postąpilem jak ostatni amator amator to jestem ale dodam jak ostatni:D

W łuk ktory zawsze wchodzilem postanowilem sobie znow ladnie wejsc w miare
mozliwosci i zwlaniam ze 140 tak do 100 zwykle jakies 80km w niego wchodzilem
i zapozno przeredukowalem bieg rownoczesnie chyba zamarzylem sie o jakies
dupie i postanowilem go bardzo po zewnetrzej wziasc jaby samochod jechac z
przeciwkai gdybym go nei widzial efekt taki.

Hantle wcisniete ja zero zlorzenia dupa lekko rzuca i jade bokiem na
kraweznik mysle o ko.aa znow zlorzenia zero praktycznie w zakret i pie..
przeciolem na wport przez kraweznik przy 50km/h w efekcie kraweznik mial 10-
15cm ja wjechalem w pole lancuch troche bylo slychac bo kolem tylnim mocno
hamowalem az dziw ze, sie nie wyje...lem lekko przestraszony i na adrenalince
wjechalem na droge i smiglem dalej.


Spostrzenia moje
- Jesli widzisz łuk wejdz w niego z taka rpedoscia z jaka wyjedziesz a nie
jedziesz hamujac i jadac prosto (głupota)
I wchodz w skupieniu a nie myslac o h...j wie o czym


Warto przeredukowac bieg jeden lub dwa w dol przed wejsciem w łuk
Obserwuj wątek
    • wielki_czarownik Re: Zakrety nie kłamią 08.10.06, 21:55
      Gość portalu: Dzakas napisał(a):

      >(...) zwlaniam ze 140 (...)

      Kolejny debil na motorze który bawi się w wyścigi na drodze. Gdybyś się zabił byłoby potencjalnego mordercę mniej.
      • Gość: siekiera77 Re: Zakrety nie kłamią IP: *.aster.pl 09.10.06, 00:33
        wielki_c...napisał:
        > Kolejny debil na motorze który bawi się w wyścigi na drodze. Gdybyś się zabił b
        > yłoby potencjalnego mordercę mniej.

        spierda..j stąd
        łajzo
      • Gość: Simon Re: Zakrety nie kłamią IP: *.brzeziny.net 09.10.06, 01:17
        te... czarownik.... idź se czaruj gdzieś indziej zamiast pierdoły wypisywać.
    • Gość: dzakas to jedyna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.06, 22:01
      Droga w moim miescie a raczej an obrzezu ktora jest wmiare ladna czysta zado
      uczeszczana a nawet bardzo zadko 1 samochod moze na minute zalerzy asfalt jest
      prosty zero dziur zero kolein i 3 fajne luki innej drogi nie mam do takiej
      jazdy wiec to mowi samo za siebie. jakby byl tor u mnie w miejscie lub w
      poblizu a najblizszy jest 200km od mojego miasto to bym tam nie cwiczyl.yo
      • Gość: Revolution Re: to jedyna IP: 80.51.10.* 08.10.06, 22:22
        Jeden samochód na minute? Hmmm...tak, to ruch faktycznie jest znikomy.
      • Gość: ggmarquez Re: to jedyna IP: *.tkdami.net 08.10.06, 22:22
        moze trzeba bylo dociazyc przednie kolo :P
    • Gość: siurniety_krolik a może warto zapoznać się z przeciwskrętem :) IP: *.aster.pl 08.10.06, 23:03
      jak wyżej

      dobrze że jesteś w jednym kawałku :)

    • Gość: marider Re: Zakrety nie kłamią IP: *.elpos.net 09.10.06, 00:26
      Hmmm... odloz ta CBRe na kiedys i kup NSRke zanim sobie badz innym uzytkownikom
      drog kuku zrobisz, nauczysz sie jezdzic to moze zaczniesz panowac nad
      motocyklem. Albo sie zapisz do jakiejs szkoly jazdy. 200km na tor to odleglosc
      na 2h jazdy max. Spostrzezenia tez masz mylne.. ale nie ma czym sie chwalic.
      Zupelnie.

      Geez...

      PS: felgi i moto cale?

