m.malew3
01.10.07, 11:22
Miesiąc temu kupiłem swój pierwszy motocykl. Nówka z salonu. 35000
PLN. Marka j/w. Po 300 km awaria. Nie chciał zapalić. Zapchnięty do
domu. Pot lejący się po dupie. Awaria akumulatora. Wg serwisu
podobno wyjątkowa sytuacja. Przegląd po 1000 km wg instrukcji. Przy
1250 km awaria. Nie chce zapalić. Szczęśliwie byłem wtedy u
rodziców. Nie musiałęm pchać. Wyświetlony kod usterki 12- podobno
awaria czujnika przepustnicy???Muszę gównem jeszcze troche pojeżdzić
zanim w cholere to sprzedam.W końcu jest nowy. Mam pytanie: w razie
awarii jak sciągnąc motocykl do domu. Czy zwykła pomoc drogowa jest
przystosowana do transportu motocykla. Czy w razie awarii na drodze
pomoże policja sciągnąc jakąś pomoc? Jakie są wasze doświadczenia.
Zaznaczam że braci motocyklowej jeszcze nie poznałem.Poęcia
zielonego nie mam nt. naprawy motocykla. Dlatego kupiłem nowy na
gwarancji. Jężdze sobie sam, co mi pókico pasuje. Przy samochodach
mam asistance/ z resztą nigdy samochód w taki sposób jak motocykl
mnie nie zawiódł/. Zawsze można go też scholować. W Yamaha
powiedzili mi, że asistansa nie ma bo to nieptrzebne. Czego jeszcze
moge spodziewąć się po tym dziadostwie?