      Pzdr
      marider
      (ex) Flamed R1'03 & ... R1
      • Gość: simon Re: Zakrety nie kłamią IP: *.brzeziny.net 09.10.06, 01:19
        nooo... spostrzeżenia nie takie najgorsze:
        1. w zakręcie niehamuj bo cię wyprostuje... chyba prawda???.. czy nie??
        2. nie myśl o dupie maryny tylko patrz na drogę... to już absolutna prawda
    • Gość: spiwor. Re: Zakrety nie kłamią IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.10.06, 17:10
      Miałem podobną sytuację, bardzo napalony na jazdę bawiłem się w wyścig,
      połknąłem parę zakrętów zacząłem atakować następny, na wejściu już chcę rzucać
      moto na lewą stronę (w głowie ułożona cała strategia - czyli szybkie złożenie na
      wejściu, w środku odwinięcie i piękne wyjście z zakrętu z lekkim przednim
      kołem), a tu z naprzeciwka autko sobie pomyka środkiem drogi, robił sobie wyścig
      tylko z drugiej strony(choć troszkę nieumiejętnie bo za długo przytrzymał na
      zewnętrznej czyli na moim pasie), nie ma bata, jak się złożę moto przejedzie a
      ja zostanę na jego masce, ostro po hamplu ale trzeba odpuścić bo trzeba się
      złożyć, złożyłem moto, próbuję lekko dohamowywać a tu przednie koło zaczyna
      pływać, lekko prostuję moto, znów próbuję dohamowywać niestety jestem za blisko
      zewnętrznej, wyrzuca mnie na pobocze, przód na piasku się blokuje, wynosi mnie
      do rowu, przedzieram się przez chaszcze( niższe chaszcze niszczę, haczę!
      ), muszę mocno trzymać kierownicę bo próbuje się wyrwać jakbym
      rozśwcieczonego byka chwycił za rogi, o hamowaniu przodem nie ma mowy, nogami
      wyrywam chwasty i ryję ziemię tak, że o tylnim hamplu mogę zapomnieć, no ch*j
      zaraz wypier*olę w betonowe zakończenie rowu, jakimś nadludzkim wysiłkiem udało
      się skierować przednie kółko w bok, wyskoczyłem z rowu jak Filip z konopii,
      wskoczyłem na szutrową drogę, jeszcze troszkę przednie kółko zaczęło wariować,
      tak, że lecę troszkę bokiem i jak nie cmoknę w betonowy słupek to aż tak przez
      chwilę zostałem i powoli obaliłem się na lewą stronę z moto. Jak powoli
      doszedłem do siebie, patrzę a tu ludzie jacyś drą ryje na mnie, coś o tym, że
      przynajmniej raz w miesiącu ktoś im płot rozwala, że jak nie umiem jeździć na
      moto to hulajnogę mam sobie kupić i tym podobne bzdury ale dzięki nim doszedłem
      całkiem do siebie.
      Straty w ludziach to cztery moje siniaki -jeden na pół dłoni, drugi na całe
      kolano, trzeci na piszczelu i czwarty od ramienia do łokcia. Straty w moto to
      urwana szyba i... rozbite zegary, rozbita lampa, rozbita pompa hamulca, wygięte
      lagi, połamane koło(oprócz oczywiście ósemki) i najgorsze- główka ramy weszła
      troszkę do środka ramy....
      Ale cóż, wypadki się zdarzają, trudno. Jak bardzo byłby nudny świat gdyby
      wszyscy kierowali się rozsądkiem i robili tylko praworządne rzeczy... a ilu
      ludzi starciłoby pracę...

      wielki czarowniku wiem, nie były to do mnie te słowa ale także życzę ci
      żebyś umarł jak popełnisz jakiś błąd bo nie wierzę, że jesteś "pan idealny" .
      To by było na tyle
      czymajcie się ciepło(bo mrozy idą)
      pa pa
    • zalmen3 Re: Zakrety nie kłamią 09.10.06, 17:48
      Jedz na tor do Poznania - ja ciagle nie mialem czasu na to zeby tam jechac i
      trenowalem na pustej drodze w mojej okolicy. Nie skonczylo sie to za dobrze.
      Miales kupe szczescia. O mojej przygodzie przeczytasz tutaj:
      forum.motocyklistow.pl/index.php?showtopic=48409&hl=no+jeszcze+jedna+rundka

      Pozdrawiam i jedz na tor - nastepnym razem mozesz nie przezyc.
      • Gość: spiwor. Re: Zakrety nie kłamią IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.10.06, 18:49
        zalmen3 mamy podobne historie z tym, że ja troszkę na mniejszą skalę;)
        Moje moto co chwilę się psuło jak nie coś w silniku/skrzyni to elektryka(mam
        bardzo dobrze opanowaną jazdę na holu), zawsze coś, oddałem do mechanika,
        zadzwonił- jest gotowy, okazało się , że było to tylko odpicowane, za drugim
        razem już do mnie przyjechał, okazało się, że połowę części zaczęło się odkręcać
        bo było, źle podokręcane, silnik zaczął cieknąć, spowrotem pojawiła się usterka,
        więc kupiłem nowy silnik, znowu na jakieś 500km było ok. W sumie więcej godzin
        przy moto było grzebania niż jeżdenia. W końcu udało się wyeliminować wzystkie
        usterki, bo spadnięcie kabla od alternatora bo tych wszystkich przejściach przez
        mękę to pryszcz, no więc wszystko ok. I co? Kapeć z przodu przy zatakowaniu
        zakrętu, prawie skończyło się w rzece 130 kilometrów od domu w niedzielę. Ok.
        nowa oponka na przód, nastepny wyjazd, cel był Bornholm ale ze względu na to, że
        zabrakło mi paliwa w nocy w środku lasu na mało uczęszczanej drodze, prom
        uciekł, więc rajd po wybrzeżu, w międzyczasie, zerwał się łańcuch, na którym
        zrobiłem ok 2000 km i to nie raz tylko kilka razy, w Bydgoszczy wymieniłem cały
        zestaw napędowy,wszystko ok. no to do domu, pod Wrześnią silny boczny podmuch
        wiatru wpycha mnie w głęboką koleinę, koło skrobie marchewkę, szymi, salto przez
        przód przy 100 km/h, moto zrobiło też salto, zmiażdżony tył, wygięte widły i
        kierownica, pourywane kierunki, do Wrześni chłopaki z dwóch ciężarówek które się
        zatrzymały podwieźli mnie, potem cóż robić udałĸo się uruchomić moto i w dziwnej
        pozycji dojechać do Wrocka, kilku motocyklistów mósiało się zdziwić w jakiej
        pozycji jechałem i, że im nie odmachuję ale oderwanie jednej ręki równoznaczne z
        glebą. Ok. miałem drugie moto na części no więc przeszczep i wszystko ok.
        Następny wyjazd ok, na drugi dzień następny wyjazd i przygoda opisana wyżej.

        Moto to MZ władowałem w nią ok. 2500zł(nie licząc paliwa+ do tego koszt kupna
        1500, opłaty), od kwietnia do sierpnia zrobiłem 6000 kilometrów ale tylko
        dlatego, że jak już udało mi się uruchomić to w następny dzień jeździłem do
        bó→lu tak ok 500-700 kilometrów bo wiedziałem, że coś się zepsuje to nie była
        kwestia 'czy' ale w którym momencie.
        Pech?
        • cien1100 Re: Zakrety nie kłamią 09.10.06, 19:20
          Opisałeś swoje przygody, czy wszystkich swoich kolegów ? ;)
          • Gość: spiwor. Re: Zakrety nie kłamią IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.10.06, 02:45
            Myślisz, że samemu mi w to wszystko łatwo uwierzyć?
            www.mz-club.pl/viewtopic.php?t=3449
            O innych usterkach muszę poszukać bo mniej więcej wszystko opiywałem na bieżąco.
        • zalmen3 Re: Zakrety nie kłamią 11.10.06, 13:54
          Kurcze stary niezle, a myslalem, ze tylko ja tak mam, raczej mialem :) Bo odkad
          jezdze Transalpem odpukac nic sie nie dzieje, no moze poza tym, ze drugi raz
          rozcentrowalo mi sie tylne kolo (moze walnalem w jakas dziure), ale to kwestia
          odkrecenia, zdjecia gumy, dania do wycentrowania, zalozenia gumy, wywazenia i
          przykrecenia spowrotem do motocykla - razem powinno sie zamknac w 80 PLN i
          jakies 30 min wlasnej pracy. Kup inne moto - tam MZ musi byc jakas felerna tak
          jak byla moja CBR.

          Pozdrawiam
    • saracen1608 [...] 09.10.06, 18:12
      Kto mi przetłumaczy tekst dzakasa ??
      Bo czytam czwarty raz i na razie wychodzi mi ze siedział na krawężniku i wściskał sobie hantle w dupe a krawężnik miał 10-15 cm...
      Hmmm... przeczytam piąty raz, może mnie w końcu oświeci....
      • cien1100 Re: [...] 09.10.06, 19:18
        Dobrze zrozumiałeś, właśnie o tym napisał ;)
        • pawel_89 Re: [...] 09.10.06, 19:20
          Ja zrozumialem ze on te hantle bokiem w dupe wkladal... ale moze sie nie znam z
          racji wieku :P
    • Gość: Dzakas Zrobie zdjecie tego luku i wam pokaze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.06, 23:37
      Ogolnie to weszlem w niego nieprzeredukowalem bioegu przed wejsciem w niego
      zamyslilem sie i na koncu sie przestrasyzlem, ze nie wejde ze sila odsrodkowa
      wyrzuca mnie na krawzenik i zaczolem hamowac rownoczenie nie wchodzac w niego
      tylko jadac na przeciw kraweznikowi hamujac zero zlorzenia i zero jazdy po
      torze jazdy poprostu czealem tylko ak sie wy...ebe o kraweznik ale naszczescie
      jakims cudem rpzejechalem rpzez niego co moze wdyac sie dzwien sciga przy takij
      predosci pdo tkai kraweznik na obrakzu pokaze wiecej.pzdr
    • Gość: waps Re: Zakrety nie kłamią IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 10.10.06, 06:48
      Zalmen napisal: "Żółta CBR 600 F4 juz nie żyje - przesiadlem sie na Transalpa."

      I jak tam Transalp w zestawieniu z F czworka?
      Przerzuciles sie na totalny relaks.
      Wnioskuje, ze juz nie winklujesz?
      • Gość: nyorker Re: Zakrety nie kłamią IP: 70.19.14.* 10.10.06, 21:27
        waps, po etapie kompletnego zobojetnienia zaczynam sie sie o ciebie martwic. co
        post, to cos glupszego, niz poprzednio.

        teraz zakasaj rekawy i wmieszaj w to to, czym jezdze i na punkcie czego jestem
        kompletnie opetany.
      • zalmen3 Re: Zakrety nie kłamią 11.10.06, 14:07
        Winkluje, ale z wieksza rozwaga - przeciez kazdy motocykl wymaga umiejetnosci
        skrecania, a te zdobywa sie tylko regularnym treningiem ;)
        A co do relaksu - to fakt, pelen relaks, wstaje rano odpalam i smigam bez
        strachu, ze sie zje***ie, a poza tym wreszcie pojezdzilem - na trampku mam juz
        wiecej km w jeden sezon niz na CBR w dwa ;) Ale juz mi brakuje mocy i kombinuje
        jak tu wymienic na Varadero1000 :D
        Pozdrawiam
    • Gość: Kajetan-rr Re: Zakrety nie kłamią IP: *.adsl-surfen.hetnet.nl 10.10.06, 20:46
      Ty jestes caly i to najwazniejsze.Moto chyba tez nie ucierpialo wiec to tez
      (oczywiscie na drogim miejscu)powod do radosci.Znasz te zakrety wiec dziwi mnie
      ze sie tak zamotales ale...patrz wyzej!!Sproboj hamowac i redukowac gdy moto
      jest w pionie.Zwies sie z moto do wewnetrznej zakretu tak zebys podczas
      hamowania zapieral sie udem o zbiornik i nie przenosil zadnych sil rekoma na
      clip-onsy.Rece w tym momencie sluza do operowania sprzeglem,hamulcem i manetka
      gazu(przegazowki podczas redukowania)a nie do prawdziwego trzymania sie.Gdy
      moto jest juz pochylone a Ty utrzymujesz obroty okolo 7000-9000 kazde dodanie
      lub odjecie gazu spowoduje odpowiednio rozszezenie badz zaciesnienie toru
      jazdy.Poza tym przy takich obrotach silnik bedzie wystarczajaco hamowal podczas
      odjecia gazu ze uzycie hamulca bedzie prawdopobnie zbedne.Pamietaj tylko ze
      manetka gazu nie dziala na zasadzie wlacz/wylacz.Wiec nic innego jak probowac i
      uczyc sie.Powoli bez pospiechu i zbednego "walczenia"w zakretach.To ma Ci
      sprawiac przyjemnosc.
      A co do opinii czarodzieja to olej to.Ten kolo to jakis niezly kretyn.
      Osobiscie do czarodzieja: zyczyc komus smierci!! za ten tekst powinienes dostac
      w pysk.Zaluje ze nie moge tego zrobic wlasnorecznie!!
    • Gość: Dzakas obejrzyjcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.06, 22:18
      filmik mathafaka zajebsty kierowca a do tego chyba lubi ryzyko.

      www.youtube.com/watch?v=APdSqzXWStU&NR

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka